sobota, 5 września 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim, W tym odcinku „Nutki nostalgii” oficjalnie pożegnamy tegoroczne lato. A to wszystko w rytm dynamicznego kawałka „DANZA KUDURO” Don Omara i Lucenzo. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU.

„Danza Kuduro” to hiszpańsko-portugalska piosenka portorykańskiego artysty Dona Omara i portugalsko-francuskiego piosenkarza Lucenzo, pochodząca ze wspólnego albumu Dona Omara „Meet the Orphans”. Utwór jest adaptacją portugalsko-angielskiego utworu Lucenzo „Vem Dançar Kuduro”.


https://youtu.be/uv9CjsQNtf4?si=wOGw3E8mNgys1uEX


Warto nadmienić również, że tytułowe „kuduro” to styl tańca praktykowany w południowo-zachodniej części Afryki, w Angoli. Z historią powstania tego tańca wiąże się ciekawa historia. Pierwotnie kuduro powstał, aby oddać hołd licznym oszpeconym i niepełnosprawnym mieszkańcom kraju, którzy ucierpieli w wyniku krwawej wojny domowej, która pozostawiła po sobie miny lądowe w całym regionie. 


ANALIZA

Piosenka odnosząca się do tańca stanowi pochwałę życia. Głównym tematem jest radość czerpana z tańczenia i imprezowania. Odnosi się również do historii Portugalii. Tytułowe „kuduro” bowiem ma nie tylko oddawać hołd niepełnosprawnym osobom, ale również rozwijać ideę tańca. Taniec ma nie tylko oddać hołd tym niepełnosprawnym osobom, ale także wpleść ich chaotyczne i urywane ruchy w płynność ruchów. Podczas gdy Portugalia niegdyś sprawowała kontrolę nad swoją byłą kolonią, diasporyczne rozprzestrzenianie się inspirowanego muzyką szaleństwa tanecznego wzmocniło charakter „muzyki świata”, przenosząc ideę kuduro z Brazylii do Pekinu.


PREMIERA I SUKCES

„Danza Kuduro” stał się hitem w większości krajów Ameryki Łacińskiej, a ostatecznie w całej Europie. Utwór zajął pierwsze miejsce na liście przebojów Hot Latin Songs, zapewniając Donowi Omarowi drugie miejsce na liście przebojów Hot Latin Songs w USA, a Lucenzo pierwsze. Remake utworu pojawia się również w filmie „Szybcy i wściekli 5” z 2011 r. jako piosenka końcowa i znajduje się na soundtrack do filmu. „Danza Kuduro” okazała się najpopularniejszym utworem lat 2010., z dużą liczbą zwrotek w języku portugalskim europejskim. Utwór zajął 43. miejsce na liście „Greatest Latin Pop Songs” magazynu „Rolling Stone”.

Amar Toor z bloga Aol Radio stwierdził, że utwór „prezentuje jedną z najjaśniejszych gwiazd reggaetonu w jej najlepszym wydaniu. [...] Piosenka Dona Omara jest tak zaraźliwa, że ​​prawdopodobnie zapadnie w pamięć już po pierwszym przesłuchaniu – i uwierzcie nam, to bardzo dobrze”.


Monica Herrera na łamach „Billboardu” powiedziała: 


„Napędzający rytm jest przeplatany podobającymi się tłumom elektrycznymi akordeonami, do których Don Omar śpiewa i rapuje o prostym, ale ponadczasowym koncepcie: tańczeniu na całego. Piosenka mądrze przesuwa go w stronę materiału bardziej tropikalnego – ruchu aż nazbyt dobrze znanego w erze post-boomu reggaetonu – jednocześnie pozwalając mu nadal eksplorować nowe brzmienia i utrzymać władzę nad latynoskimi parkietami tanecznymi na całym świecie”.


Allison Stewart z „The Washington Post” powiedziała, że ​​piosenka 


„jest przykładem tego, co Omar i spółka robią najlepiej: to słoneczna, szybka, absolutnie zwycięska wariacja na temat latynoskiego dance popu. „Orphans” poza tym zawiera pozornie nieskończone wariacje na temat reggaetonu, chociaż nie ma nic innego tak wspaniałego, jak standardowy utwór gatunkowy „Hasta Abajo”, który pojawia się tutaj w niezremiksowanej formie”.


Podczas Latin Grammy Awards w 2011 roku „Danza Kuduro” otrzymała nominację do nagrody Best Urban Song.  W latach 2011 i 2012 utwór zdobył nagrodę Billboard Latin Music Award w kategorii Latin Rhythm Airplay Song of the Year.


link: https://youtu.be/71sqkgaUncI?si=haG1dwQeKzLEuUyC 


TŁUMACZENIE


Don Omar i Lucenzo


„DANZA KUDURO”

tytuł oryg. „Danza Kuduro”


Ręce w górę

Talia sama

Odwróć się

Danza Kuduro

Nie męcz się teraz

To dopiero początek

Rusz głową

Danza Kuduro


Ręce w górę

Talia sama

Odwróć się

Danza Kuduro

Nie męcz się teraz

To dopiero początek

Rusz głową

Danza Kuduro


Kto może ujarzmić siłę morza

Która wnika w twoje żyły

Żar słońca, który wniknął w twoje wnętrze i

Nie pozostawia cię w bezruchu, kochanie

Kto może zatrzymać to, co

Taniec sprawia, że ​​twoje biodra poruszają się dziko

I ten ogień, który płonie w środku

I powoli zamienia cię w dziką bestię


Z ręką w górze

Talia sama

Odwróć się i potrząśnij mocno

Nie przestawaj teraz

To dopiero początek Zacznij

Rusz głową

i potrząśnij Ciężko


Balança que uma lucura

Brunetka podejdź do mnie

Niguem vai ficar stop

Chcę zobaczyć mexe kuduro

Balançar que uma lucura

Brunetka podejdź do mnie

Nie zamierzam przestać

Oi, oi, oi, oi, oi, oi, oi, oi, oi

A żeby przerwać kuduro, zatańczmy kuduro

Oi, oi, oi, oi, oi, oi, oi, oi

Jesteś brunetką lub blondynką, zatańczmy kuduro

Oi, oi, oi


Ręce w górę

Pojedyncza talia

Odwróć się

Danza kuduro

Nie męcz się teraz

To dopiero początek

Rusz głową

Danza kuduro


Ręce w górę

Pojedyncza talia

Odwróć się

Danza kuduro

Nie męcz się teraz

To dopiero początek

Rusz głową głowa

Danza kuduro


Balança que uma lucura

Brunetka podejdź do mnie

Nie przestanę

Chcę zobaczyć mexe kuduro

Balançar que uma lucura

Brunetka podejdź do mnie

Nie przestanę

Oi, oi, oi, oi, oi, oi, oi, oi

A żeby przerwać kuduro, zatańczmy kuduro

Oi, oi, oi, oi, oi, oi, oi, oi

Jesteś brunetką lub blondynką, zatańczmy balans kuduro

Oi, oi, oi


Ręce w górę

Pojedyncza talia

Odwróć się

Danza kuduro

Nie przemęczaj się teraz

To dopiero początek

Rusz głową

Danza kuduro


Ręce w górę

Samotna talia

Odwróć się

Danza kuduro

Nie przemęczaj się teraz

To dopiero Początek

Ruszaj głową

Danza kuduro

A&X

piątek, 4 września 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Cześć wszystkim. Lato za nami, pora więc iść do szkoły (dzieci się cieszą, a rodzice wreszcie sobie urządzają party…). Z tej okazji przeanalizuję różnice między „PROCESEM” Franza Kafki, a jej adaptacją z udziałem Kyle’a MacLachana i Anthony’ego Hopkinsa. Zaczynamy.


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

  Główny bohater, trzydziestoletni Józef K., jest urzędnikiem bankowym. Pewnego dnia zostaje aresztowany i postawiony w stan oskarżenia. Jest to nietypowy rodzaj aresztu, gdyż mężczyzna nadal może normalnie pracować, a nawet pozostać w swoim mieszkaniu, jedynym wymaganym warunkiem jest stawianie się na przesłuchania. Choć Józef K. usilnie próbuje dowiedzieć się o co został oskarżony, urzędnicy sądowi nie chcą mu tego wyjaśnić. Z czasem bohater staje się coraz bardziej bezradny wobec tej dziwnej sytuacji. Mimo, że uważa ją za absurdalną gdyż jest pewny swojej niewinności, to stopniowo proces zaczyna go coraz bardziej absorbować...



RÓŻNICE MIĘDZY KSIĄŻKĄ, A FILMEM


OGÓLNE RÓŻNICE

  Film w reżyserii Davida Hugh Jonesa jest stosunkowo wierną adaptacją powieści Franza Kafki. Nie powinno to dziwić, albowiem reżyser filmu wyspecjalizował się w wiernym adaptowaniu materiałów źródłowych (w 1999 roku nakręcił analizowaną już na moim blogu równie wierną „Opowieść wigilijną” z Patrickiem Stewartem). W tym przypadku adaptatorzy chcąc zachować wierność tekstu, postanowili wykorzystać dialogi (oczywiście tam, gdzie było to konieczne) niemal żywcem wzięte z książki. 


ARESZTOWANIE I PRZESŁUCHANIE JÓZEFA K.

  Scena aresztowania Józefa K. jest taka sama i w książce, i w filmie: bohater po przebudzeniu zastaje u siebie dwóch policjantów informujących go, że został przez nich zatrzymany (zarazem nie wyjawiając przyczyny aresztowania), a Józef K. ma pozostać w swoim pokoju. Chcąc wyjaśnić zaistniałą absurdalną sytuację, bohater wyciąga swoje dokumenty by pokazać je funkcjonariuszom. I tu pojawia się pierwsza różnica: w filmie po powrocie do salonu, Józef K. zastaje policjantów jedzących jego śniadanie. Z kolei u Kafki Józef K. ma dopiero dostać śniadanie, jednak kucharka zostaje brutalnie wyproszona przez policjantów. Dopiero potem policjanci zabierają się za jedzenie śniadania Józefa K. Dialog, który się potem toczy między nimi w filmie jest taki sam jak w książce i sprowadza się do dociekań, o co bohater został aresztowany. Nakazują mu również dalsze czekanie na nadzorcę. A gdy ten przybywa, besztają Józefa K. za to że idzie do niego w samej koszuli, po czym nakazują mu by ubrał czarny garnitur. Następuje przesłuchanie przez nadzorcę, które zostaje bardzo wiernie odwzorowane w filmie. Podobnie jak późniejsza rozmowa Józefa K. z panią Grubach i włascicielką kamienicy, panią Bürnster, która doradza Józefowi, by udał się na przesłuchanie tak jak zalecają mu policjanci.

  Scena w której Józef poznaje termin małego przesłuchania nie jest zgodna z opisem w książce. Po pierwsze Kafka nie uściśla kiedy zadzwoniono do Józefa (co najwyżej sugeruje, że ma to miejsce w jakimś urzędzie, w filmie scena odbywa się w czasie pracy w banku), po drugie nie zgadza się data: w książce jest to niedziela, z kolei w filmie: sobota. Zarówno w książce jak i w filmie bohater zauważa, że o ile podano mu dzień przesłuchania, o tyle godziny: już nie. Mimo rad wicedyrektora, nie decyduje się oddzwonić, nie widząc w tym najmniejszego sensu. Udaje się więc w niedzielę z samego rana na wyznaczone miejsce i z początku, tak jak w książce, błąka się po urzędzie (w obu przypadkach pyta się o stolarza). A gdy w końcu stawia się na przesłuchanie, zostaje zganiony za spóźnienie, na co Józef odpowiada: „Może i przyszedłem spóźniony, ale oto jestem”, po czym poddaje krytyce samo przesłuchanie. Jego mowa obrończa zostaje przerwana przez wtargnięcie dwojga kochanków, którzy zaczynają uprawiać miłość w samym środku sali, w związku z czym przesłuchanie zostaje tak po prostu przerwane.


PROCES JÓZEFA K.

  Mimo niespodziewanego przerwania przesłuchania, nie ulega wątpliwości że proces Józefa K. rozpoczął się na dobre. W filmie od tamtego wydarzenia zdaje się minąć kilka godzin, podczas gdy w powieści wyraźnie jest zaznaczone, że minął równo tydzień i zarówno książkowy jak i filmowy Józef K., niewezwany przez nikogo, osobiście udał się do tego samego miejsca, gdzie odbywało się przesłuchanie. Na miejscu zastaje kobietę (tą samą, która przerwała jego mowę obrończą), która informuje go, że przesłuchania nie będzie. Józef zauważa księgi sędziego, które powinny być zapisane wyrokami sądowymi i zaczyna je przeglądać, chociaż kobieta próbuje go od tego odwlec. Okazuje się jednak, że księgi są puste. W tym momencie książki do sali przybywa student, z którym interakcja została również wiernie oddana w adaptacji. Kobieta utrzymuje, że student chce ją zabrać do sędziego, to jednak okazuje się kłamstwem. Gdy oboje znikają, Józef K. spotyka woźnego, a ich rozmowa również została wiernie oddana w adaptacji. 

  Film całkowicie pomija rozmowę Józefa K. z przyjaciółką pani Bürnster i od razu przechodzi do równie wiernie oddanej na ekranie sceny z siepaczami. Następnego dnia do biura bankowego Józefa K. przychodzi zbulwersowany wiadomościami jego wujek, Karol, oferując mu pomoc w procesie. Udają się do adwokata Hulda, który ma bronić Józefa. Podczas gdy wujek Karol rozmawia z adwokatem, bohater zabawia się z kolei z opiekunką adwokata, Leni, która przychodziła do niego jeszcze w czasie rozmowy wujka Józefa z adwokatem. Teraz Józef, za jej namową, próbuje ją uwieść. Następnie (w książce: po kilku dniach, zimą) bohater spotyka się z adwokatem, który po krótce przedstawia mu przebieg procesu, a następnie wysyła go do malarza (w książce: robi to fabrykant odwiedzający bank). Wizyta u malarza wyjaśniającego Józefowi trzy formy uwolnienia: prawdziwe, pozorne i przewleczenie, została dość wiernie oddany na ekranie. Następnie Józef K., podejrzliwy wobec motywów adwokata, spotyka w biurze Hulda innego oskarżonego, nazwiskiem Block, który oferuje K. wgląd w sprawę z perspektywy współoskarżonego. Podobnie jak w książce, filmowa sprawa Blocka toczy się od pięciu lat, a on sam, od odnoszącego sukcesy biznesmena, stał się bliski bankructwa i jest praktycznie zniewolony przez zależność od adwokata i Leni, z którą najwyraźniej utrzymuje relacje seksualne (podobnie jak Józef K.). Huld kpi z Blocka w obecności K. za jego psią uległość. W tym momencie rozdział urywa się, jednak adaptatorzy sprytnie wybrnęli z tego problemu: po doświadczeniu z Blockiem i tym jak jest traktowany przez Hulda, Józef K., - przekonany i tak o zwolnieniu adwokata oraz wzięciu sprawy w swoje ręce - postanawia ostatecznie zerwać z nim jakiekolwiek kontakty.


WYROK NA JÓZEFIE K.

  W jakiś czas potem (tak w książce, jak i w filmie nie zostało sprecyzowane, kiedy konkretnie), Józef K. otrzymuje od banku zlecenie na pokazanie kilku zabytków włoskiemu klientowi banku. W tym celu udaje się do pobliskiej katedry, gdzie ma dojść do spotkania. Absurdalne zlecenie staje się pretekstem do spotkania z tamtejszym księdzem sądowym (którego w filmie gra Anthony Hopkins). W tym momencie następuje najlepsza, niemal 1:1 przeniesiona na ekran, filmowa scena kazania. Jedyne co się nie zgadza, to spotkanie z Leni przed wejściem do katedry, które zostało pominięte w adaptacji.

  Ponieważ dialogi w filmie zostały żywcem wzięte z książki, filmowy monolog księdza skierowany do Józefa K. jest dokładnym odzwierciedleniem tego, co napisał Kafka. Monolog jest utrzymany w formie przypowieści, którą nawiasem mówiąc Franz Kafka wcześniej napisał w postaci krótkiego opowiadania pt. „Przed prawem”. Jest to historia mężczyzny, który przez lata nie był wpuszczany przez odźwiernego/strażnika (zależy od tłumaczenia) przez bramę (mimo dawanych łapówek), a dopiero przed śmiercią wychodzi na jaw, że brama była cały czas otwarta i mężczyzna mógł przez nią wejść w każdej chwili. Opowiadanie odnosiło się do obcowania z prawem, którego brama była metaforą. Dokładnie to samo ksiądz opowiada Józefowi K. i tak samo wygląda to w adaptacji. Następnie ksiądz i Józef K. prowadzą dysputę na temat znaczenia prawa i uzasadnienia, pada stwierdzenie, że przypowieść spisana w dawnych księgach przez lata była różnie interpretowana. Rozmowa z duchownym uświadamia Józefa K., że samo Prawo jest różnie interpretowane i nie ma przed nim ucieczki.

  Tak więc pogodzony ze swoim losem, bohater czeka na wykonanie wyroku. Ten ma nastąpić w przeddzień jego trzydziestych pierwszych urodzin. Cały ceremoniał odbywa się zgodnie z opisem w książce. Zgadza się również to, że Józef K. w czasie prowadzenia na miejsce egzekucji zauważa kobietę i bierze ją za panią Bürnster. Sposób wykonania wyroku również jest zgodny z opisem w książce, jak również ostatnie słowa Józefa K. oceniające jego potraktowanie, które w książce były jedynie ostatnią myślą jaka mu przyszła do głowy przed śmiercią: „Jak pies”.



To była moja analiza różnic między powieścią Franza Kafki „Proces”, a adaptacją z 1993 roku. Co o niej sądzicie? Piszcie swoje wrażenia w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nową analizą. Cześć.

czwartek, 3 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Witam serdecznie moją ukochaną klasę po dwóch miesiącach letniego nicnierobienia. Na dzisiejszej lekcji będziemy przerabiać „FILMOWYCH UCZNIÓW”. Proszę otworzyć zeszyty, za chwilę podam osiem przykładów. Mamy na to 45 minut, tak więc zaczynamy.


8, Ferris Bueller [„Wolny dzień Ferrisa Buellera”, reż. John Hughes]

Zaczynamy od wyjątkowo brzydkiego ucznia na tej liście. Brzydkiego, rzecz jasna, z powodu swojego zachowania. Pod tytułowym „wolnym dniem” należałoby rozpatrywać najzwyklejsze w świecie wagary (no, a sami przyznajcie: co to za uczeń, który nie wagaruje… ekhm, niżej podpisany nigdy tego nie praktykował). Okres szkolno rocznego nicnierobienia z komedii Johna Hughesa prowadzi, rzecz jasna, do wielu zabawnych sytuacji, z których należałoby wyciągnąć proste wnioski. Doprawdy, jakiż z tego Ferrisa Buellera marny wzór do naśladowania, drodzy uczniowie.

A teraz sami przyznajcie, uczniowie, czym bylibyście bez porządnej szkolnej ksywki. Z tego powodu teraz posłuchajcie paru słów o jednym z uczniów z waszej ulubionej dawnej lektury.

7, Miętus [„Ferdydurke”, reż. Jerzy Skolimowski]

Miętus, a właściwie Witold Miętalski, jest jednym z licznych szkolnych buntowników na tej liście. Ale nie próbujcie go naśladować, choćby nie wiadomo jak bardzo by was kusiło. Chłopak buntuje się przeciwko gombrowiczowskiemu upupianiu, czyli narzucaniu przez profesora Pimko niedojrzałości, ale bez efektu. Gardzi też idealizmem Syfona, co doprowadza do słynnego pojedynku na miny. Nim jednak ktokolwiek uzna go za wulgarnego łobuza, warto zaznaczyć, że pod tą maską kryje się wyjątkowy wrażliwiec marzący o szczerości i pragnący się związać z prostym ludem. Bez skutku, niestety.

Pod numerem 6. uplasował się uczeń, który tyleż byłby dla was wzorem do naśladowania, co powodem do współczucia: Peter Parker.

6, Peter Parker [„Spider-Man”, reż. Sam Raimi/„Spider-Man: Całkiem nowy dzień”, reż. Destin Daniel Cretton]

Kto czytał komiksy o Spider-Manie, a zakładam że takowych w klasie nie brakuje…, ten wie, jak bardzo pod górkę miał Peter Parker. Wyszydzany przez rówieśników jajogłowy interesujący się naukami ścisłymi i wychowanek wujostwa. Bezradnie wzdychający do szkolnej sympatii, MJ. Jego przygoda z radioaktywnym pająkiem nie polepszyła sytuacji – wręcz stała się dodatkowym utrapieniem. A w dodatku Peter odczuwa perfidną samotność. O ile szykany najlepiej pokazał Sam Raimi, o tyle motyw samotności – chociaż w innych okolicznościach – najlepiej oddał Destin Daniel Cretton.

Wiem, drogie uczennice. A co z dziewczynami? Żeby wam w zupełności zadośćuczynić, na miejscu 5. dałem prawdziwą prymuskę, czyli Hermionę Granger.

5, Hermiona Granger [seria o Harrym Potterze]

Hermiona to istna prymuska w cały Hogwarcie. Nie cofnie się przed niczym by zaspokoić swój głód wiedzy. Gotowa jest nawet działać wbrew szkolnym zasadom (na trzecim roku dostała wypchany po brzegi plan lekcji? A od czego Zmieniacz Czasu, drodzy uczniowie? Na siódmym roku z kolei rzuciła szkołę by towarzyszyć Harry`emu w misji odnalezienia horkruksów? Nie szkodzi, nadrobi zaległości w następnym roku). A przy tym, jako szlama, próbuje udowodnić że mimo mugolskiego pochodzenia nie gorsza z niej czarownica. Tak więc, dziewczyny, dla was to idealny wzór, by nie poddawać się w trudnych sytuacjach.

Oho, widzę że chłopcy już mają kwaśną minę. Spokojna głowa, panowie, wam zostawiłem prawdziwego „szatana z siódmej klasy”.

4, Adaś Cisowski [„Szatan z siódmej klasy”, reż. Maria Kaniewska]

Z jednej strony bohater powieści Kornela Makuszyńskiego i adaptacji w reżyserii Marii Kaniewskiej to cwaniaczek potrafiący wykiwać starego nauczyciela (tylko nie ważcie się tego robić moim kosztem, bo uwaga w dzienniku będzie jak nic!). Z drugiej strony, w czasie wakacji, wykazuje się sherlockowską dedukcją potrzebną do odnalezienia napoleońskiego skarbu. A przy tym nie brak mu uroku osobistego dzięki czemu potrafi zjednać młodą dziewczynę o urodzie Poli Raksy. Tak więc warto się nim inspirować, panowie – nawet podśpiewując piosenkę Haliny Kunickiej „Lato, lato, lato czeka”…

Jeśli jednak szukacie typowych szkolnych buntowników, nic bardziej trudnego – podium zajęła trójka najbardziej inspirujących.

3, Neil Perry [„Stowarzyszenie Umarłych Poetów”, reż. Peter Weir]

Żeby nie było, w naszej szkole obowiązują twarde, ale sprawiedliwe zasady. I podobnie jak głosiłby to nauczyciel John Keating, powinniśmy chwytać dzień, czerpać z niego garściami. Gdyby nasza szkoła byłaby taka jak w filmie Petera Weira, nietrudno by było o buntowników takich jak Neil Perry, który pod wpływem Keatinga buntuje się spartańskim zasadom panującym w prestiżowej uczelni. I chociaż jego bunt ma wyjątkowo tragiczny finał, nie idzie na marne. Wręcz staje się inspiracją dla innych uczniów niemogących się pogodzić ze szkolnym rygorem.

A jeśli chcielibyście się tak łagodniej zbuntować, zawsze możecie wziąć przykład od bohaterki z miejsca 2. Dotyczy to zwłaszcza was, drogie uczennice.

2, Matylda Wormwood [„Matylda”, reż. Danny de Vito]

Musicie wiedzieć, że ciężka jest dola geniuszy. A Matylda genialna była praktycznie od kolebki. W wieku trzech lat sama nauczyła się czytać, odwiedzając lokalną bibliotekę, a w wieku pięciu lat potrafiła już czytać ze zrozumieniem i sięgała nie tylko po książki dla dzieci, ale i dla dorosłych (jak choćby po „Moby Dicka”, polecam lekturę). Niekochana przez rodziców i uczęszczająca do spartańskiej szkoły kierującej się zasadą „Krzycz i lej dzieciaka”, odkrywa w sobie psychokinetyczne zdolności, dzięki którym zbuntuje się przeciw szkolnym rygorom, inspirując przy tym swoich rówieśników.

Zdecydowanie uczniem zasługującym na medal (albo chociaż na szóstkę z dużym plusem) jest kolejny geniusz na tej liście, tym razem matematyczny: Will Hunting z „Buntownika z wyboru”.

1, Will Hunting [„Buntownik z wyboru”, reż. Gus van Sant]

Jak to śpiewał ongiś Janusz Gniatkowski, „Pozory mylą”, a bohater filmu Gusa van Santa jest tego idealnym przykładem. Will Hunting wydaje się zwykłym woźnym na uczelni Massachusetts Institute of Technology. Tak naprawdę to geniusz, który rozwiązuje problemy matematyczne, z którymi borykałby się nawet Pitagoras. Jest także buntownikiem, który za swoje zachowanie trafia pod kuratelę psychologa i profesora matematyki. To właśnie jemu zwierza się ze swoich osobistych problemów rodzinnych. W gruncie rzeczy to dobry chłopak, acz niezrozumiały przez innych. Ale my go świetnie rozumiemy.


I to by było na tyle. Zanim rozlegnie się dzwoneczek na przerwę, zapiszcie pracę domową: podajcie w komentarzach wasze przykłady filmowych uczniów. I proszę nie zgłaszać mi na następnej lekcji nieprzygotowania, bo zamiast tego będzie uwaga w dzienniczku jak nic. Kowalski, do ciebie też mówię! Po lekcji pokażesz mi zeszyt z notatkami! No, dzwoneczek już rozbrzmiał, można się rozejść… Paaaa!

środa, 2 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKOSPEKTYWA”


Cześć wszystkim. W kolejnym odcinku udamy się tropem klasyki amerykańskiego gotyku Południa. Na warsztat weźmiemy bowiem powieściowy cykl Williama Faulknera „SAGA YOKNAPATAWPHA” (w Polsce znana pod tytułem „Wina i odkupienie”). Zaczynamy.


KILKA SŁÓW O SERII

William Faulkner jest jednym z najbardziej poczytnych amerykańskich pisarzy, laureatem Literackiej Nagrody Nobla i żelaznym przedstawicielem tzw. gotyku Południa. W swoich powieściach Faulkner w barwny sposób odmalowywał mieszkańców Południa, wraz z ich mentalnością, podejściem do przedstawicieli o innym kolorze skóry, poczuciu winy i traumie pokoleniowej. Najbardziej jest to odczuwalne w jego opus magnum, cyklu z akcją osadzoną w Yoknaparawphie.

Nad swoim cyklem Faulkner pracował od początku kariery, aż do śmierci. Akcję umieścił w fikcyjnym południowym hrabstwie Yoknapatawpha (stąd amerykańska nazwa cyklu), a na temat wybrał zarówno zmierzch arystokracji, brzemię przeszłości, rasizm jak i moralne dylematy bohaterów. Choć każdą powieść cyklu można czytać niezależnie od innych tytułów, powieści z cyklu są połączone tym samym miejscem akcji, a także niektórymi powracającymi postaciami (np. rodziną Compsonów).


OMÓWIENIE TOMÓW

Pierwsza powieść z cyklu jest jednocześnie trzecią książką Williama Faulknera. Chodzi oSartoris” wydane w 1929 r. Powieść ta była przełomem w twórczości amerykańskiego pisarza. W „Sartorisie” Faulkner po raz pierwszy zwrócił się pisząc, do rodzimego materiału, znalazł wzory swoich bohaterów, obraz swojej Ameryki wśród rzeczywistości najbliższej i we własnej rodzinie z całą jej tradycją. Tu Faulkner założył fundamenty i w pierwszym rzucie naszkicował mapę swojego okręgu Yoknapatawpha.

Drugi tom cyklu to słynna książka „Wściekłość i wrzask” (której tytuł nawiązuje do słynnego monologu Makbeta), przez wielu uznawana za jedną z najtrudniejszych w dorobku Faulknera. Była to też pierwsza powieść, której bohaterami są członkowie rodziny Compsonów. Pokazując ich stopniowy rozpad poprzez cztery różne style narracji, powieść prześwietla intensywne, pełne pasji relacje, w których jest jedynie egocentryzm. Równie znaną, choć o wiele krótszą, powieścią z cyklu jest „Gdy leżę konając” (w starych wersjach „Kiedy umieram”). Bohaterką książki jest umierająca kobieta, której syn hebluje drewno na powstającą trumnę, a który pokazuje swojej mamie kolejne deski.

Następna powieść - „Rose for Emily” - nigdy nie została u nas wydana, za to piąta w kolejności - „Schronienie” (dawniej wydawana jako „Azyl”) - wywołała poważne kontrowersje z powodu tematyki (nastoletnia bohaterka jest przetrzymywana przez grupę oprychów, którzy wykorzystują ją seksualnie). Swoistą kontynuacją powieści jest ostatni tom cyklu pt. „Requiem dla zakonnicy”.

Szósta pozycja z cyklu, „Światłość w sierpniu”, to opowieść o Lenie, kobiecie w dziewiątym miesiącu ciąży, wędrującej od czterech tygodni w poszukiwaniu ojca swego dziecka. Do Jefferson trafia akurat w momencie, kiedy płonie dom panny Burden. Po miasteczku krążą rozmaite opowieści o Joe Christmasie, który mieszkał na terenie tej posiadłości. Nikt nie zna szczegółów jego życia. Mężczyzna ma białą skórę, ale podejrzewa, że w jego żyłach płynie czarna krew.

Następny tytuł to kolejny klasyk zarówno amerykańskiego Południa, jak i twórczości Williama Faulknera: „Absalomie, Absalomie”. Książka uchodzi za największe osiągnięcie w twórczości Faulknera. Ze względu na charakter narracji jest to nie tyle powieść, co opowieść o życiu Tomasza Sutpena, przedstawiona przez kilka osób, których relacja rozpoczyna się w 40 lat po jego śmierci. Z poszczególnych opowieści wyłaniają się osobowości i światopoglądy narratorów. Żaden z nich nie zna całej prawdy o Sutpenie. Każdy albo odkrywa nowe fakty, albo też interpretuje na nowo prawdy podane już przez innego narratora. W ten sposób autor otwiera przed czytelnikiem nowe perspektywy widzenia dziejów Tomasza Sutpena, ale też komplikuje sytuację…

Niektórzy do cyklu zaliczają również inne powieści Faulknera jak np. dwie stosunkowo znane tytuły: „Zstąp, Mojżeszu” z 1942 roku oraz „Koniokradów” z 1962 roku (jedna z ostatnich powieści Faulknera). Ich akcja w mniejszym lub większym stopniu także toczy się w hrabstwie Yoknapatawpha.


PODSUMOWANIE

Jeśli już należałoby uznać Williama Faulknera za klasyka gotyku Południa, to właśnie dzięki książkom rozgrywającym się w hrabstwie Yoknapatawpha. Faulkner, który młodość spędził właśnie na Południu, bezbłędnie odmalował tamtejsze zwyczaje i mentalność jego mieszkańców. Zarazem nie patyczkował się z czytelnikami, serwując im nierzadko dość mocne motywy. A przy okazji stał się wzorem do naśladowania dla późniejszych pisarzy amerykańskich (np. dla Cormaca McCarthy`ego).


link: https://lubimyczytac.pl/cykl/49735/wina-i-odkupienie

wtorek, 1 września 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim u progu nowego roku szkolnego 2026/2027. Zamiast o szkole, w tym odcinku opowiem o debiutanckim krążku piosenkarki o pseudonimie Jem zatytułowanym „FINALLY WOKEN”. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

Na początku swej kariery walijska piosenkarka Jem (a właś. Jemma Gwynne Griffiths) wydała minialbum „It`s All Starts Here”, w którego skład weszło pięć utworów. Przełom nastąpił w 2004 r., kiedy piosenkarka przeniosła się do Los Angeles. Wówczas do jednej z kalifornijskich stacji radiowych trafiło demo z piosenką „Finally Woken”. Kawałek stał się hitem na żądanie słuchaczy, co zwróciło uwagę Dave'a Matthewsa i jego wytwórni ATO Records, z którą artystka podpisała kontrakt.

Już na swoim pierwszym krążku artystka postawiła na mocne muzyczne zróżnicowanie: z jednej strony mamy do czynienia z niekomercyjnym materiałem indie, z drugiej obcujemy z dobrze brzmiącym popem.. Pozornie zapowiadało się na klapę, jednak stało się zupełnie inaczej. Tym bardziej, że o sukcesie zdecydował również wkład debiutantki w nagranie albumu, co jest dodatkowym atutem.

Gdy mowa jest o albumie, warto zwrócić uwagę na okładkę, która różni się w zależności od wydania. Na okładce znajduje się zdjęcie kilkuletniej Jem zrobione przez jej ojca. Okładka miała odmienne kolory w różnych krajach. Stany Zjednoczone otrzymały wersję żółtą okładki, Wielka Brytania: wersję niebieską, a pozostałe kraje Europy oraz Australia: wersję zieloną. Album został wydany ponownie w Europie w 2005 roku z nową okładką, która przedstawiała nowe zdjęcie Jem.


UTWORY PROMUJĄCE

Płyta była promowana przez trzy piosenki na przełomie lat 2004-2005. Już pierwszy singiel był sukcesem w dorobku Jem. 17 lutego premierę miała bowiem piosenka pt. „They” [nr 1], która zajęła miejsca w pierwszej dziesiątce w wielu krajach europejskich (Grecja, Ukraina, Wielka Brytania, Belgia, Holandia, Irlandia, Szkocja). Piosence towarzyszył teledysk nawiązujący do słynnego filmu science fiction „Barbarella” z Jane Fondą w tytułowej roli.

Nieco mniejszym sukcesem okazał się drugi singiel promujący pt. „Just a Ride” [nr 8] wydany 13 czerwca 2005 r. Piosenka nie zdobyła list przebojów, najwyższymi miejscami jakie zajęła były 16 w Belgii i Wielkiej Brytanii oraz 18 w Szkocji. Trzecim utworem promującym był z kolei „Wish I” [nr 7] wydany 12 września.


PREMIERA I SUKCES

Płyta spotkała się w większości z pozytywną reakcją słuchaczy i krytyków. Ogłoszona największą brytyjską artystką debiutującą w Ameryce w 2004 roku, na łamach magazynu „Rolling Stone” pochwalono ją za „poczucie humoru dźwiękowego”. Płyta była również sukcesem komercyjnym. Według Nielsen SoundScan, do stycznia 2009 r. w Wielkiej Brytanii sprzedano aż 500 000 egzemplarzy, a do 4 lipca 2009 r. w Stanach Zjednoczonych sprzedano 332 000 egzemplarzy.


link: https://www.youtube.com/playlist?list=PL6-B652C0OuKSC72QB8kTHbkeKGHn7KFB

poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „ALEJA GWIAZD POPKULTURY”


MARY RENAULT : REALISTYCZNY OBRAZ ANTYKU


Cześć wszystkim. Tegoroczne wakacje upłynęły nam pod znakiem starożytnej, a nawet mitycznej Grecji. A ponieważ wakacje powoli się już kończą, w dzisiejszym odcinku poniedziałkowego cyklu przybliżę sylwetkę autorki, która niejednokrotnie osadzała akcję swoich książek w starożytnej Grecji. Zaczynamy.


MŁODOŚĆ

Urodziła się w Forest Gate w 1905 roku, w latach 1924-1928 uczęszczała do St. Hugh`s College w Oxfordzie, a jednym z jej wykładowców był sam John Ronald Reuel Tolkien. Naprawdę nazywała się Eileen Mary Challans. Po ukończeniu St Hugh's z trzecią klasą z języka angielskiego, pracowała jako pielęgniarka i zaczęła pisać swoje pierwsze powieści, które były współczesnymi romansami.

Matka Challans zachęcała ją do zainteresowania się małżeństwem. Po ukończeniu studiów, gdy ojciec odmówił wsparcia finansowego dla jej kariery pisarskiej, opuściła dom i aby się utrzymać, rozpoczęła w 1933 roku szkolenie pielęgniarskie. Szkolenie odbywało się w Radcliffe Infirmary w Oxfordzie. Podczas szkolenia poznała Julie Mullard, koleżankę pielęgniarkę, z którą nawiązała dożywotni związek. Pomimo obyczajów tamtych czasów i faktu, że Mullard otrzymała propozycję małżeństwa od jednego ze swoich kochanków, były zdeterminowane, by zostać parą. Wkradały się do swych pokoi w nocy, a pewnego razu musiały schować się pod prześcieradłami, gdy wpadła matrona.


TWÓRCZOŚĆ

Począwszy od „Purposes of Love, sześć pierwszych powieści Challans (pisanych pod pseudonimem Mary Renault) rozgrywa się współcześnie, a trzy pierwsze powstawały w czasach II wojny światowej. W 1940 r. pisarka napisała powieść „Kind Are Her Answers”, a w 1943 roku: „The Friendly Young Ladies ”. Kolejne powieści powstały już po wojnie. W 1947 roku opublikowała „Return to Night”, a w 1948 roku „North Face”.

Spośród wszystkich współczesnych powieści, najbardziej popularna okazała się dopiero szósta. W 1953 roku Renault opublikowała książkę zatytułowaną „THE CHARIOTEER”, która oznaczała zmianę tematu. Opowiada historię dwójki młodych homoseksualistów-żołnierzy z l. 40. XX wieku, którzy próbują ukształtować swój związek na wzór ideałów wyrażonych w „Fajdrosie” i „Uczcie” Platona .

Powieść stanowiła zwrot w karierze Renault, gdyż odnosiła się do wątków i epoki, do której pisarka nawiązywała również później w swoich najbardziej znanych powieściach historycznych.


STYL

Z uwagi na orientację seksualną Mary Renault, trudno się dziwić umieszczeniu akcji jej książek w starożytnej Grecji, w której różnego rodzaju pederastia była na porządku dziennym. Jej dzieła często poruszają tematy związane z miłością, seksualnością i związkami. W momencie publikacji książki Renault cieszyły się dużym zainteresowaniem szczególnie wśród homoseksualistów, podczas gdy niewiele znanych dzieł przedstawiało elementy LGBT w pozytywnym świetle. Jej twórczość, z kolei, spotkała się z generalnie pozytywnym odbiorem krytyków.


POWIEŚCI HISTORYCZNE Z AKCJĄ W GRECJI

Jako autorka powieści historycznych rozgrywających się w starożytnej Grecji, Renault zadebiutowała powieścią „The Last Wine” z 1956 roku (nigdy nie wydanej w Polsce). W latach 1958-1962 pisarka pracowała nad dylogią opowiadającą o Tezeuszu: „KRÓL MUSI UMRZEĆ” (1958) praz „Bull from the Sea” (1962; nigdy nie wydana w Polsce). W 1964 roku wydała pierwszą z dwóch książek non fiction: „Lion in the Gateway” opowiadającą o o epickich starożytnych bitwach, które ukształtowały historię cywilizacji zachodniej. W 1966 roku wydana została powieść „The Mask of Apollo” opowiadająca o narodzinach teatru w antycznej Grecji.

Przełom nastąpił w 1968 roku. Wówczas to Renault opublikowała książkę zatytułowaną „OGIEŃ Z NIEBIOS”. Był to pierwszy tom cyklu o losach Aleksandra Wielkiego, który był opowiedziany z punktu widzenia Olimpias i Filipa II Macedońskiego, między którymi toczyła się niemalże rodzicielska rywalizacja. W 1972 roku autorka wydała drugi tom pt. „PERSKI CHŁOPIEC” opowiedziany z perspektywy perskiego eunucha i towarzysza Aleksandra Wielkiego, Bagoasa (postaci autentycznej). W 1975 r. Renault opublikowała drugą swoją książkę non fiction, tym razem poświęconą Aleksandrowi Wielkiemu pt. „The Nature of Alexander”, a w 1978 roku: „The Praise Singer” opowiadający o greckim poecie, Symonidesie z Keos. Na trzeci tom cyklu o macedońskim zdobywcy, z kolei, czytelnicy musieli czekać aż do 1981 roku, kiedy to Renault opublikowała powieść „IGRZYSKA ŻAŁOBNE” o następcach Aleksandra Wielkiego i wojnach diadochów.



Twórczość Mary Renault warta jest uwagi przede wszystkim z powodu najbardziej wiernego odzwierciedlenia realiów starożytnej Grecji. Wydaje się to mało prawdopodobne, gdyż powieści jej autorstwa są w Polsce stosunkowo mało znane (ostatnia jej powieść u nas wydana to „Król musi umrzeć”, która w Polsce ukazała się 20 [!] lat temu). Można mieć jednak nadzieję, że w dobie wznowień, wydawać by się mogło, zapomnianych książek również twórczość Renault zostanie zauważona przez jakieś wydawnictwo. Pozostaje więc trzymać kciuki.


link: https://lubimyczytac.pl/autor/22851/mary-renault