sobota, 12 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim. Powoli zostawiamy taneczne podrygi (przynajmniej do Sylwestra i czasu karnawału) i wchodzimy w jesienny nastrój. Ułatwi to nam największy i jedyny hit w dorobku Natalie Imbruglii: „TORN”. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU

A zacznę od małego sprostowania. „Torn”, chociaż niezmiennie kojarzony z Natalie Imbruglią, tak naprawdę nie jest JEJ piosenką. Co więcej, historia wydania pierwotnej wersji jest dość… skomplikowana (trochę jak w przypadku „I drove all night” Roya Orbisona). Oryginalna wersja „Torn” została napisana w 1991 roku przez Scotta Cutlera i Anne Preven dla zespołu Ednaswap.

https://youtu.be/9OoEdfB7l18?si=ch_s-W__XoyUC1gJ

Zanim jednak Ednaswap wydało swój oryginał w 1995 roku, słuchacze zapoznali się z inną wersją, w dodatku nagrany przez szwedzką piosenkarkę Lis Sørensen pt. Brændt”. Pogubiliście się? Nie szkodzi, ja również.

https://youtu.be/jyuGaU4rXjA?si=eyajzBuAuTuXTiR3

Ale jakby tego było mało, powstała jeszcze trzecia wersja, tym razem nagrana w 1996 r. przez norweską piosenkarkę Trine Rein. Jej wersja również jest zatytułowana „Torn”.

https://youtu.be/Eu6dyABmRuQ?si=CImS2UXN5pRrpXkR

I tak wszystkie trzy wersje przebiła dopiero czwarta, autorstwa Natalii Imbruglia, która współpracując z Thornalleyem, nagrała własną wersję tego utworu na swój debiutancki album studyjny „Left of the Middle” (1997). Wersja Imbruglii – wzorowana na wykonaniu Trine Rein (wstawki wokalne „Oh Yeah” pod koniec utworu pochodzą właśnie z wersji Rein) – została zarejestrowana w londyńskiej dzielnicy Kilburn z udziałem Davida Mundaya (gitara prowadząca), Thornalleya (gitara basowa, gitary rytmiczne), Chucka Sabo (perkusja), Henry’ego Binnsa i Sama Hardakera z duetu Zero 7 (programowanie perkusji) oraz Katriny Leskanich (chórki). Za miks nagrania odpowiadał Nigel Godrich.


ANALIZA

Piosenka, niezależnie w czyim wykonaniu, opowiada o złudnym wpływie miłości i o tym, że często zakochane osoby idealizują swoich partnerów. Podmiot liryczny uświadamia sobie, że tak postrzegała swojego partnera: za kogoś ciepłego i szlachetnego, a który w rzeczywistości nigdy nie był takim człowiekiem. W efekcie miłość okazała się oparta na wyidealizowanym wyobrażeniu. Kluczowe jest tutaj tytułowe “torn”, czyli “rozdarcie”: wewnętrzny rozpad i bezsilność. Bohaterka czuje się zimna, zawstydzona i pozbawiona wiary, dosłownie i w przenośni „leżąc na podłodze”, gdy pękają jej ostatnie iluzje.


PREMIERA I SUKCES

Fizyczne wydanie singla z wersją utworu w wykonaniu Imbruglii sprzedało się w nakładzie ponad 4 milionów egzemplarzy na całym świecie, w tym ponad miliona w samej Wielkiej Brytanii. Według stanu na 2012 rok był to 85. najlepiej sprzedający się singiel wszech czasów w Wielkiej Brytanii. Utwór utrzymywał się na drugim miejscu listy przebojów przez trzy tygodnie (od 2 do 22 listopada 1997 roku), po czym spadł na czwartą pozycję; ustanowił też brytyjski rekord emisji radiowej (ponad 2000 odtworzeń) i przez czternaście tygodni zajmował pierwsze miejsce na tamtejszej liście przebojów radiowych. 24 września 2007 roku wersja Natalie Imbruglii powróciła na brytyjską listę singli (UK Singles Chart) na 70. miejsce, dzięki sprzedaży cyfrowej po wydaniu jej albumu z największymi przebojami. W belgijskiej Flandrii singiel dotarł do pierwszego miejsca, na którym utrzymywał się przez 7 tygodni z rzędu, a na liście przebojów gościł łącznie przez 22 tygodnie.

W Stanach Zjednoczonych utwór przez 11 tygodni z rzędu zajmował pierwsze miejsce na liście Hot 100 Airplay. Ze względu na ówczesne zasady wykluczające z notowania Billboard Hot 100 utwory, które nie ukazały się jako fizyczne single, piosenka nie trafiła na tę listę w okresie szczytowej popularności w USA. Gdy popularność utworu zaczęła spadać, przepisy zmieniono, dopuszczając do notowania piosenki dostępne wyłącznie w emisji radiowej; wówczas utwór pojawił się na liście na dwa tygodnie, osiągając najwyższą pozycję numer 42. W Kanadzie piosenka dotarła do pierwszego miejsca listy RPM Top Singles, utrzymując się na nim łącznie przez 12 tygodni (choć nie z rzędu): od 13 kwietnia do 8 czerwca oraz od 22 czerwca do 6 lipca 1998 roku. Był to tam najlepiej radzący sobie singiel roku.

Na liście 40 najczęściej odtwarzanych w Wielkiej Brytanii utworów dekady 2010–2019, opublikowanej przez magazyn „Forbes”, utwór „Torn” zajął 40. miejsce, będąc jedyną piosenką z lat 90. w tym zestawieniu. W latach 2000–2009 był to 19. najczęściej odtwarzany utwór w Wielkiej Brytanii. W 2009 roku serwis News.com.au doniósł, że był to najczęściej emitowany w australijskich stacjach radiowych utwór od 1990 roku; według danych zgromadzonych przez Australian Performing Rights Association (APRA) od momentu premiery w 1997 roku odtworzono go ponad 300 500 razy, co daje średnio 75 emisji dziennie.


link: https://youtu.be/VV1XWJN3nJo?si=xVkeTxW3j60x4gb3


TŁUMACZENIE


Natalie Imbruglia


ROZDARCIE”

tytuł oryg. „Torn”


Wydawało mi się, że widzę człowieka, który ożył
Był ciepły, zachowywał się z godnością
Pokazał mi, czym są łzy
Cóż, nie mogłeś być tym mężczyzną, którego uwielbiałam
Zdajesz się nie wiedzieć ani nie przejmować tym, do czego służy serce
Cóż, nie znam go już

Tam, gdzie kiedyś leżał, nie ma już nic
Zabrakło mi słów do rozmowy
Tak właśnie wygląda sytuacja
Nic nie jest w porządku, jestem rozdarta


Straciłam wszelką wiarę
Tak właśnie się czuję
Jest mi zimno, czuję wstyd
Leżąc nago na podłodze
Iluzja nigdy nie zmieniła się
W coś prawdziwego
Jestem w pełni świadoma i widzę
Że idealne niebo jest rozdarte
Spóźniłeś się nieco
Jestem już rozdarta


Więc chyba wróżbitka miała rację
Powinnam była dostrzec to, co tam naprawdę było, a nie jakieś święte światło
Ale ty wślizgnąłeś się pod moją skórę i teraz

Jest mi wszystko jedno, nie mam szczęścia
Nie tęsknię za tym aż tak bardzo
Jest po prostu tyle rzeczy
Których nie mogę dotknąć; jestem rozdarta

Straciłam wszelką wiarę
Tak właśnie się czuję
Jest mi zimno, czuję wstyd
Leżąc nago na podłodze
Iluzja nigdy nie zmieniła się
W coś prawdziwego
Jestem w pełni świadoma i widzę
Że idealne niebo jest rozdarte
Spóźniłeś się nieco
Jestem już rozdarta

Rozdarta

Tam, gdzie kiedyś leżał, nie ma już nic
Wyczerpało się moje natchnienie
Tak właśnie wygląda sytuacja
Nic nie jest tak, jak powinno; jestem rozdarta

Straciłam wszelką wiarę
Tak właśnie się czuję
Jest mi zimno, czuję wstyd
Leżąc nago na podłodze
Iluzja nigdy nie zmieniła się
W coś prawdziwego

Jestem w pełni świadoma i widzę
Że idealne niebo jest rozdarte

Straciłam wszelką wiarę
Tak właśnie się czuję

Jest mi zimno, czuję wstyd
Spętana i złamana, leżę na podłodze
Spóźniłeś się nieco
Jestem już rozdarta

Rozdarta

Och


czwartek, 10 września 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Trzy lata temu, z powodu odejścia Henry`ego Cavilla z „Wiedźmina”, przygotowałem dla was ranking głośnych serialowych recastów. Teraz jednak, w związku z podobną sytuacją przy okazji realizacji nowej części „Nigdy w życiu!” przygotowałem, dla odmiany, GŁOŚNE RECASTINGI FILMOWE (bo nie tylko w serialach dochodzi do podmianek aktorów i aktorek). Uwaga, nie biorę pod uwagę ponownych adaptacji książek, remake`ów, czy rebootów, tylko sytuacje w sequelach filmowych serii. Zaczynamy.


8, recasting roli Jamesa Bonda [sześciu aktorów]

Gdy mówimy o filmowych recastingach, seria o Jamesie Bondzie nasuwa się samoistnie, podobnie jak w przypadku recastingów serialowych pierwszym skojarzeniem jest „Doktor Who”. W przypadku serii o agencie 007 najbardziej bolał już pierwszy recasting. Connery stworzył ikoniczny, choć dziś mocno szowinistyczny, obraz Bonda. Lazenby, pozbawiony aktorskiego sznytu, nie dorastał mu do pięt. Kolejni odtwórcy dodawali już coś od siebie: Moore – humor, Dalton – szekspirowski chłód, Brosnan – wszystkiego od pozostałych po trochu, Craig – postbourn`owski realizm. I wszyscy byli zadowoleni.

Connery, z oczywistych powodów, był znudzony graniem Bonda. Powody, dla których aktorzy rezygnują z powtarzania ról, bywają jednak poważniejsze i czasem tyczą się scenariusza

7, recasting roli Clarice Starling [Julienne Moore zamiast Jodie Foster: „Hannibal”]

Książkowy „Hannibal” Thomasa Harrisa w chwili premiery pod koniec l. 90 wywołał niemałe kontrowersje (nie tylko z powodu kuriozalnego finału). Choć adaptacja w reżyserii Ridleya Scotta w kilku miejscach odbiega od książki, zachowuje obrzydliwy charakter opowieści. I właśnie ten odrażąjący ton zniechęcił Jodie Foster, odtwórczynię roli Clarice Starling w „Milczeniu owiec”, do powrotu do roli. Innego zdania był Anthony Hopkins, a już na pewno Julienne Moore, która przejęła rolę po koleżance z pracy. Mimo to jednak film nie był hitem w kinach, a i wśród fanów Lectera nie ma dobrej opinii.

Ostatni szum wokół recastingu do roli Tosi w sequelu „Nigdy w życiu!” nie jest pierwszym przypadkiem recastingu przy adaptowaniu Katarzyny Grocholi. Pierwszy, i poważniejszy, miał miejsce przy okazji adaptacji „Ja wam pokażę!”.

6, recasting ról Judyty i Adama [Grażyna Wolszczak i Paweł Deląg zamiast Danuty Stenki i Artura Żmijewskiego: „Ja wam pokażę!”]

Nikt nie potrafiłby sobie wyobrazić w rolach Judyty, Adama, Tomasza, a zwłaszcza Tosi inne osoby niż (odpowiednio) Danutę Stenkę, Artura Żmijewskiego, Jana Frycza i (w szczególności) Joannę Jabłczyńską. Choć zmiana aktorów na (odpowiednio) Grażynę Wolszczak, Pawła Deląga, Cezarego Pazurę i (zwłaszcza) Marię Niklińską był bolesny, to recasting tyczył się całej ekipy (Denis Delic zamiast Ryszarda Zatorskiego za kamerą). W przypadku realizowanej nowej części wszystko (poza inną reżyserią) wróci do normy (jeśli nie liczyć Jana Frycza, z oczywistych powodów) i tylko brak Asi Jabłczyńskiej boli.

Mnie osobiście najbardziej zabolała jednak inna podmianka aktorska z tego samego okresu: do roli Asterixa. Pokazuje jednak, że do recastingów dochodzi z powodu niezgody w ekipie filmowej.

5, recasting roli Asterixa [Clovis Cornilac zamiast Christiana Claviera: „Asterix na olimpiadzie”]

Tak jak Sean Connery w przypadku Bonda, tak Christian Clavier stworzył ikonicznego aktorskiego Asterixa. W jego przypadku dziwił ubiór w pierwszym filmie z jego udziałem (zamiast rozpoznawalnego czarnego T-Shirta… biała koszula ze skórzanym kubrakiem? Dobrze, że to potem zmienili). Recasting w trzecim „Asteriksie” bolał, ale wynikł z pozakulisowych zawirowań (spór Claviera z Uderzo o adaptacji „Asteriksa w Hiszpanii”, który miał nakręcić kolega aktora). W efekcie Clavier wykazał się solidarnością wobec odrzuconego reżysera. A fani Gala dostawali coraz gorszych jego następców.

Miało nie być o adaptacjach, jednak w przypadku filmów na motywach amerykańskich komiksów zrobimy wyjątek. Zwłaszcza na miejscu 4.

4, recasting roli Batmana [Val Kilmer zamiast Michaela Keatona: „Batman Forever”]

Niechęć aktora do nowego reżysera może jeszcze bardziej zaniżyć filmową franczyzę, niż spór z producentem (w przypadku kinowych „Asteriksów”, każdy film reżyserował kto inny, a recasting do głównej roli nastąpił dopiero przy trzecim filmie). Michael Keaton, mimo kontrowersji wokół samego castingu, zapisał się w sercach wielu fanów Mrocznego Rycerza. Nie po drodze mu było jednak z Joelem Schumacherem, której wizji filmowej w ogóle nie kupił (do tego zastrzeżenia miał co do scenariusza...). Trzeba też przyznać, że swoje trzy grosze dorzucili też producenci, którzy liczyli na większe zyski z biletów.

Pozostając jeszcze w temacie komiksów, zwłaszcza amerykańskich, otwórzmy podium najgłośniejszych recastingów przypadkiem z Marvel Cinematic Universe.

3, recasting w MCU [Don Cheadle zamiast Terrence`a Howarda oraz Mark Ruffalo zamiast Edwarda Nortona: „Iron Man 2” i „Avengers”]

Kiedy do ról w filmach zatrudniasz enfant terrible, nie licz na to że długo zagoszczą w jakiejś franczyzie. Kevin Feige miał okazję się o tym przekonać przynajmniej dwa razy (jak nie częściej). Pierwszy raz w 2010 roku, kiedy zmienił odtwórcę roli Rhodesa z Terrence`a Howarda w „Iron Manie” na Dona Cheadle`a w dwójce. Drugi raz, gdy w „Avengers” na miejsce Edwarda Nortona z „Incredible Hulka” w roli Bannera obsadził Marka Ruffalo. W obu przypadkach poszło o kasę. Bo, rzecz jasna, jak nie wiadomo o co chodzi, to o pieniądze. A w przypadku Howarda: także o problematyczną współpracę.

Jeden z najpoważniejszych recastingów miał miejsce dziewięć lat temu, kiedy Ridley Scott pracował nad innym swoim filmem.

2, recasting roli Jeana Paula Getty`ego [Christopher Plummer zamiast Kevina Spaceya: „Wszystkie pieniądze świata”]

Dla Scotta, jak widać, recastingi to chleb powszedni. W tym przypadku wszystko zaczęło się od obyczajowego skandalu wokół Kevina Spaceya, który zdążył dostać rolę potentata naftowego Jeana Paula Getty`ego. Wróżono mu Oscara (którego nigdy dotąd nie dostał), a w sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia i teasery. Wszystko legło w gruzach gdy w 2017 roku Anthony Rapp wytoczył wobec aktora oskarżenia na tle obyczajowym: nie dość, że Spacey w ich efekcie stracił rolę w hitowym serialu „House of Cards”, to jeszcze został zastąpiony przez Plummera w filmie Scotta. Tak szanse na Oscara spadły do zera.

Najpoważniejszy przypadek recastingu filmowego miał jednak miejsce w 2021 roku, gdy trwały prace nad trzecią odsłoną „Fantastycznych zwierząt” Davida Yatesa.

1, recasting roli Gellerta Grindelwalda [Mads Mikkelsen zamiast Johnny`ego Deppa: „Fantastyczne zwierzęta: Tajemnica Dumbledore`a”]

Przypadek o tyle poważny, gdyż oskarżenia wobec Deppa okazały się niesłuszne. Aktor przegrał proces o zniesławienie wytoczony brytyjskiemu tabloidowi „The Sun”, na łamach którego nazwano go żonobijcą. W toku dalszego procesu (odbywającego się tym razem w Kalifornii) Deppowi udało się oczyścić z zarzutów, ale przy okazji zraził się do studia Disneya, bo oskarżenia przystopowały też prace nad planowymi „Piratami z Karaibów 6” (w tym ostatnim przypadku poszło również o alkoholowe ekscesy aktora). Nie mówiąc już o tym, że bez niego „Fantastyczne zwierzęta” nie były tym, czym na początku.


To była moja lista najgłośniejszych recastingów filmowych. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

wtorek, 8 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. Chociaż wakacje AD 2026 to pieśń przeszłości, pozwólmy jeszcze na odrobinę muzycznego szaleństwa (bo przecież do końca roku, a nawet na początku przyszłego jeszcze nieraz na to sobie pozwolimy). W tym celu omówimy dzisiaj jedną z obecnie mniej znanych grup eurodance, Army of Lovers, i ich najbardziej znany album pt. MASSIVE LUXURY OVERDOSE”.


HISTORIA ALBUMU

Massive Luxury Overdose” to drugi album studyjny szwedzkiej grupy popowej Army of Lovers. Pierwotnie ukazał się w 1991 roku, a reedycja albumu ze zmienioną listą utworów ukazała się w 1992 roku. Powstawała ona w chwili, gdy w zespole doszło do nagłego przetasowania.

Po nagraniu zaledwie jednego albumu, w 1991 r. z zespołem rozstała się jedna z członkiń, Camilla Maria Henemark. Wówczas zastąpiła ją Michaela Dornonville de la Cour. Na drugim albumie, wydanym w 1992 roku, zespół nagrał cztery nowe utwory i wznowił album z nowym coverem, prezentując de la Cour.


UTWORY PROMUJĄCE

Album był promowany przez pięć piosenek na przełomie 1991-1992 roku. Już pierwszy z nich odniósł sukces, a towarzyszący mu wideoklip najlepiej pokazywał charakterystyczny, campowy, styl zespołu: był to utwór „Crucified” [nr 2] wydany w maju 1991 roku. Cztery miesiące później, we wrześniu, ukazał się drugi utwór promujący: „Obssession” [nr 4]. Z kolei w listopadzie wydano trzeci utwór promujący: „Candyman Messaiah” [nr 3].

W 1992 roku ukazała się reedycja albumu różniąca się od oryginalnego zupełnie innym rozmieszczeniem piosenek (choć akurat dotąd wydane utwory na obu wersjach są tak samo rozmieszczone), która była promowana przez dwie kolejne piosenki. W styczniu ukazał się „Ride the Bullett” [nr 7; na oryginalnej płycie znajduje się na w wersji zremiksowanej]. Ostatnim utworem promującym, również pochodzącym z reedycji płyty, jest „Judgment Day” [nr 13] wydany w czerwcu.


PREMIERA I SUKCES

Płyta odniosła sukces, zbierając same pozytywne opinie. Redaktor AllMusic, Neil Raggett, napisał np. tak: „Niektóre tytuły albumów trafiają w sedno, a ten jest jednym z głównych kandydatów”.

Z kolei David A. Keeps z Austin American Statesman uznał, że album jest „śmiały w swoich przywłaszczeniach”. Dodał:

We Stand United” to „odtworzenie klasycznego disco Chic”, „Say Goodbye to Babylon” „łączy motyw przewodni z Midnight Express z potężnymi chórami hallelujah, które pasują do Andrew Lloyd Webbera ”, „I Cross the Rubicon” ma „linię basową fortepianu, która grzmi pod talerzami, crescendo rogów, szepczącym męskim wokalem i okrzykami soulowej diwy”, „Walking with a Zombie” „łączy bulwarowy akordeon z natarczywym latynoskim rytmem”, a „Crucified” jest „przesiąknięte romantycznymi i biblijnymi obrazami, które sugerują, w typowo szerokim, kiczowatym ujęciu, że obsesyjna miłość jest najbardziej religijnym doświadczeniem ze wszystkich”.

Amerykański magazyn Billboard stwierdził, że „kiczowate szwedzkie trio nadal z szacunkiem kradnie disco z lat 70. i hi-NRG w stylu lat 80. na tym błyszczącym drugim albumie”. Na łamach tego samego magazynu podkreślono „bombastyczny” „Dynasty of Planet Chromada” i „swin-wave” „Say Goodbye to Babylon” i podsumowano, że „Melodramatyczny dance/pop, który powinien sprawić, że artyści tacy jak Pet Shop Boys zzielenieją z zazdrości”.

Na łamach „NME” stwierdzono, że to „Świetna płyta, prawdziwa muzyka taneczna w stylu disco i pełna kulturowych niespodzianek”. Joe Brown z The Washington Post napisał, że tutaj „Army of Lovers prezentuje swoje bezkompromisowe, pełne energii Eurodisco , jakby house nigdy nie istniał”. Uważał, że w utworach takich jak „Crucified” i „Dynasty of Planet Chromada” „Army of Lovers ujawnia obsesję w tekstach na punkcie millenaryzmu, apokalipsy i świętokradztwa, a kiczowate gruchanie La Camilli zawiera imitacje Grace Jones i Debbie Harry ”.


link: https://www.youtube.com/playlist?list=PLpD8yubKML8wqEhVrL93XGy02ZEfcJIta

poniedziałek, 7 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „ALEJA GWIAZD POPKULTURY”


DIDO : AKSAMITNY GŁOS PRZEŁOMU WIEKÓW


Cześć wszystkim. Póki co w poniedziałkowym cyklu na moim blogu to kobiety mają głos. W tym odcinku „Alei Gwiazd Popkultury” prześledzimy życiorys i karierę brytyjskiej piosenkarki Dido. Zaczynamy.


MŁODOŚĆ

Dido to pseudonim artystyczny piosenkarki naprawdę nazywającej się Dido Florian Cloud de Bounevialle Armstrong (i bynajmniej nie odnosi się do mitycznej królowej Kartaginy, która próbowała uwieść Eneasza). Jej matka, Claire, jest poetką, a ojciec, William – wydawcą książek. Jej brat Rollo Armstrong, z którym często współpracuje, także jest związany z muzyką: swego czasu był członkiem rozwiązanej grupy Faithless. Ponieważ urodziła się w Boże Narodzenie, świętuje urodziny z przesunięciem półrocznym, tj. 25 czerwca, za przykładem misia Paddingtona.

Uczyła się w szkołach Thornhill Primary School, City of London School for Girls i Westminster School. Po tym, jak w wieku pięciu lat ukradła ze szkoły flet, rodzice przenieśli ją do Guildhall School of Music, gdzie nauczyła się grać na fortepianie, flecie i skrzypcach. Następnie studiowała na Birkbeck College na Uniwersytecie Londyńskim, jednak nie ukończyła studiów, poświęcając się muzyce. Podczas studiów pracowała jako agent literacki. Długoletnim nauczycielem muzyki Dido był polski skrzypek Krzysztof Śmietana.


KARIERA

W 1995 roku Dido rozpoczęła nagrywanie 10 utworów demo, które zostały zebrane w kolekcji zatytułowanej „Odds & Ends” i wysłane przez menedżerów Nettwerk. Nettwerk podpisał z nią kontrakt po tym, jak zwrócili na nią uwagę dzięki jej współpracy z Faithless. Kolekcja została wydana przez Nettwerk na płytach CD-R w 1995 roku i zawierała mieszankę gotowych produkcji i wersji demo, które później rozważała do wydania na swoim debiutanckim albumie z 1999 roku. „Odds & Ends” zwróciło na nią uwagę A&R Petera Edge'a z Arista Records, który podpisał z nią kontrakt w USA pod koniec 1996 r. i wynegocjował umowę z niezależną wytwórnią płytową jej brata, Cheeky Records.

Spośród utworów zawartych na krążku „Odds & Ends”, „Take My Hand” znalazł się na wszystkich edycjach „No Angel” jako utwór bonusowy; „Sweet Eyed Baby” został zremiksowany i przemianowany na „Don't Think of Me”, a „Worthless” i „Me” zostały wydane wyłącznie w japońskiej edycji. Peter Leak został menedżerem Dido podczas nagrywania No Angel po tym, jak Edge zagrał kilka nagrań w trakcie realizacji i był nimi „zachwycony”.W 1999 roku wydała swój debiutancki album „NO ANGEL”, który był promowany przez takie hitowe piosenki jak „Thank You” (którego sample zostały potem wykorzystane przez Eminema w utworze „Stan”), „Hunter”, a zwłaszcza „Here with me” (którą wykorzystano w intrze serialu „Roswell: W kręgu tajemnic”, a także w filmach „To właśnie miłość” i „Bridget Jones: W pogoni za rozumem”).


STYL

To co jest charakterystyczne w muzyce Dido, to jej eteryczny, delikatny wokal, który zresztą znalazł z czasem swoich naśladowców (do czego za chwilę przejdę). Jeśli chodzi o gatunkowość, brytyjska piosenkarka balansuje subtelnie na granicy kilku ich odmian – od popu, przez trip pop, aż po folk. Oprócz tego w swoich tekstach Dido porusza trudne tematy związane z samotnością i poszukiwaniem spokoju. Z kolei jej charakterystyczny, eteryczny wokal znalazł swoich naśladowców np. w osobie Jem.


KOLEJNE SUKCESY

Sukces debiutanckiego krążka nie mógł pozostać obojętny dla piosenkarki, która niedługo potem rozpoczęła pracę nad kolejnym albumem. Album „LIFE FOR RENT” ukazał się w 2003 roku. Prace nad nim, prowadzone ponownie we współpracy z bratem artystki, Rollo Armstrongiem, a także z amerykańskim autorem piosenek Rickiem Nowelsem, rozpoczęły się w połowie 2002 roku. Płyta uzyskała status dziewięciokrotnej platyny przyznany przez BPI i rozeszła się w nakładzie ponad 12 milionów egzemplarzy na całym świecie, stając się czwartym najlepiej sprzedającym się albumem 2003 roku. Wydawnictwo to zajęło siódme miejsce na liście najlepiej sprzedających się albumów pierwszej dekady XXI wieku w Wielkiej Brytanii, dzięki czemu Dido stała się jedyną wokalistką, która wprowadziła dwa swoje albumy do pierwszej dziesiątki tego zestawienia.

Album, którego premierę poprzedził hitowy singel „White Flag”, sprzedał się w Wielkiej Brytanii w liczbie ponad 152 tysięcy egzemplarzy już pierwszego dnia, a w ciągu pierwszego tygodnia wynik ten przekroczył 400 tysięcy. Z płyty wydano trzy kolejne single – „Life for Rent”, „Don't Leave Home” oraz „Sand in My Shoes” – a artystka wyruszyła w światową trasę koncertową promującą wydawnictwo.

Po zakończeniu wyprzedanej światowej trasy koncertowej w 2004 roku, Dido została zaproszona do udziału w trzech koncertach z cyklu Live 8, które odbyły się 2 lipca 2005 roku. Wystąpiła kolejno w Londynie oraz w kompleksie Eden Project w Kornwalii, po czym udała się do Paryża; podczas koncertów wykonywała utwory zarówno solowo („White Flag”), jak i w duetach z Youssou N'Dourem („Thank You” oraz „Seven Seconds”). Również w 2005 roku Dido użyczyła głosu w utworach na albumie „Safe from Harm”.

Po wydaniu w 2008 r. trzeciej płyty pt. „Safe Trip Home”, Dido zrobiła sobie krótką przerwę. Jednak już w 2009 roku artystka weszła do studia, by rozpocząć pracę nad czwartym krążkiem „GIRL WHO GOT AWAY”. W przeciwieństwie do dotychczasowych dokonań, nowy album miał się charakteryzować elektronicznym brzmieniem. Prace nad nim trwały długo. „Girl Who Got Away” został wydany przez Sony Music Entertainment w marcu 2013 r. Prace nad nim przebiegały w Londynie i Kalifornii, a za produkcję odpowiadają Rollo Armstrong, Sister Bliss, Lester Mendez, AR Rahman, Rick Nowels, Greg Kurstin, Brian Eno i Jeff Bhasker. Dido pojawiła się w drugiej serii telewizyjnego konkursu wokalnego The Voice UK w maju 2013 r., pełniąc funkcję doradcy trenera Danny'ego O'Donoghue podczas rund bitewnych programu. W tym samym 2013 roku Dido wydała kompilację swoich dotychczasowych przebojów.

Dido podpisała kontrakt z BMG, aby wydać swój piąty album na początku 2019 roku. 9 listopada 2018 roku ogłosiła tytuł swojego nowego albumu, „STILL ON MY MIND”, wraz z jego okładką. Został wydany 8 marca 2019 roku i znalazł się na 3. miejscu na liście UK Albums, na 1. miejscu na liście UK Indie Album i sprzedał się w ponad 60 000 egzemplarzy w Wielkiej Brytanii. Rok potem pojawiła się na albumie Rollo „THE LAST SUMMER”, który ukazał się 11 października 2019 r. pod pseudonimem „R Plus”. Album znalazł się na 96. miejscu na brytyjskiej liście sprzedaży albumów.



Dido należy do jednej z najbardziej wyjątkowych piosenkarek, która odcisnęła piętno na muzyce pop przełomu wieków. Jej charakterystyczny styl – eteryczny wokal, piosenki podejmujące trudne tematy – idealnie współgrał ze słuchaczami, dzięki czemu artystka zyskała rzesze fanów wyczekujących jej kolejnych projektów. I mimo że w ostatnim czasie dość o niej cicho (wspomniane pod koniec albumy, choć odnosiły sukces, nie były tak promowane jak dwa pierwsze), możliwe że jeszcze o niej usłyszymy.


link: https://www.last.fm/pl/music/Dido/+albums

niedziela, 6 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „BOHATEROWIE POPKULTURY”


Cześć wszystkim. W kolejnym odcinku „Bohaterów popkultury” pozostaniemy jedną nogą w wakacjach, by drugą wejść w kolejny rok szkolny. Tym razem na tapet weźmiemy ADAMA CISOWSKIEGO, bohatera powieści, która kiedyś była lekturą szkolną w VI klasie szkoły podstawowej, a dziś może posłużyć za idealną powieść na wakacje: „Szatana z VII klasy”. Zaczynamy.


Dane:

Twórca: Kornel Makuszyński

Odtwórcy: Marian Rułka [„Szatan z VII klasy”, spektakl TV, reż. Michał Bogusławski]

                  Józef Skwark [„Szatan z siódmej klasy”, reż. Maria Kaniewska]

                  Bartosz Fajge [„Szatan z siódmej klasy”, film kinowy i serial TV, reż.

                                           Kazimierz Tarnas]


HISTORIA POWSTANIA. GENEZA POSTACI.

Adam Cisowski, tytułowy „szatan” z siódmej klasy (czyli cwaniak), to siedemnastoletni uczeń warszawskiego gimnazjum dawnego typu (sprzed reformy ministra edukacji z lat 20, Janusza Jędrzejewicza, obowiązującej w latach 1932-1948). Adam należał do „pokolenia Kolumbów”, ponieważ akcja rozgrywa się latem 1937 roku (okres pisania książki przez Kornela Makuszyńskiego), a to by oznaczało że bohater urodził się w 1920 roku.

Ojciec Adama był lekarzem, matka zajmowała się domem. Adam miał czworo znacznie młodszego rodzeństwa, dwie siostry i dwóch braci.

Zasadnicza akcja powieści rozgrywa się latem 1937 r. W trakcie jej akcji Adam występuje jako młody detektyw, rozwiązując kilka „spraw” (skradzione wieczne pióro, zaginione sto złotych, i największa – ukryty skarb). Rozwiązując tę ostatnią zagadkę, staje się tzw. „bohaterem-poszukiwaczem” (według terminologii literaturoznawcy Władimira Proppa). Opuszcza rodzinny dom, by pomóc osobom w potrzebie, pokonuje przy tym przeciwności, przechodzi szereg prób-przygód, korzystając z własnych umiejętności i pomocy przyjaznych osób, i ostatecznie, wyjaśniając tajemnicę, odnosi zwycięstwo.


CHARAKTERYSTYKA

Kornel Makuszyński opisał Adama Cisowskiego jako chłopca z wyglądu „nieforemnego” i „nieco pękatego”, lecz sprężystego i silnego, o śmiałym i przenikliwym spojrzeniu. Cisowski jest określony jako „najbystrzejszy chłopiec w całej szkole”, spostrzegawczy, umiejący spokojnie i cierpliwie obserwować, myślący zawsze rozważnie, o żywej i lotnej wyobraźni, spokojny, pogodny, koleżeński, wesoły, uczynny, współczujący, przodujący w nauce, pojętny, o znakomitej pamięci.

Jak widać więc, autor mocno wyidealizował swojego bohatera, co było celowym zabiegiem by łatwiej podejść do młodych czytelników. Adam Cisowski miał być postacią wzorcową, nosicielem propagowanych przez autora idei dobroci, miłości i uśmiechu. Określany był jako „wcielony ideał wyobraźni chłopięcej z okresu uwielbiania sprytu i dzielności”, „bohater nie tylko sprytny (...), ale także szlachetny”


W JAKICH PRODUKCJACH WYSTĘPUJE

Adam Cisowski jest bohaterem powieści „Szatan z VII klasy”, która była wielokrotnie przenoszona na ekran. Po raz pierwszy w formie Teatru TV z 1959 roku. W spektaklu reżyserowanym przez Michała Bogusławskiego w postać Adama Cisowskiego wcielił się Marian Rułka.

W świadomości widzów Adam Cisowski zapisał się jednak dzięki pierwszej ekranowej adaptacji, która powstała zaledwie rok po spektaklu Michała Bogusławskiego. Do filmu w reżyserii Marii Kaniewskiej, której akcję przeniesiono z l. 30 do l. 60 by lepiej przyswoić ją ówczesnej młodzieży, rozpoznawalną piosenkę „Lato, lato, lato czeka” nagrała Halina Kunicka.

Drugą, bliższą książkowemu pierwowzorowi, adaptację nakręcono dopiero w 2006 r., a za reżyserię odpowiadał Kazimierz Tarnas. W tym samym roku premierę miała serialowa wersja adaptacji. W obu wersjach w postać Adama Cisowskiego wcielił się Bartosz Fajge, dla którego był to debiut na ekranie.