wtorek, 17 lutego 2026


C
ykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. Dziś ostatni dzień karnawału, a ponieważ niedawno były również Walentynki, w tym odcinku „Muzycznej podróży w czasie” weźmiemy na tapet płytę w równym stopniu taneczną jak i romantyczną. Zadba o to Samantha Fox z albumem o jakże wymownym tytule „TOUCH ME”. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

Samantha Fox próbowała rozpocząć karierę muzyczną w 1983 roku. Jej pierwszy singiel, wydany przez wytwórnię SFX, był coverem utworu Lesley Jayne z 1981 roku „Rocking with My Radio”, wydanym wcześniej przez wytwórnię Lamborghini Records. Został wyprodukowany przez Raya Fenwicka, członka Ian Gillan Band i Spencer Davis Group, który napisał również „My Old Man”. Fox kontynuowała współpracę z Fenwickiem, wydając w 1984 roku pod własnym nazwiskiem drugi singiel „Aim to Win”. Żaden z tych singli nie odniósł sukcesu. Fox później powiedziała, że „[Lamborghini Records] nie miało wtedy o tym pojęcia, ja też nie”, ale dodała, że doświadczenie występów na żywo pomogło jej w późniejszej karierze muzycznej. Utwory z jej wczesnych singli Lamborghini Records zostały dołączone jako utwory bonusowe do reedycji deluxe jej albumu „Touch Me” z 2012 roku .

W 1986 roku Samantha Fox została zaproszona na otwarte przesłuchanie do Jive Records szukającego wówczas „brytyjskiej odpowiedniczki Madonny” do nagrania utworu „Touch Me (I Want Your Body)”. Wydana jako singiel w marcu 1986 roku, piosenka stała się natychmiastowym hitem, docierając do pierwszej dziesiątki w Europie i zajmując pierwsze miejsca na listach przebojów w wielu krajach. W Wielkiej Brytanii piosenka osiągnęła 3. miejsce na listach przebojów, a w USA osiągnęła 4. miejsce na liście Billboard Hot 100. Jej drugi singiel, „Do Ya Do Ya (Wanna Please Me)”, również dotarł do pierwszej dziesiątki w Wielkiej Brytanii. Jive Records zaoferowało jej kontrakt na pięć albumów.


UTWORY PROMUJĄCE

Płyta była promowana przez cztery utwory, a wszystkie zostały wydane w przeciągu całego 1986 roku. Pierwszym singiel był tytułowy utwór [nr 1], który miał swą premierę 10 marca. Po czterech miesiącach, 16 czerwca, ukazał się drugi singiel promujący pod równie prowokującym tytułem „Do Ya Do Ya (Wanna Please Me)” [nr 6]. Dwa miesiące później, w sierpniu, premierę miał trzeci utwór promujący, „Hold on Tide” [nr 5], który cieszył się mniejszą popularnością. Sukces powtórzył za to ostatni singiel promujący album, „I`m All You Need” [nr 2].


PREMIERA I SUKCES

Debiutancki album Samanthy Fox, osiągnął 17. miejsce na listach przebojów w Wielkiej Brytanii i znalazł się na listach przebojów w całej Europie, osiągając numer jeden w Finlandii. Album spotkał się ze zróżnicowanymi recenzjami krytyków, jednak Fox odrzuciła tę krytykę, twierdząc, że krytycy muzyczni notorycznie nie pochwalają atrakcyjnych artystów; nazwała krytyczki „zwykłymi, nudnymi kobietami bez żadnego seksapilu” i stwierdziła, że krytycy „wyglądają jak Elvis Costello”.

Album uzyskał status srebrnej płyty przyznany przez Brytyjski Przemysł Fonograficzny i złotej płyty przyznanej przez Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego. Autorem zdjęcia na okładce jest Derek Ridgers.

25 lipca 2012 r. wytwórnia płytowa Cherry Red Records wydała specjalne, dwupłytowe, luksusowe wznowienie albumu „Touch Me”. Zestaw, skomponowany z osobistym udziałem wytwórni Fox, zawiera obszerną broszurę, dwustronną okładkę, nowe zdjęcia, w pełni ilustrowaną dyskografię i dane dotyczące nagrań, pełne teksty piosenek oraz nowe notatki na okładce, napisane specjalnie na potrzeby tego wydania.

W oparciu o współczesne recenzje Sylvie Simmons z Kerrang! stwierdziła, że album jest „trochę mieszanką”, zauważając, że „różne style, różni producenci, a w 99% obaj są żenujący”, i podsumowując, że „na tym albumie z pewnością nie ma zbyt wiele pasji — jest lepszy, niż się spodziewałam, choć gorszy, niż miałam nadzieję”.


link: https://youtu.be/NNHn2psPl2Y?si=PzjYlIokht9_6Ebn

poniedziałek, 16 lutego 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „ALEJA GWIAD POPKULTURY”


KEANU REEVES : W POSZUKIWANIU SWOJEGO MIEJSCA I DUCHOWOŚCI


Cześć wszystkim. W tym odcinku poniedziałkowego cyklu prześledzimy sylwetkę i karierę Keanu Reevesa. Zaczynamy.


MŁODOŚĆ 

Reeves urodził się 2 września 1964 roku w Bejrucie jako syn geologa Samuela Nowlina Reevesa Jr., Amerykanina pochodzenia chińsko-hawajskiego i europejskiego) i Patricii Taylor, Angielki, która była stylistką i projektantką kostiumów dla takich artystów jak Alice Cooper i Dolly Parton. Kiedy małżeństwo jego rodziców zakończyło się rozwodem, jego matka przeprowadziła się z Keanu do Nowego Jorku. W 1969 roku jego matka wyszła ponownie za mąż za Paula Aarona, reżysera broadwayowskiego, a następnie przeprowadziła się z dziećmi do Toronto w Kanadzie, gdzie uzyskała obywatelstwo. Małżeństwo trwało zaledwie rok. Wyszła za mąż jeszcze dwa razy: za promotora rockowego Roberta Millera, z którym ma córkę, Karinę Miller (urodzoną w 1976 roku), a następnie za właściciela salonu fryzjerskiego Jacka Bonda. 

W wieku dziewięciu lat wystąpił w produkcji George'a Abbotta Damn Yankees. W Kanadzie uczęszczał do Jesse Ketchum Public School, a następnie do De La Salle College. Cierpi na dysleksję. Jako nastolatek grał w hokeja na bramce i zyskał przydomek „The Wall” (Mur), a także był członkiem drużyny szachowej. Kontynuował naukę w Etobicoke School of the Arts w Ontario. Z trudem przystosował się do szkoły – chociaż jego oceny były przeciętne, miał trudności z rówieśnikami i nauczycielami. W 1981 roku, w wieku 17 lat, rzucił szkołę. Dorabiał jako ogrodnik, ostrzył łyżwy i był szefem kuchni w restauracji Patissima.


KARIERA

Pierwsze filmy, w których Reeves grał w latach 80, nie odnosiły zbyt wielkiego sukcesu. Na uwagę zasługuje co najwyżej „YOUNGBLOOD”. Pierwszy wielki sukces przypadł dopiero na końcówkę cały 80, kiedy Reeves zagrał w „NIEBEZPIECZNYCH ZWIĄZKACH” Stephena Frearsa na motywach powieści epistolarnej Pierce’a Chodeclosa de Laclosa. Trzy lata później Reeves zagrał w filmie akcji Kathryn Bigelow „NA FALI”, a potem w horrorze Francisa Forda Coppoli „BRAM STPKER’S DRACULA”.

Choć Jonathana Harkera aktor zagrał - delikatnie mówiąc - słabo, dekada lat 90 była pasmem sukcesów Reevesa. Po roli w „MOIM WŁASNYM IDAHO” Gusa van Santa i „WIELE HAŁASU O NIC” Kennetha Branagha, aktor wystąpił w „MAŁYM BUDDZIE” Bertolluciego, po roli w którym zainteresował się wschodnią medytacją. Jednak największym sukcesem w pierwszej połowie lat 90 była rola w filmie sensacyjnym „SPEED: NIEBEZIECZNA PRĘDKOŚĆ” Jana de Bonta, po której aktor zagrał w filmie SF „Johnny Mnemonic” na motywach prozy Williama Gibsona. 

Druga połowa lat 90 już tak owocna w sukcesy nie była. Zarówno „Adwokat diabła” jak i „Reakcja łańcuchowa” spotkały się z chłodnym przyjęciem. Odrodzenie Reevesa przyszło wraz z rolą Neo (proponowaną zrazu Willowi Smithowi) w „MATRIKSIE” Wachowskich. Reeves powtórzył ją w kolejnych częściach: „MATRIX: REAKTYWACJI” oraz „MATRIX: REWOLUCJACH”. Role z lat 2000 nie cieszyły się jednak zbyt dużym uznaniem: tak w „Constantine” jak i w ckliwym „Domu nad jeziorem” czy w chybionym remake’u „Dnia, w którym stanęła Ziemia”. 


STYL

Styl aktorski Keanu Reevesa jest często określany jako minimalistyczny, oszczędny w środkach wyrazu, a jednocześnie niezwykle fizyczny i szczery. Aktor unika ekspresyjnej gry, skupiając się na subtelnych zmianach w postawie, spojrzeniu i sposobie poruszania się, co czyni go idealnym do ról bohaterów "milczących", tajemniczych lub zdystansowanych (Neo w „Matrixie”, John Wick). 


PÓŹNIEJSZE FILMY

Kolejne odrodzenie Keanu Reevesa nastąpiło wraz z przyjęciem roli w serii „JOHN WICK”. Choć pierwsza część cechowała się absurdalnym punktem wyjściowym (główny bohater mścił się za śmierć psa), dalsze części były już bardziej dopracowane. 

Dzięki roli Johna Wicka reputacja Keanu Reevesa wyraźnie się odnowiła. Tym bardziej, że Reeves od początku szukał swojego miejsca w kinie i stąd różny dobór jego ról (np po roli w „Małym Buddzie” przez moment interesował się kulturą i religią wschodu). Samego siebie zawsze postrzegał jako zamkniętego w sobie introwertyka. Wiele osób uważa jednak, że Reeves zaczął szukać swojej duchowości i sensu życia, gdy przeżył załamanie po tragicznej śmierci swojej siostry. Aktor był z nią bowiem bardzo związany. Wydaje się jednak, że teraz aktor wyszedł na prostą. Tym bardziej warto będzie czekać na jego kolejne rolę, niezależnie jakie by miały być.


Zwłaszcza, że Keanu Reevesa warto docenić za jego oszczędność i minimalizm w grze aktorskiej. Dzięki temu minimalizmowi zyskał rzesze oddanych fanów. 


link: https://www.filmweb.pl/person/Keanu+Reeves-87/filmography

 

ZMARŁ ROBERT DUVALL,

SŁYNNY PPŁK. KILGORE Z "CZASU APOKALIPSY"

I TOM HAGEN W "OJCU CHRZESTNYM 2".


Marcin Klimczuk.


Dotarła do nas kolejna smutna wiadomość ze świata kina, tym razem zagranicznego. Zmarł Robert Duvall, gwiazda filmów Francisa Forda Coppoli, niezapomniany ppłk Kilgore z "Czasu apokalipsy" oraz Tom Hagen z "Ojca chrzestnego 2" tego samego reżysera. Duvall pozostawił po sobie także inne znane role, występował m.in. u Tony`ego Scotta ("Szybki jak błyskawica"), George`a Lucasa ("THX 1138"), czy Sidneya Lumeta ("W sieci"). Wystąpił też w adaptacji głośnej powieści Larry’ego McMurty’ego „Na południe od Brazos”. 

Niżej zamieszczam link z informacją o śmierci Roberta Duvalla:

https://www.filmweb.pl/news/Robert+Duvall+nie+%C5%BCyje.+Aktor+znany+z+%22Czasu+apokalipsy%22+i+%22Ojca+chrzestnego%22+mia%C5%82+95+lat-143231

sobota, 14 lutego 2026

 


Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim. Tydzień temu było o złamanym sercu, a dziś ku pokrzepieniu serc przedstawię historię piosenki opowiadającej o prawdziwej miłości. Specjalnie dla was przeanalizuję piosenkę Marii McKee „SHOW ME HEAVEN”. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU

Show Me Heaven” napisany przez Erica Rachnsa i Jaya Rifkina na potrzeby filmu „Szybki jak błyskawica”, pierwotnie miał nosić tytuł „Secret Fire”. Kiedy szefowie wytwórni Geffen Records skontaktowali się z Marią McKee w nadziei, że nagra piosenkę, piosenkarka odrzuciła ten pomysł, ale wytwórnia nalegała, by wysłać jej demo do rozpatrzenia. Po przesłuchaniu próbki muzycznej, McKee uznała tekst za „przerażający”.

Rok potem tak opowiadała w wywiadzie przeprowadzonym przez Simona Mayo:

Podobała mi się melodia, ale powiedziałam, że zrobię to tylko wtedy, gdy będę mogła zmienić tekst”.

Żądanie McKee zostało początkowo odrzucone, ale później otrzymała pozwolenie na przepisanie tekstu.


ANALIZA

Trudno się dziwić McKee, że początkowo była przerażona tekstem piosenki i wymusiła na producentach zmiany w tekście. Pierwotnie utwór miał mieć pesymistyczny wydźwięk, tymczasem piosenkarka uczyniła z „Show Me Heaven” klasyczną popową balladę o sile miłości i pragnieniu bycia z drugą połówką. Za sprawą znakomitego wykonania piosenki, utwór opowiada również o miłosnej ekstazie, która ogarnia parę kochanków kiedy są we dwoje. Jak nic jest to jeden z tych utworów muzycznych idealnych na Walentynki – i nie tylko.


PREMIERA I SUKCES

Piosenka stała się przebojem (poniekąd większym od samego filmu, który był kalką wcześniejszej produkcji Tony`ego Scotta z Tomem Cruisem: „Top Gun”) i zebrała wiele pozytywnych recenzji. Na łamach „Aberdeen Press and Journal” opisano piosenkę jako „kolejny raj” w wykonaniu byłej wokalistki Lone Justice, komplementując jej wokal jako „niezwykle leniwy, a jednak bezbłędny”. Jeffery Kennedy z „Bay Area Reporter” uznał ją za „rażącą hollywoodzką hiperballadę, która idealnie ukazała jej złote gardło”. Z kolei Larry Flick z magazynu „Billboard” nazwał ją „delikatną, dobrze zaśpiewaną balladą, która może dać długo pomijanej McKee pierwszy prawdziwy hit”. A to tylko część recenzji pod adresem piosenki McKee.


link: https://youtu.be/FKpCzQIWAWY?si=lzf0RA2fD_EK4KwB


TŁUMACZENIE


Maria McKee


POKAŻ MI NIEBO”

tytuł oryg. „Show Me Heaven”


No i masz:
Błyskając
ą gorączkę z twoich oczu.
Hej kochanie, podejdź tu i zamknij je mocno.
Nie zaprzeczam:
Lecimy ponad tym wszystkim.
Trzymaj mnie za rękę, nie pozwól mi spaść.
Masz tak niesamowitą łaskę,
Nigdy tak się nie czułam.

Och, pokaż mi niebo,
Okryj mnie.
Zostaw mnie bez tchu.
Och, pokaż mi niebo, proszę

No
i idę:
Trzęsę się jak wiatr.
Hej kochanie, potrzebuję twojej ręki, żeby mnie ustabilizować.
Nie zaprzeczam:
Boję się tak samo jak ty.
Chociaż ledwo cię dotykam,
Mam dreszcze na kręgosłupie
I to jest boskie.

Och, pokaż mi niebo,
Okryj mnie.
Zostaw mnie bez tchu.
Och, pokaż mi niebo, proszę

Jeśli wiesz, jak to jest śnić sen,
Kochanie, trzymaj mnie mocno i pozwól temu być.

Niebo,
Okryj mnie.
Zostaw mnie bez tchu.
Och, pokaż mi niebo, proszę

Odejdź bez tchu
Zostaw mnie bez tchu
Osłoń mnie
O, tak
Zostaw mnie bez tchu

piątek, 13 lutego 2026

NIE ŻYJE BOŻENA DYKIEL. MIAŁA 77 LAT.


Marcin Klimczuk.


Dziś rano dotarła do nas smutna wiadomość ze świata kina polskiego i telewizji. W wieku 77 lat zmarła aktorka Bożena Dykiel. Zagrała m.in. u Andrzeja Wajdy ("Wesele", "Ziemia obiecana", "Człowiek z żelaza"), a także w wielu filmach należących do Kina Moralnego Niepokoju ("Wyjście awaryjne", "Przesłuchanie"). W późniejszych latach kontynuowała karierę, grając m.in. w serialu "Na Wspólnej". Występowała również na deskach teatrów. 

Niżej zamieszczam link z informacją o śmierci Bożeny Dykiel:

https://www.filmweb.pl/news/Bo%C5%BCena+Dykiel+nie+%C5%BCyje.+Ca%C5%82a+Polska+zna%C5%82a+j%C4%85+jako+Mari%C4%99+Zi%C4%99b%C4%99+z+%22Na+Wsp%C3%B3lnej%22.+Aktorka+mia%C5%82a+77+lat-165163

czwartek, 12 lutego 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Sześć lat temu z okazji Tłustego Czwartku zapraszałem was do różnego rodzaju miejsc gastronomicznych. Tym razem, z okazji Tłustego Czwartku, zapraszam na wycieczkę po wyłącznie EKRANOWYCH KAWIARNIACH. Być może okaże się dla was inspirująca i zachęci was do szukania w prawdziwym świecie podobnych, urokliwych miejsc. Zaczynamy.


8, Katz Delicatessen [„Kiedy Harry poznał Sally”, reż. Rob Reiner]

Niniejszy ranking będzie miał na celu zaprezentowanie kawiarni na każdą okazję. Bo dobra kawiarnia jest idealna na każdą okazję. Nowojorska „Katz Delicatessen” z romantycznego klasyka w reżyserii nieodżałowanego Roba Reinera tylko to pokazuje. Tym bardziej, że omawiana kawiarnia istnieje naprawdę, a furorę zdobyła szczególnie po premierze filmu. To właśnie tu ma miejsce jedna z najsłynniejszych romantycznych kolacji w historii kina i jedna z najzabawniejszych scen w całym filmie. Trudno się temu dziwić. Serwowane tu kanapki z pastrami są tak wyszukane, że po ich skosztowaniu aż chciałoby się doznać orgazmu. Nawet udawanego…


Skoro o sukcesach filmowych tu mowa, zapraszam teraz do paryskiego „Café des 2 Moulins” z „Amelii” Jean-Pierre’a Jeuneta. 


7, Café des 2 Moulins [„Amelia”, reż. Jean-Pierre Jeunet]

Sukces filmu, niemal tak jak porażka, ma wysoką cenę. Ale spokojnie, nie mam nic złego na myśli, przynajmniej w tym przypadku. Wybrany film może bowiem okazać się takim przebojem, że widzowie gotowi są zwiedzić miejsca, które z danymi produkcjami są związane. Zwłaszcza, jeśli ich akcja toczy się w tak urokliwym miejscu jak Paryż. Filmowa kawiarnia „Café des 2 Moulins” istnieje naprawdę i mieści się w paryskiej dzielnicy Montmartre. Co prawda nie uświadczymy w niej samej Amelii z filmu Jean-Pierre’a Jeuneta, niemniej można w niej poczuć klimat jak ze słynnego francuskiego przeboju sprzed ćwierć wieku.


Chyba największą furorę po premierze produkcji, w której mieścina się pojawiła, zrobiła znajoma manhattańska knajpka z pewnego kultowego sitcomu. 


6, Central Perk [„Przyjaciele”, twórcy: David Crane, Martha Kauffman]

Jeśli sukces filmu może przyciągnąć sznur turystów, to co dopiero sukces serialu. Powodzenia „Przyjaciół” nikt nie podważy, chociaż kultowy serial zestarzał się pod kątem niepoprawnych politycznie żartów. Niemniej do takiego miejsca jak „Central Perk” aż chciałoby się zajść choćby na moment, by spróbować kawy serwowanej przez lekko roztrzepaną Rachel. Można posiedzieć na kanapie w gronie prawdziwych przyjaciół, posłuchać ikonicznego „I’ll be there for you” chłopaków z The Rembrandts i po prostu dobrze się bawić w doborowym towarzystwie. Fakt, dziś wszystkich „przyjaciół” nie uświadczymy (rest in peace, Matthew Perry), ale łezka i tak poleci.


Nie tylko w komediach/melodramatach/romansach kawiarnie (czy ogólnie: knajpki) odgrywają rolę. Sami przyznajcie czym byłoby fantasy bez ikonicznej karczmy.


5, Pod Rozbrykanym Kucem [„Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia”, reż. Peter Jackson]

Wiem, to bardziej przykład karczmy niż kawiarni, ale i tu nietrudno o moc atrakcji. Karczmy nierozerwalnie kojarzą się z fantasy, a ta z książki Tolkiena to wręcz ikoniczny przykład karczmy w fantasy. Znajdująca się w Bree, witała gości ciepłem bijącym z buchającego pieca, a za gospodarza miała podejrzliwego karczmarza, Barlmana Butterbura, który przyjmował niemal wszystkich, bez względu na profesję i przynależność. Pod płaszczykiem ciepłego miejsca, gdzie mogli się spotkać pierwsi członkowie formującej się Drużyny, kryje się miejsce, w którym równie dobrze mogą się ukrywać podejrzane typy w długich płaszczach. I nie chodzi mi o Dementorów.


Niektóre kawiarnie same w sobie mogą okazać się drugim bohaterem filmowym. Zapraszam do kawiarni „Café de la Rotonde” z „O północy w Paryżu” Woody’ego Allena.


4, Café de la Rotonde [„O północy w Paryżu”, reż. Woody Allen]

Filmowa „Café de la Rotonde” to kolejna w tym rankingu kawiarnia, która istniała naprawdę. Ta prawdziwa znajduje się w dzielnicy Montparnasse, przy Boulevard du Montparnasse 105. Położona przy Place de Picasso, na rogu Boulevard du Montparnasse i Boulevard Raspail, kawiarnia została założona przez Victora Libiona w 1911 roku. Wzorując się na kawiarniach „La Closerie des Lilas” i „Le Dôme Café”, „Café de la Rotonde” zyskała w okresie międzywojennym sławę miejsca spotkań intelektualnych wybitnych artystów i pisarzy, dzięki otwartej atmosferze i przystępnym cenom. Nic więc dziwnego, że zainteresował się nią taki intelektualista jak Woody Allen.


Podium otwiera jedna z gospodyń ze świata Harry’ego Pottera. I nie, nie chodzi mi o „Dziurawy Kocioł”, tylko Gospodę „Pod Świńskim Łbem”.


3, Pod Świńskim Łbem [„Harry Potter i Zakon Feniksa”, reż. David Yates] 

Gdy myślimy o miejscach gastronomicznych w Wizarding World, pierwszy adres jaki przychodzi nam do głowy, to naturalnie Dziurawy Kocioł. Ale to nie jedyne urokliwe miejsce gastronomiczne. Równie przytulna jest gospoda „Pod Świńskim Łbem” mieszcząca się w Hogsmead. Barmanem w niej był brat Albusa Dumbledore’a, Aberforth. Cieszyła się niezbyt dobrą sławą, ponieważ przyciągała dosyć specyficzną i tajemniczą klientelę. W związku z tym nie była głównym celem wycieczek uczniów Hogwartu. Niemniej okazała się idealnym miejscem do utworzenia Gwardii Dumbledore’a zrzeszającej uczniów sprzeciwiających się belferskie tyranii Umbridge.


Udajmy się teraz do kawiarni, w której serwowane są przepyszne croissanty i wyśmienita kawa. Stawia nam Audrey Hepburn. 


2, The Blue Box Café [„Śniadanie u Tiffany’ego”, reż. Blake Edwards]

To jedna z najsłynniejszych ekranowych kawiarni. To właśnie w niej główna bohaterka filmu, Holly Golightly zakupuje croissanty i kubek kawy, spożywając je podczas oglądania wystawy sklepu Tiffany & Co. Opowiadanie Trumana Capote’a, a wraz z nim adaptacja Edwardsa tak bardzo rozsławiły nie tylko same croissanty, ale też fikcyjną w gruncie rzeczy kawiarnię, że w 2017 roku…  znajdującą się przy 5 Alei "The Blue Box Café" naprawdę utworzono. Kawiarnia sprzedaje wiele różnych produktów, jednak wszyscy ci, którzy marzą o tym wyjątkowym śniadaniu, mogą zamówić w niej kawę i croissanty. W ten sposób można się poczuć jak Holly Golightly. 


Jeśli croissanty i zwykła kawa nam nie wystarczą, zawsze możemy zamówić ciasto wiśniowe i wręcz piekielnie dobrą kawę. Ale uprzedzam, w tym celu trzeba się udać do Twin Peaks.


1, Double R Diner [„Miasteczko Twin Peaks”, twórcy: Mark Frost i David Lynch]

Kawiarnie, które otwierały swoje podwoje w tym rankingu, zwykle były jedynie wytworem wyobraźni ich twórców. Co najwyżej kawiarnia, w której stołowała się Holly z czasem doczekała się swojego odpowiednika w realu. W przypadku kawiarni z serialu Frosta i Lyncha sprawa jest o wiele bardziej smakowita. Czy oglądając „Twin Peaks” nie zazdrościliście agentowi Cooperowi takich frykasów? Na wasze szczęście kawiarnia ze słynnego serialu była inspirowana Twede's Cafe w North Bend w stanie Waszyngton, gdzie znajduje się prawdziwa Double R Diner. Teraz nie pozostaje nic innego jak zamówić sobie słynne ciasto wiśniowe i piekielnie dobrą kawę. 



To była moja lista najbardziej eksluzywnych kawiarnii w historii kina. Do której wy byście się wybrali z okazji Tłustego Czwartku? Piszcie swoje typy w komentarzach. Widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć. I smacznych pączuszków…

wtorek, 10 lutego 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. Prosto z lat 2000 przeniesiemy się do lat 90, by zapoznać się z historią płyty piosenkarki znanej jako Des`ree pt. „SUPERNATURAL”. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

Krążek powstawał w cieniu debiutanckiego albumu zatytułowanego „I Ain`t Moving”, gdy Des`ree była znana z piosenki „You Gotta Be”. Nim przystąpiła do pracy nad nowym materiałem, piosenkarka zrobiła sobie czteroletnią przerwę, co dało jej się wyjątkowo we znaki. Jak potem opowiadała w wywiadach:

Powiedziałam sobie: 'Wolę mieć tę nieobecność i wydać oszałamiający album, niż czuć presję, by wydać coś wcześniej i żeby album był przeciętny'”

Supernatural” to album R&B i pop, w którym wykorzystano gitarę akustyczną i lekkie linie basowe. Wykorzystano również instrumenty smyczkowe, perkusję i syntezatory. Według A. M. Jemisona piszącego na łamach „Dayton Daily News”, najważniejszą rzeczą na płycie „Supernatural” jest głos wykonawczyni.


UTWORY PROMUJĄCE

Już pierwszy utwór promujący album okazał się przebojem w dorobku Des`ree: była to piosenka pt. „Life” [nr 3] wydana 2 czerwca 1998 roku. Z kolei 30 września ukazał się drugi utwór promujący pt. „What`s Your Sign?” [nr 1].

Następny utwór promujący, „God Only Knows” [nr 2] ukazał się, co prawda, 21 stycznia 1999 roku, ale tylko w Japonii. Poza tym 22 marca, ale tylko w Wielkiej Brytanii, ukazała się także zremiksowana wersja poprzedniego singla Des`ree, czyli „You Gotta Be [99`]” [nr 11; edycje brytyjskie].


PREMIERA I SUKCES

Album Des`ree, utrzymany przede wszystkim w stylu R&B, spotkał się z mieszanymi i pozytywnymi recenzjami krytyków muzycznych, którzy chwalili głos piosenkarki, ale zauważyli, że albumowi brakuje zapadających w pamięć utworów (czy aby na pewno? Takie „Life” stało się jednak hitem...).

Michael Gallucci z AllMusic przyznał „Supernatural” dwie i pół z pięciu gwiazdek, nazywając utwory „niezapomnianymi”, ale chwaląc głos Des'ree. Angela Lewis z The Independent pozytywnie zrecenzowała album, stwierdzając, że Des'ree jest „tak samo cudownie ziemista i organiczna jak kiedyś, choć nie tak fascynująca”. Pisząc dla Entertainment Weekly , J D Considine określił „Supernatural” jako „wyśmienicie nadający się do słuchania” i pochwalił głos Des'ree za jego „głębię i złożoność”. Wspomniany wcześniej A. M. Jamison z „Dayton Daily News” pochwalił optymistyczne teksty Des'ree i opisał płytę jako orzeźwiającą.

Płyta pojawiła się na kilku listach przebojów, docierając do pierwszej dziesiątki w Austrii i Holandii oraz do pierwszej dwudziestki we Flandrii, Francji, Norwegii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. W tym ostatnim kraju do tamtejszej edycji płyty „Supernatural” dodano jako bonus zremiksowaną wersję singla „You Gotta Be”.


link: https://www.youtube.com/playlist?list=PLDtog5wU6_FxC-N7g51QFheZfxBNKxEsf