niedziela, 20 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „BOHATEROWIE POPKULTURY”


Cześć wszystkim. W ramach „tygodnia z Lalką” w tym odcinku „Bohaterów popkultury” pozostajemy na polskim podwórku. Bohaterem tego odcinka niedzielnego cyklu będzie jedna z najbardziej złożonych postaci polskiej literatury: STANISŁAW WOKULSKI. Zaczynamy.


Dane:

Twórca: Bolesław Prus

Odtwórcy: Mariusz Dmochowski [„Lalka”, reż. Wojciech Jerzy Has]

                  Jerzy Kamas [„Lalka”; serial, reż. Ryszard Ber]

                  Tomasz Schuchardt [„Lalka”; serial, reż. Paweł Maślona]

                  Marcin Dorociński [„Lalka”, reż. Maciej Kawalski]


HISTORIA POWSTANIA. GENEZA POSTACI.

Stanisław Wokulski to główny bohater „Lalki” Bolesława Prusa. Jest jedną z najbardziej złożonych postaci w literaturze polskiej. Z zawodu jest kupcem i stoi twardo na pozytywistycznym gruncie (kult pracy, nauki i przedsiębiorczości). Nie brakuje mu jednak wielu elementów typowych dla epoki romantyzmu (jak np. idealizm). W gruncie rzeczy Prus przedstawiał tę niejednorodność jako charakterystyczną dla pokolenia żyjącego w okresie przejściowym między romantyzmem, a pozytywizmem.

Według wielu teorii, tworząc główną postać swojej powieści Prus inspirował się kilkoma postaciami. Jedna z teorii zakładała, że pierwowzorem Wokulskiego był szwajcarski przedsiębiorca Jakub Lange, który w połowie XIX wieku przyjechał do Warszawy. Z kolei nazwisko Prus miał zaczerpnąć od kieleckiego lekarza Wokulskiego. Jeszcze inni wskazywali, zwłaszcza pod kątem imienia bohatera, że pierwowzorem kupca był Stanisław Strójwąs, warszawski kupiec. Jednym z najbardziej prawdopodobnych pierwowzorów miałby być jednak hrabia Ludwik Krasiński, przedsiębiorca, którego działalność Bolesław Prus pilnie obserwował i który posiadał majątek w budynku, w którym pisarz zlokalizował sklep Wokulskiego.


CHARAKTERYSTYKA

Stanisław Wokulski, jak to zaznaczyłem, jest jedną z najbardziej złożonych postaci w literaturze polskiej. Jedną nogą przebywa jeszcze w okresie romantyzmu, a drugą: już w pozytywizmie. Z jednej strony bohater jest typem idealisty, co przejawia się w wizji jego związku z Łęcką (zbliżoną do mitycznego motywu miłości Pigmaliona), z drugiej strony kultywuje pracę, naukę i przedsiębiorczość, co zbliża go z kolei do pozytywistów. Ta druga cecha przejawia się w jego filantropii (podobnie jak cecha romantyczna), ale też w jego stosunku do czasu (żyje przyszłością, nie przeszłością jak Rzecki), a przede wszystkim w jego pracy kupca.


W JAKICH PRODUKCJACH WYSTĘPUJE?

Stanisław Wokulski pojawił się po raz pierwszy w filmowej adaptacji z 1968 roku w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa, który skupił się w swojej wizji przede wszystkim na relacji bohatera z Izabelą Łęcką. W postać nieszczęśliwie zakochanego przedsiębiorcy wcielił się Mariusz Dmochowski. Dziewięć lat później, w adaptacji serialowej nakręconej przez Ryszarda Berę, Wokulskiego zagrał z kolei Jerzy Kamas.

Przez kolejne lata długo nie decydowano się na ponowne przenoszenie powieści Prusa na ekran. Sytuacja zmieniła się dopiero w 2026 r., kiedy to na ten rok zaplanowano niejedną, a aż dwie adaptacje. Pierwsza z nich już wywołała skrajnie różne opinie z powodu znacznego odejścia od książki Prusa (trochę na podobnej zasadzie co tegoroczna adaptacja „Wichrowych wzgórz” w reżyserii Emmeral Frennell). Wokulskiego zagrał w niej Tomasz Schuchardt, wizualnie dość zbliżony do odgrywanego przez siebie bohatera. Druga z nich ma szansę jednak zatrzeć kontrowersje wokół serialu Pawła Maślony, gdyż superprodukcja Macieja Kawalskiego wydaje się bardziej wierniejszą propozycją, nawet względem adaptacji Hasa. Może z wyjątkiem odtwórcy roli Wokulskiego, którego w tej wersji będzie grał Marcin Dorociński.

Postać Wokulskiego stała się również przedmiotem późniejszych literackich kontynuacji i reinterpretacji. Jego dalsze losy przedstawiono w takich utworach jak: opowiadanie Stefana Godlewskiego „Wokulski” (1931); powieściach: „Stanisław i Izabela. Epilog Lalki” (1997) Piotra S. Wirskiego; „Córka Wokulskiego” Romana Praszyńskiego, steampunkowego „Alkaloidu” Aleksandra Głowackiego (oba z 2012 roku) oraz powieści fantastycznonaukowa Jacka Dukaja „Imperium chmur” (2018).

sobota, 19 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim. Tym razem przeniesiemy się do odległych lat 60, by posłuchać historii jednego z najsłynniejszych protest songów: „BLOWIN` IN THE WIND” Boba Dylana. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU

Historię powstania utworu przybliżył ówczesny przyjaciel Dylana, piosenkarz folkowy David Blue, w filmie „Renaldo & Clara”. Kompozycja opierała się na utworze „No More Auction Block” – tradycyjnej pieśni z czasów niewolnictwa Afroamerykanów – którą Dylan często wykonywał w tamtym okresie. Najprawdopodobniej poznał ją dzięki interpretacji Odetty.

https://youtu.be/SfbpsmbxE2c?si=fJxpAMAjfTzU0zJk

Jedna z wersji nagranych przez Dylana znalazła się na pierwszym wydawnictwie z serii „Bootleg Series” – potrójnym albumie „The Bootleg Series Volumes 1–3 (Rare & Unreleased) 1961–1991” (1991).

W maju 1962 roku Dylan nagrał „Blowin’ in the Wind” w Nowym Jorku na potrzeby audycji radiowej „Broadside Show”; wersja ta pojawiła się później na albumie „Broadside Reunion”. 2 lipca 1962 roku muzyk wystąpił w klubie Finjan w Montrealu (Kanada). 9 lipca 1962 roku Dylan zarejestrował materiał na album „The Freewheelin’ Bob Dylan” (1963) w studiu Columbia Studio A w Nowym Jorku, nagrywając co najmniej trzy wersje tego utworu. W tym samym miesiącu nagrał go również w studiu The Witmark w Nowym Jorku. 30 grudnia 1962 roku Dylan wziął udział w sesji dla brytyjskiej telewizji w studiach BBC w Londynie – konkretnie w nagraniu sztuki „Madhouse on Castle Street”. Program wyemitowano 12 stycznia 1963 roku.

W 1971 roku Dylan wykonał utwór podczas koncertu Concert for Bangladesh; zagrał go zarówno podczas występu wieczornego, jak i nocnego (wersja z występu nocnego została wydana na płycie oraz na DVD).


ANALIZA

Blowin’ in the Wind” to prawdopodobnie ten utwór, który najbardziej pomógł w rozwoju kariery Boba Dylana. Kompozycja ta stała się jednym ze wzorów współczesnego protest songu, nie tylko z powodu tematyki: charakteryzuje się prostą, chwytliwą melodią oraz głęboko filozoficznym tekstem, w którym autor stawia pytania (retoryczne lub takie, na które trudno jest odpowiedzieć).

Utwór interpretowany jest jako filozoficzne rozważanie Dylana na tematy pokoju, wojny i wolności. Piosenka zawiera wiele pytań, będących w większości postulatami rozwoju ludzkości i lepszej przyszłości, i nie odnosi się do któregoś specyficznego wydarzenia politycznego, co może tłumaczyć jej popularność na przestrzeni lat. Utwór nie zawiera jasnej odpowiedzi – każda z trzech zwrotek kończy się tytułowymi słowami: „odpowiedź niesiona jest przez wiatr” („The answer is blowin’ in the wind”), co można interpretować jako zapowiedź nadejścia lepszych czasów.


PREMIERA I SUKCES

Piosenka w chwili wydania okazała się wielkim hitem w dorobku Dylana i doczekała się wielu coverów. Nie sposób zliczyć ile dokładnie, dlatego ja wymienię tylko niektóre. I tak w 1963 roku został nagrany cover, za który odpowiadało trio Peter, Paul and Mary:

https://youtu.be/eG12XQgxkws?si=q3Ts_oi_1dojwGCh

W tym samym roku szwedzki muzyk Tore Lagergren napisał tekst pt. „Och vinden ger svar” („a wiatr daje odpowiedź”); utwór ten gościł na liście przebojów Svensktoppen przez dwa tygodnie w 1963 roku – najpierw w wykonaniu grupy Otto, Berndt och Beppo (z najwyższą pozycją nr 8 w dniu 12 października), a następnie w wykonaniu Larsa Lönndahla (w dniach 9–15 listopada, na miejscach szóstym i siódmym).

https://youtu.be/U30A9Pw3F-c?si=21REWQglWgc-AjcJ

W 1966 r. Stevie Wonder nagrał własną wersję, która znalazła się w pierwszej dziesiątce listy Billboard Hot 100 oraz dotarła na szczyt zestawienia przebojów R&B. W Kanadzie utwór osiągnął 12. miejsce.

https://youtu.be/y8q1I9f1l4U?si=wMkyNlB8NNUnKLHy

Najbardziej znany cover spośród tych najwcześniejszych, został nagrany w 1975 r. przez Joan Baez:

https://youtu.be/33x39rRDGz0?si=rQfYBGT0OUzxyFjC

(wersja śpiewana w duecie z Dylanem)

W 1992 roku piosenka została również wykorzystana w jednej ze scen słynnego filmu Roberta Zemeckisa „Forrest Gump”:

https://www.youtube.com/watch?v=P8GiY6P9r3U

W 2022 roku Dylan sprzedał nowo nagraną wersję piosenki – wyprodukowaną przez T Bone’a Burnetta – na unikalnym, jedynym w swoim rodzaju nośniku analogowym, określanym mianem płyty „Ionic Original”. Płyta została sprzedana za pośrednictwem domu aukcyjnego Christie’s za kwotę 1,78 miliona dolarów.


link: https://www.youtube.com/watch?v=vWwgrjjIMXA&list=RDvWwgrjjIMXA&start_radio=1


TŁUMACZENIE


Bob Dylan


NIESIONA PRZEZ WIATR”

tytuł oryg. „Blowin` in the wind”


Ileż dróg musi ktoś przebyć,
Nim nazwiesz go człowiekiem?
Iloma morzami musi dryfować biała mewa
Nim uśnie w piasku?
A ileż razy muszą lecieć naboje,
Nim po wsze czasy je zakażą?
Odpowiedź, mój druhu, niesiona jest przez wiatr,
Odpowiedź niesiona jest przez wiatr.

Ileż lat może istnieć góra,

Nim rozsypie się do morza?
A ileż lat mogą ludzie istnieć,
Nim uzyskają wolność?
A ileż razy człowiek może odwracać głowę,
Udając że nie widzi nic?
Odpowiedź, mój druhu, niesiona jest przez wiatr,
Odpowiedź niesiona jest przez wiatr.

A ileż razy człowiek musi spojrzeć w górę,
Nim zdoła zobaczyć niebo?
A ileż uszu musi człowiek posiadać,

By usłyszeć ludzki płacz?
A ileż jeszcze ludzi musi zginąć, nim on zrozumie,
Że zginęło ich już zbyt wielu?

Odpowiedź, mój druhu, niesiona jest przez wiatr,
Odpowiedź niesiona jest przez wiatr.

piątek, 18 września 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Cześć wszystkim. Za mniej więcej dwa tygodnie odbędzie się premiera najbardziej wyczekiwanego polskiego filmu: najnowszej adaptacji „LALKI” Bolesława Prusa w reżyserii Macieja Kawalskiego (która interesuje mnie bardziej od dostępnej obecnie na Netflixie adaptacji serialowej). Rzecz jasna obie adaptacje nie były pierwszymi, które przenosiły powieść Bolesława Prusa na ekran, dlatego w tym odcinku przeanalizuję literacki pierwowzór z filmem Wojciecha Jerzego Hasa. Zaczynamy.


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

  Powieść stanowi obraz społeczeństwa XIX-wiecznej Warszawy. Na tym tle rozgrywa się historia nieszczęśliwej miłości. Główny bohater to Stanisław Wokulski, kupiec galanteryjny, zakochany w arystokratce Izabeli Łęckiej. Przyjacielem Wokulskiego jest subiekt Ignacy Rzecki, dawny uczestnik powstania styczniowego, który prowadzi pamiętnik.



RÓŻNICE MIĘDZY KSIĄŻKĄ, A FILMEM


OGÓLNE RÓŻNICE

  Adaptacja w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa skupia się głównie na wątku melodramatycznym, natomiast liczne wątki poboczne (z uwagi na okres, w jakim powstawała) dyskretnie przemilcza. Jednym z nich jest cały wątek pamiętnika prowadzonego przez Ignacego Rzeckiego. 

  Tytuł prowokował do wielu dyskusji na temat jego znaczenia. Według późniejszych interpretacji, książka posiada m.in. tytuł satyryczno-dydaktyczny, zgodnie z którym „lalkami” są przedstawiciele klas wyższych, lub też swoim tytułem nawiązuje do motywu theatrum mundi, w którym wszyscy bohaterowie to kukiełki z przypisanymi rolami. Reżyser opowiada się zdecydowanie po stronie zwolenników trzeciej teorii, zgodnie z którą tytułową „lalką” jest Izabela Łęcka, choć w powieści pojawia się także (pominięta w filmie) scena procesu sądowego za kradzież zabawki (które to wydarzenie zainspirowało Prusa do napisania powieści, a która w książce pojawia się jako jeden z wpisów w pamiętniku Rzeckiego).


POWRÓT WOKULSKIEGO DO WARSZAWY

  Powieść Prusa rozpoczyna się dysputą dwóch bywalców restauracji na Krakowskim Przedmieściu na temat Wokulskiego i prowadzonego przez niego sklepu z galanterią. W pewnym momencie jeden z bywalców, radca Węgrowicz, opowiada jak poznał Wokulskiego, który w młodości terminował u Hopfera jako kelner. Film w sekwencji otwierającej ilustruje okoliczności poznania Wokulskiego z Węgrowiczem dla pokazania od czego bohater zaczynał swój fach. Od tamtych wydarzeń mija kilka lat. Faktyczna akcja filmu zaczyna się wraz z powrotem Wokulskiego do Warszawy i otwartego przez niego sklepu z galanterią prowadzoną pod jego nieobecność przez przyjaciela, subiekta Ignacego Rzeckiego. Film nie zagłębia się w zarządzanie firmą przez Rzeckiego, a to właśnie wtedy subiekt dowiaduje się o powrocie Wokulskiego, podczas gdy w adaptacji spotyka go osobiście w sklepie na Krakowskim Przedmieściu.

  Następnie akcja przenosi się do mieszkania państwa Łęckich znajdującego się w malowniczych Alejach Ujazdowskich. Film pokazuje codzienność Łęckich, natomiast Prus wgłębia się w charakter Izabeli Łęckiej: niezwykłe pięknej, ale również rozpuszczonej i żyjącej w idealnym świecie panny z bogatej rodziny. W filmie ograniczono również rolę hrabiny Karolowej, ciotki Izabeli. O ile w książce niejednokrotnie wypomina jej, że miała tyle sposobności by się ustatkować, o tyle w filmie w ogóle tego nie robi. Poza tym to właśnie z rozmów hrabiny z Izabelą czytelnik dowiaduje się, że kamienica Łęckich jest wystawiona na sprzedaż, a w filmie: dopiero później, gdy o kupno budynku będzie się upominał Wokulski. Co za tym idzie, film pomija wsparcie finansowe udzielone Izabeli przez troskliwą hrabinę. Jedyna propozycja udzielona Izabeli dotyczy zakupu serwisów w sklepie Wokulskiego. Izabela wykorzystuje jednak okazję do zajścia na Krakowskie Przedmieście by kupić sobie parę rękawiczek i perfumy. To właśnie wtedy, zarówno w książce jak i w filmie, dochodzi do pierwszego spotkania kupca z Izabelą, w której Wokulski się zakochuje.


ZALOTY DO IZABELI ŁĘCKIEJ

  Film całkowicie pomija rozważania i wspomnieniom, którym oddaje się Wokulski po spotkaniu z Izabelą Łęcką. Ogranicza się, co najwyżej do pomocy udzielonej prostytutce Mariannie, którą Wokulski wspomaga finansowo. Następnie kupiec zastanawia się, czy spotkać się z Łęcką w czasie kwestury starych grobów, czy lepiej sobie odpuścić. W końcu jednak, po długich rozważaniach, podejmuje decyzję, by się jednak tam udać. Do spotkania z Izabelą Łęcką dochodzi wewnątrz Kościoła św. Józefa (pełna nazwa: Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca) na Krakowskim Przedmieściu i w wersji filmowej wygląda tak samo jak na kartach książki. Pominięto tylko szpiegowanie Łęckiej przez Wokulskiego i jego natarczywość względem dziewczyny, jak również podejrzenia Izabeli względem niego. Następna sposobność dla Wokulskiego nadarza się w czasie pobytu w Łazienkach, podobnie jak w filmie. Nazajutrz ma dojść do kolejnego spotkania z Łęckimi, jednak Wokulski tym razem się przed tym wzbrania i decyduje się na wyjazd do Paryża. Informuje o tym hrabiego Ochockiego. Początkowo jednak odwleka także sam wyjazd i zamiast tego, decyduje się na zakup kamienicy Łęckich. Sekwencja aukcji w filmie odpowiada opisowi zawartemu w powieści Prusa.

  Kilka dni później Wokulski bierze udział w wyścigu konnym odbywającym się w pierwszych dniach czerwca. Tam dochodzi do kolejnego spotkania Wokulskiego z Izabelą Łęcką i hrabiny Karolowej. Wokulski bierze udział w licytacji który koń wygra wyścig, a gdy zdobywa pieniądze, przekazuje je w ręce Izabeli. W tym samym momencie kupiec zostaje potrącony przez barona Krzeszowskiego i dla uzyskania satysfakcji (tj zadośćuczynienia), wyzywa go na pojedynek. Sekundantem Wokulskiego, zarówno u Prusa jak i Hasa, zostaje jego osobisty lekarz. Natomiast sama sekwencja pojedynku w filmie Hasa odpowiada opisowi zawartemu w książce, włącznie z dialogami. Postawa Wokulskiego robi wrażenie na Izabeli (tu następuje nawiązanie do rozdziału „Dziewicze marzenia”), która postanawia zaprosić kupca na obiad do swoich rodziców. Sekwencja obiadu zgadza się z opisem w książce. Jeszcze tego samego wieczoru, po wyjściu z mieszkania Łęckich, Stanisław rozważa oświadczyny, jednak targają nim wątpliwości. Czegoś takiego w filmie nie było, choć Wokulski zaimponował panu Łęckiemu. Pominięto również odbywająca się chwilę potem utarczkę z jednym z pracowników żydowskiego pochodzenia. Za to spotkanie z Marianną, która od ostatniego spotkania podszkoliła się z haftowania, zgadza się z opisem w książce. Film pomija także zaskoczenie Rzeckiego innym zachowaniem Wokulskiego względem siebie. Zamiast tego Wokulski po załatwieniu ostatnich interesów, decyduje się na odkładany wyjazd za granicę.


ZŁAMANE SERCE WOKULSKIEGO

  Pobyt Wokulskiego w Paryżu został w filmie zupełnie pominięty, za pewne przez wcześniejsze odwlekanie wyjazdu. Tymczasem Prus bardzo szczegółowo opisuje cały pobyt we Francji: od odebrania Wokulskiego przez Suzina, od dłuższego czasu osiadłego we Francji, aż po zwiedzanie Paryża. Wbrew pozorom jest to istotny wątek, bo przez cały pobyt nawiedzają kupca przewidzenia, widzi np. Łęcką, o której przecież miał nie myśleć będąc w Paryżu. W końcu każe się wozić do Grand Hotel, gdzie załatwia interesy z francuskim kupcem Jumartem. Kiedy potem kontynuuje zwiedzanie Paryża, zaczyna rozważać zamknięcie sklepu po powrocie do Warszawy i osiedlenie się w Paryżu. Film pominął również lot balonem, do czego Wokulskiego zachęcił Geist. Najważniejszą w tym epizodzie różnicą jest jednak pominięcie wątku substancji, którą Prus nazwał „sława”, a która miała być kanwą potencjalnego dalszego ciągu; pominięcie tego motywu wydaje się jednak zrozumiałym odstępstwem, gdyż taka kontynuacja nigdy nie została dokończona (Prus rozpoczął pisanie „Sławy” zaraz po opublikowaniu „Lalki”, ale przerwał ją po zaledwie roku). Film zaczyna ponownie podążać za książką kiedy Wokulski wraca z Paryża i chcąc dalej zapomnieć o Izabeli Łęckiej (pomimo ponownego spotkania, tym razem na grzybobraniu w Zasławku), zapoznaje się z arystokratką Kazimierą Wąsowską za pośrednictwem jej małżonka, barona Dalskiego.

  Następuje rok 1879 (zgodnie z notatkami w pamiętniku Ignacego Rzeckiego). Do ponownego spotkania Wokulskiego z Izabelą Łęcką dochodzi w czasie balu zorganizowanego w domu Łęckich, na którym spotykają się zarówno gospodarze, baronowie Dalscy, Wokulski z Rzeckim jak i Starscy z synem, Kazimierzem, kuzynem Łęckiej. Mimo wyraźnych zalotów młodego Starskiego, Izabela w końcu przyjmuje anonsy Wokulskiego, a wokół ich relacji zaczynają pobrzmiewać plotki. Zawiązuje się też nić sympatii między Izabelą Łęcką, a Kazimierą Wąsowską. Sama sekwencja balu została bardzo dokładnie odzwierciedlona w adaptacji, aczkolwiek Has połączył dwa rozdziały - dziesiąty i jedenasty z tomu drugiego - w jednym. Niedługo potem wychodzą na jaw słabe zarobki interesu Wokulskiego i zapada decyzje o likwidacji sklepu z galanterią. Temu wątkowi nie poświecono zbyt wiele miejsca w adaptacji; właściwie, pomijając ostatnie sekundy filmu, widz nic nie dowiaduje się o planowanym zamknięciu sklepu. Film pomija również zupełni przekręty Maruszewicza względem barona Krzeszowskiego, który pogodził się ze swoją małżonką.

  Wokulski rad z przyszłego ożenku z Izabelą, jedzie wraz z nią pociągiem do Krakowa na pogrzeb baronowej Zasławskiej. Tu następuje zwrot w fabule powieściowej i filmowej „Lalki”, gdyż Wokulski - dotąd tolerujący romanse Izabeli - orientuje się, że jego narzeczona w rzeczywistości go nie kocha i tak naprawdę nigdy nie kochała. Tak naprawdę Łęcka darzy uczuciem tylko jednego mężczyznę i jest nim, o zgrozo, Kazimierz Starski. Co więcej, oboje go obgadują - co prawda po angielsku, jednak po ich tonie głosu Wokulski domyśla się tematu ich ciągłych rozmów. W akcie desperacji, na stacji w Skierniewicach, wysiada z pociągu rezygnując z podróży do Krakowa i postanawia wrócić do Warszawy (pod pretekstem nadanego do samego siebie telegramu). Targany jednak wyrzutami sumienia, decyduje się popełnić samobójstwo pod kołami pociągu. Ratuje go od tego Wysocki, który według Wokulskiego powinien być w Warszawie. Gdy dochodzi do siebie po nieudanej próbie samobójczej, decyduje się na powrót do Warszawy, choć nie bardzo pamięta jak do tego doszło. Zmaga się z depresją po zawodzie miłosnym, decyduje się również na wyjazd z Warszawy, aczkolwiek nikomu nie wyjawia dokąd. W filmie wyjawia to tylko Rzeckiemu, z kolei w książce mówi o tym również innym osobom, np. doktorowi Szumanowi, który leczył go z letargu, i Szlangbaumowi, któremu przekazuje sklep. Niedługo potem na zdrowiu zapada także Rzecki, który umiera nigdy nie dowiedziawszy się, dokąd wyjechał jego dawny przyjaciel, choć w powieści pojawiają się (nieprawdziwe) plotki jakoby Wokulski umarł po udanej próbie samobójczej (Rzecki dowiaduje się tego od Węgrowicza, który w tej scenie w filmie się nie pojawia).



To była moja analiza różnic między powieścią Bolesława Prusa „Lalka”, a adaptacją z 1968 roku w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa. Co o niej sądzicie? Piszcie swoje wrażenia w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nową analizą. Cześć.

czwartek, 17 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Wczoraj na Netflixie zadebiutowała serialowa adaptacja „Lalki” Prusa, a za niecałe dwa tygodnie doczekamy się jeszcze konkurencyjna adaptacja kinowa z Marcinem Dorocińskim. Wokół informacji o obu adaptacjach pojawiły się marudzenia dotyczące kolejnego przenoszenia na ekran chociaż poprzednie wersje były udane. Ale nie jest to pierwszy (i nie ostatni) przypadek CZĘSTEGO ADAPTOWANIA KLASYKI LITERATURY. Uwaga, w tym rankingu skupię się na literaturze obyczajowej, więc nie będzie „Trzech muszkieterów” albo dowolnej adaptacji książki Verne`a. Zaczynamy.


8, „Duma i uprzedzenie” Jane Austen [liczba adaptacji: 8; najpopularniejsza wersja: z 1995 r.]

Zaczynamy od powieści, której kolejne adaptacje zamiast ekscytacji wywołują tylko wzruszenie ramion. Wszyscy bowiem mają w pamięci miniserial z 1995 r., który uczynił z Colina Firtha gwiazdę brytyjskiego kina. Warto jednak zaznaczyć, że powieść była często adaptowana z powodu swojej uniwersalnej treści. Austen wykorzystała w niej klasyczny motyw „od nienawiści do miłości”, która idealnie pasowałaby również do współczesnych realiów, a na jej kartach odmalowała galerię pamiętnych postaci. Mimo więc ponownej adaptacji w 2005 roku, śmiało można wypatrywać kolejnych.

Skoro mowa o uniwersalnych treściach, nikt z tego powodu nie był tak chętnie adaptowany jak William Szekspir. Szczególnie, gdy mowa o „Romeo i Julii”.

7, „Romeo i Julia” Williama Szekspira [liczba adaptacji: 11; najpopularniejsza wersja: z 1968 r.]

Tragiczna historia miłosna zawsze jest na wagę złota. Wiedzą o tym adaptatorzy tragedii Williama Szekspira, przenosząc ją na ekran jak dotąd jedenastokrotnie (w tym w wersji uwspółcześnionej przez Baza Lurhmana). Dramat Szekspira, jak każdy inny który wyszedł spod jego pióra, doczekał się również licznych wariacji na swój temat, co tylko podkreśla ponadczasowość historii kochanków z Werony. I choć nie jestem szczególnym fanem wspomnianej wersji Lurhmana z Leonardem di Caprio (gdzie język Stradfordczyka kłóci mi się z realiami), ona też pokazuje wszechstronność tematu.

Równie chętnie, co Szekspir, przenoszony na ekran był jego rodak z epoki wiktoriańskiej, Charles Dickens. Szczególnie gdy mowa o „Dawidzie Copperfieldzie”.

6, „Dawid Copperfield” Charlesa Dickensa [liczba adaptacji: 14, choć do naszych czasów przetrwało tylko 12; najpopularniejsza wersja: z 1935 r.]

Mógłbym tu wymienić raczej „Opowieść wigilijną” z powodu – a jakże – uniwersalnego tematu przebaczania i przewartościowania się w okresie Świąt, ale jak zaznaczyłem we wstępie, skupiam się tu na wielokrotnie adaptowanych powieściach obyczajowych. Z kolei „Dawid Copperfield” był równie chętnie adaptowany też z uniwersalnych powodów: w tym przypadku, z powodu motywu dojrzewania. Trudno też odmówić Dickensowi, że na kartach powieści sam kreślił galerię pamiętnych postaci. Najważniejszym powodem były jednak elementy autobiograficzne, których w powieści nie brakuje.

Powodem chętnego przenoszenia powieści na ekran może być też ton adaptowanej historii. Widać to na przykładzie „Targowiska próżności” Thackeraya.

5, Targowisko próżności” Williama Makepeace`a Thackeraya [liczba adaptacji: 12; najpopularniejsza: z 2004 r.]

Choć gdy mówi się o adaptacjach prozy Thackeraya ma się na myśli bardziej „Barry`ego Lyndona” lub „Pierścień i różę”, to właśnie „Targowisko próżności” było najczęściej przenoszone na ekran. Dotąd losy Becky Sharp doczekały się dwunastu adaptacji, spośród których najbardziej znana jest wersja z 2004 roku, w której wystąpiła Reese Whiterspoon. Pomijając kostiumowy przepych i potencjał na ewentualną wersję serialową (których nie brakuje), książka Thackeraya - pisana jako satyra obyczajowa - oferowała arystokratyczny obraz społeczeństwa ukazany w krzywym zwierciadle. A to się zawsze sprzedaje.

Tuż przed podium uplasowała się powieść, której liczne adaptacje ukształtowały mylne pojęcie o materiale źródłowym, ale też przyczyniły się do jej częstych adaptacji.

4, „Wichrowe wzgórza” Emily Bronte [liczba adaptacji: 13; najpopularniejsza wersja: z 1992 r.]

To, co popkultura uczyniła z jedyną powieścią Emily Bronte, jest wyjątkowo karygodne, ale zarazem decyduje o powodzeniu powieści na ekranie. Choć książka opowiada o miłości toksycznej, adaptatorzy z uporem maniaka czynią zeń historię nieszczęśliwego mezaliansu. Co najwyżej w bardzo popularnej – i stosunkowo wiernej – wersji z 1992 roku udało im się uchwycić charakter powieściowego Heathcliffa. W ostatnich latach próbowano zbliżyć się do książki, ale skończyło się na kontrowersjach: w wersji z 2011 r. zarzucono twórcom poprawność polityczną, a w nowej wersji: epatowanie masochizmem.

Po obejrzeniu najnowszej adaptacji „Wichrowych wzgórz” bardziej zastanawiające jest, czemu reżyserka nie przeniosła na ekran „Niebezpieczne związki”, mimo że adaptacji tej książki powstało niewiele więcej niż klasyki Emily Bronte.

3, „Niebezpieczne związku” Pierre’a Choderlosa de Laclosa [liczba adaptacji: 19; najpopularniejsza adaptacja: z 1988 r.]

Epistolarna powieść Pierre’a Choderlosa de Laclosa doczekała się nie tylko adaptacji per se, ale również licznych wariacji na swój tematem (zdecydowanie bardziej trafnych od netflixowej „Lalki”). Powodem tak częstego sięgania po tą powieść, mimo obyczajowego skandalu jaka wywołała, jest tematyka: pod kostiumem XVIII-wiecznej arystokracji kryje się uniwersalne, ponadczasowe studium psychologiczne manipulacji, władzy i pożądania. Z dużym prawdopodobieństwem można się spodziewać jeszcze jednej, po młodzieżowej "Szkole uwodzenia", wariacji, tym razem w środowisku politycznym.

Srebrny medal przypada niejednokrotnie przenoszonej na ekran społecznej epopei Wiktora Hugo.

2, „Nędznicy” Wiktora Hugo [liczba adaptacji: 21; najpopularniejsza wersja: z 2000 r.]

Po monumentalną powieść Wiktora Hugo sięgali zarówno Amerykanie jak i Francuzi, ale to ci drudzy (co nie powinno być niespodzianką) najlepiej rozumieli materiał źródłowy. Mimo to „Nędznicy” doczekali się sporej liczby adaptacji (w tym jednej uwspółcześnionej i jednej musicalowej), spośród których najlepiej wypadł miniserial z 2000 r., z Gerardem Depardieu w roli Jean Valjeana i Johnem Malkovichem w roli Javerta. Trudno się dziwić tak częstemu sięganiu po 1668-stronicową powieść, skoro stanowi ona panoramę życia we Francji epoki rewolucji lipcowej i restauracji Burbonów po upadku Napoleona.

Podobno Lew Tołstoj przepisywał „Wojnę i pokój” aż siedem razy. O wiele więcej razy na ekran przenoszono inną powieść rosyjskiego pisarza, co daje jej złoty medal w tym rankingu.

1, „Anna Karenina” Lwa Tołstoja [liczba adaptacji: 32; najpopularniejsza wersja: z 1935 r.]

Zaskoczeni, że powstało aż 21 (a wliczając jeszcze wersję musicalową, to 22) adaptacji „Nędzników” Hugo? Cóż, o wiele, wiele częściej kino sięgało po tragiromantyczną historię Anny Kareniny. Do zdecydowanie najgorszych należy wersja z Keirą Knighley, nazbyt przywodzącą na myśl spektakl teatralny. Zdecydowanie prym wiedzie film z 1935 r., gdzie błyszczała Boska Garbo. Co przesądzało o powodzeniu powieści na ekranie? O jej sile decydowało wybuchowe połączenie melodramatu z warstwą psychologiczną. Zupełnie jak w przypadku naszej „Lalki”. Jak tu się dziwić powodzeniu w kinie?


To była lista często adaptowanych klasyków literatury. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.


środa, 16 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKOSPEKTYWA”


Cześć wszystkim. W kolejnym odcinku „Książkospektywy” przybliżę wszystkim jeden z najciekawszych cykli powieściowych w polskiej literaturze, czyli trylogię „AGLA” Radka Raka. Zaczynamy.


KILKA SŁÓW O SERII

Radek Rak debiutował w 2014 roku, jednak zrobiło się o nim głośno dopiero po przyznaniu mu Nagrody Nike za powieść „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli”.

Cykl „Agla” Radka Raka powstał na fali popularności wspomnianej książki. Autor nie jeden raz wspominał, że uwierał go stan współczesnej fantastyki, w której warstwa duchowa bywa traktowana powierzchownie lub łopatologicznie. Zapragnął stworzyć świat o bogatej, nieoczywistej warstwie metafizycznej i gnostyckiej. Dlatego szukał inspiracji u klasyków literackich, w tym u Węgra Adama Bodora i rodzimego pisarza, Brunona Schulza. Pisarz zwracał również uwagę, że fantastyka jest jego „domem literackim” i po sukcesie „Baśni o wężowym sercu” zapragnął napisać w takiej konwencji, w jakiej czuje się najlepiej.

W jeszcze innych wywiadach Radek Rak wspominał o swoim podejściu do literackiej pracy. Porównał sam element procesu twórczego do zbierania rozrzuconych kawałków z domku z kart i układania z tym elementów nowych konstrukcji. O samym cyklu Radek Rak wspominał z kolei w następujący sposób:

Agla ma być powieścią przygodową, jeśli więc ktoś będzie odkrywał te tropy i jednocześnie dobrze się przy tym bawił, to znaczy, że dobrze wykonałem swoją pracę. Cytaty wplotłem w warstwę fabularną, zastosowałem je także jako ornamentykę: są, ale nic nie znaczą ”.


OMÓWIENIE TOMÓW

Główną bohaterką trylogii „Agla” jest Sofja Kluk, osoba uparta, wygadana i dążąca do celu konsekwencje. Mieszka na uniwersytecie w niezwykłym mieście, gdzie panują XIX-wieczne porządki społeczne, sklepy bławatne z ulicy Krokodyli spotykają się z mrocznym Urzędem Bezpieczeństwa jak z PRL-u i tajemniczym, zaborczym Carem, a zawodowi zabójcy cieszą się szacunkiem i zaufaniem. Już w pierwszym tomie zatytułowanym „Alef” świat bohaterów podbija rozbuchana wizja przyrody, a koncepcja owadziego przeobrażenia, którą niesie Agla, ma w powieści niebagatelne znaczenie.

Po wydarzeniach opisanych w finale tomu pierwszego, Sofja zostaje na początku tomu drugiego pt. „Aurora” zesłana na Daleką Północ, gdzie pozna prawdę o dramatycznych losach ekspedycji naukowej swojego zaginionego ojca. W rzeczywistości, w której liczy się przetrwanie, bohaterka musi zachować iskrę człowieczeństwa. Przede wszystkim zaś będzie musiała zmierzyć się z pragnieniami swego serca. Tymian zaś za wszelką cenę chce udowodnić, że nie jest tchórzem, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Kulminacją historii Sofji i Tymiana jest z kolei tom trzeci pt. „Abraxas”. Nadchodzi dzień polarny, lecz zamiast jasności niesie ze sobą mrok. Mroczne skrzydła podobno zaginionego Cara rozpościerają się nad światem niczym czarna zorza. Nie bacząc na przeciwności Sofja Kluk poszukuje odpowiedzi na ostatnie z dręczących ją pytań. Może się jednak okazać, że dobro innych jest ważniejsze od rozwiązania zagadki. Czy to powstrzyma dziewczynę od konfrontacji z jej największym przeciwnikiem – własną matką?

PODSUMOWANIE

Agla” jest jedną z najciekawszych serii książkowych w polskiej literaturze jaka powstała w ostatnich latach. Czerpiąc garściami z klasyków gatunku (w tym z Brunona Schulza, jak to miało przy okazji pisania „Pustego nieba”) i podchodząc do pracy twórczej w oryginalny sposób, autor stworzył niesamowity świat przedstawiony będący miszmaszem wielu epok historycznych. Pozostaje tylko życzyć autorowi dużo zdrowia i wielu nowych, równie oryginalnych, książek w przyszłości.


link: https://lubimyczytac.pl/cykl/43678/agla

wtorek, 15 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. Na swoim blogu omówiłem dotąd dwie piosenki Lionela Richiego, ale żadnego albumu. Dlatego tym razem zapraszam w podróż do lat 80, by zapoznać się z płytą „CAN`T SLOW DOWN”. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

Album nagrywano od marca do września 1983 roku w studiach Sunset Sound Recorders oraz Ocean Way Recording Studios w Los Angeles w Kalifornii, a zmiksowano w Motown Recording Studios. Jego producentami byli Lionel Richie, James Anthony Carmichael oraz David Foster.

Brytyjski gitarzysta Peter Banks, były członek Yes, zagrał partię gitary prowadzącej w utworze „Hello”, choć jego udział nie został odnotowany w napisach. W nagraniu „Can't Slow Down” wzięli również udział członkowie zespołu Toto: Steve Lukather (gitara) i Jeff Porcaro (perkusja). Na płycie wystąpili także perkusjonista Paulinho Da Costa oraz basiści Darryl Jones, Nathan East i Abraham Laboriel.


UTWORY PROMUJĄCE

Płyta była promowana na przełomie 1983-1984 roku. Na pierwszy ogień wypuszczono „All Night Long (All Night)” [nr 2] wydany w sierpniu 1983 r. Piosenka odniosła duży sukces. Trzy miesiące później zadebiutował kolejny singiel promujący, „Running with the Night” [nr 7].

Następny rok zaczął się dla Richiego nawet więcej, niż pomyślnie. Artysta wydał bowiem w lutym singiel „Hello” [nr 8], który z miejsca stał się największym przebojem w jego dorobku i jego niemalże wizytówką. Cztery miesiące później ukazało się „Stuck on You” [nr 4]. Ostatnim singlem promującym album była kompozycja „Penny Lover” [nr 3] wydany we wrześniu.


PREMIERA I SUKCES

W recenzji na łamach „The Village Voice” krytyk muzyczny Robert Christgau przyznał albumowi ocenę „B+” i nazwał go „zaskakująco solidnym” postępem, szczególnie w odniesieniu do balladowego śpiewu Richiego. Uważał, że jego „skoczny, międzynarodowy dance-pop” bardziej pasował Richiemu niż funk Commodores i przewidywał, że biorąc pod uwagę jego „ugruntowaną popularność wśród białych”, Can't Slow Down ma potencjał, by stać się „mini- thrillerem ”.

Don Shewey z magazynu „Rolling Stone” przyznał albumowi cztery na pięć gwiazdek i stwierdził, że pomimo monotonności ballad, Richie z powodzeniem poszerzył swoją muzykę dla różnych odbiorców i czerpał inspirację ze współczesnych artystów, takich jak Stevie Wonder i Michael Jackson:

jeśli nie potrafisz być innowacyjny, naśladuj. Im bardziej uczciwi są co do swoich źródeł, tym lepiej”.

W retrospektywnej recenzji na łamach AllMusic Stephen Thomas Erlewine przyznał płycie cztery i pół na pięć gwiazdek i napisał, że Richie przyjął konserwatywne, melodyjne podejście oparte na chwytliwych melodiach na albumie, którego hity pokazały go w najlepszej formie, a którego jedyną słabością był krótki czas trwania. W 1999 r. magazyn „Q” umieścił „Can't Slow Down” na liście najlepszych płyt Motown wszech czasów, a na jego łamach uzasadniono:

Wartości produkcyjne są wysokie, jego kunszt pisania piosenek osiągnął szczyt, a przynajmniej jeden utwór – światowy hit „All Night Long” – jest hymnem do dobrych czasów, który sprawia, że ​​serce śpiewa, a stopy drżą”.


link: https://www.youtube.com/playlist?list=PLFAcddgaFN8zS-J8a8-BBRE10M3JEKhsy