czwartek, 2 kwietnia 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Już niedługo święta wielkanocne. Podczas niedzielnego lub poniedziałkowego obiadu na stole zagości tradycyjny żurek, kiełbasa, a także bohaterowie dzisiejszego czwartkowego odcinka „Ubóstwianej ósemki”: JAJA. W popkulturze motyw jaja przejawiał się niejednokrotnie, a ja wybrałem dla was osiem przykładów. Zaczynamy.


8, jaja jako potencjalne zagrożenie [„Park jurajski”, reż. Steven Spielberg]

Stare porzekadło mówi: „Co było pierwsze: jajo, czy kura?”. Spielberg przewrotnie odpowiada: „Dinozaur”. I daje jedną z klasycznie spielbergowskich sekwencji w swojej twórczości. Narodziny świeżo wyklutego dinozaura są rozczulająco słodkie, ale w tej beczce miodu znalazło się również trochę goryczy. Cyniczna przestroga dr Malcolma przed zabawą w Boga, zbagatelizowana przez dr Hammonda, zdaje się zapalać czerwoną lampkę ostrzegawczą. Swoistym potwierdzeniem, że coś złego wisi w powietrzu, jest wyjaśnienie czyje pisklę dr Grant trzyma w rękach.


Jaja często są powodem absurdalnych sytuacji, takich jak na przykład zwyczajna kłótnia. 


7, jaja jako katalizator kłótni [„Mefisto”, reż. Istvan Szabo]

Kłótnie nie są czymś przyjemnym, ale często się zdarzają, nawet w kochającej się rodzinie. Można jednak z nich sobie zażartować, zwłaszcza przy użyciu gastronomicznego asortymentu. W tym momencie za przykład podałbym powód kłótni komiksowych Galów z serii o Asteriksie, ale to temat na inny ranking. Z kolei powodem kłótni bohaterów „Mefista” w reż. Istvana Szabo są zwykłe jajka. Główny bohater, aktor Höfgen, nie może zapomnieć, że jego żona, arystokratka Barbara Bruckner, musi przyprawić jajka na miękko aż sześcioma przyprawami. Smacznego.


Jaja mogą też zmotywować do działania, co udowodnili Sylvester Stallone i John Avildsen w pierwszej części „Rocky’ego”.


7, jaja jako motywator walki [„Rocky”, reż. John Avildsen]

W zdrowym ciele zdrowy duch, a jak wiadomo nikt nie będzie zdrowy, jeśli nie zabierze się za porządny trening. Sam trening to jednak nie wszystko, potrzebna jest również odpowiednia dieta. A ta, preferowana przez Rocky’ego Balboa, składa się z odpowiedniej ilości protein, których nie brak także w jajku. Jak je uzyskać? Zwykła jajecznica czy sadzone są dla mięczaków. Wujek Sylwek Dobra Rada zaleca by spożywać jaja na surowo. Po takiej diecie człowiek nabiera ochoty by przebiec schody filadelfijskiej galerii sztuki. Oczywiście w takt muzyki Billa Contiego.


Jaja stały się też atrybutem niejednego horroru. Na szóstym miejscu opowieść o dwóch chłopakach o takim charakterze, że nie sprostałby im nawet wspomniany wcześniej Rocky Balboa.


5, jaja jako rekwizyt horroru [„Funny Games”, reż. Michael Haneke]

Obojętnie czy oglądaliście szwedzką czy amerykańską wersję „Funny Games” (obie, zresztą, nakręcił ten sam reżyser: Michael Haneke), jaja odgrywają w nim kluczową rolę. Stają się bowiem katalizatorem nadchodzącej fali przemocy. Zaczyna się niewinnie od zwykłego zapytania o pożyczenie jajek na śniadanie. Potem przechodzimy w równie niewinną zabawę w kotka i myszkę. Michael Haneke, niczym Alfred Hitchcock przed laty, bezbłędnie buduje w tej sekwencji suspens, a gdy napięcie sięga zenitu, następuje eskalacja przemocy. Tylko dla wytrwałych.


Jajka mogą stanowić też ukryty symbol, którego ciężko jest rozgryźć, nawet samemu reżyserowi. Dowód na miejscu 4, prosto z Japonii.


4, jaja jako symbol [„Angel’s Egg”, reż. Mamoru Oshii]

Gdyby zapytać Mamoru Oshii’ego o czym jest „Angel’s Egg”, reżyser odparłby: „Sam chciałbym wiedzieć”. Japończykom nie obca jest symbolika, a o tą zawartą w tym filmie nikt nie posądziłby twórcę filozoficznego cyberpunkowego klasyka „Ghost in the Shell”. Będące jednym z najbardziej oryginalnych w popkulturze mcguffinów jajko skrywa wielką tajemnicę. Bohaterka utrzymuje, że należy ono do anioła, ale może być katalizatorem jakiejś ekologicznej katastrofy, co tłumaczyłoby sprzeciw bohaterki wobec propozycji rozbicia jaja. Tyle pytań, zero odpowiedzi.


Skoro mowa o symbolizmie (‚zwłaszcza w kontekście Wielkanocy), podium otwiera jajko z horroru satanistycznego.


3, jaja jaki religijny atrybut [„Harry Angel”, reż. Alan Parker]

Lou Cypher grany przez Roberta de Niro jest niemniej enigmatyczny niż mcguffin z anime Mamoru Oshii’ego. Nieodżałowany Alan Parker podrzuca nam jednak pewne tropy, byśmy podobnie jak bohater Mickey Rourke’a rozwiązali zagadkę kryminalną. A to nienaturalnie długie paznokcie, które aż się proszą o wizytę u manicurzysty, a to niejednoznaczne nazwisko, a to w szczególności upodobanie do jajek. Jajko w filmie Parkera symbolizuje dusze, które Cypher z upodobaniem zjada. To chyba wystarczający dowód, że za tym jegomościem kryją się jakieś nieziemskie moce.


Czym byłoby klasyczne fantasy bez jajek, zwłaszcza smoczych? Dlatego srebrny medal należy do jajek posiadanych przez zrodzoną w burzy Daenerys Targaryen. 


2, jaja jako element fantasy [„Gra o tron”, twórcy: David Benioff, D. B. Weiss]

Smocze jaja w fantasy są zwykle zwiastunem jakiejś niezapomnianej przygody (swoją drogą, nie uważacie, że Spielberg powinien spróbować nakręcić właśnie fantasy?), zwłaszcza gdy za bohatera robi jeździec smoków. Tymczasem Westeros bardziej niż z fantasy, kojarzy się ze średniowieczem wraz z ówczesnymi zabobonami i przekonaniem, że smoki to tylko legendy. Czy aby na pewno? Kto przed pierwszym sezonem czytał tom pierwszy, wie jaki będzie finał serii. Zrodzona z Burzy udowodni, że nie na darmo nosi także inny, niemniej dumny, przydomek: Matka Smoków.


Na podium uplasowało się jednak jajo z kompletnie innego gatunku fantastycznego, zwykle nie kojarzącego się z jajkami.


1, jaja w kosmosie [„Obcy: 8 pasażer Nostromo”, reż. Ridley Scott]

Jaja Xenomorphów mają wszystko, co powinny posiadać popkulturowe jaja: wywodzą się z gatunku fantastycznego, niosą ze sobą zagrożenie i symbolizm, motywują do walki (o przetrwanie), prowokują do dyskusji, wreszcie: są katalizatorem dramatycznych wydarzeń i rekwizytem horroru. Figurujące już na plakacie pierwszej części kultowego cyklu, przeszły do historii kina i kultury popularnej, jak należące do nich oślizgłe ufoludki i ich pisklaki potocznie nazywane facehaggerami. Nie mogło być mowy o innym zwycięzcy. Wesołego jajeczka, kochani.


To była moja lista popkulturowych jaj. Które tytuły wam przychodzą do głowy. Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

środa, 1 kwietnia 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKOSPEKTYWA”


Cześć wszystkim. W związku ze zbliżającym się świętem Wielkanocy, przybliżę wam jedną z najbardziej znanych serii fantasy dla najmłodszych, wypełnioną odniesieniami do Pisma Św., czyli „OPOWIEŚCI Z NARNII’ Clive’a Staplesa Lewisa. Zaczynamy.


KILKA SŁÓW O SERII

Chociaż Lewis pierwotnie wpadł na pomysł tego, co miało stać się "Opowieściami z Narnii", w 1939 roku (rysunek fauna z paczkami w ośnieżonym lesie ma historię sięgającą 1914 roku), to ukończył pisanie pierwszej książki, „Lwa, Czarownicy i starej szafy”, dopiero w 1949 roku. „Siostrzeniec czarodzieja”, przedostatnia książka, która została opublikowana, została ukończona w 1954 roku jako ostatnia. Lewis nie napisał książek w kolejności, w jakiej zostały pierwotnie opublikowane, ani nie zostały opublikowane w obecnej kolejności chronologicznej. Pierwotna ilustratorka, Pauline Baynes, stworzyła rysunki piórem i tuszem do książek o Narnii, które do dziś są wykorzystywane w wydaniach publikowanych do dziś.

Lewis został odznaczony Medalem Carnegiego w 1956 roku za „Ostatnią bitwę”, ostatnią książkę sagi.  Seria została po raz pierwszy nazwana „Opowieściami z Narnii” przez innego autora książek dla dzieci, Rogera Lancelyna Greena, w marcu 1951 roku, po przeczytaniu i omówieniu z Lewisem jego niedawno ukończonej czwartej książki, „Srebrne krzesło”, pierwotnie zatytułowanej „Noc pod Narnią”.

Lewis opisał genezę „Lwa, Czarownicy i starej szafy” w eseju zatytułowanym „Wszystko zaczęło się od obrazka”:


„Lew” zaczął się od obrazka przedstawiającego fauna niosącego parasol i paczki w ośnieżonym lesie. Ten obraz krążył mi po głowie od około szesnastego roku życia. Aż pewnego dnia, mając około czterdziestu lat, powiedziałem sobie: „Spróbujmy napisać o tym historię”.


Krótko przed wybuchem II wojny światowej wiele dzieci ewakuowano na angielską wieś w oczekiwaniu na ataki nazistowskich Niemiec na Londyn i inne duże aglomeracje miejskie.  W rezultacie, 2 września 1939 roku, trzy uczennice o imionach Margaret, Mary i Katherine zamieszkały w The Kilns w Risinghurst, domu Lewisa, położonym trzy mile na wschód od centrum Oksfordu. Lewis zasugerował później, że to doświadczenie dało mu nowe spojrzenie na dzieci i pod koniec września rozpoczął pisanie dziecięcej opowieści na osobnej kartce papieru, która przetrwała jako część innego rękopisu:


„Ta książka opowiada o czwórce dzieci: Ann, Martinie, Rose i Peterze. Najwięcej uwagi poświęca jednak Peterowi, który był najmłodszy. Wszyscy musieli nagle opuścić Londyn z powodu nalotów, a także dlatego, że ojciec, który był w wojsku, poszedł na wojnę, a matka wykonywała jakąś pracę związaną z wojną. Zostali wysłani do krewnego matki, który był bardzo starym profesorem mieszkającym samotnie na wsi”.


W książce „Wszystko zaczęło się od obrazka” C. S. Lewis kontynuuje:


„Na początku nie miałem pojęcia, jak potoczy się ta historia.  Ale nagle pojawił się Aslan. Chyba w tamtym czasie śniły mi się lwy. Poza tym nie wiem, skąd wziął się Lew ani dlaczego. Ale kiedy już się pojawił, poskładał całą historię do kupy, a wkrótce potem dołączyło do niego sześć pozostałych opowieści o Narnii”.

Chociaż Lewis twierdził, że nie wiedział, skąd czerpał inspirację do stworzenia Aslana, Jared Lobdell, zagłębiając się w historię Lewisa, aby zbadać powstawanie serii, sugeruje powieść Charlesa Williamsa z 1931 roku „Miejsce Lwa” jako prawdopodobny wpływ.


OMÓWIENIE TOMÓW

W pierwszym tomie cyklu, „Lwie, Czarownicy i starej szafie”, czwórka rodzeństwa Pevensie - Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja - trafia za pośrednictwem starej i magicznej szafy do krainy zwanej Narnią. Narnia - skuta wiecznym mrozem kraina, która czeka na wyzwolenie. Rodzeństwo Pevensie staje do walki, od której zależą losy świata zniewolonego mocą Białej Czarownicy. I gdy prawie nie ma już nadziei, powrót Wielkiego Lwa Aslana staje się zwiastunem zmian - ale nie za darmo... Pevensie powracają potem w drugim tomie pt. „Książę Kaspian”, by pomóc tytułowemu księciu w odzyskaniu utraconego tronu Narnii, w której minęło tysiąc lat od decydującej walki z Białą Czarownicą w tomie pierwszym.

W kolejnym tomie pt. „Podróż Wędrowca do Świtu” dwoje młodszego rodzeństwa Pevensie - Edmund i Łucja - powracają do Narnii, tym razem w towarzystwie swojego kuzyna, Eustachego. To właśnie on będzie centralną postacią kolejnego tomu cyklu, czyli „Srebrnego krzesła”, w ktorym wraca do Narnii wraz ze swoją przyjaciółką Polą, by ocalić życie królowi Kaspianowi. W trakcie wędrówki poznają m.in. historię, która posłużyła Lewisowi za tło piątego tomu pt. „Koń i jego chłopiec” opowiadającego o młodym mieszkańcu Narnii, dzielnego Szasty, pięknej księżniczki Arawis oraz mówiących koni: Briego i Hwin. Kim naprawdę jest Szasta i jaki to lew krąży wciąż wokół uciekinierów, odkrywamy dopiero na ostatnich stronicach książki. Z kolei szósty tom cyklu, „Siostrzeniec Czarodzieja”, jest jednocześnie prequelem cyklu, w którym obserwujemy narodziny magicznej krainy.

Najbardziej ponury i zarazem najbardziej kontrowersyjny jest tom finałowy pt. „Ostatnia bitwa”. W tej części cyklu jesteśmy świadkami śmiertelnego boju o Narnię, do jakiego staje ostatni król, Tirian, wraz z garstką przyjaciół (w tym rodzeństwem Pevensie, które trafiło do Narnii w zupełnie inny sposób, którego jednak nie zdradzę; powiem tyle że bliżej to jeden z powodów kontrowersji wokół tego tomu). Czy uda im się zwyciężyć i ocalić cudowną krainę przed zniszczeniem?


PODSUMOWANIE

„Opowieści z Narnii” stanowią historię walki dobra ze złem zaprawioną odniesieniami do chrześcijaństwa, choć nie brak tu aluzji też mitologicznych. Zarazem cykl będący klasyką portal fantasy obok „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla, świadczy również o powrocie autora do utraconej w dzieciństwie wiary chrześcijańskiej i do dziś jest jedną z najchętniej czytanych przez dzieci serii fantastycznych.


link: https://lubimyczytac.pl/cykl/151/opowiesci-z-narnii

wtorek, 31 marca 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. Dziś gruchnęła niespodziewana informacja dla fanów muzyki pop, a zwłaszcza wielbicieli Celine Dion. Kochana przez wielbicieli kanadyjska piosenkarka, która z uwagi na swoje zdrowie przerwała twórczość muzyczną, powraca wraz z nową trasą koncertową, która odbędzie się w tym roku. Z tej okazji przybliżymy się początków jej kariery i przeanalizujemy jej francuskojęzyczny albumTELLEMENT JAI DAMOUR...”. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

Za produkcję albumu odpowiadali Rene Angelil, Francois Cousineau, Rudi Pascal i Eddy Marnay. Dion w czasie nagrywania podkreślała, że nagrywaną płytę poświęciła swojej mamie:

Dedykuję ten album mojej mamie, która opiekuje się mną z wielką miłością”.

Na album „Tellement j'ai d'amour...” złożyło się w sumie dziewięć utworów, dzięki czemu krążek trwa tylko nieco ponad pół godziny. Trzy piosenki - „D'amour ou d'amitié”, „Tellement j'ai d'amour pour toi” i „Visa pour les beaux jours” - zostały nagrane w Paryżu we Francji, a pozostałe utwory w Longueuil w Kanadzie. Album zawiera także nową wersję utworu „La voix du bon Dieu”, nagraną z wokalem w tle przez rodzinę Dion.


UTWORY PROMUJĄCE

Płyta była promowana na przełomie 1982-1983 roku przez za ledwie dwie piosenki (co jednak nie przeszkodziło w odniesieniu oszałamiającego sukcesu).

Pierwszy utwór promujący album to tytułowe „Tellement j'ai d'amour pour toi[nr 4], piosenka napisana przez Eddy'ego Marnaya i Huberta Girauda. Singiel zajął trzecie miejsce na liście przebojów Quebec Singles Chart , stając się jej pierwszym utworem, który dotarł do pierwszej dziesiątki.

Drugi utwór promujący, „D'amour ou d'amitié” [nr 1] to piosenka napisana przez autora tekstów Eddy'ego Marnaya oraz francuskich kompozytorów Jean-Pierre'a Langa i Rolanda Vincenta, została wydana jako singel we Francji w grudniu 1982 roku, a w kanadyjskim Quebecu w maju 1983 roku. Utwór odniósł komercyjny sukces, osiągając pierwsze miejsce na listach przebojów w Quebecu i w pierwszej dziesiątce we Francji. Uzyskał status złotej płyty w obu krajach, czyniąc Dion pierwszą kanadyjską artystką, która uzyskała status złotej płyty we Francji. W 2005 roku „D'amour ou d'amitié” znalazła się na jej albumie z największymi hitami „On ne change pas”.


PREMIERA I SUKCES

Album stał się pierwszym komercyjnym sukcesem wokalistki. Pokrył się platyną w Kanadzie i został sprzedany w nakładzie 150.000 kopii. Dzięki albumowi Dion wygrała swoje pierwsze cztery nagrody Félix Award a dzięki singlu „Tellement j’ai d’amour pour toi” wygrała złoty medal za najlepszą piosenkę w konkursie Yamaha Music Festival w Tokio (Japonia). Drugi singiel „D’amour ou d'amitié” został hitem, zajął pierwsze miejsce na liście przebojów w Quebecu oraz otrzymał złoty certyfikat za sprzedanie ponad 50.000 kopii.

Dzięki „D’amour ou d'amitié” wokalistka stała się znana we Francji gdzie tytułowy utwór także otrzymał złoty certyfikat za sprzedanie ponad 700.000 kopii (Dion była pierwszą kanadyjską wokalistką, która to osiągnęła).


link: https://www.youtube.com/playlist?list=PL3atC1V2E7o9ME40vhlUyMu7Qtdg2ueYa

poniedziałek, 30 marca 2026

NIE ŻYJE WYBITNY PISARZ

WIESŁAW MYŚLIWSKI.


Marcin Klimczuk.


Dotarła do nas dziś rano smutna wiadomość. W wieku 94 lat zmarł wybitny polski pisarz Wiesław Myśliwski, dwukrotny laureat Nagrody Literackiej Nike, autor m.in. "Widnokręgu", a zwłaszcza "Traktatu o łuskaniu fasoli" (to właśnie za obie powieści nagrodzono go Nagrodą Nike: w 1996 i w 2007 roku). Książki Myśliwskiego wielokrotnie przenoszono na ekran, m.in.: "Klucznik" (1979) w reżyserii Wojciecha Marczewskiego i "Kamień na kamieniu" (1995) w reżyserii Ryszarda Bera. Myśliwski dwie swoje powieści zaadaptował w postaci scenariusza: "Przez dziewięć mostów" (1971; również w reżyserii Ryszarda Bera) oraz "Kamień na kamieniu".

Niżej zamieszczam link z informacją o śmierci Wiesława Myśliwskiego:

https://www.filmweb.pl/news/Nie+%C5%BCyje+Wies%C5%82aw+My%C5%9Bliwski.+Wybitny+pisarz+mia%C5%82+94+lata-165860

piątek, 27 marca 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Guten Tag. W najnowszym odcinku piątkowego cyklu, po zimowej i pirackiej analizie, tym razem zapraszam do Gdańska z lat 20-40 śladami głównego bohatera „BLASZANEGO BĘBENKA” Güntera Grassa i adaptacji Volkera Schlöndorffa. Auf gehts!


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

Głównym bohaterem powieści Grassa jest Oskar Matzerath wychowany w trzech kulturach. Kaszubów reprezentuje matka Agnieszka, a czy jego ojcem był faktycznie Niemiec Alfred Matzerath, czy też wielka miłość jego matki Polak Jan Broński tego do końca nie wiadomo. Losy Niemców, Polaków i Kaszubów przeplatają się ze sobą, tworząc historię nierozerwalnie związaną z Wolnym Miastem Gdańskiem i z rodzącym się, dojrzewającym i wybuchającym faszyzmem, aż po jego nieuchronny upadek. Po beztroskim dzieciństwie Oskara przeżywamy więc wraz z nim m.in. Kryształową Noc oraz Obronę Poczty Gdańskiej.


RÓŻNICE MIĘDZY KSIĄŻKĄ, A FILMEM


RODZICE OSKARA

Film, podobnie jak książka, rozpoczyna się od okoliczności poznania się dziadków Oskara, do czego doszło na polu kartoflanym, gdzie dziadek bohatera, Józef, ukrył się przed ścigającymi go Prusakami pod obszernymi spódnicami Anny, swojej przyszłej żony. Gdy oboje zaczynają do siebie pałać uczuciem, Józef zatrudnia się jako flisak, a z ich związku przychodzi na świat matka Oskara, Agnieszka. Również śmierć Józefa poprzez utonięcie jest zgodna z opisem w książce, ale różnica jest taka, że w filmie nie ma wzmianki o opłakiwaniu Józefa przez jego brata, Grzegorza. 

W dalszym toku opowieści Grass więcej miejsca poświęca młodości Jana Brońskiego, Kaszuba i kuzyna Józefa. O ile więc tak w filmie jak i w książce jest wspomniane, że Broński pracował na Poczcie Polskiej w Gdańsku, o tyle nie ma nic o tym, że jego ślub odbył się w tym samym czasie, co ślub Agnieszki. Z kolei okoliczności narodzin Oskara są takie same w książce jak i w filmie, jak również to, że chłopak od najmłodszych lat posiadał niezwykle silne struny głosowe pozwalające mu tłuc szkło i szyby.


AKT BUNTU OSKARA

W książce i w filmie, Oskar w dniu swoich czwartych urodzin ulega celowo spowodowanemu wypadkowi: spada ze schodów do piwnicy. Co prawda wychodzi cało z upadku, ale okazuje się że nie może już rosnąć. W obu przypadkach upadek ten jest rodzajem buntu bohatera przeciwko niesprawiedliwości świata. Oskar nie chce żyć w gwałtownym i brutalnym świecie dorosłych, woli być postrzegany wyłącznie jako dziecko: dosłownie i w przenośni.

Następnie film pomija relację Oskara z ciocią Kauer, ale nie pomija edukacji chłopaka ukazanej w filmie tak jak w książce: z powodu swojego niskiego wzrostu, a także nierozstawania się z bębenkiem, chłopakowi zorganizowane zostaje nauczanie domowe. W jego trakcie bohater wymusza na nauczycielce czytanie mu książek o Rasputinie. Podczas słuchania Oskar wyobraża sobie rosyjskiego męża stanu podrywającego piękne kobiety. Także akcja na Wieży Więziennej w Gdańsku, w trakcie której Oskar gra na bębenku melodię i swoim głosem rozbija pobliskie szyby, jest zgodna w książce i w filmie. Warto dodać, że edukacja Oskara w książce jest bardziej zróżnicowana, choć relacja z matką została oddana bardzo dokładnie. Prócz wiedzy umysłowej, wpajane są mu również zainteresowania kulturowe. Mama Oskara zabiera syna do teatru, a także na wystawę, co w filmie zostało całkowicie pominięte. Nie pominięto za to coczwartkowych wizyt w sklepie Żyda Sigismunda Markusa (granego w filmie przez Charlesa Aznavoura), który obdarowuje Oskara nowymi bębenkami. Oprócz nauki, mama zabiera Oskara również do kościoła i tego w filmie nie pominięto. Tak jak w filmie, w książce gdy Agnieszka spowiada się, Oskar zakłada figurce Dzieciątka na szyję bębenek i wtyka w obie rączki pałeczki. Dopiero po tym incydencie, w okresie wielkanocnym, wychodzi na jaw, że mama Oskara ma romans z Janem Brońskim, natomiast w filmie: romans ten wychodzi na jaw podczas jednej z czwartkowych wizyt u Markusa, który niedługo potem umiera w czasie Nocy Kryształowej. Niedługo potem, zarówno w książce jak i w filmie, Agnieszka stopniowo zaczyna popadać w załamanie nerwowe, które ujawnia się ciągłym spożywaniem ryb. Skutkiem tego kobieta umiera z zatrucia rybami.


PRZYGODY OSKARA

Po śmierci Agnieszki, do prowadzonego przez nią sklepu zostaje zatrudniona Maria Matzerath, z którą Oskar spędza coraz więcej czasu. Film dość wiernie ukazuje ich relacje podszyte erotyzmem. Tymczasem wybucha II wojna światowa, a jednym z istotnych epizodów opisanych przez Grassa w powieści jest autentyczna obrona Poczty Polskiej. Swego czasu Grassowi wytykano przerysowany obraz obrońców gdańskiej Poczty Polskiej, gdyż opisał jak w tym czasie grali w karty. Film, z kolei, wiernie odzwierciedla ten epizod. I podobnie jak w przypadku powieści, filmowa obrona kończy się rozstrzelaniem obrońców Poczty, wśród których znajduje się też Jan Błoński. Tu, zresztą, następuje zamiana wątków: w filmie Maria Matzerath zostaje zatrudniona do sklepu Agnieszki przed obroną Poczty Polskiej, a w książce ma to miejsce po obronie Poczty Polskiej, co ma tym bardziej dramatyczny wydźwięk z powodu śmierci obojga rodziców Oskara. Najważniejszą rzeczą związaną z ich relacją jest spożywanie proszka musującego nawilżanego z pomocą śliny. Tak jak w filmie ma to miejsce w czasie wakacji nad morzem, a potem jest sporadycznie powtarzane już po powrocie znad morza. Ich relacja, inaczej niż w książce, kończy się po ostrej kłótni z Alfredem Matzerathem. Bardzo dokładnie pokazano w filmie uczestnictwo Oskara w teatrze frontowym mistrza Bebry, którego bohater poznał jeszcze przed wojną i romantyczną relację Oskara z karlicą Roswitą zakończoną jej tragiczną śmiercią w czasie bombardowania Hiszpanii.

Wróciwszy do domu z frontu, Oskar uczestniczy w czasie trzecich urodzin Kurta, w trakcie których daje mu w prezencie blaszany bębenek. Film pomija jednak nawrócenie Marii na katolicyzm pod wpływem utraty jednego z braci w czasie wojny. To właśnie w tych okolicznościach książkowy  Oskar decyduje się naśladować Chrystusa, czego w filmie też nie ma. Objawia się to ponownym wręczeniem figurce Jezusa bębenka. Film pomija również uczestnictwo Oskara w ulicznym gangu, który zostaje przechwycony poza bohaterem. Za to film nie pomija wtargnięcia wojsk sowieckich do Gdańska i przechwycenia ojca Oskara ukrywającego się z rodziną w piwnicy sklepu. Gdy cała sytuacja dobiega końca, a II wojna światowa jest na ukończeniu, swoją pomoc - tak w książce, jak i w filmie - oferuje Żyd Fajngold, jako jedyny ocalały z Holocaustu. Tymczasem ma miejsce pogrzeb Matzeratha, w trakcie którego następuje przełom w życiu Oskara. Chłopak zaczyna bowiem rosnąć. Stojąc nad grobem biologicznego ojca, wyraża chęć ponownego rośnięcia. W tym momencie Kurt rzuca weń kamień w głowę, co aktywuje jego rozwój, a chłopak wpada do grobu. Na znak końca pewnego etapu swojego życia, Oskar zostawia bębenek w grobie Matzeratha. Film kończy się wyjazdem Marii i Oskara do Nadrenii w celu szukania pracy. 

W adaptacji całkowicie pominięto trzecią księgę powieści Grassa, która opowiada o powojennych losach Oskara, w tym także jego dorosłe życie (choć nadal wygląda jak trzylatek), i która wyjaśnia okoliczności trafienia bohatera do zakładu psychiatrycznego (podstawowa różnica między książką, a filmem jest taka, że Oskar opowiada swoją historię pielęgniarzowi z psychiatryka, czego w filmie nie ma, choć adaptacja zachowała narrację pierwszoosobową).



To była moja analiza powieści Güntera Grassa „Blaszany bębenek” i filmu Volkera Schlöndorffa. Co o niej sądzicie? Piszcie swoje wrażenia w komentarzach, a my widzimy się za dwa tygodnie z nowym omówieniem. Cześć.

czwartek, 26 marca 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. W tym odcinku odwiedzimy sale przesłuchań wewnątrz których odbędzie się osiem najbardziej pamiętnych w popkulturze SCEN PRZESŁUCHAŃ. Proszę zasiąść, zaczynamy.


8, przesłuchanie babci przez Hiszpańską Inkwizycję [„Latający Cyrk Monty Pythona”, serial]

Członkowie grupy Monty Pythona bezlitośnie obśmiewali wszelkie instytucje, także kościelne (nic dziwnego, że ich skecze nie cieszą się sympatią wśród osób duchownych). Nie inaczej jest w słynnym skeczu „Hiszpańska Inkwizycja”. Tytułowi Inkwizytorzy to, naturalnie, karykatura prawdziwych hiszpańskich duchownych słynących z wyjątkowego okrucieństwa wobec niewiernych. W skeczu ich tortury wobec niewinnej staruszki to jednak kwintesencja absurdalnego, brytyjskiego humoru. Nawet jeśli, tak jak bohaterowie, nie spodziewacie się Hiszpańskiej Inkwizycji, to wiecie na co się piszecie.

omawiana scena: https://youtu.be/FAxkcPoLYcQ?si=mUBv9Rhjkh4VJyvu

Przechodzimy teraz do najgłośniejszej sekwencji przesłuchania w popkulturze. Do sali przesłuchań proszona jest Sharon Stone oskarżona o dźgnięcie kochanka szpikulcem do lodu.

7, przesłuchanie Catherine Tramell [„Nagi instynkt”, reż. Paul Verhoeven]

Na pierwszy rzut oka scena przesłuchania Catherine Tramell granej przez zmysłową Sharon Stone wydaje się skrajnie szowinistyczna. Jedna piękna (choć tajemnicza) kobieta kontra zastęp pięciu samców alfa, z których testosteron wylewa się po brzegi. Ale już na samym początku, nim przesłuchanie na dobre się zaczyna, Tramell gasi męską pewność siebie celną ripostą na szorstką uwagę „Tutaj się nie pali”. Scena przesłuchania bohaterki Stone przeszła do historii dzięki przekładaniu nogi na nogę. Verhoeven zapewniał Stone, że nic nie będzie widać, a gdy prawda wyszła na jaw, aktorka nie kryła oburzenia.

omawiana scena: https://youtu.be/KjhwKECvK78?si=y-Mllyc_xoGp1CLp

Z przesłuchaniami nieraz związane są tortury. A nikt nie oparł się ich bardziej niż agent James Bond działający w służbie Jej Królewskiej Mości. Zwłaszcza w „Casino Royale”.

6, przesłuchanie Jamesa Bonda [„Casino Royale”, reż. Martin Campbell]

Mówimy: przesłuchania, myślimy: tortury. Bond nie raz był przesłuchiwany i brany na tortury (choćby w „Goldfingerze”, gdy pada słynna wymiana zdań: „Oczekuje pan, że będę gadał?”, „Nie, panie Bond, oczekuję, że pan umrze”; to, co prawda nie była scena przesłuchania, ale tortury tu uwzględniono). Najboleśniej agent Jej Królewskiej Mości doświadczył przesłuchania w „Casino Royale”. Wystarczy do tego krzesło z wyciętym dnem, gruby sznur z zawiniętymi pętlami i jeden nagi agent. Bond nie traci przy okazji humoru, dzięki czemu scena stanowi połączenie komizmu i terroru.

omawiana scena: https://youtu.be/0z9zGwuKCxw?si=oyf2OEVMaD34d9yG

Do przesłuchania potrzebny jest podejrzany i policjant. Idealnie taki duet sprawdził się w krótkiej, acz pamiętnej, scenie przesłuchania z szóstej części „Szybkich i wściekłych”.

5, przesłuchanie Oakesa [“Szybcy i wściekli 6”, reż. Justin Lin]

Gdy staje przed tobą mierzący 196 centymetrów wzrostu były westler (którego wkrótce będziemy oglądać w aktorskiej wersji „Vaiany”), a ty opierasz się jego pytaniom, to chyba masz jaja większe od bicepsów samego Dwayne`a Johnsona. Zwłaszcza gdy policjant po krótkiej wymianie zdań traci cierpliwość i z siły argumentu przechodzi do argumentu siły. Przesłuchanie Oakesa, jednego z pomagierów antagonisty szóstej części popularnego cyklu, jest kreskówkowo przerysowana, dzięki czemu dostarcza tym równiejszą frajdę, co przesłuchania przeprowadzane absolutnie na poważnie.

omawiana scena: https://youtu.be/dkOZPoG83vc?si=sa-dBkt8CXxxuUAC

Gdzie Dwayne „The Rock” Johnson nie może, tam Batmana się pośle. Konkretnie na 4. miejsce, w sekwencji przesłuchania Jokera z „Mrocznego Rycerza”.

4, przesłuchanie Jokera [„Mroczny Rycerz”, reż. Christopher Nolan]

Kto jak kto, ale Batman do przesłuchania nadaje się jak mało który. Już na dzień dobry funduje Jokerowi bliskie spotkanie ze stołem w sali przesłuchań. A potem zaczyna się walka nie na gołe pięści (choć te na razie idą w odstawkę), tylko na psychologiczne uwagi. Batman zwykł nosić przydomek Mroczny Rycerz (który, zresztą, posłużył za tytuł filmu), a Nolan podkreślił to, czyniąc z niego zakapturzonego gestapowca w pelerynie i przy okazji pojmując że Joker jest jego alter ego. Podobno przed kręceniem sceny Heath Ledger prosił Christiana Bale`a, by ten lał go jak tylko się da. I aktor dał z siebie wszystko.

omawiana scena: https://youtu.be/jane6C4rIwc?si=bVfMqN0pkFpdabyP

Podium otwiera mocno dwuznaczne przesłuchanie przeprowadzane przez Jodie Foster w „Milczeniu owiec”.

3, przesłuchanie Hannibala Lectera [„Milczenie owiec”, reż. Jonathan Demme]

To jedna z najsłynniejszych w kinie mainstreamowym scen przesłuchań, a być może i w samej popkulturze. Nawiązali do niej m.in. bracia Duffer w 4. sezonie „Stranger Things” zamieniając tylko Hopkinsa na brawurowo ucharakteryzowanego Roberta Englunda. Lecter, jak wiadomo, był nie tylko psychopatą o kanibalistycznym usposobieniu, ale też psychiatrą, nic zatem dziwnego, że po rutynowych pytaniach od Clarice Starling, to sam Hannibal zaczyna przesłuchiwać stażystkę. Dzięki temu sekwencja przesłuchania przybiera niemalże intymny charakter jaki zaogni się między tą dwójką.

omawiana scena: https://youtu.be/SoZ1e5kjjcs?si=pP2vE5YZ8VcHrP1i

Srebro dla jednej z najsłynniejszych i najlepszych scen przesłuchań w amerykańskim kinie sensacyjnym lat 90.

2, przesłuchanie „Verbala” Kinta [„Podejrzani”, reż. Bryan Singer]

Niejedna historia w popkulturze opierała fabułę na przesłuchaniu (w telewizji był to pierwszy sezon „Detektywa”, w literaturze choćby „Dolores Clairborne” Stephena Kinga). Zawsze takie rozwleczone przesłuchania sprowadzają się do równie długich monologów. Z czasem jednak trzeba zacząć wykładać karty na stół. Przesłuchujący niepełnosprawnego intelektualnie i ruchowo „Verbala” Kinta policjanci przez cały film Singera docierają do głównego zagadnienia, kim jest Kayser Souser, a gdy w końcu dochodzi do momentu odkrycia prawdy, widzom opada szczęka, tak jak policjantom kubki z kawą.

omawiana scena: https://youtu.be/tmSazfinf0U?si=FJlAMnOHZ46wjuoL

Skoro miarą przesłuchania są tortury, nikt nie pokazał tego lepiej niż George Orwell w „Roku 1984”. Idealnie to ukazał Michael Radford w adaptacji z Johnem Hurtem.

1, przesłuchanie Winstona Smitha [„Rok 1984”, reż. Michael Radford]

Przyłapany na działaniu wbrew utartym zasadom, Winston Smith zostaje przewieziony do Departamentu Prawdy, gdzie zostaje poddany szeregowi abstrakcyjnych pytań m.in. czy 2 plus 2 równa się 5. Przesłuchanie bohatera ma charakter manipulacji przy użyciu tortur: od psychicznych po fizyczne (przy użyciu szczurów, których Orwell panicznie się bał). Finał przesłuchań, jak i samej książki Orwella, nie napawa optymizmem i należy do najbardziej ponurych w popkulturze: dotąd odczuwający awersję do Wielkiego Brata bohater nagle zaczyna żywić do niego sympatię. Oto, co władza robi ze zwykłych obywateli.

omawiana scena: https://youtu.be/m6Ybkd_beUU?si=o8FwKmOVFQIXhEaD


To była moja lista najbardziej pamiętnych scen przesłuchań w filmach. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

wtorek, 24 marca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. W pierwszym tegorocznym odcinku „Muzycznej podróży w czasie” cofniemy się do lat 90, by zapoznać się z historią albumu grupy Culture Beat „INSIDE OUT”. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

Album powstawał w cieniu osobistej tragedii. Niedługo po wydaniu drugiego albumu, „Serenity”, 6 listopada 1993 roku zginął w wypadku samochodowym założyciel Culture Beat, Torsten Fenslau w wieku zaledwie 29 lat. Zarówno Jay Supreme jak i Tania Evans zawiesili działalność Culture Beat dla uszanowania pamięci po swoim menedżerze. 

W międzyczasie funkcję producenta przejął jego brat, Frank. Nowy producent skontaktował się z Jayem Supreme i Tanią Evans, których przekonał do pracy nad kolejnym albumem popularnego eurodance’owego zespołu. O pomoc został również poproszony Peter Gräber, Bernhard Bouché i Stephan M. Sprenger.


UTWORY PROMUJĄCE

Płyta była promowana przez trzy utwory. Pierwszym utworem promującym była piosenka „Inside Out” [nr 8] wydany został w listopadzie 1995 roku.

Dwa kolejne utwory promujące album zostały wydane w kolejnym roku. W lutym wydano cover piosenki z repertuaru The Everly Brothers „Crying In The Rain” [nr 9], który w tej samej dekadzie doczekał się bardziej znanego coveru od grupy A-ha. W czerwcu ukazał się trzeci utwór promujący pt. „Take Me Away” [nr 6]. 


PREMIERA I SUKCES

„Inside Out” odniósł ogromny sukces, chociaż nie był on tak duży jak w przypadku poprzedniego „Serenity”. Przyzwoite wyniki ze sprzedaży album osiągnął w Niemczech, Austrii, Finlandii i Szwajcarii. Dotyczy to zwłaszcza trzech pierwszych krajów, w których największą popularnością cieszyły się wszystkie promujące album piosenki.


link: https://youtube.com/playlist?list=PLNPGM2D7aODedcXrEogsv2Ww9uwa_5RgP&si=o8PJvxkfWYGT19gG