piątek, 15 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Cześć wszystkim. Dwa tygodnie temu przebywaliśmy w XVII-wiecznej Hiszpanii, dziś przenosimy się na zlodowaciałą Antarktydę w poszukiwaniu różnic między opowiadaniem Johna W. Campbella „COŚ”, a filmem w reżyserii Johna Carpentera. Na tegoroczne upały jak znalazł. Zaczynamy.


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

Akcja rozgrywa się zimą w odciętej od świata bazie naukowej na Antarktydzie. Śmierć sieje tam przybysz z nieznanej planety, którego pojazd rozbił się niegdyś na Ziemi i który właśnie teraz został zbudzony z lodowego snu. Ma on umiejętność nieograniczonej zmiany kształtów. Ponieważ egzystuje wyłącznie we wnętrzu żywego organizmu, próbuje upodobnić się do swego nosiciela. Zaczyna od psa, kończy na człowieku. 



RÓŻNICE MIĘDZY KSIĄŻKĄ, A FILMEM


Podstawowa różnica między opowiadaniem, a adaptacją, to czas akcji. W opowiadaniu akcja ma miejsce w 1937 roku, a więc w chwili pisania historii przez Campbella. Z kolei akcja adaptacji w reżyserii Johna Carpentera ma miejsce na początku lat 80 (czyli, dla odmiany, w chwili realizacji filmu, co w sumie jest zgrabnym nawiązaniem do paradokumentalnego tonu historii Campbella). Warto dodać, że akcja adaptacji z l. 50 (zatytułowanej „Istota z innego świata”), która zainspirowała Carpentera, ma miejsce na początku lat 50 (co również jest nawiązaniem do paradokumentalnego tonu opowiadania).


PRZYBYCIE DO BAZY NAUKOWEJ

Film rozpoczyna się zgodnie z hitchcockowską zasadą zaczynania historii od trzęsienia ziemi. W sekwencji początkowej widzimy bowiem pościg za psem husky ostrzeliwanym z helikoptera, które jest zestawione z dodanym przez adaptatorów życiem codziennym w bazie naukowej na biegunie południowym. Niedługo potem wychodzi na jaw, że husky był nosicielem kosmity. 

Tymczasem opowiadanie rozpoczyna się od przybycia ekipy polarników do bazy badawczej. Ba, pierwsze trzy rozdziały pełnią rolę tzw wprowadzenia do głównej fabuły. Celem przybycia polarników jest znalezisko w postaci tajemniczego meteorytu, co zostało w filmie odzwierciedlono pod koniec pierwszego aktu sekwencją inspekcji w innej stacji badawczej, w której stacjonowali Norwegowie. Podczas penetrowania „meteorytu” (a naprawdę zamarzniętego statku kosmicznego) zostaje znalezione zahibernowane ciało kosmity, które zostaje przeniesione do bazy badawczej. Niedługo potem zaraża psa jednego z polarników, który w filmie zostaje przygarnięty kiedy już jest zainfekowany przez obcą formą życia. Sekwencja rzezi na pozostałych psach husky przedstawiona w filmie zgadza się, z kolei, z opisem w opowiadaniu Campbella.

Istota wydostaje się na zewnątrz rozpoczynając tym samym polowanie na pozostałych polarników.


POLOWANIE W BAZIE NAUKOWEJ

Po ataku na psy husky, w opowiadaniu - podobnie jak w filmie - pada podejrzenie na każdego z polarników, że może być kosmitą. Głównym podejrzanym w opowiadaniu i w filmie okazuje się Connant, jednak w opowiadaniu szybko zostaje oczyszczony z podejrzeń. Z kolei inny polarnik, Blair, popada w paranoję i z tego powodu zostaje odizolowany w pobliskim baraku od reszty ekipy. W filmie udaje mu się jeszcze tuż przed zamknięciem zniszczyć probówki z krwią potrzebną do badań (nawiasem mówiąc, w filmie jest przeprowadzone jedno takie badanie, a w opowiadaniu: dwa) wykluczających kto jest jest kosmitą, a kto nie. Późniejsze badania krwi w filmie odbywają się z użyciem palnika z krwi nabranej na szklane talerzyki laboratoryjne, czego w opowiadaniu - rzecz jasna - nie ma. W opowiadaniu badania zostają przeprowadzone szybko, jednak nie dają do końca pozytywnego wyniku: Connant zostaje wykluczony jako potencjalny nosiciel obcej formy życia, ale za to podejrzanym okazuje się tym razem dowódca polarników, Garry. Dlatego w opowiadaniu i w filmie dowództwo nad polarnikami obejmuje Van Well z powodu domniemanego zainfekowania Garry’ego.

Kolejne godziny upływają na rozmowach na temat potencjalnej dominacji obcej formy życia nad polarnikami, czego w filmie nie uświadczymy. W pewnym momencie wychodzi na jaw, że Blairowi udało się uciec z baraku, co w filmie z kolei zostało uwzględnione. Poszukiwania jednak na niewiele się zdały. W tym czasie następuje kolejny atak, a podszywającym się kosmitą tym razem okazuje się Kinner, a jego transformacja odpowiada filmowej niepełnej transformacji meteorologa Benningsa. Po zabiciu Kinnera zapada decyzja o przeprowadzeniu drugiego, bardziej dokładnego badania krwi. Tym razem okazują się pomyślne, a nowym nosicielem kosmity okazuje się Dutton, który natychmiast zostaje zabity.


OSTATECZNE STARCIE W BAZIE NAUKOWEJ

Zapada ostateczna decyzja o ewakuacji z bazy polarnej. Pozostali przy życiu polarnicy decydują się zabrać ze sobą odnalezionego Blaira i udają się do baraku, gdzie biolog ponownie jest trzymany. Na miejscu jednak okazuje się, że pod Blaira podszywa się istota, który zostaje definitywnie zabity. A przy okazji wychodzi na jaw (podobnie jak w filmie), że kosmita podszywając się pod Blaira konstruował statek kosmiczny, którym zamierzam uciec z Ziemi.

Zakończenie filmowe jest podobne. Po masakrze podczas badania krwi pozostali przy życiu polarnicy postanawiają wysadzić w powietrze bazę polarną chcąc udaremnić kosmicie ucieczkę. W czasie przygotowań zostają napadnięci przez Blaira, który - tak jak w opowiadaniu - okazuje się kolejnym nosicielem obcego i który zostaje pokonany. Przy życiu zostają jedynie McReady i mechanik Childs, a finał (który przeszedł do historii i wywołał falę dyskusji) pozostawia widzów z niedopowiedzeniem, czy aby któryś z nich nie jest kolejnym nosicielem kosmity.


To była moja analiza różnic między opowiadaniem Johna Campbella „Coś”, a adaptacją Johna Carpentera. Co o niej sądzicie? Piszcie swoje wrażenia w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nową analizą. Cześć.

czwartek, 14 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim po dość długiej przerwie. Tym razem przychodzę z rankingiem najlepszych, najbardziej ciętych FILMOWYCH RIPOST. Spośród wielu pamiętnych wybrałem osiem. Zaczynamy.


8, riposty Arniego [praktycznie każdy film z Arnoldem Schwarzeneggerem]

Mistrzem ekranowej riposty jest, rzecz jasna, Arnold Schwarzenegger. Wybranie go na pierwsze miejsce byłoby jednak pójściem na zbyt dużą łatwiznę. Zwłaszcza, że począwszy od „Terminatora” trudno wyobrazić sobie Arniego bez klasycznego one linera, niezależnie od tego w jakiej jakości filmie występuje. Często więc takimi one linerami aktor zwyczajnie ratuje film, lub w najgorszym wypadku go pogarsza (lodowe one linery Arniego z „Batmana i Robina”). A czasem go uatrakcyjnia (przepełniony meta komentarzami „Bohater ostatniej akcji”). Riposty wielorakiego użytku.

Ale nie tylko Schwarzenegger celnie puentował jakąś akcję. Raz udało się to nawet Sylvestrowi Stallone’owi. 

7, riposta Barneya Rossa [„Niezniszczalni 3”, reż. Patrick Hughes]

Jeśli filmowa riposta ma być rodzajem meta komentarza, Sylwek opanował ją do perfekcji w serii „Niezniszczalni”, w szczególności w trzeciej odsłonie. W starciu z antagonistą granym przez Mela Gibsona, aktor przypomina wszystkim, że ongiś, w najlepszym okresie swojej kariery, wcielał się nie tylko w Rocky’ego i Rambo, ale też w Sędziego Dredda. Ostateczne starcie ma więc tu wymiar niemal zbliżony do nakręconego przez Danny’ego Cannona filmu z 1995 r., włącznie z wymianą zdań: „A co z Hagą?”, „Ja jestem Hagą”.

Czas na ripostę o tyle udaną, bo nawiązującą do książkowego pierwowzoru, na podstawie którego film został zrealizowany.

6, riposta Eowiny [„Władca Pierścieni: Powrót króla”, reż. Peter Jackson]

W czasie bitwy na Polach Pelennoru ranny zostaje król Rohanu, Theoden. W ostatniej chwili przed ostatecznym ciosem zasłania go jeden z rycerzy, pod którego podszywa się Eowina. Niezdający sobie sprawy z jakim przeciwnikiem ma do czynienia, Upiór Pierścienia pozwala sobie na szykany i chełpliwe uwagi na temat tego, że „Żaden mąż nie jest w stanie go zabić”. Odzywka Eowiny, choć w wersji filmowej mocno skrócona, nawiązuje do podniosłego książkowego monologu, a przy okazji u Jacksona przybiera niemalże feministyczny wydźwięk.

Mistrzem riposty w polskim kinie jest, oczywiście, Bogusław Linda, na którego tekstach można się bawić równie dobrze jak na one linerach Arniego. Zwłaszcza gdy pisze je Władysław Pasikowski.

5, riposty Franza Maurera [„Psy”, reż. Władysław Pasikowski]

Nie zależnie od tego, z kim Maurer ma do czynienia, zawsze ma ukrytą w zanadrzu ciętą ripostę. Już podczas przesłuchania przez komisję, na pytanie „Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego, odnowionej, demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej?” odpowiada: „Bezapelacyjnie, do samego końca. Mojego lub jej”. Także w kontaktach z kobietami, szczególnie tymi które go zdradziły, potrafi dosadnie dać do zrozumienia, że „Nie chce mu się z nimi gadać”. Zaś o swojej byłej żonie potrafi powiedzieć tyle, że „To zła kobieta była”. I to się nazywa mój idol.

Riposty, niczym cytaty filmowe, przechodzą do historii kina. Świetnie to obrazuje riposta, która uplasowała się tuż przed podium.

4, riposta Tony’ego Montany [„Człowiek z blizną”, reż. Brian de Palma]

Tony Montana niejednemu zalazł za skórę, teraz nadszedł czas odwetu. Osaczony przez swoich wrogów król narkotykowego kartelu, w myśl zasady „Mój dom to moja twierdza”, nie zamierza jednak tanio sprzedać swojej skóry. Uzbrojony w shotguna i innego rodzaju ostrą amunicję, wita przyszłych oprawców nie tylko serią naboi, ale i równie celnym „Say hello to my little friend”. A potem rozpoczyna się jedna z najbardziej krwawych jatek w historii kina amerykańskiego. Tekst Tony’ego Montany, pokazujący że do ostatnich chwil nie stracił charyzmy, również zapisał się złotymi zgłoskami w popkulturze.

Podium otwiera jedna z najbardziej błyskotliwych ripost w historii kina, prosto z Odległej Galaktyki. 

3, riposta Hana Solo [„Gwiezdne Wojny. Część V: Imperium kontratakuje”, reż. Irvin Keshner]

Nieczuli na uczucia fani „Gwiezdnych Wojen” powiedzieliby, że „co to za odpowiedź na wyznanie miłosne”. Faktycznie, zwyczajnie brzmiące „I know” brzmi mało efektownie, ale jest wyrazem odwzajemnionej miłości jaką Han Solo zaczął żywić do księżniczki Lei. Riposta uderza z tą większą siłą, gdy uświadomimy sobie, co za chwile się stanie z gwiezdnym awanturnikiem i ile czasu przyszło czekać ówczesnym fanom na wyczekiwane odmrożenie Solo. Grunt, że riposta znalazła odwzajemnienie w końcówce „Powrotu Jedi”. W odpowiednim czasie.

A skoro o odpowiednim czasie na riposty mowa, nikt nie wstrzelił się ze swoją ripostą lepiej niż Iron Man z Marvel Cinematic Universe. I od razu mowię: Nie, nie chodzi o stwierdzenie „We have Hulk”.

2, riposta Iron Mana [„Avengers: Koniec gry”, reż. Russo Brothers]

Słynne już stwierdzenie „I am Iron Man” tak bardzo zrosło się z Robertem Downeyem jr, że aktorowi chyba z trudem przyjdzie przekonać widzów do swojej interpretacji Doktora Dooma. Tym bardziej, że pada ono już w inaugurującym filmowo-komiksową franczyzę filmie Jona Favreau z 2008 roku. Tym bardziej też, że co i rusz kolejni adaptatorzy komiksów Marvela w ramach uniwersum do niego nawiązywali. Ot choćby bracia Russo, którzy uczynili z niego celną puentę nie tylko walki z Thanosem, ale też losów Tony’ego Starka. Powodzenia, Robert.

Skoro były riposty Schwarzeneggera i Stallone’a, nie mogło w moim rankingu zabraknąć riposty od innej gwiazdy kina akcji lat 80, czyli Bruce’a Willisa. No i wiadomo, o jaką ripostę chodzi…

1, riposta Johna McClaine’a [„Szklana pułapka”, reż. John McTiernan]

Gdy dziś myślimy o słynnym „Yippee-ki-yay”, odbieramy ten tekst jako wyraz triumfu nad jakimś przeciwnikiem Bruce’a Willisa. Warto jednak cofnąć się do samego początku. Nieprzetłumaczalny na język polski (choć raz zdarzyło mi się trafić na jakąś translatorską próbę), stanowił nawiązanie do zawołań kowbojów podczas spędu bydła. Westernowe skojarzenie wydaje się tym bardziej trafne, gdyż McClaine jest fanem westernów, a Gruber nie zdając sobie sprawę z kim naprawdę ma do czynienia, zwraca się do niego per „Cowboy”. Reszta jest piękną historią kina akcji.


To była moja lista popkulturowych ripost. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

środa, 13 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKOSPEKTYWA”


Cześć wszystkim. Dziś chciałbym wam złożyć propozycję nie do odrzucenia. Na tapet weźmiemy SERIĘ MAFIJNĄ Mario Puzo, do której zalicza się m.in. dwie jego słynne powieści: „Ojca chrzestnego” i „Sycylijczyka”, a także szereg sequeli pisanych, zgodnie z wolą spadkobierców pisarza, przez Marka Winegardnera i Eda Falco. Zaczynamy.


KILKA SŁÓW O SERII

Od 1963 roku Mario Puzo pracował jako niezależny dziennikarz i pisarz. Pisał do magazynów dla panów, publikował recenzje książek, opowiadania i artykuły w: „Redbook”, „Holiday”, „Book World”, a także „New York Times”. W 1965 ukazała się „Dziesiąta Aleja”, która – podobnie jak wcześniejsza „Mroczna arena” - nie przyniosła mu zysków finansowych, jednakże obie z nich otrzymały dobre recenzje krytyków.

Po kosztownym leczeniu szpitalnym pęcherzyka żółciowego Puzo zdecydował się napisać książkę, która odniesie poważny sukces kasowy. Podczas pracy jako reporter słyszał wiele anegdot i opowiastek na temat mafii i zaczął zbierać materiały o Cosa Nostrze ze wschodniej części wybrzeża. Efektem tych starań był tom „Ojciec chrzestny”.

W kolejnych latach Mario Puzo wielokrotnie wracał do tematyki mafijnej (czego efektem jest choćby powieść „Omerta”). W pewnym sensie nawiązał do niej też w opublikowanej dopiero po jego śmierci powieści historycznej „Rodzina Borgiów”, traktując tytułową familię jako protoplastów późniejszych mafiosów.


OMÓWIENIE TOMÓW

Seria rozpoczyna się najbardziej znaną powieścią autorstwa Mario Puzo, „Ojcem chrzestnym”. Główni bohaterowie, członkowie Rodziny Corleone, toczą wojnę gangów z czterema innymi rodzinami mafijnymi w Nowym Jorku w latach po II wojnie światowej. Wojna ta prowadzi do dojścia do władzy najmłodszego syna Don Vito Corleone, Michaela, który wcześniej miał złą opinię o przestępczym interesie swojej rodziny. Po zakończeniu wojny, gdy Vito przeszedł na emeryturę, Michael opracowuje plan przeniesienia siedziby rodziny do Las Vegas, jednocześnie eliminując pozostałych rywali w Nowym Jorku.

Powieścią niejako powiązaną z „Ojcem chrzestnym”, i będącą jego spin offem, jest „Sycylijczyk”. W powieści pojawia się postać Michaela Corleone, ale nie pełni ona roli pierwszoplanowej. Michael Corleone, który ma wrócić z wygnania na Sycylii pod koniec Wojny Pięciu Rodzin, otrzymuje od ojca polecenie, by pomógł sycylijskiemu bandycie Salvatore Giuliano (de facto głównego bohatera powieści) uciec z nim do Ameryki. Historia Giuliana, od zwykłego sycylijskiego chłopa, do potęgi na Sycylii, rywalizującej nawet z mafią, jest udokumentowana. Giuliano naraża się jednak na wrogów zarówno w organach ścigania, jak i w kręgach przestępczości zorganizowanej, a jego misja wyzwolenia Sycylii spod ucisku ostatecznie kończy się niepowodzeniem.

I tu na dobrą sprawę kończą się części pisane przez Mario Puzo, choć niektórzy do cyklu zaliczyliby tOstatniego Dona” i „Omertę” (ostatnią ukończoną przed śmiercią powieść Puzo), które również podejmują tematykę mafijną. Ja jednak skupię się teraz na tomach autorstwa Marka Winegardnera, które – co warte zaznaczenia na wstępie – nawet jeśli są powiązane z filmowymi kontynuacjami „Ojca chrzestnego” kręconymi przez Francisa Forda Coppolę, to tylko nieznacznie.

Już pierwszy z tych sequeli, „Powrót Ojca Chrzestnego” Marka Winegardnera, traktuje wydarzenia z „Ojca chrzestnego 2” jako tło dla oryginalnej fabuły. Wiele postaci Puzo zostaje rozwiniętych, zwłaszcza Fredo Corleone, consgliere Tom Hagen i Johnny Fontane, a także wprowadzono nowe postacie, takie jak Nick Geraci, Mickey Shea, Danny Shea i Francesca Corleone. Druga połowa powieści zagłębia się w rolę Michaela jako Dona i jego marzenie o zalegalizowaniu rodziny Corleone. Powieść rozwija służbę Michaela w II wojnie światowej, a także sekretne życie jego brata Fredo. Powieść pokazuje, jak Sonny, Fredo i Tom Hagen dołączają do rodzinnego biznesu, a także śmierć Petera Clemenzy i Salvatora Tessio.

W kontynuacji „Powrotu...” pt. „Zemsta Ojca Chrzestnego” po wydarzeniach z finału tamtej książki, Michael Corleone próbuje sobie ułożyć życie na nowo. Wraz z Tomem Hagenem stara się pokrzyżować plany zemsty byłego caporegime’a rodziny Corleone, Nicka Geraciego. Ich plany zostają pokrzyżowane, gdy Hagen zostaje wrobiony w morderstwo swojej kochanki. Tymczasem zorganizowana przestępczość walczy z nasilonymi działaniami organów ścigania pod przewodnictwem prokuratora generalnego Danny'ego Shei (historycznie analogicznego do Roberta F. Kennedy`ego) i jego brata, prezydenta Jimmy'ego Shei (analogicznego do Johna F. Kennedy’ego).

W 2012 r. wyszła jeszcze jedna powieść z uniwersum mafijnego Mario Puzo, tym razem autorstwa Eda Falco i będąca prequelem oryginalnego „Ojca chrzestnego”. Powieść pt. „Rodzina Corleone” osadzona jest po wydarzeniach rozgrywających się w czternastym rozdziale powieści Puzo (który to rozdział był retrospekcją przybliżającą młodość Vito Corleone zanim stanął na czele mafii). Wielki Kryzys, schyłkowy okres prohibicji. Vito Corleone umocnił swoją władzę, stając się najpotężniejszym donem w Nowym Jorku. Opowiada również o inauguracji Sonny'ego Corleone w rodzinnym biznesie. Powieść ujawnia również, jak Luca Brasi związał się z rodziną Corleone i wprowadza szereg nowych postaci, w tym rywala, bossa przestępczego Giuseppe Mariposę.


PODSUMOWANIE

Seria „Ojciec chrzestny” rozpoczęta przez Mario Puzo, a potem kontynuowana przez jego późniejszych spadkobierców zyskała ogromną popularność (także za sprawą kultowej adaptacji Francisa Forda Coppoli) i to mimo faktu, że autor na dobrą sprawę romantyzuje postaci mafiosów. Mimo to, „Ojciec chrzestny” uznawany jest za arcydzieło literatury XX wieku i najlepsze dzieło jakie wyszło spod pióra Mario Puzo.


link: https://lubimyczytac.pl/cykl/15953/ojciec-chrzestny

wtorek, 12 maja 2026

ZMARŁA STANISŁAWA CELIŃSKA,

AKTORKA I PIOSENKARKA.



Marcin Klimczuk.


Dotarła do nas smutna wiadomość ze świata polskiego kina, a także polskiej sceny muzycznej. W wieku 79 lat zmarła Stanisława Celińska, laureatka Orła za najlepsze role drugoplanowe (w których się specjalizowała) w filmach "Pieniądze to nie wszystko" i "Joanna". Wiadomość o jej śmierci podała Joanna Trzcińska, a potwierdził menedżer aktorki i piosenkarki, Maciej Muraszko. 

Stanisława Celińska była zarówno aktorką filmową, jak i dubbingową. Wystąpiła m.in. w "Cwale" Krzysztofa Zanussiego, "Złocie dezerterów" Janusza Majewskiego, "Pieniądze to nie wszystko" Juliusza Machulskiego, czy w serii "Listy do M" (piąta część była jednocześnie ostatnim filmem, w którym zagrała). Jako aktorka dubbingowa podłożyła głos m.in. pod czarownicę Urszulę z "Małej Syrenki" i pod Mrozeldę z "Rudolfa. Czerwononosego renifera". 

Celińska zajmowała się również muzyką. Płyty wydawała w latach 2012-2024, a spośród szeregu singli promujących na szczególną uwagę zasługuje "Trudny dzień" z albumu "Atramentowy. Suplement".

Niżej zamieszczam link z informacją o śmierci Stanisławy Celińskiej:

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-nie-zyje-stanislawa-celinska-aktorka-miala-79-lat,nId,23476810

Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. Po tygodniowym niebycie na moim blogu wracam do was z kolejnym odcinkiem mojego muzyczno-wtorkowego cyklu. Cofnijmy się do lat 80, by zapoznać się z historią albumu grupy Heart „BAD ANIMALS’. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

Album powstawał w okresie gdy zespół Heart po kilku latach niepowodzeń powoli wracał do łask swoich fanów. Zmieniał się gust muzyczny i nikogo już nie porywała folkowa muzyka, w której z początku specjalizowało się Heart. 

Dlatego po dziesięciu latach od swego debiutu, zespół przeniósł się do Capitol Records, a ich pierwszy album dla tej wytwórni nosił po prostu tytuł „Heart” (1985). Przeprowadzka do Capitol zbiegła się z metamorfozą glam metalu, która obejmowała minimalizację brzmień akustycznych i folkowych, charakterystycznych dla ich wczesnej twórczości Album osiągnął pierwsze miejsce na listach przebojów, sprzedał się w pięciu milionach egzemplarzy i przyniósł cztery hity w pierwszej dziesiątce.

Kolejny album Heart, „Bad Animals” (1987), kontynuował odejście zespołu od folkowych i akustycznych brzmień na rzecz bardziej efektownego glam metalu. Tytuł albumu odnosi się do samych członków zespołu: nazywali siebie złymi zwierzętami ze względu na sposób, w jaki wyglądali w hotelowych lobby, rozczochrani w okularach przeciwsłonecznych, wyczerpani po trasie koncertowej.


UTWORY PROMUJĄCE

Płyta była promowana na przełomie 1987-1988 roku przez cztery utwory promujące. I już pierwszy z nich odniósł spory sukces. Było to wydane 15 maja 1987 roku „Alone” [nr 2], które stało się niemalże wizytówką późnego okresu działaności Heart. W sierpniu tego samego roku w eterze pojawił się kolejny utwór promujący album - „Who Will You Run To” [nr 1]. W październiku z kolei zadebiutował trzeci singiel - „There’s the Girl” [nr 3].

Na początku następnego roku (1988, w lutym) ukazał się czwarty utwór promujący - „I Want You So Bad” [nr 4].

Na albumie znajduje się kilka coverów: „Alone” został pierwotnie nagrany przez duet i-Ten na ich albumie „Taking a Cold Look” z 1983 r., a „Wait for an Answer” [nr 5] został pierwotnie nagrany przez Dalbello na album „Whomanfoursays” z 1984 r.


PREMIERA I SUKCES

Największy sukces płyta „Bad Animals” odniosła w krajach europejskich: Daniii, Norwegii, Szwecji, Szwajcarii oraz w Wielkiej Brytanii. Na tamtejszych listach najchętniej kupowanych płyt uplasowała się w pierwszej dziesiątce. 

Sporym powodzeniem krążek cieszył się również za Oceanem. Album ten przyniósł w USA „Who Will You Run To”, singiel numer jeden na listach przebojów w USA, który dotarł na 7. miejsce, „There's the Girl”: na 12., a „I Want You So Bad”: na 49. Tytułowy „Bad Animals” otrzymał nominację do nagrody dla najlepszego występu rockowego duetu lub grupy z wokalem podczas 30. dorocznej gali rozdania nagród Grammy w 1988 roku.


link: https://youtube.com/playlist?list=PLNPGM2D7aODfpslA5yTtHjRmQNgt22E4H&si=sOIHcegMxaCajQJg

sobota, 2 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim. W dzisiejszym odcinku mojego sobotniego cyklu przeanalizuję piosenkę o dość prowokującym tytule. Mamy bowiem Majówkę, teoretycznie faceci powinni zakasać rękawy i zabrać się za, chociażby, rozpalanie grilla… a tu nagle ktoś wyskakuje ze stwierdzeniem, że „chłopy nic nie robią”. Z tego powodu przenalizuję tekst piosenki Aleshii Dixon „THE BOY DOES NOTHING” z prostym apelem: panowie, nie ociągajcie się i weźcie się do jakieś majówkowe roboty. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU.

Alesha Dixon współpracowała z Brianem Higginsem z Xenomania nad swoim poprzednim singlem „Knockdown”, ale nie znalazł się on w pierwszej czterdziestce listy przebojów w Wielkiej Brytanii, w wyniku czego Dixon została wyrzucona z wytwórni Polydor Records. Na początku 2007 roku, wciąż bez kontraktu płytowego, Dixon odebrała telefon od Higginsa z pytaniem, czy chciałaby kontynuować współpracę. Dixon stwierdziła: 


„Plan zakładał nagranie całego albumu z Brianem bez rozmów z wytwórniami płytowymi, mieliśmy po prostu poczekać, aż stworzymy coś wyjątkowego, a następnie przedstawić ludziom gotowy album”. 


Jednak popularność Dixon wzrosła, gdy zgłosiła się do udziału w programie Strictly Come Dancing, który ostatecznie wygrała. Wkrótce potem Dixon podpisała kontrakt z Asylum Records „The Boy Does Nothing”, który w tym czasie był już napisany, pierwotnie miał być utworem o charakterze jazzowym, ale Dixon i Higgins postanowili zmienić gatunek, włączając do niego wpływy mambo, ze względu na jej doświadczenie w „Strictly Come Dancing”. Dixon określiła piosenkę jako „bardzo ironiczny utwór”, a Higgins porównała ją do „butelkowanego szczęścia”.


ANALIZA

Tekst piosenki koncentruje się na mężczyznach z poprzednich związków Dixon i ich leniwym zachowaniu. Refren wyraża jej frustrację związaną z tym, że mężczyźni nie wykonują codziennych obowiązków domowych: „Czy on zmywa? Nigdy nie zmywa/Czy sprząta? Nie, on nigdy nie sprząta/Czy on się myje? Nigdy się nie myje”. W ostatniej zwrotce słowa brzmią: „A jeśli mężczyzna nie potrafi tańczyć/Nie dostaje drugiej szansy”; nawiązując do jej odmowy umawiania się z mężczyznami, którzy nie potrafią tańczyć. W wywiadzie Dixon wyjaśniła bardziej szczegółowo tekst, mówiąc: 


„Szczerze mówiąc, lubię mężczyzn, którzy potrafią tańczyć, ale to nie jest powód do zerwania z nimi. Fajnie, jeśli potrafią tańczyć, ale jeśli nie, będziemy musieli popracować nad innymi aspektami!”.


PREMIERA I SUKCES

Singel odniósł sukces w Europie; ulokował się na pozycjach drugich w notowaniach fińskich i francuskich list przebojów, a także zajął pozycje trzecie na VG-lista (Norw.) i Türkiye Top 20 (Tur.) oraz piątą na UK Singles Chart (gdzie początkowo zadebiutował zaledwie na miejscu osiemdziesiątym czwartym).


link: https://youtu.be/nAeLZs1JSR8?si=pxyUY73nBbJEGXyL 


TŁUMACZENIE


Alesha Dixon


„CHŁOPY NIC NIE ROBIĄ”

tytuł oryg. „The Boy Does Nothing”


Mam faceta z dwiema lewymi nogami

I kiedy tańczy nie do rytmu

Naprawdę myślę, że powinien wiedzieć

Że jego rytm płynie, płynie, płynie

Mam faceta z dwiema lewymi nogami

I kiedy tańczy nie do rytmu

Naprawdę myślę, że powinien wiedzieć

Że jego rytm płynie, płynie, płynie


Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on sprząta, nie, nigdy nie sprząta

Czy on się czyści, nigdy się nie czyści

On nic nie robi, chłopy nic nie robią

Czy on sprząta, nigdy nie sprząta

Czy on się czyści, nigdy się nie czyści

On nic nie robi, chłopy nic nie robią


Hej chłopcze, jak się masz?  Mam tysiąc wersów, od czego zacząć, i ja

Byłam tu i tam, podróżując

Zobaczyłam cię na rogu, moja wibracja zadziałała i

Tu, tu, tu, widzę cię

Masz na sobie obcisłe dżinsy, naprawdę fajny garnitur

Uśmiechałeś się, jakbyś miał zaledwie 17 lat

Poprosiłam cię do tańca, a ty powiedziałeś, że tak, proszę


Weź łyk soku do tańca

Wszyscy cię obserwują

Na lewo i na prawo

Wszyscy słyszą rytm, który jest dziś wieczorem

Poczuję bit w mojej duszy

Potrzebuję mężczyzny, który przejmie kontrolę

Niech melodia was wszystkich powali


Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on sprząta, nie, nigdy nie sprząta

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

On się myje, nigdy się nie myje

On się myje, nigdy się nie myje


Rozpracuj to teraz, rozpracuj to, rozpracuj to

Zatańcz mambo, potrząśnij nim teraz

Wszyscy na parkiecie, niech zobaczę, jak klaszczecie w dłonie

Chcę zobaczyć, jak pracujesz

Chcę zobaczyć, jak po kolei poruszasz ciałem

Chcę zobaczyć, jak potrząsasz biodrami i uczysz się

Chcę zobaczyć, jak to ćwiczysz, ćwiczysz, ćwiczysz teraz, hej

Chcę zobaczyć, jak pracujesz

Chcę zobaczyć, jak po kolei poruszasz ciałem

Chcę zobaczyć, jak potrząsasz biodrami i uczysz się

Chcę zobaczyć, jak to ćwiczysz, ćwiczysz, ćwiczysz teraz, hej


Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się sprząta, nigdy nie sprząta

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje

Czy on się myje, nigdy się nie myje


A jeśli mężczyzna nie umie tańczyć, nie ma drugiej szansy

(Zatańcz mambo, potrząśnij nim teraz)

A jeśli mężczyzna nie umie tańczyć, nie ma drugiej szansy  szansa

(Zatańcz mambo, potrząśnij nim teraz)

A jeśli mężczyzna nie umie tańczyć, nie dostanie drugiej szansy

(Zatańcz mambo, potrząśnij nim teraz)

A jeśli mężczyzna nie umie tańczyć, nie dostanie drugiej szansy

(Zatańcz mambo, potrząśnij nim teraz)

A jeśli mężczyzna nie umie tańczyć, nie dostanie drugiej szansy

(Zatańcz mambo, potrząśnij nim teraz)

piątek, 1 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Cześć wszystkim. Prosto z ubogiego żydowskiego miasteczka wyruszymy na hiszpańską prowincję by odnaleźć różnice między klasyczną powieścią Jana Potockiego „RĘKOPIS ZNALEZIONY W SARAGOSSIE”, a adaptacją Wojciecha Jerzego Hasa. Zaczynamy.


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

Główny bohater, Alfons van Worden, młody kapitan gwardii walońskiej podróżujący przez dolinę Los Hermanos, spędza noc w zajeździe Venta Quemada. Spotkanie z poznanymi tam Eminą i Zibeldą – wyznającymi islam kuzynkami z mauretańskiego rodu Gomelezów – kończy się pod szubienicą, co staje się początkiem jego niezwykłych i przerażających przygód. W nawarstwiających się opowieściach spotkanych w podróży osób, rozpoczynanych z nastaniem nowego dnia, a kończonych o zachodzie słońca, pojawiają się bohaterowie z różnych krajów, czasów i warstw społecznych oraz wykłady z niemal wszystkich dziedzin wiedzy: filozofii, historii, religii, matematyki, nauk przyrodniczych, a nawet nauk tajemnych.




RÓŻNICE MIĘDZY KSIĄŻKĄ, A FILMEM


OGÓLNE RÓŻNICE

  Adaptacja w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa zachowując szkatułkową formułę powieści Jana Potockiego, jednocześnie pomija niektóre historie przeplatające się na kartach „Rękopisu…”. Reżyser dzieli swój film na dwie części, skupiając się na przygodach głównego bohatera - Alfonsa van Wordena (część pierwsza) - i historii Naczelnika Cyganów (część druga).

  Film rozpoczyna się sekwencją zdobycia Saragossy przez armię napoleońską, do której zaciągnął się Jan Potocki. Jest to bardzo dokładne odzwierciedlenie przedmowy do „Rękopisu znalezionego w Saragossie” opisującej jak Potocki rzekomo znalazł się w posiadanie tytułowego tekstu i na jego podstawie napisał swoje opus magnum.


CZĘŚĆ PIERWSZA: PRZYGODY ALFONSA VAN WORDENA

  Początek filmu bardzo wiernie odzwieciedla pierwsze dwa dni z życia Alfonsa van Wordena. Faktycznie, tak w książce Alfonso van Worden zostaje uwiedziony przez Eminę i Zibeldę, dwie muzułmańskie nałożnice, ale w filmie pominięto dwie pierwsze z wplecionych przez Potockiego historii - pierwszą z nich jest ta opowiadana przez Eminę i Zibeldę. Film pomija również historię samej Eminy opowiadającej Alfonsowi van Wordenowi o zamku Kassar-Gomelez. Po opuszczeniu muzułmańskich nałożnic, bohater - zarówno w książce jak i w filmie - orientuje się, że znalazł się pod szubienicą, spod której ucieka. Podążając dalej doliną Los Hermanos, zatrzymuje się u starego pustelnika, u którego wysłuchuje historii opóźnionego umysłowo sługi, opętanego Paszeko.

  W książce są dwie historie opętanego Paszeko (dzień drugi i dzień ósmy), jednak film uwzględnia tylko pierwszą z nich, opowiadajacą o nieszczęśliwej miłości sługi pustelnika do swojej kuzynki, Inezilli, w czym wspierała go macocha, która sama podkochuje się w Paszence. Sama historia jest bardzo wiernie odtworzona w adaptacji: od niechęci ojca Paszenki po spisek macochy i jej córki względem Paszenki. W książce następnego dnia (a w adaptacji: jeszcze tego samego dnia) Alfonso van Worden opowiada z kolei historię swojego ojca, podobnie jak on: żołnierza, oraz jak poślubił swoją przyszłą żonę. Film pomija dwie historie, które zostają wplecione w opowieść bohatera: pierwszą opowiadaną przez Trivulcjego z Rawenny i drugą opowiadaną przez Landolfa z Ferrary. 

  Po opuszczeniu pustelni, Alfonso van Worden jedzie w dalszą drogę, jednak zostaje aresztowany przez członków Hiszpańskiej Inkwizycji. Już w czasie procesu sądowego zostaje jednak uwolniony z rąk Inkwizycji przez rozbójników pod wodzą Zoto. W adaptacji pominięto historię Zoto, podobnie jak rekonwalescencję Alfonsa van Wordena odbywającą się w pustelni. Ten drugi pobyt bohatera u pustelnika jest istotny, bo to właśnie wtedy (jak pisze Potocki) Alfonso van Worden poznaje Kabalistę, którego w filmie poznaje w zupełnie innych okolicznościach. Razem wyruszają w dalszą drogę. W tym momencie następuje koniec pierwszej części filmu Hasa.


CZĘŚĆ DRUGA: PRZYGODY NACZELNIKA CYGANÓW (1)

  Na początku drugiej części, skupiającej się na historii Naczelnika Cyganów, Alfonso van Worden wraz z Kabalista (który przedstawia się jako don Pedro de Uzeda, a którego historia zostaje w filmie pominięta) zatrzymują się w rezydencji don Pedro Velazqueza, który przedstawia ich don Avadorovi, Naczelnikowi Cyganów. Przy okazji Has pomija również historie kilku drugoplanowych postaci: Rebeki (siostry Kabalisty, która w filmie i tak się pojawia), Tybalda de la Jacquiére, Menipa Licejczyka czy filozofa Atenodora. Dla umilenia wieczoru, Naczelnik zaczyna snuć swoją jakże zajmują historię.

  To właśnie w tej części filmu najbardziej widać szkatułkową strukturę powieści Jana Potockiego, którą twórcy starali się jak najlepiej oddać w adaptacji, ponieważ w historię Naczelnika Cyganów została wpleciona inna historia, w trakcie której została wpleciona jeszcze inna historia. Ale po kolei. 

  Adaptatorzy w historii Naczelnika Cyganów skupili się na trzech postaciach: Naczelnika, don Lopezie de Soarez oraz don Roque Busquerosie. Naczelnik Cyganów opowiada Alfonsowi van Wordenowi dwie historie: o seniorze Toledo i pojedynku jego przyjaciela oraz o Lopezie de Soarez. Oddający się rekonwalescencji Lopez de Soarez opowiada, z kolei, Naczelnikowi Cyganów swoje dwie historie: pierwszą o przyczynach niechęci swojego ojca do rodziny Moro, a drugą o tym jak don Roque Busqueros spotkał powabną Frasquitę Salero. Z kolei Roque Busqueros poznaje historię młodości Frasquity Salero. 

  Teraz spróbuję w miarę prosty sposób przedstawić wszystkie te trzy historie, a zacznę od historii Naczelnika Cyganów.


CZĘŚĆ TRZECIA: PRZYGODY NACZELNIKA CYGANÓW (2)

  Każda z trzech historii, jakie poznajemy, opowiada o miłości, choć na różne sposoby. I tak kawaler Toledo (pozniejszy Naczelnik Cyganów) to uwodziciel i wiarołomca, sentymentalny młodzieniec Lopez Soarez zakochuje się w pięknej Inez, córce bankiera Moro, natomiast awanturnik don Roque Busqueroz poznaje cieszącą się powodzeniem u mężczyzn Frasquettę Solero. 

  Te trzy historie się zazębiają: kawaler Toledo, nękany przez głosy tajemniczego Przyjaciela z zaświatów, zostaje pokutnikiem; Lopez, dzięki pomocy ze strony Busqueroza, może się ożenić z Inez, sam zaś Roque spotyka Avadora, który rozszyfrowuje ciąg historii. Głos Przyjaciela z „zaświatów” to krzyk Lopeza Soareza, który spadł z drabiny, wspinając się do okna Inez. Kochanka kawalera Toledo, donna Augusta Fernandez, jest również Frasquettą Solero, uwodzicielką Busqueroza. Umykając przed trzema uwodzicielkami, trzej awanturnicy – kawaler Toledo, Roque Busqueroz i Cygan Avadoro – dostrzegają ojca Alfonsa van Wordena w trakcie pojedynku.

  Znaczącym wkładem reżysera w adaptację powieści jest kształt jej zakończenia. Podsumowując można uznać, że powieść i współczesny film łączy podobieństwo metody kompozycyjnej oraz podstawa narracji – jest nią głęboka refleksja o istocie czasu i historii. Wojciech Has uwypuklił także motyw drogi, który wydaje się najbardziej kluczowym w dziele Jana Potockiego. Na kartach książki droga ma charakter inicjacyjny, prowadzący do poznania przez bohatera realiów społecznych, zaś na ekranie przyjmuje ona bardziej symbol wędrówki romantycznej, błądzenia w poszukiwaniu siebie.


To była moja analiza różnic między książką Jana Potockiego „Rękopis znaleziony w Saragossie”, a adaptacją Wojciecha Jerzego Hasa. Co o niej sądzicie? Piszcie swoje wrażenia w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nową analizą. Cześć.