sobota, 23 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim. W dzisiejszym odcinku mojego sobotniego cyklu przeniesiemy się do lat 2000, by posłuchać historii piosenki dzięki której poznałem zespół The Killers: „HUMAN”. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU.

W wywiadzie dla sekcji „Smoking” magazynu „Rolling Stone”, założyciel i frontman The Killers, Brandon Flowers, opisał „Human” jako „Johnny Cash spotyka Pet Shop Boys”. Flowers stwierdził, że utwór powstał z producentem i multiinstrumentalistą Stuartem Price’em podczas pracy nad albumem „Sawdust” i od tamtej pory niewiele w nim zmienił. Przyznał, że nie umieścił go na „Sawdust”, ponieważ „był zbyt dobry”.

W refrenie piosenki pojawiło się zamieszanie i debata na temat wersu „Czy jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?”, który wynikał z jego gramatyki. W internecie rozgorzała dyskusja na temat tego, czy tekst piosenki brzmi „tancerz”, „tancerze” czy „gęstszy”, co wywołało sprzeczne interpretacje znaczenia utworu. Na oficjalnej stronie zespołu, w sekcji biograficznej, czytamy, że Flowers śpiewa „Czy jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?”, a także, że tekst został zainspirowany pogardliwym komentarzem kontrowersyjnego dziennikarza Huntera S. Thompsona, który stwierdził, że Ameryka „wychowuje pokolenie tancerzy, bojących się zrobić choćby jeden krok poza schemat”. Z wywiadu przeprowadzonego na łamach „Rolling Stone”:


Flowers jest zirytowany, że ludzie nie do końca rozumieją tekst i że fani są niezadowoleni z tanecznego rytmu piosenki. „To ma być piosenka taneczna, pasuje do refrenu” – mówi.  „Jeśli nie potrafisz tego poskładać w całość, jesteś idiotą. Po prostu nie rozumiem, dlaczego jest wokół tego tyle zamieszania”.


W 2014 roku tekst piosenki został uznany za „najdziwniejszy tekst wszech czasów” w ankiecie Blinkbox.


ANALIZA

Czy słusznie tekst piosenki został uznany za najdziwniejszy wszech czasów? Zainspirowane słowami Huntera S. Thompsona słowa opowiadają o kondycji współczesnego człowieka, kwestionując naszą autentyczność i wolną wolę w świecie pełnym narzuconych ról. Podmiot liryczny zwraca uwagę, że całe społeczeństwo, ulega manipulacji. I nie chodzi tylko o zbytnie uleganie, choć podmiot liryczny wspomina tu o przysłowiowym „odcięciu pępowiny”, czyli odcięciu się od innych ludzi. Jest to jednak o tyle trudne, gdyż społeczeństwo jest kształtowane w jeden sposób, wszyscy są tacy sami. To samo myślą, robią, mówią i dzieje się tak w różnych dziedzinach życia i na wielu poziomach. Nie ma odmiennych zdań i nie ma miejsca na indywidualność.


PREMIERA I SUKCES

„Human” spotkał się z generalnie pozytywnym odbiorem krytyków muzycznych, chwalących kompozycję, muzyczne inspiracje i produkcję. Stał się trzecim utworem zespołu, który znalazł się w pierwszej piątce listy przebojów w Wielkiej Brytanii. Był to ich pierwszy hit w pierwszej dziesiątce w Holandii (zajmując 2. miejsce). Utwór został wydany na siedmiocalowym picture discu na całym świecie w różnych terminach w listopadzie 2008 roku, ze stroną B zatytułowaną „A Crippling Blow”.


link: https://youtu.be/RIZdjT1472Y?si=LPNEFjnjwZ5xF6kf 


TŁUMACZENIE


The Killers


„LUDZIE”

tytuł oryg. „Human”


Starałem się zauważyć

Kiedy zadzwonił telefon

Na platformę poddania

Zostałem przyprowadzony, ale byłem miły


I czasami denerwuję się

Kiedy widzę otwarte drzwi.

Zamknij oczy, oczyść serce,

Przetnij pępowinę


Czy jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?

Mój znak jest istotny, moje ręce są zimne

A ja na kolanach szukam odpowiedzi:

Czy jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?


Oddajcie hołd łasce i cnocie

Prześlijcie moje kondolencje dobru

Przekażcie moje pozdrowienia duszy i romansowi

Zawsze robili, co mogli


I niech żyje oddanie

Nauczyło mnie wszystkiego, co wiem

Pomachajcie na pożegnanie, życzcie mi dobrze

Musisz mnie puścić


Czy jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?

Mój znak jest istotny, moje ręce są zimne

A ja na kolanach szukam odpowiedzi:

Czy jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?


Czy twój system będzie w porządku

Kiedy będziesz śnił o domu tej nocy?  

Nie otrzymujemy żadnej wiadomości

Daj mi znać, czy twoje serce nadal bije?


Jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?

Mój znak jest istotny, moje ręce są zimne

I klęczę, szukając odpowiedzi


Musisz mi dać znać:


Czy jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?

Mój znak jest istotny, moje ręce są zimne

A ja na kolanach szukam odpowiedzi

Czy jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?

Czy jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?

Czy jesteśmy ludźmi, czy tancerzami?

wtorek, 19 maja 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. Przenieśmy się tym razem do lat 2000, by omówić najbardziej znaną płytę w dorobku zespołu Brathanki - „PATATAJ” z 2001 roku. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

W 2001 roku, kiedy trwały prace nad drugim studyjnym albumem zespołu, Brathanki mieli już na koncie krążek „Ano!”, pierwszy nagrany z nową wokalistką, Haliną Młynkową (poprzednia, Hania Chowaniec Rybka, odeszła zaledwie rok po założeniu zespołu, w 1999 roku). Popularność zespołu nasiliła się w okresie dużej popularności muzyki folkowej z powodzeniem łączonej z muzyką pop, którą zapoczątkowali Grzegorz z Ciechowa (czyli Grzegorz Ciechowski), duet Kayah i Bregovič oraz zespół Golec uOrkiestra (a na horyzoncie już majaczyli panowie z kapeli Zakopower).

Płyta „Ano!” była pierwszą z trzech jakie zespół miał wydać pod szyldem wydawnictwa płytowego Sony Music Polska, a promowały ją takie hity jak „Siebie dam poślubię”, „Gdzie ten, który powie mi” czy - chyba najbardziej znany utwór zespołu - „Czerwone korale”. Płyta zdobyła również wiele nagród muzycznych: Superjedynka w kategorii „Debiut 2000” na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu - III Nagroda na Baltik Festival w Karlshamn (Szwecja). Naturalną koleją rzeczy było nagranie następnej płyty.

Sukces debiutanckiego albumu sprawił, że zespół poszedł za ciosem i w 2001 roku wydał kolejny krążek zatytułowany „Patataj”. Był to jednocześnie ostatni album, który zespół Brathanki nagrał z Haliną Młynkową. Piosenkarka odeszła z grupy w 2003 roku, a jej miejsce zajęły Mikoś i Magdalena Rzemek. Z udziałem nowych solistek w listopadzie ukazuje się płyta Galoop, która łączy muzykę rockową z elementami folkloru różnych grup etnicznych. Ale to temat na inny odcinek „Muzycznej podróży w czasie”.


UTWORY PROMUJĄCE

Płyta była promowana na przełomie 2001-2003 roku. W 2001 roku, kiedy jeszcze promowany był debiutancki krążek, w eterze można było posłuchać utworu „W kinie w Lublinie - kochaj mnie!” [nr 2], który stał się kolejnym przebojem w dorobku zespołu.

Rok potem płytę promowały już trzy kolejne utwory. Na pierwszy ogień w tamtym roku poszło „Za wielkim morzem ty” [nr 11], który również cieszył się popularnością, zajmując w polskich listach przebojów piątą pozycję. Dwie kolejne pozycje już jednak nie cieszyły się takim powodzeniem. Trzeci singiel, „W lesie, co jest blisko sadu” [nr 6] zajął dopiero 60 pozycję na polskich listach przebojów, z kolei „Życie to nie mieć, lecz być” [nr 8] uplasował się z kolei najwyżej na 47 miejscu na listach przebojów.

Jeszcze niższe notowania zaliczył ostatni singiel promujący album zatytułowany „Wszak być może znacznie gorzej” [nr 15], który zajął 68 miejsce.


PREMIERA I SUKCES

Mimo nienajlepszych wyników ostatnich singli promujących, także to wydanie (tak jak debiutancki krążek) okazało się sukcesem, które przypieczętowało zdobycie Złotej Płyty, a także kilka innych nagród muzycznych: Nagroda OTV w koncercie Premiery i Superjedynki w kategorii teledysk na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej Opole 2001 - Nagroda polskiego przemysłu fonograficznego „Fryderyk 2001” w kategorii „Album Roku”.


link: https://youtube.com/playlist?list=PLURTvI7DvjuTu5NKi3ZVeDo_2B_e4KbBg&si=QJcE5dlLR6vFCaH0

poniedziałek, 18 maja 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „ALEJA GWIAZD POPKULTURY”


LUPITA NYONG’O: CZARNOSKÓRA HELENA TROJAŃSKA (?!)


Cześć wszystkim. Po bardzo długiej przerwie zapraszam na kolejną odsłonę poniedziałkowego cyklu. Internet od paru dni żyje elektryzującą informacją potwierdzoną przez samego Christophera Nolana: w szykowanej przez niego adaptacji „Odysei” obsadzona w jednej z ról Lupita Nyong’o zagra Helenę Trojańską. Kim jest jednak aktorka, która wywołała taką burzę w szklance wody? Zaczynamy.


MŁODOŚĆ

Lupita Amondi Nyong'o urodziła się 1 marca 1983 roku w mieście Meksyk jako córka kenijskich rodziców, Dorothy Ogada Buyu i Anyang' Nyong'o, profesora uniwersyteckiego. Rodzina opuściła Kenię w 1980 roku na pewien czas z powodu represji politycznych i zamieszek; wujek Lupity, Charles Nyong'o, zaginął po tym, jak został wyrzucony z promu w 1980 roku.

Nyong'o posiada obywatelstwo kenijskie, meksykańskie i amerykańskie i identyfikuje się jako „Kenijka-Meksykanka”. Jest potomkinią plemienia Luo z obu stron rodziny i jest drugim z sześciorga dzieci. Wśród ludu Luo panuje tradycja nadawania dziecku imienia nawiązującego do wydarzeń z tamtego dnia, dlatego rodzice nadali jej hiszpańskie imię Lupita (zdrobnienie od imienia Guadalupe). Jej ojciec, były poseł do parlamentu Kenii i były minister ds. usług medycznych, od listopada 2025 roku pełni funkcję gubernatora hrabstwa Kisumu w Kenii. W chwili narodzin Nyong'o był wykładowcą wizytującym z nauk politycznych w El Colegio de México w Meksyku.

Rodzina wróciła do Kenii, gdy Nyong'o miała mniej niż rok, po tym jak jej ojciec został mianowany profesorem Uniwersytetu w Nairobi. Dorastała głównie w Nairobi, w rodzinie artystycznej, i opisuje swoje wychowanie jako „klasę średnią, podmiejskie”. Spotkania rodzinne często obejmowały występy dzieci i wyjścia na sztuki teatralne. Uczęszczała do Rusinga International School w Kenii i grała w szkolnych przedstawieniach.

Kiedy Nyong'o miała 16 lat, rodzice wysłali ją na siedem miesięcy do Meksyku, aby uczyła się hiszpańskiego. W tym czasie mieszkała w Taxco w stanie Guerrero i uczęszczała na zajęcia w Centrum Kształcenia dla Obcokrajowców Uniwersytetu Narodowego Autonomicznego Meksyku.  Nyong'o uczęszczała później do szkoły St. Mary's w Nairobi, gdzie w 2001 roku uzyskała dyplom IB i średnią ocen 6 na 7, zajmując drugie miejsce w swojej klasie. Wyjechała na studia do Stanów Zjednoczonych, gdzie ukończyła Hampshire College ze stopniem z filmoznawstwa i teatrologii.

W 2013 roku jej ojciec został wybrany na przedstawiciela hrabstwa Kisumu w Senacie Kenii, a w 2017 roku został gubernatorem. Matka Nyong'o jest dyrektorem zarządzającym Africa Cancer Foundation i prowadzi własną firmę komunikacyjną. Inni członkowie rodziny to Tavia Nyong'o, stypendystka i profesor Uniwersytetu Yale; Omondi Nyong'o, okulista dziecięcy z Palo Alto w Kalifornii w USA; Kwame Nyong'o, jeden z czołowych kenijskich animatorów i wiodący ekspert technologiczny;  i Isis Nyong'o, liderka mediów i technologii, którą magazyn Forbes uznał za jedną z najpotężniejszych młodych kobiet w Afryce.


KARIERA 

W wieku 14 lat Nyong'o zadebiutowała jako aktorka w roli Julii w „Romeo i Julii” Szekspira w spektaklu nairobijskiej grupy Phoenix Players. Będąc członkinią Phoenix Players, wystąpiła również w sztukach „On The Razzle” i „There Goes The Bride”. Uważa, że ​​role Whoopi Goldberg i Oprah Winfrey w „Kolorze purpury” zainspirowały ją do podjęcia kariery aktorskiej.

Jej debiut nastąpił w 2008 roku w krótkometrażówce „East River”, jednak największą popularność przyniosła jej rola w dramacie „ZNIEWOLONY. 12 YEARS OF SLAVE” [2013] w reżyserii Steve’a McQueena. Rola ta przyniosła jej m.in. Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Przez kolejne lata udzielała się bardziej głosowo: podkładała głosy postaci z „KSIĘGI DŻUNGLI’ w reż. Jona Favreau (jako Raksha) czy w dwóch pierwszych częściach trylogii sequeli „GWIEZDNYCH WOJEN”: „Przebudzeniu Mocy” [2015] w reż. J. J. Abramsa i „Ostatnim Jedi” [2017] w reż. Riana Johnsona (jako Maz Kanata). 

Przełomowe były kolejne lata, w których wróciła do aktorstwa przed kamerą. W 2018 roku zagrała u boku Chadwicka Bosemana i Letitii Wright w widowisku „CZARNA PANTERA” w reżyserii Ryana Cooglera. Drugim przełomowym filmem w karierze aktorki był bardzo dobry horror Jordana Peele’a „TO MY” [2019]. Oba filmy zyskały popularność z tych samych powodów: pokazywały, że w, wydawać by się mogło, przesiąkniętym rasizmem świecie i kulturze jest miejsce dla twórców pochodzenia afroamerykańskiego. „Czarna Pantera” stała się adaptacją komiksową, gdzie pierwsze skrzypce grał czarnoskóry super bohater. Uzyskała nawet nominację do Oscara za film roku. Z kolei „To my”, idąc tropem blaxploitation,,wpisywał schematy kina realizowanych przez białych filmowców w realia kina Afroamerykanów. W filmie można było znaleźć odwołania do „Inwazji porywaczy ciał” czy „Nocy żywych trupów”.

W ten sposób drzwi do kariery Lupity Nyong’o stanęły otworem.


STYL

Z biegiem lat aktorka znalazła się wśród wielu rozchwytywanych gwiazd współczesnego kina, trafiła też na okładki jednego magazynu mody. W czerwcu 2018 roku Izba Handlowa Hollywood ogłosiła, że ​​Nyong'o znajdzie się wśród osób uhonorowanych gwiazdą na Hollywoodzkiej Alei Gwiazd w kategorii filmowej. Oprócz tego udzieliła się także jako aktywistka: w lutym 2014 r., podczas lunchu Essence Black Women in Hollywood w Beverly Hills, wygłosiła przemówienie na temat piękna czarnoskórych kobiet i opowiedziała publiczności o swoich kompleksach z czasów nastoletnich. Z kolei rok potem, w październiku, National Trust for Historic Preservation zwerbował Nyong'o, aby sprzeciwić się budowie nowego stadionu baseballowego niższej ligi w dzielnicy Shockoe Bottom w Richmond w stanie Wirginia. Ta historyczna dzielnica, jedna z najstarszych w Richmond, była miejscem na dużą skalę handlu niewolnikami przed wojną secesyjną. 19 października 2014 r. Nyong'o wysłała list do burmistrza Richmond Dwighta C. Jonesa, który opublikowała w mediach społecznościowych, prosząc go o wycofanie poparcia dla projektu budowy. Później, jako kwiat, użyczyła swojego głosu w kampanii Conservation International „Nature Is Speaking”.

W czerwcu 2015 roku Nyong'o wróciła do Kenii i ogłosiła, że ​​będzie globalnie działać na rzecz słoni w ramach międzynarodowej organizacji ochrony przyrody WildAid, a także promować sprawy kobiet, aktorstwo i sztukę w Kenii. WildAid ogłosiło Nyong'o swoją Globalną Ambasadorką Słoni. Od 2016 roku Nyong'o była zaangażowana w działalność organizacji Mother Health International, której celem jest pomoc kobietom i dzieciom w Ugandzie poprzez tworzenie lokalnych centrów położniczych. Powiedziała, że ​​nigdy nie myślała wiele o praktykach porodowych, dopóki jej siostra nie przedstawiła jej dyrektor wykonawczej MHI, Rachel Zaslow. Nyong'o czuła, że ​​zwracanie uwagi na takie kwestie jest dla niej jako artystki misją. Magazyn „Variety” uhonorował ją za jej pracę w kwietniu 2016 roku.

Nyong'o wyraziła solidarność z mieszkańcami Strefy Gazy podczas wojny w Strefie Gazy. Jako członkini grupy Artists4Ceasefire, podpisała list wzywający prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena i Kongres do wezwania do natychmiastowego zawieszenia broni w Strefie Gazy. W sierpniu 2024 r. Nyong’o ogłosiła, że niedawno przyjęła obywatelstwo amerykańskie i planuje głosować na Kamalę Harris w swoich pierwszych wyborach prezydenckich w USA.


PÓŹNIEJSZE TYTUŁY 

Po powtórzeniu ról w trzeciej odsłonie sequelowej trylogii „Gwiezdnych Wojen” (w Polsce rozpowszechnianej jaki „GWIEZDNE WOJNY: SKYWALKER. ODRODZENIE”) i w drugiej części „Czarnej Pantery” („CZARNA PANTERA; WAKANDA W MOIM SERCU”), Nyong’o wystąpiła w prequelu popularnego horroru „Ciche miejsce” zatytułowanym „CICHE MIEJSCE. DZIEŃ PIERWSZY”. 

W ostatnim czasie sporo kontrowersji wywołał angaż Lupity Nyong’o do nowego filmu w reżyserii Christophera Nolana - „ODYSEI”. Widzowie, który zdołali obsmarować film po premierze niezbyt fortunnego zwiastuna, obawiali się, że aktorka mogłaby zagrać jakąś postać, która w mitach ma inny kolor skóry. Obawy potwierdził sam reżyser ogłaszając że Nyong’o zagra Helenę Trojańską (którą, dla porównania, w wyreżyserowanej 22 lata temu przez Wolfganga Petersena „Troi” zagrała Diane Kruger). Reżyser dolał oliwy do ognia, ogłaszając że Nyong’o zagra podwójną rolę, bo prócz Heleny Trojańskiej zagra również jej siostrę, Klitajmestrę. Teoretycznie są powody do oburzenia, acz spieszę donieść, że w przeszłości, gdy nikt nie myślał o polityce woke, też pozwalano sobie na kontrowersyjne castingi (piosenkarka Vanessa Williams jako Kalipso w innej adaptacji „Odysei”, nakręconej w latach 90 przez Andreja Konczałowskiego). Poza tym obie postaci, Helena Trojańska i Klitajmestra, na pewną odegrają u Nolana role epizodyczne. Zobaczymy więc, jak wypadnie ten casting. Zawsze możemy się obawiać Eliota Page’a jako Achillesa (zwłaszcza gdy pamięta się Brada Pitta ze wspomnianej już „Troi”…).



Za co warto docenić Lupitę Nyong’o? Nie tylko za role w filmach, które ugruntowały jej pozycję gwiazdy i wpisały się we współczesne kino blaxploitation. Również za działalność pozafilmową i konsekwentną pracę aktywistyczną. 


link: https://www.filmweb.pl/person/Lupita+Nyong%27o-1148661 

niedziela, 17 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „BOHATEROWIE POPKULTURY”


Cześć wszystkim. Zapraszam wszystkich na bardzo zaległy odcinek „Bohaterów popkultury”, w którym przybliżę sylwetkę dwojga bohaterów wywodzących się z mitologii zarówno germańskiej, jak i nordyckiej: SIGURDA I GUDRUN. Zaczynamy


Dane:

Twórca: anonim

Odtwórca: Paul Richter i Margarete Schön [„Nibelungi”, reż.

                  Fritz Lang]

                  Benno Furmann i Alicia Witt [„Pierścień

                  Nibelungów”, reż. Uli Edel]


HISTORIA POWSTANIA. GENEZA POSTACI.

Sigurd i Gudrun to bohaterowie jednej z najstarszych staronordyckich legend, które w późniejszych okresach była adaptowana przez inne kraje europejskie jak Islandia czy Niemcy. Z obiema postaciami związana jest bardzo interesująca etymologia.

Zacznijmy od Sigurda, z którym sprawa nie jest tak znów łatwa. Otóż w przeciwieństwie do wielu postaci wywodzących się z germańskiej tradycji heroicznej, Sigurda nie można łatwo utożsamić z postacią historyczną. Najpopularniejsza teoria głosi, że Sigurd wywodzi się od jednej lub kilku postaci z dynastii Merowingów z Franków: Merowingowie mieli kilku królów, których imię zaczynało się od członu „sigi-„. W szczególności zabójstwo Sigeberta I, który był mężem Brunhildy Austrazyjskiej, jest często podawane jako prawdopodobna inspiracja dla tej postaci, teoria ta została po raz pierwszy zaproponowana w 1613 roku.

Choć teoria ta spotkała się z aprobatą wielu znawców kultury germańskiej, w tym Jensa Hausteina i Franza-Josepha Mone’a, inni sugerowali że Sigurd może być postacią czysto mitologiczną, bez historycznego pochodzenia. XIX-wieczni uczeni często wywodzili historię Sigurda z mitów o bóstwach germańskich, takich jak Odyn, Baldhur i Freyr; takie powiązania nie są już jednak powszechnie akceptowane. Catalin Taranu twierdzi, że zabicie smoka przez Sigurda ma ostatecznie korzenie indoeuropejskie i że historia ta została później połączona z historią morderstwa Merowinga Sigeberta I.

O wiele łatwiejsza wydaje się sprawa z etymologią Gudrun. Uważa się, że wywodzi się ona od dwóch postaci historycznych, które występowały w dwóch pierwotnie niezależnych tradycjach: jednej o śmierci Sigurda, a drugiej o zniszczeniu Burgundów przez Hunów.

W pierwszej kolejności, kłótnia Gudrun z Brunhildą, która zakończyła się śmiercią Sigurda na prośbę tej drugiej, jest powszechnie uważana za wywodzącą się ze sporu między dwiema historycznymi królowymi Franków, Brunhildą Austrazyjską i Fredegundą, z których ta druga zleciła zamordowanie męża Brunhildy, Sigeberta I, przez jego brata Chilperyka I, swojego męża. W tradycji ustnej imię Brunhildy przypisano mordercy, a nie żonie. Tymczasem drugi człon imienia Fredegundy odpowiada pierwszemu w imieniu Gudrun.

W przypadku zniszczenia Burgundów Gudrun można powiązać z żoną Attyli, Ildico, o której plotkowano, że go zamordowała. Przyjmuje się, że forma pisemna Ildico reprezentuje germańskie imię „Hildiko”, które byłoby zdrobnieniem imienia Hild i odpowiadałoby drugiemu członowi w imieniu Kriemhild.


CHARAKTER

W tradycji średniowiecznej Sigurd (w szczególności występujący pod imieniem Zygfryd) stanowi jeden z archetypów walecznego rycerza stającego w obronie niewiast. Znany jaki pogromca smoka Fafnira, był również inspiracją dla poźniejszych bohaterów utworów fantasy, a także sam doczekał się licznych retellingów (o których za chwilę opowiem). Z kolei jego żona Gudrun (występująca także pod imieniem Krymhilda) jest dumną, oddaną, ale również mściwą małżonką, gotową w imię miłości na każde poświęcenie.


W JAKICH PRODUKCJACH WYSTĘPUJE?

Zarówno Sigurd (pod imieniem Zygfryd) jak i Gudrun (pod imieniem Krymhilda) są bohaterami nie tylko ustnych przekazów, ale również literackich przetworzeń, utworów muzycznych jak i adaptacji filmowych. Już w okresie średniowiecznym stali się bohaterami trzech znaczących utworów anonimowych, które wywarły wpływ na późniejsze dzieła literackie, muzyczne czy filmowe: staronordyckiej „Sagi o Wölsungach”, starogermańskiego poematu „Pieśń o Nibelungach” oraz islandzkiej „Eddy starszej”. Inspirując się nimi, niemiecki XIX-wieczny kompozytor Richard Wagner skomponował gigantyczną operę „Pierścień Nibelunga” złożoną z czterech części („Złoto Renu”, „Walkiria”, „Zygfryd” i „Zmierzch bogów”). To właśnie jej liczne inscenizacje zakorzeniły w popkulturze wizję wikingów w rogatych hełmach, co było niezgodne z prawdą historyczną.

Historia Sigurda i Gudrun znalazła też miejsce w innych tekstach kultury. Stała się inspiracją dla J. R. R. Tolkiena, który na jej podstawie zaczął pisać nigdy nieukończoną za życia powieść „Dzieci Hurina” wydaną dopiero przez jego syna, Christophera Tolkiena (a także opracował jej skróconą wersję w „Silmarillionie” jako historię Turina Turambara (syna Hurina) i jego siostry, Niënor. Tolkien opracował też własną wersję „Sagi o Wölsungach” oraz „Eddy starszej” w postaci dwóch poematów wydanych po jego śmierci ponownie przez Christophera: „Nowa pieśń o Völsungach” oraz „Nowa pieśń o Gudrun” (wydane zbiorczo jako „Legenda o Sigurdzie i Gudrun”).

Sigurd i Gudrun (ponownie jako Zygfryd i Krymhilda) stali się też bohaterami filmów na motywach „Pieśni o Nibelungach”. Warto w tym miejscu wspomnieć o dwóch kosztownych przedsięwzięciach filmowych. Pierwszy z nich to klasyczna niema epopeja filmowa w reżyserii Fritza Langa sprzed stu dwóch lat: „Nibelungowie” (1924; dwie części: „Śmierć Zygfryda” oraz „Zemsta Krymhildy”). Drugi film to kolejny film w dwóch częściach, tym razem telewizyjny „Pierścień Nibelungów” (2004) w reżyserii Uli Edela.

sobota, 16 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII” 


Cześć wszystkim. Zapinamy pasy i lecimy do lat 80 by omówić „COME BACK AND STAY” Paula Younga. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU

Come Back and Stay" to piosenka z 1981 roku napisana i oryginalnie nagrana przez amerykańskiego muzyka Jacka Lee. Największą popularność zyskała jednak dzięki wykonaniu Paula Younga z 1983 roku.

Piosenka została wydana jako singiel w sierpniu 1983 roku. Utwór pojawił się również w wersji 12" (Extended Club Mix) trwającej 7:31 minut, strona B 12-calowego singla zawierała piosenkę Yours (Extended Club Mix). B-side 7" singla również zawierał piosenkę Yours. W 1989 roku piosenka została wydana jako 3:30-minutowy singiel Columbia Hall Of Fame 7".

Young wykonał tę piosenkę 17 grudnia 1983 roku podczas występu dodatkowego Thommy's Pop Show w Westfalenhalle w Dortmundzie. Zaśpiewał również „Come Back and Stay” i inne utwory podczas festiwalu Live Aid na londyńskim stadionie Wembley 13 lipca 1985 roku.


ANALIZA

Utwór opowiada o mężczyźnie, który uświadamia sobie, jak bardzo zależy mu na partnerce dopiero po jej odejściu. Śpiewa o tęsknocie, fantazjowaniu o jej powrocie i głębokim pragnieniu, by kobieta wróciła i została już na stałe ("Stay for good this time").


PREMIERA I SUKCES

Singiel osiągnął szczyt list przebojów w Niemczech i Szwajcarii. W Szwajcarii „Come Back and Stay” było na szczycie przez pięć tygodni. W Wielkiej Brytanii „Come Back and Stay” osiągnął czwarte miejsce, w Austrii miejsce trzecie, a w Stanach Zjednoczonych 22 miejsce. Piosenka była również hitem numer jeden w Belgii i Nowej Zelandii. Według nagród, singiel sprzedał się co najmniej 250 000 razy w Niemczech i Wielkiej Brytanii oraz 500 000 razy we Francji.

Utwór doczekał się również kolejnego coveru. James Morrison wydał wersję piosenki z 2007 r. na kompilacji Radio 1 Established 1967. Chicane nagrał również zremasterowaną wersję z 2010 roku w stylu tanecznym zatytułowaną „Come Back”, która również pojawiła się na albumie Giants. Zawiera oryginalny wokal Paula Younga


link: https://youtu.be/aeeJhEpeUfc?si=Oux60SpK7giyPD0F


Paul Young


WRÓĆ I ZOSTAŃ”

tytuł oryg. „Come back and stay”


Odkąd odeszłaś

Zamykam oczy i fantazjuję, że jesteś tu ze mną

Czy kiedykolwiek wrócisz?

Nie będę usatysfakcjonowany, dopóki nie będziesz przy mnie

Nie czekaj dłużej...


Czemu nie wracasz?

Proszę, pospiesz się, czemu nie wracasz?

Proszę, pospiesz się...

Wróć i zostań na dobre tym razem

(Czy napisałaś księgę miłości?)

Wróć i zostań na dobre tym razem

(Ego, zazdrość, pożądanie)


Pożegnałaś się

Próbowałem ukryć to, co czułem w środku, dopóki mnie nie minęłaś

Powiedziałaś, że wrócisz

Powiedziałaś, że będziesz moja do końca świata

Nie czekaj dłużej!


Czemu nie wracasz?

Proszę, pospiesz się, czemu nie wracasz?

Proszę, pospiesz się...

Wróć i zostań na dobre tym razem

(Czy napisałaś księgę miłości?)

Wróć i zostań na dobre tym razem

(Ego, zazdrość, pożądanie)


Odkąd odeszłaś...

Otworzyłem oczy i uświadomiłem sobie, co mieliśmy razem

Czy kiedykolwiek wrócisz?

Czy może zmieniłaś zdanie

Jeśli nie chcesz zostać moja

Po prostu kochaj mnie na zawsze! Kochaj mnie na zawsze...


Czemu nie wracasz,

Proszę, pospiesz się, czemu nie wracasz?

Proszę, pospiesz się, czemu nie wracasz?

Proszę, pospiesz się, czemu nie wracasz?

Proszę, pospiesz się, czemu nie wracasz?

Proszę, pospiesz się!

Po prostu wróć i zostań na dobre tym razem

Wróć i zostań na dobre tym razem

Wróć i zostań na dobre tym razem

Wróć i zostań na dobre tym razem


Czemu nie wracasz?

Proszę, pospiesz się, czemu nie wracasz?

Proszę, pospiesz się...

Wróć i zostań na dobre tym razem

(Czy napisałaś księgę miłości?)

Wróć i zostań na dobre tym razem

(Ego, zazdrość, pożądanie)

piątek, 15 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Cześć wszystkim. Dwa tygodnie temu przebywaliśmy w XVII-wiecznej Hiszpanii, dziś przenosimy się na zlodowaciałą Antarktydę w poszukiwaniu różnic między opowiadaniem Johna W. Campbella „COŚ”, a filmem w reżyserii Johna Carpentera. Na tegoroczne upały jak znalazł. Zaczynamy.


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

Akcja rozgrywa się zimą w odciętej od świata bazie naukowej na Antarktydzie. Śmierć sieje tam przybysz z nieznanej planety, którego pojazd rozbił się niegdyś na Ziemi i który właśnie teraz został zbudzony z lodowego snu. Ma on umiejętność nieograniczonej zmiany kształtów. Ponieważ egzystuje wyłącznie we wnętrzu żywego organizmu, próbuje upodobnić się do swego nosiciela. Zaczyna od psa, kończy na człowieku. 



RÓŻNICE MIĘDZY KSIĄŻKĄ, A FILMEM


Podstawowa różnica między opowiadaniem, a adaptacją, to czas akcji. W opowiadaniu akcja ma miejsce w 1937 roku, a więc w chwili pisania historii przez Campbella. Z kolei akcja adaptacji w reżyserii Johna Carpentera ma miejsce na początku lat 80 (czyli, dla odmiany, w chwili realizacji filmu, co w sumie jest zgrabnym nawiązaniem do paradokumentalnego tonu historii Campbella). Warto dodać, że akcja adaptacji z l. 50 (zatytułowanej „Istota z innego świata”), która zainspirowała Carpentera, ma miejsce na początku lat 50 (co również jest nawiązaniem do paradokumentalnego tonu opowiadania).


PRZYBYCIE DO BAZY NAUKOWEJ

Film rozpoczyna się zgodnie z hitchcockowską zasadą zaczynania historii od trzęsienia ziemi. W sekwencji początkowej widzimy bowiem pościg za psem husky ostrzeliwanym z helikoptera, które jest zestawione z dodanym przez adaptatorów życiem codziennym w bazie naukowej na biegunie południowym. Niedługo potem wychodzi na jaw, że husky był nosicielem kosmity. 

Tymczasem opowiadanie rozpoczyna się od przybycia ekipy polarników do bazy badawczej. Ba, pierwsze trzy rozdziały pełnią rolę tzw wprowadzenia do głównej fabuły. Celem przybycia polarników jest znalezisko w postaci tajemniczego meteorytu, co zostało w filmie odzwierciedlono pod koniec pierwszego aktu sekwencją inspekcji w innej stacji badawczej, w której stacjonowali Norwegowie. Podczas penetrowania „meteorytu” (a naprawdę zamarzniętego statku kosmicznego) zostaje znalezione zahibernowane ciało kosmity, które zostaje przeniesione do bazy badawczej. Niedługo potem zaraża psa jednego z polarników, który w filmie zostaje przygarnięty kiedy już jest zainfekowany przez obcą formą życia. Sekwencja rzezi na pozostałych psach husky przedstawiona w filmie zgadza się, z kolei, z opisem w opowiadaniu Campbella.

Istota wydostaje się na zewnątrz rozpoczynając tym samym polowanie na pozostałych polarników.


POLOWANIE W BAZIE NAUKOWEJ

Po ataku na psy husky, w opowiadaniu - podobnie jak w filmie - pada podejrzenie na każdego z polarników, że może być kosmitą. Głównym podejrzanym w opowiadaniu i w filmie okazuje się Connant, jednak w opowiadaniu szybko zostaje oczyszczony z podejrzeń. Z kolei inny polarnik, Blair, popada w paranoję i z tego powodu zostaje odizolowany w pobliskim baraku od reszty ekipy. W filmie udaje mu się jeszcze tuż przed zamknięciem zniszczyć probówki z krwią potrzebną do badań (nawiasem mówiąc, w filmie jest przeprowadzone jedno takie badanie, a w opowiadaniu: dwa) wykluczających kto jest jest kosmitą, a kto nie. Późniejsze badania krwi w filmie odbywają się z użyciem palnika z krwi nabranej na szklane talerzyki laboratoryjne, czego w opowiadaniu - rzecz jasna - nie ma. W opowiadaniu badania zostają przeprowadzone szybko, jednak nie dają do końca pozytywnego wyniku: Connant zostaje wykluczony jako potencjalny nosiciel obcej formy życia, ale za to podejrzanym okazuje się tym razem dowódca polarników, Garry. Dlatego w opowiadaniu i w filmie dowództwo nad polarnikami obejmuje Van Well z powodu domniemanego zainfekowania Garry’ego.

Kolejne godziny upływają na rozmowach na temat potencjalnej dominacji obcej formy życia nad polarnikami, czego w filmie nie uświadczymy. W pewnym momencie wychodzi na jaw, że Blairowi udało się uciec z baraku, co w filmie z kolei zostało uwzględnione. Poszukiwania jednak na niewiele się zdały. W tym czasie następuje kolejny atak, a podszywającym się kosmitą tym razem okazuje się Kinner, a jego transformacja odpowiada filmowej niepełnej transformacji meteorologa Benningsa. Po zabiciu Kinnera zapada decyzja o przeprowadzeniu drugiego, bardziej dokładnego badania krwi. Tym razem okazują się pomyślne, a nowym nosicielem kosmity okazuje się Dutton, który natychmiast zostaje zabity.


OSTATECZNE STARCIE W BAZIE NAUKOWEJ

Zapada ostateczna decyzja o ewakuacji z bazy polarnej. Pozostali przy życiu polarnicy decydują się zabrać ze sobą odnalezionego Blaira i udają się do baraku, gdzie biolog ponownie jest trzymany. Na miejscu jednak okazuje się, że pod Blaira podszywa się istota, który zostaje definitywnie zabity. A przy okazji wychodzi na jaw (podobnie jak w filmie), że kosmita podszywając się pod Blaira konstruował statek kosmiczny, którym zamierzam uciec z Ziemi.

Zakończenie filmowe jest podobne. Po masakrze podczas badania krwi pozostali przy życiu polarnicy postanawiają wysadzić w powietrze bazę polarną chcąc udaremnić kosmicie ucieczkę. W czasie przygotowań zostają napadnięci przez Blaira, który - tak jak w opowiadaniu - okazuje się kolejnym nosicielem obcego i który zostaje pokonany. Przy życiu zostają jedynie McReady i mechanik Childs, a finał (który przeszedł do historii i wywołał falę dyskusji) pozostawia widzów z niedopowiedzeniem, czy aby któryś z nich nie jest kolejnym nosicielem kosmity.


To była moja analiza różnic między opowiadaniem Johna Campbella „Coś”, a adaptacją Johna Carpentera. Co o niej sądzicie? Piszcie swoje wrażenia w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nową analizą. Cześć.

czwartek, 14 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim po dość długiej przerwie. Tym razem przychodzę z rankingiem najlepszych, najbardziej ciętych FILMOWYCH RIPOST. Spośród wielu pamiętnych wybrałem osiem. Zaczynamy.


8, riposty Arniego [praktycznie każdy film z Arnoldem Schwarzeneggerem]

Mistrzem ekranowej riposty jest, rzecz jasna, Arnold Schwarzenegger. Wybranie go na pierwsze miejsce byłoby jednak pójściem na zbyt dużą łatwiznę. Zwłaszcza, że począwszy od „Terminatora” trudno wyobrazić sobie Arniego bez klasycznego one linera, niezależnie od tego w jakiej jakości filmie występuje. Często więc takimi one linerami aktor zwyczajnie ratuje film, lub w najgorszym wypadku go pogarsza (lodowe one linery Arniego z „Batmana i Robina”). A czasem go uatrakcyjnia (przepełniony meta komentarzami „Bohater ostatniej akcji”). Riposty wielorakiego użytku.

Ale nie tylko Schwarzenegger celnie puentował jakąś akcję. Raz udało się to nawet Sylvestrowi Stallone’owi. 

7, riposta Barneya Rossa [„Niezniszczalni 3”, reż. Patrick Hughes]

Jeśli filmowa riposta ma być rodzajem meta komentarza, Sylwek opanował ją do perfekcji w serii „Niezniszczalni”, w szczególności w trzeciej odsłonie. W starciu z antagonistą granym przez Mela Gibsona, aktor przypomina wszystkim, że ongiś, w najlepszym okresie swojej kariery, wcielał się nie tylko w Rocky’ego i Rambo, ale też w Sędziego Dredda. Ostateczne starcie ma więc tu wymiar niemal zbliżony do nakręconego przez Danny’ego Cannona filmu z 1995 r., włącznie z wymianą zdań: „A co z Hagą?”, „Ja jestem Hagą”.

Czas na ripostę o tyle udaną, bo nawiązującą do książkowego pierwowzoru, na podstawie którego film został zrealizowany.

6, riposta Eowiny [„Władca Pierścieni: Powrót króla”, reż. Peter Jackson]

W czasie bitwy na Polach Pelennoru ranny zostaje król Rohanu, Theoden. W ostatniej chwili przed ostatecznym ciosem zasłania go jeden z rycerzy, pod którego podszywa się Eowina. Niezdający sobie sprawy z jakim przeciwnikiem ma do czynienia, Upiór Pierścienia pozwala sobie na szykany i chełpliwe uwagi na temat tego, że „Żaden mąż nie jest w stanie go zabić”. Odzywka Eowiny, choć w wersji filmowej mocno skrócona, nawiązuje do podniosłego książkowego monologu, a przy okazji u Jacksona przybiera niemalże feministyczny wydźwięk.

Mistrzem riposty w polskim kinie jest, oczywiście, Bogusław Linda, na którego tekstach można się bawić równie dobrze jak na one linerach Arniego. Zwłaszcza gdy pisze je Władysław Pasikowski.

5, riposty Franza Maurera [„Psy”, reż. Władysław Pasikowski]

Nie zależnie od tego, z kim Maurer ma do czynienia, zawsze ma ukrytą w zanadrzu ciętą ripostę. Już podczas przesłuchania przez komisję, na pytanie „Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego, odnowionej, demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej?” odpowiada: „Bezapelacyjnie, do samego końca. Mojego lub jej”. Także w kontaktach z kobietami, szczególnie tymi które go zdradziły, potrafi dosadnie dać do zrozumienia, że „Nie chce mu się z nimi gadać”. Zaś o swojej byłej żonie potrafi powiedzieć tyle, że „To zła kobieta była”. I to się nazywa mój idol.

Riposty, niczym cytaty filmowe, przechodzą do historii kina. Świetnie to obrazuje riposta, która uplasowała się tuż przed podium.

4, riposta Tony’ego Montany [„Człowiek z blizną”, reż. Brian de Palma]

Tony Montana niejednemu zalazł za skórę, teraz nadszedł czas odwetu. Osaczony przez swoich wrogów król narkotykowego kartelu, w myśl zasady „Mój dom to moja twierdza”, nie zamierza jednak tanio sprzedać swojej skóry. Uzbrojony w shotguna i innego rodzaju ostrą amunicję, wita przyszłych oprawców nie tylko serią naboi, ale i równie celnym „Say hello to my little friend”. A potem rozpoczyna się jedna z najbardziej krwawych jatek w historii kina amerykańskiego. Tekst Tony’ego Montany, pokazujący że do ostatnich chwil nie stracił charyzmy, również zapisał się złotymi zgłoskami w popkulturze.

Podium otwiera jedna z najbardziej błyskotliwych ripost w historii kina, prosto z Odległej Galaktyki. 

3, riposta Hana Solo [„Gwiezdne Wojny. Część V: Imperium kontratakuje”, reż. Irvin Keshner]

Nieczuli na uczucia fani „Gwiezdnych Wojen” powiedzieliby, że „co to za odpowiedź na wyznanie miłosne”. Faktycznie, zwyczajnie brzmiące „I know” brzmi mało efektownie, ale jest wyrazem odwzajemnionej miłości jaką Han Solo zaczął żywić do księżniczki Lei. Riposta uderza z tą większą siłą, gdy uświadomimy sobie, co za chwile się stanie z gwiezdnym awanturnikiem i ile czasu przyszło czekać ówczesnym fanom na wyczekiwane odmrożenie Solo. Grunt, że riposta znalazła odwzajemnienie w końcówce „Powrotu Jedi”. W odpowiednim czasie.

A skoro o odpowiednim czasie na riposty mowa, nikt nie wstrzelił się ze swoją ripostą lepiej niż Iron Man z Marvel Cinematic Universe. I od razu mowię: Nie, nie chodzi o stwierdzenie „We have Hulk”.

2, riposta Iron Mana [„Avengers: Koniec gry”, reż. Russo Brothers]

Słynne już stwierdzenie „I am Iron Man” tak bardzo zrosło się z Robertem Downeyem jr, że aktorowi chyba z trudem przyjdzie przekonać widzów do swojej interpretacji Doktora Dooma. Tym bardziej, że pada ono już w inaugurującym filmowo-komiksową franczyzę filmie Jona Favreau z 2008 roku. Tym bardziej też, że co i rusz kolejni adaptatorzy komiksów Marvela w ramach uniwersum do niego nawiązywali. Ot choćby bracia Russo, którzy uczynili z niego celną puentę nie tylko walki z Thanosem, ale też losów Tony’ego Starka. Powodzenia, Robert.

Skoro były riposty Schwarzeneggera i Stallone’a, nie mogło w moim rankingu zabraknąć riposty od innej gwiazdy kina akcji lat 80, czyli Bruce’a Willisa. No i wiadomo, o jaką ripostę chodzi…

1, riposta Johna McClaine’a [„Szklana pułapka”, reż. John McTiernan]

Gdy dziś myślimy o słynnym „Yippee-ki-yay”, odbieramy ten tekst jako wyraz triumfu nad jakimś przeciwnikiem Bruce’a Willisa. Warto jednak cofnąć się do samego początku. Nieprzetłumaczalny na język polski (choć raz zdarzyło mi się trafić na jakąś translatorską próbę), stanowił nawiązanie do zawołań kowbojów podczas spędu bydła. Westernowe skojarzenie wydaje się tym bardziej trafne, gdyż McClaine jest fanem westernów, a Gruber nie zdając sobie sprawę z kim naprawdę ma do czynienia, zwraca się do niego per „Cowboy”. Reszta jest piękną historią kina akcji.


To była moja lista popkulturowych ripost. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.