poniedziałek, 26 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „ALEJA GWIAZD POPKULTURY”


ALICE COOPER : ROCK Z NUTKĄ GROZY


Cześć wszystkim. Chociaż już tydzień temu zaprezentowałem wam osobę związaną z horrorami, dopiero dziś inauguruję „halloweenowy tydzień”. Tym razem przybliżę wam sylwetkę jednej z najbardziej barwnych postaci ze świata muzyki: Alice`a Coopera. Zaczynamy.


MŁODOŚĆ

Alice Cooper w rzeczywistości nazywa się Vincent Damon Furier, a na świat przyszedł 4 lutego 1948 roku w Detroit. Rodzina Furnierów mieszkała w East Detroit na Lincoln Avenue niedaleko Kelly Road, kilka przecznic od Eastland Mall. Cooper uczęszczał do szkoły podstawowej Kantner, wspominał oglądanie horrorów w Eastown Theatre (gdzie później występował), i lokalne zbieranie cukierków w Halloween, „najważniejszą noc w roku”, którą traktował „bardzo poważnie”. Cooper był aktywny w swoim kościele w wieku 11–12 lat. Po serii chorób w dzieciństwie przeprowadził się z rodziną do Phoenix w Arizonie , gdzie uczęszczał do Cortez High School .

Już jako dziecko zainteresował się sztuką, zaczął śpiewać i występować publicznie. Pod wpływem muzyki brytyjskiej założył zespół The Earwigs (później znany też jako The Spiders oraz The Nazz), z którym nagrywał covery przebojów grup z Anglii, przede wszystkim The Beatles, a także zarejestrował kilka singli. Dzięki występom w zespole zdobył lokalny rozgłos. Grał jako support przed zespołami z Wielkiej Brytanii.


KARIERA

Początkowo Alice Cooper, wraz z założonym przez siebie zespołem nazywającym się tak samo, grał utwory będące pod wpływem The Doors i Franka Zappy. Dopiero na początku lat 70 nowy producent, Bob Ezrin, nadał zespołowi zupełnie nowe brzmienie wspomagane przez instrumenty klawiszowe. Na przełomie 1970-1971 roku Alice Cooper promował album pt. „LOVE IT TO DEATH”, który był kamieniem milowym w rozwoju shock rocka, nowej odmiany klasycznego rock`n`rolla. Wytwórnia Warner Bros zainteresowała się grupą i podpisała z nią kontrakt, po czym w czerwcu 1971 wydała wznowienie płyty pt. Love It to Death. Zespół w swoim klasycznym składzie w krótkim czasie nagrał z Ezrinem cztery albumy: „KILLER” (grudzień 1971), „School’s Out” (czerwiec 1972), „Billion Dollar Babies” (marzec 1973) i „Muscle of Love” (grudzień 1973). Ezrin produkował płyty Alice’a Coopera do lat 80.

W 1983 Alice Cooper wydał album „THE NIGHTMARE” (1983), a następnie „THE NIGHTMARE RETURNS” (1987). W II. połowie lat 80. próbował przywrócić lata swojej sławy z repertuarem heavymetalowym. Występował i nagrywał wówczas z zupełnie nowym zespołem, w którym grali: Johnny Dane (gitara), Paul Horovitz (klawisze), Steve Steele (bas), Ken Mary (perkusja) i Kane Roberts (gitara i kompozytor większości utworów). Płyty „Constrictor” (1986) i „Raise Your Fist and Yell” (1987) wydała wytwórnia MCA, a potem wokalista przeszedł do Epic Records, w którym jesienią 1989 roku wydał kultowy album „TRASH”. Z tego albumu pochodzi największy hit Coopera od lat 70. – „Poison”, wydany latem 1989 roku. Tym samym artysta zaczął kontynuować styl swych własnych kontynuatorów.


STYL

Alice Cooper jest uważany przez dziennikarzy muzycznych i kolegów po fachu za „ojca chrzestnego shock rocka”: jego kontrowersyjne występy charakteryzowało makabryczny show sceniczny i prowokacyjne teksty, pełne przemocy, śmierci i seksualnych aberracji, a podczas jego koncertów na scenie pojawiały się rekwizyty, takie jak gilotyna, szafot, krzesło elektryczne. Czerpał inspiracje z horrorów, wodewilu i garage rocka (tzw. rocka garażowego), aby stworzyć pionierski gatunek rocka pełen makabry, którego celem jest szokowanie publiczności. Paradoksalnie uważa samego siebie za chrześcijanina.


DALSZE PŁYTY

Sukces odniesiony pod koniec l. 80. wyniósł Alice`a Coopera na wyżyny showbiznesu i zaowocował kolejnymi płytami, kosztownymi teledyskami, występami gościnnymi oraz współpracą z takimi gwiazdami gatunku jak Rob Zombie, Zodiac Mindwarp, Sammy Hagar czy Slash. Jeszcze w 1989 ukazała się kompilacja „The Beast of Alice Cooper”, będąca praktycznie powieleniem składanki z 1974. Wydał także dwie nowe płyty: „ALICE COOPER TRASHES THE WORLD” (1990) i „PRIME” (1991), która zawiera nagrania archiwalne. 24 czerwca 1997 zagrał w klubie Colosseum w Warszawie swój pierwszy polski koncert, a w październiku miesięcznik „Tylko Rock” poświęcił mu obszerną wkładkę.

Współpraca z innymi gwiazdami zaowocowała powstaniem kilku płyt, m.in. u Roba Zombiego (utwór „Hands of Death”). W połowie 1999 r. ukazała się składanka „Humanary Stew: A Tribute to Alice Cooper”, na której utwory Coopera wykonują m.in. Joe Elliott, Roger Daltrey, Ronnie James Dio i Vince Neil. Zespół Halo of Files wziął swoją nazwę od utworu z płyty „Killer”. W 2011 roku wprowadzono grupę Alice Cooper do Rock and Roll Hall of Fame. Od 2015 roku piosenkarz jest jednym z członków zespołu Hollywood Vampires, w którego skład wchodzą również Joe Perry i Johnny Depp.



Alice`a Coopera, chociaż niewątpliwie należy do jednego z kontrowersyjnych piosenkarzy, warto docenić za wkład w rozwój ciężkiej muzyki rozrywkowej i wprowadzenie nowego podgatunku muzycznego. Jego specyficzny styl muzyczny oraz charakterystyczny makijaż jak żaden inny kojarzy się z horrorem, grozą i makabrą. Dlatego na końcówkę października pasuje jak ulał.


link: https://music.youtube.com/playlist?list=PLaDRPpwAaBvOSIbqjBz86kiRgwRKna3kP

sobota, 24 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim. Przenieśmy się dzisiaj do lat 90, by posłuchać historii i analizy piosenki zespołu Eternal i gospelowego piosenkarza BeBe Winansa „I WANNA BE THE ONLY ONE”. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU

Po odejściu Louise Nurding grupa, z początku funkcjonująca jako kwarter, postanowiła nie zastępować jej i dalej działała jako trio. „Power of a Woman” był pierwszym albumem nagranym w trio i zajął szóste miejsce na brytyjskiej liście przebojów. Zespół wydał cztery przeboje: „Power of a Woman”, „I Am Blessed” (zaśpiewaną dla papieża Jana Pawła II w Watykanie w 1995 r.), zremiksowaną wersję „Good Thing” oraz zremiksowaną wersję „Secrets”. Wszystkie te utwory kontynuowały dominację Eternal w pierwszej dziesiątce brytyjskich przebojów.

W 1997 roku Eternal po raz pierwszy w historii osiągnął pierwsze miejsce na brytyjskiej liście przebojów, za sprawą duetu z BeBe Winans , „I Wanna Be the Only One”, który stał się drugą najczęściej graną piosenką w brytyjskim radiu w 1997 roku i utrzymywał się na szczycie przez tydzień. Co ciekawe, nie był to pierwszy, lecz trzeci utwór nagrany z Winansem; wcześniej girlsband nagrał z nim również „Crazy” i „It Will Never End”. Utwór „I Wanna Be The Only One” pochodził z trzeciego albumu Eternal „Before the Rain” , na którym znalazł się również utwór „ Don't You Love Me ”. Album zadebiutował na trzecim miejscu na brytyjskiej liście przebojów.


ANALIZA

Omawiany utwór jest wyznaniem silnej i bezwarunkowej miłości. Podmiot liryczny wyraża potrzebę przebywania u boku drugiej osoby, oferując w zamian swoje serce i zaangażowanie. W odpowiedzi słyszy od ukochanego obietnicę schronienia i opieki. Podmiot liryczny słyszy zapewnienia bycia tarczą przed wszelkimi troskami. Warto tutaj zaznaczyć, że piosenka ma silne korzenie w gatunkach R&B oraz gospel, co zarazem nadaje mu duchowy, niemal hymniczny charakter – to obietnica wierności, bycia oparciem w każdych okolicznościach i gotowości dania z siebie wszystkiego, jeśli tylko druga strona da im szansę.


PREMIERA I SUKCES

Piosenkę wydano w maju 1997 r. Utwór dotarł na szczyt brytyjskich list przebojów i, jak już wcześniej wspomniałem, był trzecią współpracą grupy z Winansem, który napisał również i wyprodukował ich singiel „Crazy” z 1994 roku (pochodzący z albumu „Always & Forever”) oraz utwór „It Will Never End” (z albumu „Power of a Woman” z 1995 roku). Singiel ten stał się jedenastym z kolei wydawnictwem grupy, które znalazło się w pierwszej dziesiątce brytyjskich list przebojów.


link: https://www.youtube.com/watch?v=MsTeL8-ornA


TŁUMACZENIE


Eternal feat Bebe Winans


„CHCĘ BYĆ JEDYNĄ”

tytuł oryg. „I Wanna Be The Only One”


  - Wiesz, musiałem przyjechać aż do Anglii, by z tobą zaśpiewać.
  - Aha.
  - Wiesz, ale było warto.
  - Cóż, dziękuję.
  - Więc wydaje mi się, że mamy coś do powiedzenia.
  - Zróbmy to.
  - Zróbmy to? Dobra, może zaśpiewasz pierwszą zwrotkę?
  - Okej.
  - Zaczynajmy.

Widzę, że płaczesz
Czuję, że masz złamane serce
Czuję twój ból
A mimo to wciąż grasz swoją rolę
Jeśli pozwolisz mi być przy sobie
Będę wszystkim, czego potrzebujesz – wszystkim, czego potrzebujesz

Chcę być jedyną osobą, która cię przytuli
Chcę być jedyną osobą, która cię ukoi
Chcę być jedyną osobą, która cię pokocha – pokocha
Chcę być tą jedyną, tą jedyną
(Tą jedyną osobą, którą jestem)

Zasługujesz na pałac
Możesz mieć to, co w życiu najlepsze
A do tego wszystkiego dam ci coś jeszcze
Czystą miłość, której nie da się kupić za złoto
Jeśli dasz mi szansę
Warto będzie zaryzykować – naprawdę warto

Chcę być jedyną osobą, która cię przytuli
Chcę być jedyną osobą, która cię ukoi
Chcę być jedyną osobą, która cię pokocha – pokocha
Chcę być tą jedyną, tą jedyną
(Tą jedyną osobą, którą jestem)

Chcę być jedyną osobą, która cię przytuli
Chcę być jedyną osobą, która cię ukoi
Chcę być jedyną osobą, która cię pokocha – pokocha
Chcę być tą jedyną, tą jedyną
(Tą jedyną osobą, którą jestem)

Jeśli pozwolisz mi być przy sobie
Jeśli pozwolisz mi być przy sobie
Będę wszystkim, czego potrzebujesz
Jeśli dasz mi szansę
Jeśli dasz mi szansę
Będę jej warta
Jeśli tylko mnie pokochasz
Z radością dostrzeżesz
Że jestem wszystkim, czego potrzebujesz

Chcę być jedyną osobą, która cię przytuli
Chcę być jedyną osobą, która cię ukoi
Chcę być jedyną osobą, która cię pokocha – pokocha
Chcę być tą jedyną, tą jedyną
(Tą jedyną osobą, którą jestem)

piątek, 23 października 2026

 

NIE ŻYJE TOM SKERRITT,

GWIAZDA "OBCEGO" RIDLEYA SCOTTA ORAZ

"TOP GUN" I "STALOWYCH MAGNOLII".


Marcin Klimczuk


Wczoraj wieczorem dotarła do nas smutna wiadomość ze świata kina. W wieku 93 lat zmarł Tom Skerritt, niezapomniany kapitan Dallas, głównodowodzący "Nostromo" z filmu Ridleya Scotta "Obcy: 8 pasażer Nostromo". Zapisał się także jako komandor Mike "Viper" Metcalf z "Top Gun" Tony`ego Scotta. W mojej pamięci pozostanie jednak jego pełna sarkazmu rola w "Stalowych magnoliach", gdzie Skerritt stworzył brawurowy duet z Shirley MacLaine.

Niżej zamieszczam link z informacją o śmierci Toma Skerritta:

https://www.filmweb.pl/news/Nie+%C5%BCyje+Tom+Skerritt%2C+gwiazda+%22Obcego+i+%22Top+Guna%22.+Aktor+mia%C5%82+93+lata-169268

czwartek, 22 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Pod koniec 2026 roku otrzymaliśmy prawdziwy wysyp adaptacji gier wideo: dopiero co premierę miał nowy „Street Fighter”, a przecież za rogiem czai się już kolejne „Resident Evil” (z nich prędzej zrecenzuję tą drugą adaptację). Przygotowałem dla was z tej okazji RANKING NAJLEPSZYCH ADAPTACJI GIER WIDEO. Uwaga, skupiam się na filmach, więc nie będzie np. „The Last of Us”. Odpalamy playstation, chwytamy za pady i zaczynamy.


8, „Silent Hill”, reż. Christophe Gans

Zaczynamy od adaptacji, która perfekcyjnie podzieliła growych koneserów i laików. Film Christophe’a Gansa, chociaż zebrał negatywne opinie krytyków, zachwycił fanów wiernym odwzorowaniem atmosfery pierwowzoru: dusznym klimatem, surrealistycznymi lokacjami i przerażającymi potworami. W efekcie do dziś uchodzi za jedną z najbardziej udanych prób przełożenia gier na ekran. Obraz zyskał uznanie za artystyczne podejście do horroru i oddanie klimatu gry. Dla fanów oryginalnej serii „Silent Hill” pozostaje jednym z niewielu przykładów, kiedy ekranizacja zdołała uchwycić esencję pierwowzoru.

Filmy oparte na grach potrafiły wzbudzić również kontrowersje wśród fanów materiałów źródłowych. Przykład na miejscu 7.

7, „Sonic. Szybki jak błyskawica”, reż. Jeff Fowler

Filmowa adaptacja serii gier studia Sega wywołała kontrowersje po opublikowaniu już pierwszego zwiastuna. Falę oburzenia wzbudził wizerunek tytułowego jeża, który wyglądał zbyt ludzko (nie mówiąc już o tym, że dodany do trailera „Gangsta Paradise” Coolio nijak tam pasował). Fani gry byli bardziej, niż rozzłoszczeni, bo przecież Sonic ma typowo kreskówkowe rysy twarzy (wielkie oczy na pół twarzy). Reżyser musiał więc poprawić warstwę technologiczną i dobrze, bo dzięki temu otrzymaliśmy całkiem dobrą komedię, która doczekała się kolejnych części.

Był taki okres, że gry powstawały w oparciu o filmy. Na miejscu 6. sytuacja gdy role się odwróciły. Tym bardziej, że inspirująca dla gier seria filmowa powoli dobiega końca.

6, „Need for Speed”, reż. Scott Waugh

„Need for Speed” Scotta Waugha to film na motywach jednej z najpopularniejszych serii gier wyścigowych od Electronic Arts powstałych z inspiracji „Szybkimi i wściekłymi”. A że cykl filmowy z Vin Dieslem powoli zmierza do garażu, potrzeba rozejrzeć się za kolejną potencjalną serią wyścigową. Film mimo dynamicznych scen wyścigów, zebrał mieszane opinie krytyków, wytykających mu banalną oraz przewidywalną fabułę. Produkcja zyskała za to sympatię wśród miłośników gier dzięki spektakularnym ujęciom super samochodów oraz wiernemu oddaniu ducha growej serii.

Przez wiele lat adaptacje gier wideo nie cieszyły się uznaniem (choć fani „Mortal Kombat” Paula W. S. Andersona polemizowaliby z tym). Sytuacja zmieniła się w 2001 roku.

5, „Lara Croft. Tomb Raider”, reż. Simon West

Chociaż film arcydziełem nie jest (zdecydowanie bije go o głowę bardzo dobry sequel w reżyserii Jana de Bonta), zapisał się w historii kina, popkultury i adaptacji gier wideo. Nie tylko zrobił z gwiazdy Angelinę Jolie „strzelającą do wszystkiego, co się rusza”, ale także potrafi zachwycić choćby lokacjami, gdzie kręcono zdjęcia, a poza tym był pewnym sukcesem finansowym (w końcu kto nie zna gier z cyklu „Tomb Raider”…). Nakręcony po latach reboot z Vikander nie ma do niego startu (chociaż doceniam przygotowania aktorki do roli) i podejrzewam, że z szykowanym serialem z Sophią Turner będzie to samo.

Tuż przed podium uplasowała się adaptacja wyjątkowa, bo oparta na grze jakkolwiek fabuły pozbawionej. A mimo to przebojowa, nie tylko z powodu animowanej formy.

4, „Angry Birds. Film”, reż. Clay Keitis, Fergal Reilly

Czy gra wideo polegająca na katapultowaniu tytułowych „wściekłych ptaków” w stronę zielonych świń to wdzięczny materiał na choćby półtoragodzinny film (do niedawna jeszcze bym napisał, że teraz „wystarczy czekać na potencjalną adaptację Minecrafta”)? Tymczasem dzięki autorskiej kreatywności i marketingu, produkcja zarobiła astralne jak na adaptację gry wideo setki milionów dolarów, co pozwoliło na realizację dwóch kolejnych części. I choć film nie był adaptacją sensu stricte (bo i sam materiał źródłowy nie posiada żadnej fabuły), to przynajmniej udało się zachować growy klimat. A to już coś.

Nie żebym miał coś do kinowej adaptacji „Uncharted”, ale podium otwiera coś, co bije film z Tomem Hollandem i Markiem Walhbergiem o głowę. Fanowski film aktorski.

3, „Uncharted Live Action Fan Film”, reż. Allan Ungar

Mała rzecz, a jak cieszy. Przedrostek „Fan Film” nie jest tu użyty na wyrost, bo Allan Ungar zaiste fanem gry studia Naughty Dog jest. Nie dość, że obsada wizualnie pasuje do granych postaci, to jeszcze wiele ujęć odpowiada tym, co dostaliśmy w rozgrywkach. I tylko szkoda, że sukces filmiku na serwisach typu YouTube nie przyczyniła się do realizacji pełnometrażowego filmu, na jaki fani gry czekali od premiery pierwszej części przygód Nathana Drake`a. Zamiast tego otrzymaliśmy film Rubena Fleischera – co prawda wypełniony odniesieniami do poszczególnych części serii, ale nic poza tym.

Srebro dla jednej z najbardziej przełomowych, choć obecnie uznawanej za niedocenioną, adaptacji w historii kina i konsoli.

2, „Final Fantasy”, reż. Hironobu Sakaguhi

Film Sakaguhiego zapisał się w historii jako pierwszy, w którym zastosowano moition capture. I, oczywiście, po dwudziestu pięciu latach od premiery kinowej widać jak bardzo zastosowana tutaj technologia się zestarzała (porównajcie faktury bohaterów z takim Gollumem z jacksonowskiego „Władcy Pierścieni”), jednak pozwoliło to na uchwycenie klimatu znanego z oryginału. Być może niedostatki techniczne były widoczne już w chwili premiery, skoro film nie zwrócił się w box officie i nie dał zielonego światła na potencjalny sequel. Ale być może w przyszłości doczekamy się konkretnej adaptacji.

Złoto dla adaptacji growej, która przebojem też nie była, a szkoda. Choćby z tego powodu, że dawała szansę na potencjalną serię filmową.

1, „Książę Persji. Piaski czasu”, reż. Mike Newell

Film Mike`a Newella jest tak wybitnym przykładem przeniesienia growych rozgrywek na ekran, że późniejsza klapa finansowa jest zaiste zastanawiająca. Produkcja od Jerry`ego Bruckheimera była pomyślana jako potencjalny następca „Piratów z Karaibów”: jako kolejny przygodowy blockbuster za cysternę pieniędzy. I gdyby ktoś zupełnie nie wiedział, że to film na podstawie gry komputerowej, uznałby ją za wdzięczny pastisz przygodowych powieści w klimacie „Księgi 1001 nocy”. Skąd więc ta frekwencyjna klapa? Niech mi ktoś wyjaśni, tak na spokojnie…


To był moja lista adaptacji gier wideo. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

wtorek, 20 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. Zapraszam wszystkich do końcówki lat 90, na polskie podwórko. Zapoznamy się z historią albumu Myslovitz „MIŁOŚĆ W CZASACH POPKULTURY”. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

Płyta „Miłość w czasach popkultury” to czwarty album w dorobku grupy Myslovitz, zaliczany do rocka alternatywnego, jak również do polskiej odmiany britpopu. Praca nad albumem odbywała się w Ujsołach, a za produkcję odpowiadał Andrzej Wojciechowski.

W momencie rozpoczęcia pracy nad kolejną płytą, zespół Myslovitz miało na koncie trzy dobrze przyjęte albumy („Myslovitz”, „Sun Machine”, „Z rozmyślań przy śniadaniu”) oraz sukces singla „To nie był film” promującego film Jarosława Żamojdy „Młode wilki 1/2”. Członkowie grupy chcieli podsumować lęki, melancholię i przebiegającą ekspansję popkultury przełomu wieków. Z tych rozmyślań zrodził się pomysł na sam tytuł nowej płyty.


UTWORY PROMUJĄCE

Płyta była promowana czterema piosenkami na przełomie 1999 i 2000 roku.

Pierwszym utworem promującym album była słynna kompozycja, z którą zespół jest niezmiennie kojarzony: „Długość dźwięku samotności” [nr 3] wydany 18 października 1999 roku. Sukces kompozycji sprawił, że zespół nagrodzono Fryderykiem za Piosenkę Roku.

Drugi utwór promujący to wydany w styczniu 2000 roku „My” [nr 11], który powtórzył sukces poprzedniej kompozycji. Pięć miesięcy później premierę miał utwór „Chłopcy” [nr 1], kolejny nagrodzony Fryderykiem w kategorii Piosenka Roku. Fryderykiem nagrodzono także wyreżyserowany przez Krzysztofa Pawłowskiego klip czwartej piosenki promującej album zatytułowanej „Dla Ciebie” [nr 4], który został wydany w październiku 2000 roku. 

Warty odnotowania jest również utwór „Kraków” [nr 7] nagrany wspólnie z Markiem Grechutą. Z tego powodu utwór znalazł się również na bonusowym wydaniu ostatniego albumu Grechuty pt. „Niezwykłe miejsca” z 2003 roku.


PREMIERA I SUKCES

Album odniósł sukces komercyjny, do maja 2002 roku album sprzedał się w nakładzie 150 tys. egzemplarzy i uzyskał status platynowej płyty. 24 maja 2000 roku podczas szóstej edycji polskich nagród muzycznych Fryderyków Myslovitz otrzymał trzy Fryderyki w kategoriach: piosenka roku („Długość dźwięku samotności”), grupa roku, album roku rock[9]. Rok później podczas siódmej edycji Myslovitz otrzymał kolejne Fryderyki w kategoriach piosenka roku („Chłopcy”) i teledysk roku („Dla ciebie”). Ponadto zespół był nominowany w kategorii grupa roku. Ponadto w 2000 roku Myslovitz został nagrodzony Paszportem „Polityki”.


link: https://www.youtube.com/playlist?list=PL6ATnVy3myNRH1-rkMf_oNJf5j1LaARJr

poniedziałek, 19 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „ALEJA GWIAZD POPKULTURY”


SHINJI MIKAMI: Z ARSENAŁEM WŚRÓD ZOMBIE


Cześć wszystkim. Powoli przymierzam się do wyjścia na seans nowego „Resident Evil”, a póki co przybliżę sylwetkę jednego z jego twórców, czyli Shinji`ego Mikamiego. Zaczynamy.


MŁODOŚĆ

Shinji Mikami urodził się w Iwakumi, w prefekturze Yamaguchi na wyspie Honsiu. Tam też dorastał. Jego dzieciństwo nie było kolorowe: często (właściwie, to codziennie) był bity przez ojca, który musiał wcześnie rozpocząć pracę i rzucić szkołę średnią, aby utrzymać rodzinę. Poza życiem rodzinnym jego dzieciństwo było normalne, bez gier wideo, ale pełne zabaw na świeżym powietrzu:

„W tamtych czasach dzieci musiały być nieco kreatywne w wymyślaniu gier, ponieważ nie było zbyt wielu innych zajęć na wolny czas”.

Jego wymarzoną karierą było zostanie kierowcą Formuły 1. Sytuacja uległa jednak zmianie gdy Mikami obejrzał dwa słynne zachodnie horrory: „Teksańską masakrę piłą mechaniczną” i „Martwe zło”.

Chociaż Mikami często grał w gry wideo na automatach, jego wejście do branży nastąpiło przez przypadek:

„Mój znajomy znalazł ulotkę reklamującą jakieś targi pracy z bufetem, które Capcom organizował w Hiltonie, i dał mi ją, bo wiedział, że lubię gry. Poszedłem tam głównie dlatego, że chciałem zjeść w Hiltonie za darmo, ale kiedy zacząłem rozmawiać z ludźmi z Capcomu, naprawdę zagłębiając się w ich pracę, pomyślałem, że to całkiem fajne. Złożyłem więc podanie zarówno do Capcomu, jak i do Nintendo, i okazało się, że druga tura rozmów kwalifikacyjnych w obu firmach odbyła się tego samego dnia, a ja wybrałem Capcom. Prawdopodobnie wyszło mi to na dobre, bo prawdopodobnie nigdy nie miałem szansy w Nintendo”.

Jego wniosek odrzucono w procesie selekcji, jednak już tydzień potem zatwierdzono. Dołączył do Capcomu w 1990 roku jako młodszy projektant gier. Mikami i inni nowi pracownicy zostali wysłani do magazynu i polecono im „poważnie pomyśleć o projektowaniu gier”, a następnie pozostawiono ich bez nadzoru przez cały dzień. Po kilku miesiącach takiego właśnie zajmowania się, został nagle przydzielony do zespołu i otrzymał stanowisko kierownicze, mimo że nie miał pojęcia o tworzeniu gier.


KARIERA

Pierwsza gra jaką zaprojektował, „Capcom Quiz: Hatena? no Daibōken”, powstała na Game Boya w przeciągu trzech tygodni. Na Game Boya powstały również dwie kolejne gry, obie na zachodniej licencji: „Who Framed Roger Rabbit” na podstawie filmu Roberta Zemeckisa i „Aladdin” na podstawie animowanego filmu wytwórni Walta Disneya. Z kolei czwarta gra zaprojektowana przez Mikamiego pt. „Goof Troop”, powstała na Super NES. Przełomem w jego karierze był jednak następny projekt: kultowa w wielu kręgach gra typu survival horror „RESIDENT EVIL”. Prace nad tą grą, początkowo pomyślaną jako remake gry „Sweet Home” (1989), rozpoczęły się w 1993 roku (wówczas nosiła roboczy tytuł „Biohazard”), a gotowa gra została wydana już trzy lata potem. Powstała jako odpowiedź na nieudany, według Mikamiego, film „Zombie 2” z 1979 roku, a inspiracji szukał w klasyce gatunku: „Nocy żywych trupów” George`a Romero.

Sukces gry sprawił, że studio produkujące gry Capcom przemianowano na Capcom Production Studio 4, a Mikami został jego dyrektorem generalnym. Na swoim nowym stanowisku nadzorował rozwój dwóch dalszych części „Resident Evil” (zmieniając nieco wcześniejszą koncepcję i powracając do pierwotnej idei horroru jako gatunku), a także wyreżyserował kolejną grę typu survival horror: „Dino Crisis” z 1999 roku. Rok potem na rynku growym ukazało się „DEVIL MAY CRY”, którego fabuła – co ciekawe – miała być pierwotnie wykorzystana w pierwszym „Resident Evil”. Nadzorował również prace nad kolejnymi wersjami „Resident Evil”, a także nad dalszą częścią „Dino Crisis”. Do 2004 roku ukazały się jeszcze dwie kolejne gry z serii „Resident Evil”: remake pierwszej części, a także czwarta odsłona oryginalnej serii (która była ostatnią, przy której pracował).


STYL

Bez wątpienia Shinji Mikami jest dla gier tym, kim był George Romero dla kina. Dzięki niemu motyw zombie przedostał się do mainstreamu, a konkretnie do gier wideo, stwarzając jedną z najbardziej kultowych serii growych. Niewątpliwy wpływ na rozwój jego kariery miały oglądane w młodości horrory, w tym również te o zombiakach. Pracując nad kolejnymi odsłonami swojego słynnego cyklu, ulepszał jego jakość, a także znacznie go rozwijał względem poprzednich części.


KOLEJNE TYTUŁY

W 2005 roku Mikami napisał skrypt, a także odpowiadał za produkcję gry wideo pt. „Killer7”, rok potem wyreżyserował dla CloverStudio grę „God Hand”. Przez następne lata projektant i producent gier nie pracował nad żadną grą wideo. Sytuacja uległa zmianie w 2010 roku, kiedy wyreżyserował trzyosobowego shootera „VANQUISH”.

W tym samym roku uruchomiono stronę internetową typu „teaser” pod nazwą „Mikami Project”, na której umieszczono licznik odliczający czas. Z czasem witryna przekształciła się w stronę z ofertami pracy w nowym studiu Mikamiego – „Tango”. 28 października 2010 roku firma ZeniMax Media, właściciel znanego wydawcy gier Bethesda Softworks, ogłosiła, że Mikami dołączył do ZeniMax po przejęciu przez nią studia Tango Gameworks. W wywiadzie dla magazynu „Famitsu” z kwietnia 2012 roku Mikami zdradził, że tworzony przez jego zespół survival horror – „THE EVIL WHITHIN” – powstawał pod kryptonimem „Zwei”, a on sam pełnił przy nim funkcję reżysera. Gra zadebiutowała w październiku 2014 roku. Mikami zapowiedział, że będzie to ostatnia produkcja, którą wyreżyseruje. Podkreślił, że ma to być „prawdziwy” survival horror, ponieważ był rozczarowany faktem, że współczesne gry z tego gatunku coraz częściej stawały się grami akcji z elementami grozy.

W 2019 r., podczas targów E3, ogłoszono, że jego studio pracuje nad nowym projektem zatytułowanym „Ghostwire: Tokyo”. 23 lutego 2023 r. firma Bethesda Softworks poinformowała, że w ciągu kolejnych miesięcy Mikami odejdzie ze studia Tango Gameworks. Sam Mikami przyznał, że planował odejście już osiem lat wcześniej, jednak zdecydował się pozostać w firmie ze względu na zobowiązania związane z realizowanymi wówczas projektami. Jako powody swojej decyzji wskazał chęć stworzenia środowiska, w którym młodzi twórcy mogliby zdobywać doświadczenie, a także potrzebę zdystansowania się od gatunku survival horroru, z którym jest powszechnie kojarzony.



Shinji`ego Mikamiego należy docenić za wkład w rozwój tak horrorowej, jak i w ogóle zachodniej, popkultury na wschodzie. Dzięki niemu i inspiracji amerykańskimi filmami grozy, motyw zombie (podobnie jak steampunk na wschodzie za sprawą filmów Mamoru Oshiiego) stał się popularny również w krajach azjatyckich.


link: https://www.filmweb.pl/person/Shinji+Mikami-374053