Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”
Cześć wszystkim. Chociaż wakacje AD 2026 to pieśń przeszłości, pozwólmy jeszcze na odrobinę muzycznego szaleństwa (w końcu do końca roku, a nawet na początku przyszłego jeszcze nieraz na to sobie pozwolimy). W tym celu omówimy dzisiaj jedną z obecnie mniej znanych grup eurodance, Army of Lovers, i ich najbardziej znany album pt. „MASSIVE LUXURY OVERDOSE”.
HISTORIA ALBUMU
„Massive Luxury Overdose” to drugi album studyjny szwedzkiej grupy popowej Army of Lovers. Pierwotnie ukazał się w 1991 roku, a reedycja albumu ze zmienioną listą utworów ukazała się w 1992 roku. Powstawała ona w chwili, gdy w zespole doszło do nagłego przetasowania.
Po nagraniu zaledwie jednego albumu, w 1991 r. z zespołem rozstała się jedna z członkiń, Camilla Maria Henemark. Wówczas zastąpiła ją Michaela Dornonville de la Cour. Na drugim albumie, wydanym w 1992 roku, zespół nagrał cztery nowe utwory i wznowił album z nowym coverem, prezentując de la Cour.
UTWORY PROMUJĄCE
Album był promowany przez pięć piosenek na przełomie 1991-1992 roku. Już pierwszy z nich odniósł sukces, a towarzyszący mu wideoklip najlepiej pokazywał charakterystyczny, campowy, styl zespołu: był to utwór „Crucified” [nr 2] wydany w maju 1991 roku. Cztery miesiące później, we wrześniu, ukazał się drugi utwór promujący: „Obssession” [nr 4]. Z kolei w listopadzie wydano trzeci utwór promujący: „Candyman Messaiah” [nr 3].
W 1992 roku ukazała się reedycja albumu różniąca się od oryginalnego zupełnie innym rozmieszczeniem piosenek (choć akurat dotąd wydane utwory na obu wersjach są tak samo rozmieszczone), która była promowana przez dwie kolejne piosenki. W styczniu ukazał się „Ride the Bullett” [nr 7; na oryginalnej płycie znajduje się na w wersji zremiksowanej]. Ostatnim utworem promującym, również pochodzącym z reedycji płyty, jest „Judgment Day” [nr 13] wydany w czerwcu.
PREMIERA I SUKCES
Płyta odniosła sukces, zbierając same pozytywne opinie. Redaktor AllMusic, Neil Raggett, napisał np. tak: „Niektóre tytuły albumów trafiają w sedno, a ten jest jednym z głównych kandydatów”.
Z kolei David A. Keeps z Austin American Statesman uznał, że album jest „śmiały w swoich przywłaszczeniach”. Dodał:
„We Stand United” to „odtworzenie klasycznego disco Chic”, „Say Goodbye to Babylon” „łączy motyw przewodni z Midnight Express z potężnymi chórami hallelujah, które pasują do Andrew Lloyd Webbera ”, „I Cross the Rubicon” ma „linię basową fortepianu, która grzmi pod talerzami, crescendo rogów, szepczącym męskim wokalem i okrzykami soulowej diwy”, „Walking with a Zombie” „łączy bulwarowy akordeon z natarczywym latynoskim rytmem”, a „Crucified” jest „przesiąknięte romantycznymi i biblijnymi obrazami, które sugerują, w typowo szerokim, kiczowatym ujęciu, że obsesyjna miłość jest najbardziej religijnym doświadczeniem ze wszystkich”.
Amerykański magazyn Billboard stwierdził, że „kiczowate szwedzkie trio nadal z szacunkiem kradnie disco z lat 70. i hi-NRG w stylu lat 80. na tym błyszczącym drugim albumie”. Na łamach tego samego magazynu podkreślono „bombastyczny” „Dynasty of Planet Chromada” i „swin-wave” „Say Goodbye to Babylon” i podsumowano, że „Melodramatyczny dance/pop, który powinien sprawić, że artyści tacy jak Pet Shop Boys zzielenieją z zazdrości”.
Na łamach „NME” stwierdzono, że to „Świetna płyta, prawdziwa muzyka taneczna w stylu disco i pełna kulturowych niespodzianek”. Joe Brown z The Washington Post napisał, że tutaj „Army of Lovers prezentuje swoje bezkompromisowe, pełne energii Eurodisco , jakby house nigdy nie istniał”. Uważał, że w utworach takich jak „Crucified” i „Dynasty of Planet Chromada” „Army of Lovers ujawnia obsesję w tekstach na punkcie millenaryzmu, apokalipsy i świętokradztwa, a kiczowate gruchanie La Camilli zawiera imitacje Grace Jones i Debbie Harry ”.
link: https://www.youtube.com/playlist?list=PLpD8yubKML8wqEhVrL93XGy02ZEfcJIta




.png)

