Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”
Cześć wszystkim. Już niedługo święta wielkanocne. Podczas niedzielnego lub poniedziałkowego obiadu na stole zagości tradycyjny żurek, kiełbasa, a także bohaterowie dzisiejszego czwartkowego odcinka „Ubóstwianej ósemki”: JAJA. W popkulturze motyw jaja przejawiał się niejednokrotnie, a ja wybrałem dla was osiem przykładów. Zaczynamy.
8, jaja jako potencjalne zagrożenie [„Park jurajski”, reż. Steven Spielberg]
Stare porzekadło mówi: „Co było pierwsze: jajo, czy kura?”. Spielberg przewrotnie odpowiada: „Dinozaur”. I daje jedną z klasycznie spielbergowskich sekwencji w swojej twórczości. Narodziny świeżo wyklutego dinozaura są rozczulająco słodkie, ale w tej beczce miodu znalazło się również trochę goryczy. Cyniczna przestroga dr Malcolma przed zabawą w Boga, zbagatelizowana przez dr Hammonda, zdaje się zapalać czerwoną lampkę ostrzegawczą. Swoistym potwierdzeniem, że coś złego wisi w powietrzu, jest wyjaśnienie czyje pisklę dr Grant trzyma w rękach.
Jaja często są powodem absurdalnych sytuacji, takich jak na przykład zwyczajna kłótnia.
7, jaja jako katalizator kłótni [„Mefisto”, reż. Istvan Szabo]
Kłótnie nie są czymś przyjemnym, ale często się zdarzają, nawet w kochającej się rodzinie. Można jednak z nich sobie zażartować, zwłaszcza przy użyciu gastronomicznego asortymentu. W tym momencie za przykład podałbym powód kłótni komiksowych Galów z serii o Asteriksie, ale to temat na inny ranking. Z kolei powodem kłótni bohaterów „Mefista” w reż. Istvana Szabo są zwykłe jajka. Główny bohater, aktor Höfgen, nie może zapomnieć, że jego żona, arystokratka Barbara Bruckner, musi przyprawić jajka na miękko aż sześcioma przyprawami. Smacznego.
Jaja mogą też zmotywować do działania, co udowodnili Sylvester Stallone i John Avildsen w pierwszej części „Rocky’ego”.
7, jaja jako motywator walki [„Rocky”, reż. John Avildsen]
W zdrowym ciele zdrowy duch, a jak wiadomo nikt nie będzie zdrowy, jeśli nie zabierze się za porządny trening. Sam trening to jednak nie wszystko, potrzebna jest również odpowiednia dieta. A ta, preferowana przez Rocky’ego Balboa, składa się z odpowiedniej ilości protein, których nie brak także w jajku. Jak je uzyskać? Zwykła jajecznica czy sadzone są dla mięczaków. Wujek Sylwek Dobra Rada zaleca by spożywać jaja na surowo. Po takiej diecie człowiek nabiera ochoty by przebiec schody filadelfijskiej galerii sztuki. Oczywiście w takt muzyki Billa Contiego.
Jaja stały się też atrybutem niejednego horroru. Na szóstym miejscu opowieść o dwóch chłopakach o takim charakterze, że nie sprostałby im nawet wspomniany wcześniej Rocky Balboa.
5, jaja jako rekwizyt horroru [„Funny Games”, reż. Michael Haneke]
Obojętnie czy oglądaliście szwedzką czy amerykańską wersję „Funny Games” (obie, zresztą, nakręcił ten sam reżyser: Michael Haneke), jaja odgrywają w nim kluczową rolę. Stają się bowiem katalizatorem nadchodzącej fali przemocy. Zaczyna się niewinnie od zwykłego zapytania o pożyczenie jajek na śniadanie. Potem przechodzimy w równie niewinną zabawę w kotka i myszkę. Michael Haneke, niczym Alfred Hitchcock przed laty, bezbłędnie buduje w tej sekwencji suspens, a gdy napięcie sięga zenitu, następuje eskalacja przemocy. Tylko dla wytrwałych.
Jajka mogą stanowić też ukryty symbol, którego ciężko jest rozgryźć, nawet samemu reżyserowi. Dowód na miejscu 4, prosto z Japonii.
4, jaja jako symbol [„Angel’s Egg”, reż. Mamoru Oshii]
Gdyby zapytać Mamoru Oshii’ego o czym jest „Angel’s Egg”, reżyser odparłby: „Sam chciałbym wiedzieć”. Japończykom nie obca jest symbolika, a o tą zawartą w tym filmie nikt nie posądziłby twórcę filozoficznego cyberpunkowego klasyka „Ghost in the Shell”. Będące jednym z najbardziej oryginalnych w popkulturze mcguffinów jajko skrywa wielką tajemnicę. Bohaterka utrzymuje, że należy ono do anioła, ale może być katalizatorem jakiejś ekologicznej katastrofy, co tłumaczyłoby sprzeciw bohaterki wobec propozycji rozbicia jaja. Tyle pytań, zero odpowiedzi.
Skoro mowa o symbolizmie (‚zwłaszcza w kontekście Wielkanocy), podium otwiera jajko z horroru satanistycznego.
3, jaja jaki religijny atrybut [„Harry Angel”, reż. Alan Parker]
Lou Cypher grany przez Roberta de Niro jest niemniej enigmatyczny niż mcguffin z anime Mamoru Oshii’ego. Nieodżałowany Alan Parker podrzuca nam jednak pewne tropy, byśmy podobnie jak bohater Mickey Rourke’a rozwiązali zagadkę kryminalną. A to nienaturalnie długie paznokcie, które aż się proszą o wizytę u manicurzysty, a to niejednoznaczne nazwisko, a to w szczególności upodobanie do jajek. Jajko w filmie Parkera symbolizuje dusze, które Cypher z upodobaniem zjada. To chyba wystarczający dowód, że za tym jegomościem kryją się jakieś nieziemskie moce.
Czym byłoby klasyczne fantasy bez jajek, zwłaszcza smoczych? Dlatego srebrny medal należy do jajek posiadanych przez zrodzoną w burzy Daenerys Targaryen.
2, jaja jako element fantasy [„Gra o tron”, twórcy: David Benioff, D. B. Weiss]
Smocze jaja w fantasy są zwykle zwiastunem jakiejś niezapomnianej przygody (swoją drogą, nie uważacie, że Spielberg powinien spróbować nakręcić właśnie fantasy?), zwłaszcza gdy za bohatera robi jeździec smoków. Tymczasem Westeros bardziej niż z fantasy, kojarzy się ze średniowieczem wraz z ówczesnymi zabobonami i przekonaniem, że smoki to tylko legendy. Czy aby na pewno? Kto przed pierwszym sezonem czytał tom pierwszy, wie jaki będzie finał serii. Zrodzona z Burzy udowodni, że nie na darmo nosi także inny, niemniej dumny, przydomek: Matka Smoków.
Na podium uplasowało się jednak jajo z kompletnie innego gatunku fantastycznego, zwykle nie kojarzącego się z jajkami.
1, jaja w kosmosie [„Obcy: 8 pasażer Nostromo”, reż. Ridley Scott]
Jaja Xenomorphów mają wszystko, co powinny posiadać popkulturowe jaja: wywodzą się z gatunku fantastycznego, niosą ze sobą zagrożenie i symbolizm, motywują do walki (o przetrwanie), prowokują do dyskusji, wreszcie: są katalizatorem dramatycznych wydarzeń i rekwizytem horroru. Figurujące już na plakacie pierwszej części kultowego cyklu, przeszły do historii kina i kultury popularnej, jak należące do nich oślizgłe ufoludki i ich pisklaki potocznie nazywane facehaggerami. Nie mogło być mowy o innym zwycięzcy. Wesołego jajeczka, kochani.
To była moja lista popkulturowych jaj. Które tytuły wam przychodzą do głowy. Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.







