wtorek, 30 czerwca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. W ten upalny, letni wieczór przenosimy się z lat 90 do lat 2000. Zapoznamy się dziś z historią albumu Urszuli pt. „DZIŚ JUŻ WIEM”. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

Album jest szczególny w dorobku Urszuli, ponieważ wydając go piosenkarka powróciła po kilku latach płytowego niebytu. Koncertowała, udzielała się również w zespołach innych wykonawców, ale nie wydawała własnych płyt. Zawieszenie kariery muzycznej było związane z osobistą trgedią: w 2001 roku zmarł jej mąż, Stanisław Zybowski, który zmagał się z nowotworem. 

17 czerwca 2002 do sprzedaży trafił dwupłytowy album kompilacyjny „The Best” przygotowany przez Urszulę i Zybowskiego z okazji 20-lecia pracy artystycznej; na pierwszej płycie zebrano 12 ich wspólnie nagranych przebojów oraz premierowy singiel „To, co było teraz (nie wróci już)”, a na drugiej umieszczono 11 utworów w wersjach koncertowych – pięć przebojów z lat 80. i pięć z lat 90. . Album uzyskał status złotej płyty, osiągając sprzedaż w nakładzie ponad 35 tys. sztuk. Sama Urszula natomiast nagrała co najwyżej dwa polskie covery zagranicznych piosenek na album „RMF FM - Moja i twoja muzyka”: „Kto by cię chciał (kochać tak)” (w oryg. „Could You Be Love” Boba Marleya) oraz „Jeśli mnie nie znasz” (w oryg. „If You Don’t Know me By Know” Simply Red).

W maju 2004 roku Urszula wzięła udział w koncercie Budki Suflera, zorganizowanym podczas festiwalu w Opolu dla uczczenia 30-lecia działalności zespołu. 5 lipca w sprzedaży ukazała się jeszcze jedna kompilacja przebojów artystki – „Gwiazdy XX wieku: Urszula, największe przeboje, część 1”, która zawierała piosenki z płyty „Akustycznie”. 20 września wydano drugą część tej kompilacji, zawierającej hity wylansowane przez Urszulę po jej powrocie na rynek muzyczny w połowie lat 90. 

W lutym 2005 wspólnie z innymi polskimi wokalistami nagrała utwór „Pokonamy fale” w ramach akcji charytatywnej na rzecz ofiar tsunami na Oceanie Indyjskim. W tym samym roku Urszula zaczęła pracę nad pierwszym od kilku lat albumem. 12 września tego samego roku ukazał się pierwszy promujący go utwór: „Dziś już wiem”. Taki miał być też tytuł albumu.


UTWORY PROMUJĄCE

12 września 2005 r. ukazał się pierwszy, tytułowy [nr 3], singiel. Do piosenki został zrealizowany również teledysk. Sukces piosenki został przypieczętowany w czerwcu 2006 roku, gdy znalazł się w pierwszej trójce konkursu „Superjedynki” w kategorii „Przebój roku”. Na kolejny utwór promujący słuchacze musieli jednak długo czekać, bo aż cztery lata. Singiel pt. „Wstaje nowy dzień” [nr 10] premierę radiową miał dopiero 5 czerwca 2009 roku. 

Trzeci singiel pt. „Każdy z nas ma” [nr 2] ukazał się 1 marca 2010 roku. Teledysk do utworu został nakręcony w warszawskim Teatrze Komedia. Z kolei 11 czerwca tego samego roku ukazał się czwarty utwór promujący pt. „Skaczę na dach” [nr 4]. 5 listopada 2010 roku w radiu po raz pierwszy zabrzmiał piąty utwór promujący pt. „Ten drugi” [nr 1], który promował reedycję albumu Urszuli.


PREMIERA I SUKCES

Album „Dziś już wiem” ukazał się 9 kwietnia 2010 roku nakładem wytwórni muzycznej Magic Records. 6 sierpnia album wydano w formie Flash Music, jako pierwsze polskie wydawnictwo. 29 października ukazała się reedycja albumu z dołączoną płytą DVD zawierającą teledyski Urszuli z lat 1982-2010.

Płyta dotarła do 7. miejsca listy OLiS w Polsce. W lipcu 2010 roku album został nominowany do nagrody „Superjedynki” w kategorii „Płyta pop”. Album uzyskał status złotej płyty.


link: https://music.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_lypR0fAM2H8Q3Mq-W5FM5-O1gJKIBRNQA


BĘDZIE ROZSZERZONA WERSJA HORRORU „BACKROOMS”

Marcin Klimczuk.

Wygląda na to, że youtube’owy horror „Backrooms. Bez wyjścia” okazał się na tyle sukcesem, że gotowy film doczeka się wersji reżyserskiej. Czy zasłużenie, o tym przekonam się na dniach, gdy oryginalną wersję będę miał w końcu okazję obejrzeć.

Niżej zamieszczam link z informacją o rozszerzonej wersji „Backrooms. Bez wyjścia”:

sobota, 27 czerwca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim. Wczoraj odbyło się rozdanie świadectw (jej, dzieci się cieszą… a ich rodzice już trochę mniej). Z tej okazji cofniemy się do lat 80, gdzie Bryan Adams opowie nam o pamiętnym „SUMMER `69”. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU.

Piosenka powstała w bardzo trudnych warunkach i poddana była wielokrotnym przeróbkom, zanim ostatecznie została wydana.

Według współautora utworu, Jima Vallance'a, utwór pierwotnie nosił tytuł „Best Days of My Life”, a fraza „Summer of '69” pojawiła się tylko raz. Vallance uważa, że ​​tytuł mógł być inspirowany filmem „Lato '42” i piosenką Jacksona Browne'a „Running on Empty”, która brzmi: 


„W '69 miałem 21 lat”.


Warto jednak zaznaczyć, że piosenka ma charakter autobiograficzny. Dla Adamsa i Vallance’a wyzwaniem było napisanie piosenki nostalgicznej za dzieciństwem w Kanadzie w latach 60., podobnej do sposobu, w jaki John Lennon i Paul McCartney rozmyślali o Liverpoolu w „Penny Lane” (1967) lub „Strawberry Fields Forever” (1967). Teksty piosenek były inspirowane ważnymi wydarzeniami kulturalnymi 1969 roku (notabene, Adams - rocznik 1960 - w tytułowym 1969 roku miał dziewięć lat), takimi jak: lądowanie na Księżycu Apollo 11, rozpad Beatlesów i festiwal Woodstock. We wczesnych wersjach wers „Jimmy quit and Jody got married” brzmiał pierwotnie „Chuck quit and Gordy got married” (lub „Whitty quit”), w oparciu o prawdziwych przyjaciół Vallance'a. Koncepcja tekstu o pracy na stacji kolejowej została odrzucona, ponieważ Adams obawiał się, że zbyt mocno przypomina styl Bruce'a Springsteena.

„Summer of '69” był jedną z piosenek napisanych i wybranych na album „Reckless”. Został napisany w styczniu 1984 roku w West Vancouver. Adams stwierdził, że był to najtrudniejszy utwór do napisania i wyprodukowania na „Reckless” i przeszedł więcej poprawek niż jakikolwiek inny utwór na albumie. Po odrzuceniu pierwotnego tytułu, Vallence i Adams uznali, że „Summer of '69” to lepszy wybór. Fraza ta pojawiła się pierwotnie we wczesnych wersjach, ponieważ rymowała się z „Five and Dime”. 


ANALIZA

Jak wspomniałem, piosenka „Summer 69’” ma charakter autobiograficzny i odwołuje się do wydarzeń kulturowych oraz historycznych dla Stanów Zjednoczonych, które ukształtowały gust Adamsa. Dodatkowo sam wykonawca odwoływał się do metafory dojrzewania, która zachodzi latem, a z czasem doszukiwano się w piosence również podtekstów seksualnych (szczególnie w kontekście liczby 69…).


PREMIERA I SUKCES

Piosenka znalazła się na szczycie europejskich list przebojów i dotarła do piątego miejsca na liście Hot 100. W 2000 roku piosenka zajęła czwarte miejsce na liście 50 najlepszych kanadyjskich singli wszech czasów magazynu Chart Attack, a w 2005 roku Blender umieścił ją na siedemdziesiątym miejscu na swojej liście 500 najlepszych piosenek lat 80. i 00.. W 2009 roku „Summer of '69” wygrała w plebiscycie brazylijskiego producenta rumu Sagatiba na ulubioną anglojęzyczną piosenkę letnią.


link: https://youtu.be/9f06QZCVUHg?si=Ppka0xJLQ5qbXVH6 


TŁUMACZENIE


Bryan Adams


„LATO `69”

tytuł oryg. „Summer `69”


Kupiłem swoją pierwszą prawdziwą sześciostrunową gitarę

Kupiłem ją w sklepie za pięć i dziesięć centów

Grałem, aż krwawiły mi palce

To było lato '69 roku


Ja i kilku kumpli ze szkoły

Mieliśmy zespół i bardzo się staraliśmy

Jimmy odszedł, a Jody wyszła za mąż

Powinienem był wiedzieć, że daleko nie zajdziemy


Och, kiedy teraz patrzę wstecz

Lato wydawało się trwać wiecznie

I gdybym miał wybór

Tak, zawsze chciałbym tam być

To były najlepsze dni mojego życia


Nie ma sensu narzekać

Kiedy dostałeś pracę do wykonania

Spędzałem wieczory w kinie samochodowym

I wtedy cię poznałem


Stojąc na ganku twojej mamy

Powiedziałeś mi, że będziesz czekać wiecznie

Och, a kiedy trzymałeś mnie za rękę

Wiedziałem, że to teraz albo nigdy

To były najlepsze dni mojego życia Och, tak


Latem '69 roku


Stary, zabijaliśmy czas

Byliśmy  Młody i niespokojny

Musieliśmy się odprężyć

Chyba nic nie może trwać wiecznie, wiecznie nie


A teraz czasy się zmieniają

Spójrz na wszystko, co przyszło i odeszło

Czasami, kiedy gram na tej starej sześciostrunowej gitarze

Myślę o tobie i zastanawiam się, co poszło nie tak


Stojąc na ganku u mamy

Mówiłeś mi, że to będzie trwało wiecznie

Och, kiedy trzymałeś mnie za rękę

Wiedziałem, że to teraz albo nigdy

To były najlepsze dni mojego życia 

O tak


Latem '69 roku (x2)

piątek, 26 czerwca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Cześć wszystkim. W kolejnym odcinku cyklu „Książka vs film” wyprawimy się do odległej Ery Hyboryjskiej. Na tapet bierzemy tym razem klasykę fantasy: tak filmowej, jak i literackiej, czyli „CONANA BARBARZYŃCĘ” Johna Miliusa zestawionego z wybranymi opowiadaniami Roberta E. Howarda. Zaczynamy.


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

Historia Conana rozgrywa się w zamierzchłych czasach, o których milczą nawet kroniki. A jest to historia dramatyczna, pełna heroicznych czynów, magii i okrucieństwa. Conan będąc kilkuletnim chłopcem, staje się świadkiem morderstwa popełnionego na jego rodzicach. Od bycia niewolnikiem przez zostanie gladiatorem, nosi się z zamiarem dokonania straszliwej zemsty na przerażającym Thulsie Doomie, odpowiedzialnym za smierć rodziny. W drodze do zwycięstwa Conan uwalnia także córkę króla Osrica, dziewczynę, która jak wiele jej podobnych, dała się uwieść potężnemu kapłanowi kultu węża Seta.



RÓŻNICE MIĘDZY OPOWIADANIAMI, A FILMEM


Za scenariusz odpowiada Oliver Stone, który inspirował się czterema opowiadaniami autorstwa Roberta E. Howarda. Gotowy scenariusz, mocno odstający od prozy Howarda, o czym za chwilę, przerobił reżyser filmu, który zachował odwołania do wspomnianych opowiadań Howarda: „Czarny kolos”, „Wieża słonia”, „Narodzi się wiedźma” i „Dom pełen łotrów”.


DZIECIŃSTWO CONANA

Cały wątek dzieciństwa Conana i motywowana nią zemsta została wprowadzona przez piszącego scenariusz Olivera Stone’a, który dodatkowo zamierzał umieścić akcję w postapokaliptycznej przyszłości. Dopiero potem gotowy skrypt został przerobiony przez Miliusa, który zachowując ogólny zarys fabuły, przeniósł akcję z powrotem do Ery Hyboryjskiej. Osobą odpowiedzialną za śmierć rodziców Conana jest Thulsa Doom, postać wyjątkowo nie wymyślona przez scenarzystów, ale wywodząca się z prozy Howarda, choć mocno różniąca się od swojego filmowego wizerunku. Przede wszystkim literacki Thulsa Doom nie był przeciwnikiem Conana, lecz Kulla, innego herosa wymyślonego przez Roberta E. Howarda, i nie był czcicielem boga Seta, jak w filmie Miliusa. Dodatkowo, filmowy Thulsa Doom posiada cechy również antagonistów, z którymi Conan stacza walki w adaptowanych opowiadaniach Howarda.

Kolejną różnicą, na którą warto zwrócić uwagę, jest charakter Conana. W świadomości widzów postać ta jawi się jako bezmózgi osiłek wywijający mieczem na prawo i na lewo (co ukształtowały późniejsze seriale). Tymczasem Conan z opowiadań Howarda był dość inteligentnym człowiekiem - może nie jakimś mędrcem prawiącym głębokie rozprawki filozoficzne, ale jednocześnie nie był pospolitą maszyną stworzoną tylko do zabijania: jeśli zabijał, to z konkretnych powodów. W adaptacji zbliżono się nieco do tego motywu, dodając scenę, w której Conan w czasie niewoli jest uczony czytać m.in. starożytnych poetów i filozofów.

Co ciekawe jednak, podobny motyw można znaleźć również w animowanym serialu „Conan: łowca przygód” z początku lat 90, gdzie główny antagonista - Gniew Amon - również jest wyznawcą boga Seta i podobnie jak filmowy Thulsa Doom, potrafi przemienić się w węża. Różnica jest tylko taka, że w filmie Miliusa rodzice Conana zostali zamordowani, a w serialu - z racji dziecięcego adresata - zostali przemieni w posągi.


WYPRAWA CONANA

W trakcie swojej wyprawy na poszukiwania Thulsy Dooma, Conan spotyka najpierw czarownicę, która  Hyrkańczyka Subokai, który staje się jego towarzyszem, a także złodziejkę Valerię, w której Conan się zakochuje. Razem włamują się do Wieży Węża, w której cześć Setowi oddają poplecznicy Thulsy Dooma i kradną stamtąd klejnot o nazwie Oko Węża. Wątek ten nawiązuje do opowiadania „Wieża Słonia”, w której Conan wraz z towarzyszami wykrada z tytułowej wieży klejnot noszący u Howarda nazwę Serce Słonia.

Podczas świętowania zwycięstwa, Conan i jego kompania zostają pojmani i przyprowadzeni przed oblicze króla Osrica, który zleca im odnalezienie uprowadzonej córki, księżniczki Yasminy, co stanowi nawiązanie do opowiadania „Czarny kolos”. Trójka towarzyszy wyrusza do Świątyni Seta, gdzie przetrzymywana jest porwana księżniczka. Infiltrujący świątynię Conan zostaje pojmany, torturowany, wreszcie skazany na ukrzyżowanie; scena ta nawiązuje z kolei do innej historii Howarda, tym razem opowiadania „Narodzi się wiedźma”. Od pewnej śmierci wojownika ratują Subokai i Valeria, którzy zaprowadzają go do czarodzieja Akiry (co ciekawe, narratora filmu), który przywraca Conanowi siły. 


ZEMSTA CONANA

Ozdrowiony Conan postanawia wypełnić zlecenie króla Osrica i jednocześnie prywatną zemstę za zagładę swojej rodziny, a Subokai i Valeria decydują się mu w tym pomóc. Podczas gdy kult oddaje się kanibalistycznej orgii, złodzieje atakują i uciekają z księżniczką, ale Doom strzela Valerii magiczną strzałą węża i ucieka Conanowi, przemieniając się w wielkiego węża. Valeria umiera w ramionach Conana, uznając opłatę, którą czarodziej ostrzegł, że zostanie pobrana w zamian za życie Conana.  Conan kremuje ją w Kopcach i wraz z Subotai i czarodziejem przygotowuje się do walki z Doomem. Dochodzi wkrótce do walki z armią Thulsy Dooma, która zostaje zwyciężona przez Conana. Thulsie Doomowi udaje się jednak uciec.

W tym momencie zaczyna się część nawiązująca do czwartego opowiadania Howarda: „Domu pełnego łotrów”. Z pomocą księżniczki, uwolnionej spod władzy Dooma, Conan zakrada się z powrotem do świątyni Seta i konfrontuje się z Doomem na oczach swoich wyznawców Seta. Doom próbuje go oczarować, ale barbarzyńca stawia opór i używa złamanego miecza swojego ojca, by ściąć głowę swojemu przeciwnikowi. Po złamaniu zaklęć Dooma, rozczarowani kultyści gaszą pochodnie i rozchodzą się. Conan podpala świątynię i odchodzi, by zwrócić księżniczkę ojcu.



To była moja analiza różnic między opowiadaniami Roberta E. Howarda o Conanie z Cymerii, a filmową adaptacją z 1982 roku. Co o niej sądzicie? Piszcie swoje wrażenia w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nową analizą. Cześć.

czwartek, 25 czerwca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Kończy się czerwiec, za moment zakończenie roku szkolnego. Czas pomyśleć o urlopie, lub wakacjach z rodziną. By ułatwić wam rozwiązanie problemu, przychodzę do was z pomocą, oferując wam rezerwacje w ośmiu FILMOWYCH HOTELACH. Biuletyny przygotowane, możemy więc zaczynać.


8, The Plaza Hotel New York [„Kevin sam w Nowym Jorku”, reż. Chris Columbus] 

Na początek zaoferować mogę wam nowojorski hotel, gdzie zarezerwował się Kevin McCullister po tym jak w czasie pośpiechu nieopatrznie wsiadł do innego samolotu niż jego rodzice. Jeśli chcecie spędzić w nim czas, macie do dyspozycji np. ogromny basen. Problemem będzie tylko ówczesny właściciel, który aktualnie bezcześci Biały Dom. Hotel należał bowiem do Donalda Trumpa, który dał zgodę na kręcenie zdjęć pod warunkiem, że sam zagra epizod. Ekipa pewnie pytała go o doświadczenia aktorskie, a Trump ze swoim narcystycznym uśmiechem zapewniał, że da sobie radę. 


Hotele potrafią być świadkami nawet najbardziej dramatycznych sytuacji, zwłaszcza w czyjejś rodzinie. Kto wie, co takiego mogą skrywać mury hotelu New Hampshire.


7, Hotel New Hampshire [„Hotel New Hampshire”, reż. Tony Richardson]

Adaptacja powieści Johna Irvinga to na pierwszy rzut oka jedna z wielu sag rodzinnych. Irving pokazał jednak, że rodzinny dramat w równym stopniu może się rozegrać w domu rodzinnym, jak i w prowadzonym przez rodzinę hotelu. Nieszczęścia towarzyszą bowiem Berrym od chwili otwarcia hotelu, kiedy to nagle umiera nestor rodziny, a najmłodsza członkini (grana przez młodziutką Jodie Foster) zostaje zgwałcona. Gdy nadchodzi list zapraszający do Wiednia, by tam wspólnie prowadzić hotel, rodzina decyduje się na wyjazd. Mimo to ból przebyty w hotelu pozostaje.


Urok filmowych hoteli polega jednak na tym, że można je odwiedzić w realu. I nie, nie chodzi mi o to, że można sobie pozwiedzać scenografię. Zdarza się, że one istnieją naprawdę. Np w Tokio.


6, Park Hyatt Tokio [„Między słowami”, reż. Sofia Coppola]

Omawiany tu hotel jest jedyny w swoim rodzaju. Nie tylko dlatego, bo istnieje naprawdę. Obejmujący górne 14 z 52 pięter budynku w centrum Shinjuku obiekt z lat 90 wciąż zachwyca nowoczesną architekturą. Główną atrakcją jest tutaj New York Bar and Grill na najwyższym piętrze, gdzie bohaterowie (grani przez Billa Murraya i Scarlett Johansson) spotykali się na whisky. Klasyk Sofii Coppoli dodaje tokijskiemu hotelowi także melancholijnego romantyzmu, wartego wysokiego rachunku. A i widok z najwyższych pięter jest naprawdę spektakularny.


Jak przystało na agenta Jej Królewskiej Mości, James Bond w byle spelunce rezerwować się nie będzie. Spośród bogatego hotelowego zaplecza, wybrałem czeski Grandhotel Pupp. 


5, Grandhotel Pupp [„Casino Royale”, reż. Martin Campbell]

Chociaż lwia akcja filmu rozgrywa się w zupełnie innym miejscu, czeski hotel z powodzeniem odgrywał czarnogórski hotel wewnątrz którego rozgrywała się partyjka pokera. Trzeba bowiem przyznać, że gdy filmowcy wybierają hotele do scenografii filmów o Jamesie Bondzie, mają bardzo specyficzne wymagania, które spełniają nieliczne obiekty. Grunt, że wybranie tak luksusowego hotelu pozwoliło na ulokowanie w nim morderczego pokerowego starcia, po którym rozgoryczony Bond zamawiał wódkę z martini, nie dbając (jeszcze) czy ma być wstrząśnięte czy zmieszane.


By nie było, że zupełnie o dzieciakach zapomniałem, zapraszam do pewnego uroczego zakątka prowadzonego przez słynnego wampira. Podwoje otworzy teraz przed wami hotel Transylwania.


4, hotel Transylwania [„Hotel Transylwania”, reż. Genny Tartakowsky]

Hotel prowadzony przez hrabiego Draculę może przywodzić na myśl karczmę z cyklu Marcina Mortki „Drużyna do zadań specjalnych”: rezyduje go nie tylko Dracula, ale też jego starzy znajomi inspirowani klasycznymi horrorami Universalu: Monstrum Frankensteina, Niewidzialny Człowiek, Mumia i Wilkołak. Tartakowsky z humorem znanym z jego słynnych seriali (na czele ze świetnym „Laboratorium Dextera”) wprowadza tu chaos, w trakcie którego nikomu nie powinno się nudzić. Nawet jeśli przy okazji czwartej części trochę się już nam zasiedziało… 


Podium otwiera jeden z najbardziej ikonicznych hoteli w popkulturze, prowadzony przez pewnego podejrzanego właściciela. 


3, Bates Motel [„Psychoza”, reż. Alfred Hitchcock]

Trudno o bardziej szemrane miejsce na tej liście (chyba że mówimy o jakiejś spelunce z kryminału noir). Bates Motel swoim wyglądem, przywodzącym na myśl obraz „Dom przy torach” Edwarda Hoppera, mógłby napędzić stracha niejednej osobie. I to nic, że właściciel motelu, Norman Bates, sprawia wrażenie sympatycznego młodzieńca - wystarczyło raz wziąć prysznic, by już nie wyjść stamtąd żywym. Bates Motel straszył skutecznie w dwóch pierwszych częściach, jednak (podobnie jak w przypadku „Hotelu Transylwania”) w pewnym momencie lepiej było w porę zawrócić.


Gdy mówimy o hotelach z przepychem, tylko jedno miasto przychodzi nam do głowy: ociekający kiczem Las Vegas. Dlatego srebro przypadło w udziale niejednemu znajdującemu się tam hotelowi.


2, The Bellagio [„Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra”, reż. Steven Soderbergh]/Caesars Palace [„Kac Vegas”, reż. Todd Philips]

Na upartego mógłbym tu jeszcze wymienić Fontainebleau Miami Beach, w którym rezerwował swój pokój Tony „Scarface” Montana, ale ostatecznie padło na hotelowe skupisko w Las Vegas. W końcu, co by nie mówić o filmowcach, umieli oddać kiczowatą aurę tego miasta. Na tle hotelowych korytarzy bohaterowie filmu Soderbergha obmyślali plan okradzenia pobliskich kasyn, a z kolei w komedii Todda Philipsa paczka przyjaciół wizytując Caesars Palace spotkała na swojej drodze samego Mike’a Tysona zasłuchanego w „In the air tonight” Phila Collinsa (powinszować gustu).


Choć filmowe „Lśnienie” mocno odstaje od książkowego pierwowzoru, trudno o bardziej pamiętny hotel w popkulturze, niż słynny Overlook, w którym rozgrywa się akcja.


1, hotel Overlook [„Lśnienie”, reż. Stanley Kubrick]

Malowniczo położy hotel ma do zaoferowania wiele atrakcji: duchy balujących gości, dwie upiorne bliźniaczki zachęcające do zabawy, czy jedną starszą, rozkładającą się, kobietę. A na deser opętany facet gotowy porąbać żonę i syna na kawałki. Jeśli ktoś nie jest przekonany, że hotel Overlook to idealna miejscówka na wakacje (bynajmniej nie z powodu umiejscowienia akcji książki Kinga w okresie zimowym), to co powiecie na to, że pierwowzorem upiornego hotelu był (ponoć nawiedzony) hotel Stanley, gdzie King spędził jedną noc.



To był mój ranking popkulturowych hoteli. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje propozycje, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć. I przebojowej nocy życzę. 

środa, 24 czerwca 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKOSPEKTYWA”


Cześć wszystkim. Tym razem wybierzemy się w przestrzeń kosmiczną, by zapoznać się z historią jednej z najsłynniejszych, ale i najtrudniejszych serii science fantasy w historii tego podgatunku: „KSIĘGI NOWEGO SŁOŃCA” Gene’a Wolfe`a.


KILKA SŁÓW O SERII

Cykl „Księga Nowego Słońca” należy do jednej z najsłynniejszych w dorobku Gene`a Wolfe`a. Autor pisząc ją, pozostał w wyraźnym duchu twórczości Jacka Vance`a, który dla fantastyki naukowej powołał nowy podgatunek science fiction – dying earth (umierająca ziemia) – będący specyfiką odmianą postapokaliptycznego nurtu fantastyki naukowej. U Wolfe`a można znaleźć pewne elementy podpadające pod postapokalipsę i motyw umierającej ziemi, jednak w przeciwieństwie do dzieł Vance`a, twórczość Wolfe`a jest zdecydowanie o wiele trudniejsza.

W latach, w których ukazała się „Księga Nowego Słońca”, Wolfe opublikował dwa opowiadania z niej osobno: „Historia Foili: Córka Armigera” (jedno z prac konkursowych w szpitalu Pelerin) oraz „Opowieść o studencie i jego synu” (jedno z dwóch opowiadań, które Severian reprodukuje z książki, którą otrzymał dla Thecli, gdy była uwięziona).
Krótko po „Cytadeli Autarchy”, Wolfe opublikował „Zamek Wydry”, zbiór esejów o „Księdze Nowego Słońca”, zawierający kilka elementów fikcyjnych, takich jak żarty opowiadane przez niektórych bohaterów.

Po oryginalnej, czterotomowej powieści, Wolfe napisał powieść często nazywaną kodą, „Urth Nowego Słońca” (1987). Napisał również trzy opowiadania: „Mapa”, „Kot” i „Imperium Liści i Kwiatów”, które są ściśle związane z „Księgą Nowego Słońca”.

Później napisał dwie serie książek, których akcja rozgrywa się w uniwersum Severiana. Internetowa baza danych literatury spekulatywnej kataloguje je jako „Cykl słoneczny”, obejmujący krótkie dzieła i trzy podserie. Dwie późniejsze podserie to „Księga długiego słońca” (1993–1996, cztery tomy) i „Księga krótkiego słońca” (1999–2001, trzy tomy). Dwie z książek z cyklu „Długie słońce” były nominowane do nagród Nebula.


OMÓWIENIE TOMÓW

W pierwszym tomie cyklu pt. „Cień Kata”, główny bohater – Severian - przygotowuje się do fachu kata, lecz zakochuje się w uwięzionej kobiecie i łamie dla niej obowiązujące katów zasady. Zostaje za to wygnany z konfraterni i wysłany do odległej prowincji. Zabiera tylko katowski miecz, maskę i czarny płaszcz przynależny znienawidzonej profesji. Droga, którą ma pokonać, okazuje się trudniejsza i bardziej zawikłana, niż sobie wyobrażał. Młody czeladnik błądzi jak w labiryncie w ponurym, pełnym okrucieństwa świecie, ale nieuchronnie zmierza ku przeznaczeniu.

W drugim tomie, „Pazurze Łagodziciela”, skazaniec Severian przed dotarciem do Thraxu, musi odnaleźć tytułowy klejnot, Pazur Łagodziciela. Prześladowany przez okrutne wspomnienia i straszne wizje nie wie, czy zawdzięcza je swej absolutnej pamięci czy ogarniającemu świat mrokowi. Zawraca z obranej drogi, aby zwrócić skradziony klejnot, Pazur Łagodziciela, który przypadkiem znalazł się w jego posiadaniu. Zaatakowany przez dziwne istoty odkrywa, że klejnot nie tylko emanuje błękitnym blaskiem, ale ma też niesamowitą, magiczną moc.

Oba tomy zostały po latach wznowione w omnibusie zatytułowanym „Cień i Pazur” przez wydawnictwo Mag.

Trzeci tom, „Miecz Liktora”, opowiada o tym jak Severian dociera do Thraxu. Obejmuje stanowisko liktora i sumiennie wypełnia obowiązki strzegąc więźniów i ścinając skazańców. Mimo poszukiwań nie zdołał zwrócić Pazura Łagodziciela – klejnot o uzdrawiającej mocy zaczyna mu ciążyć, odbierając spokój i sen. Severian wyczuwa coraz bardziej mrok gromadzący się nad światem, zaczyna wątpić w swoje powołanie, aż wreszcie wbrew rozkazowi archonta daruje życie kobiecie skazanej na uduszenie. Musi uciekać z Thraxu i udaje się na północ, w góry zamieszkane przez istoty, które odrzuciły człowieczeństwo. Rozpoczyna niebezpieczną podróż, która wyjaśni wiele kłębiących się wokół niego tajemnic.

Czwarty tom zatytułowany jest „Cytadela Autarchy”. Severian zmierza na północ z zamiarem oddania Pazura pelerynom, mimo że klejnot został strzaskany. W trakcie podróży zostaje żołnierzem, sługą Peleryn oraz jeńcem Agii i Vodalusa. Spotyka po raz ostatni Autarchę Wspólnoty i staje się nim. Powraca do Cytadeli i zrozumiawszy kim jest Dorcas, odnajduje jej syna i zabiera go do niej. Wybiera Valerię na swoją żonę i zasiadłszy na tronie Wspólnoty spisuje historię swej podróży - Księgę Nowego Słońca.

Także te tomy po latach wznowiono w postaci omnibusu, tym razem noszącego tytuł „Miecz i Cytadela”.

Po pięciu latach, w 1987 r., Gene Wolfe powrócił do cyklu dopisując piąty tom, którego tytuł brzmi „Urth Nowego Słońca”. Severian wyrusza w podróż na Yesod, do źródła swej mocy. Podróżując w czasie i przestrzeni spina swe niekończące się życie klamrą i wypełnia przeznaczenie, by wreszcie zobaczyć Urth Nowego Słońca.


PODSUMOWANIE

Cykl „Księga Nowego Słońca” należy do najsłynniejszych, ale również najtrudniejszych w dorobku Gene`a Wolfe`a i istnieje duże prawdopodobieństwo, że niejeden czytelnik – nawet gustujący w fantastyce – mógłby się od niej odbić (zapoznawanie się z twórczością science fiction Jacka Vance`a na niewiele się przyda). Mimo to warto spróbować, by móc się przekonać jak niesamowitą wyobraźnię Wolfe posiada.


link: https://lubimyczytac.pl/cykl/1637/ksiega-nowego-slonca

wtorek, 23 czerwca 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. W kolejną muzyczną podróż w czasie cofiemy się do roztańczonych lat 80, by zapoznać się z historią debiutanckiego albumu Bad Boys Blue „HOT GIRLS, BAD BOYS”. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

Eurodance`owy zespół Bad Boys Blue został założony w 1984 roku w Kolonii. Początek zespołu zaczął się gdy założyciele wytwórni Coconut Records - Tony Hendrik i jego żona, Karin van Haaren (vel Karin Hartmann) - postanowili stworzyć nowy muzyczny projekt, którego członkowie początkowo mięli pochodzić z Anglii, jednak finalnie znaleziono ich w Kolonii.

Grupa wydała swój debiutancki singiel „LOVE In My Car” w 1984 r. Wokal prowadzący wykonał Andrew Thomas. Album odniósł pewien sukces w dyskotekach i klubach, ale nie wszedł na listy przebojów. Był to pierwszy i ostatni utwór singla wykonany przez Andrew; producenci zdecydowali, że Trevor Taylor będzie wykonywał wokal prowadzący w kolejnych utworach. Prawdziwy sukces tria przyszedł dopiero w 1985 roku, kiedy kolejny singiel „You`re A Woman” wywołał prawdziwą sensację w wielu krajach europejskich, od razu wchodząc do pierwszej dziesiątki najlepszych piosenek. W tym samym roku ukazał się ich pierwszy album studyjny „Hot Girls, Bad Boys”.

Zespół zyskał popularność w Europie Wschodniej i Afryce Południowej, a zwłaszcza w Rosji i na Ukrainie, gdzie koncertował z wyprzedanymi salami. Z kolei w Wielkiej Brytanii nigdy nie cieszyli się dużą popularnością – tylko dwa ich utwory, „Save Your Love” (1993) i „Luv 4 U” (1994), znalazły się na brytyjskich listach przebojów.


UTWORY PROMUJĄCE

Z początku nic nie wskazywało, by album – a co za tym idzie, także zespół – odniósł sukces. Jesienią 1984 r. został wydany singiel pt.L.O.V.E. In My Car [nr 4], który mimo sporej popularności w dyskotekach i klubach, nie zawojował listami przebojów. Był to pierwszy, a zarazem ostatni singlowy utwór w którym główny wokal należał do Andrew Thomasa. Producenci zdecydowali bowiem, iż od tej pory za główny wokal będzie odpowiedzialny Trevor Taylor.

Zdecydowanie większy sukces odniósł drugi singiel promujący, który najbardziej jest kojarzony z Bad Boys Blue. Wiosną 1985 r. na singlu ukazuje się bowiem utwór „You're A Woman” [nr 1], który z miejsca stał się wielkim hitem w Europie. Zaśpiewana przez Trevora piosenka dotarła do 2 miejsca najlepiej sprzedających się singli w Szwajcarii i Szwecji, a w Niemczech zajmuje ósmą pozycję.

Na jesieni, z kolei, ukazał się trzeci utwór promujący: „Pretty Young Girls” [nr 3], który odniósł umiarkowany sukces na listach przebojów.


PREMIERA I SUKCES

Album „Hot Girls – Bad Boys” został wydany latem 1985 r. Album cieszył powodzeniem szczególnie w Europie: np. w Szwajcarii dotarł do 9 miejsca listy najlepiej sprzedających się albumów. W Finlandii z kolei uplasował się na 12 miejsce listy najlepiej sprzedających się albumów, a w Szwecji: na 30 miejsce. W zachodnich Niemczech natomiast album trafił na dopiero 50 miejsce listy najlepiej sprzedających się albumów.

Krążek zebrał również wiele pozytywnych recenzji. Strona internetowa poświęcona blues-jazzowi napisała o albumie:

Ten album od lat uważany jest za najlepszy album wszech czasów. Dałbym mu 10 gwiazdek, a nie pięć!!!. Każdy utwór na płycie jest fantastyczny i oryginalny. Pokochasz „You're a Woman” i „Pretty Young Girl”. Te dwa utwory zapewniły zespołowi status gwiazdy, co zrozumiesz po przesłuchaniu albumu. Inne doskonałe utwory to „I Live”, „For Your Love” i „Kiss You All Over, Baby”.


link: https://www.youtube.com/playlist?list=PLe2L82A_O8oAoknYiVAkEjzOVop-RI_1A