czwartek, 15 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Tydzień temu było o występach aktorów w teledyskach, dziś z kolei (z uwagi na niedawny zwiastun filmu „Narnia: Siostrzeniec czarodzieja” z muzyką Led Zeppelin w tle) zapraszam na ranking PIOSENEK UŻYTYCH W ZWIASTUNACH. Dobra piosenka potrafiła bowiem wzbudzić zainteresowanie oglądających dobry zwiastun. Uwaga, w tym rankingu się nie ograniczam, dlatego będzie zarówno o zwiastunach filmów jak i seriali. Zaczynamy.


8, Queen, „Bohemian Rhapsody” [„Legion samobójców”]

Zaczynamy od piosenki o tyle szczególnej, bo wykorzystanej nie tylko w zwiastunie, ale i w samym filmie. Fakt, że wielbicielem Freddiego niekoniecznie jest sam Joker, nie ma tu znaczenia. Grunt, że wielki przebój grupy Queen idealnie podkreśla dynamiczną atmosferę zwiastuna filmu, który z powodu ingerencji producentów sam w sobie nie był wielkim przebojem. Bo sami powiedzcie, czy banda typów spod ciemnej gwiazdy nie pogardziłaby słynną rockową kapelą?

trailer z wykorzystaną piosenką: https://youtu.be/CmRih_VtVAs?si=c8WTPZjTNMftgu9d

Dobra piosenka ze zwiastuna może podkreślić odpowiedni nastrój reklamowanego filmu/serialu. Na miejscu siódmym przykład z polskiego podwórka.

7, Twin Shadow, „Little Woman” [„Ślepnąc od świateł”]

Reżyser serialu jest znany z dbałości o soundtracki (co udowodnił już w swoim debiucie „Hardkor Disko”). Nic dziwnego, że miał ucho przy doborze piosenki do zwiastuna „Ślepnąc od świateł”. „Little Woman” cechuje się głębokim, lekko psychodelicznym i melancholijnym brzmieniem z mocnym basem. W połączeniu z dynamicznymi ujęciami warszawskiego półświatka, muzyka tworzy specyficzny trans. Nie bez znaczenia są słowa piosenki idealnie korespondujące z psychiką głównego bohatera.

trailer z omawianą piosenką: https://www.youtube.com/watch?v=KFcz00C0LJo

Niech was nie zdziwi, że brzmienie piosenki bywa nieadekwatny do czasu akcji filmu. Grunt, że jej treść idzie w parze z fabułą filmu. Pokazali to panowie z Imagine Dragons i Kenneth Branagh.

6, Imagine Dragons, „Believer” [„Morderstwo w Orient Expressie”]

Ekscentryczna adaptacja szacownego klasyka Agathy Christie pozostawia sobie wiele do życzenia (na czele ze zbytnią dynamiką, na którą złożyły się liczne sceny pościgów), ale jednego nie można odmówić: trailer miał wyborny podkład muzyczny. Trudno się dziwić, że wybór padł na przebój Imagine Dragons, w którego wideoklipie Dolph Lundgren boksuje się z bliżej nieznanym przeciwnikiem. W końcu w filmie Branagha, jak w piosence, chodziło o wiarę, w tym przypadku: w to, kto jest mordercą.

trailer z wykorzystaną piosenką: https://www.youtube.com/watch?v=Mq4m3yAoW8E

Piosenki bywają też używane przez fanów przebojowych produkcji. W tym przypadku wybór padł na „The Day The World Went Away” Nine Inch Nails.

5, Nine Inch Nails, „The Day The World Went Away” [„Walking Dead”, s02]

Fani seriali i filmów, tak jak producenci, miewają nosa do podkładu muzycznego. Utwór Nine Inch Nails bywa wykorzystywany do zwiastunów horrorów i produkcji science fiction z uwagi na melancholijno-ponury nastrój piosenki. W przypadku „Walking Dead” miało to jednak swoje plusy: twórcy materiałów promocyjnych wielokrotnie sięgali po twórczość Nine Inch Nails z uwagi na industrialny styl Trenta Reznora, który dobrze współgra z brutalną rzeczywistością świata opanowanego przez szwadrony zombie.

trailer z wykorzystaną piosenką: https://www.youtube.com/watch?v=o-L1mMZ31hM

Piosenki ze zwiastunów filmów i seriali świetnie też podkreślają nastrój czasów, w jakich rozgrywa się akcja promowanych produkcji. Świetnie to widać w zwiastunie „Stranger Things”, szczególnie sezonu 4.

4, Journey, „Separated Ways” [„Stranger Things”, s04]

Tym, którzy spadli z księżyca, małe przypomnienie: akcja serialu braci Duffer rozgrywa się w l. 80, nic więc dziwnego że najczęściej do zwiastunów wybierane były piosenki z tamtej dekady. Modne stało się to zwłaszcza po premierze trailera sezonu 3. W przypadku sezonu czwartego, choć wielu wiąże z nim „Running Up That Hill” Kate Bush, lub też „Master of Puppets” Metalliki, w jego trailerze użyto „Separated Ways” zespołu Journey, który bezbłędnie podkreślał horrorowe napięcie wylewające się z ekranu. Mocne.

trailer z wykorzystaną piosenką: https://youtu.be/a3thyAnShck?si=-5M6Fg-R6Hpdb5vP

Wracamy do zwiastunów filmowych. Podium otwiera trailer pierwszej części „Kill Billa” Quentina Tarantino.

3, Tomoyasu Hotei, „Battle Without Honor or Humanity” [„Kill Bill”]

Z soundtrackami filmów Tarantino jest jak z… filmami Tarantino. Tak jak same filmy mistrza modernistycznego kina są wianuszkami cytatów filmowych, tak soundtracki w całości składają się z wianuszków muzycznych. Nie inaczej jest tutaj. „Kill Bill” jest wdzięcznym pastiszem kina zemsty i wschodniej kinematografii, dlatego jego soundtrack wypełniły zarówno piosenki wschodnich artystów (jak w tym przypadku) jak i piosenki o zemście („Bang Bang, You Shoot Me Down” Nancy Sinatry).

trailer z wykorzystaną piosenką: https://youtu.be/7kSuas6mRpk?si=qQL70GUZNYHJk8GA

By posłuchać piosenki, która zajęła drugie miejsce, musimy się udać do Manhattanu. Na scenę wkraczają panowie z The Rembrandts.

2, The Rembradts, „I`ll be there for you” [„Przyjaciele”]

Z piosenką The Rembrandts jest jak z „Bohemian Rhapsody” Queen: użyta w trailerze, znalazła swoje miejsce także w samej promowanej produkcji. Kto z was nie kojarzy intra, w którym tytułowi bohaterowie tańczą przy manhattańskiej fontannie. I podobnie jak w samym serialu, także w zwiastunie spełnia swoją rolę z uwagi na uniwersalne przesłanie: nieważne, kto gdzie będzie, tam będzie miał przy sobie swoich przyjaciół. Najlepsza piosenka użyta w zwiastunie promowanego serialu, bezapelacyjnie.

trailer z wykorzystaną piosenką: https://www.youtube.com/watch?v=Zg2LCD5QOJs

Z kolei najlepszą piosenką użytą w zwiastunie filmowym pozostaje dla mnie „Immigrant Song” Led Zeppelin.

1, Led Zeppelin, „Immigrant Song” [„Thor: Ragnarok”]

Biorąc pod uwagę wykorzystanie „Stairway to Heaven” wykorzystany w zwiastunie filmu „Narnia: Siostrzeniec czarodzieja”, trzeba przyznać że słynny zespół z lat 70 ma w ostatnim czasie niezłe wzięcie. O ile jednak w zwiastunie nowej adaptacji twórczości C. S. Lewisa twórczość Led Zeppelin może lekko wytrącić z immersji, o tyle w zwiastunie „Thor: Ragnarok” może zachwycić. Zwłaszcza, że kultowy „Immigrant Song” brzmi tam jak pieśń bojowa zagrzewająca Asgardczyków do walki. Do boju!

trailer z wykorzystaną piosenką: https://youtu.be/v7MGUNV8MxU?si=HD3VnXqKUQ2wk8et


To była moja lista piosenek wykorzystanych w zwiastunach filmów i seriali. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

wtorek, 13 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. W tym odcinku przeniesiemy się do końcówki lat 2000, by zapoznać się z albumem, dzięki któremu stało się głośno o Katy Perry: „ONE OF THE BOYS” z 2008 roku.


HISTORIA ALBUMU

Gdyby prześledzić historię powstania albumu, można zauważyć że prace produkcyjne rozpoczęły się już w 2003 r., gdy Perry miała osiemnaście lat. Po drodze jednak napotkała wiele komplikacji. Co najmniej dwukrotnie zerwała kontrakt z wytwórniami płytowymi, a podczas produkcji napisała ponad siedemdziesiąt piosenek. Współpracowała również z wieloma wybitnymi producentami: Gregiem Wellsem, Dr. Lukiem, Maxem Martinem oraz Davidem Stewartem. Na albumie znalazły się trzy piosenki, które Perry napisała bez niczyjej pomocy. Ostatecznie podpisała kontrakt Capitol Records.

Perry napisała teksty do wszystkich utworów, a w każdym z nich poruszyła m.in. osobiste tematy. Album porusza bowiem różnoraką tematykę, czasem prowokacyjną („Ur So Gay” krytycznie odwołujący się do metroseksualnych mężczyzn, „I Kissed a Girl” podejmujący temat LGBT, chociaż sama Perry jest heteroseksualna), innym razem przygnębiającą dla kobiet (utwory „I`m Still Breathing” i „Thinking of You” mówiące o rozpadzie związku, „Hot n Cold” mówiący o niezdecydowanych mężczyznach). Sama Perry tak opowiadała o albumie odwołując się do pierwszego z wymienionych utworów:

Ten album będzie miał wiele cech podobnych do „Ur So Gay”. Będzie na nim mnóstwo blagierstwa, ponieważ teksty piosenek są dla mnie bardzo ważne. Jest kilka piosenek, które mają cię doprowadzić do płaczu. Ale jest też kilka piosenek, które mają sprawić żebyś tańczył i śpiewał. Każda piosenka na albumie znajduje się na nim z konkretnego powodu

Nim płyta została wydana, część z piosenek - zwłaszcza „Ur So Gay” i „I Kissed a Girl” - wywołały kontrowersje z powodu podejmowanej tematyki i Perry musiała odpierać ataki pod swoim adresem.


UTWORY PROMUJĄCE

Początkowo pierwszym singlem promującym miało być wspomniane już „Ur So Gay”, jednak wybrano „I Kissed a Girl” [nr 2], który wydany 6 maja 2008 roku stała się hitem. Na drugi singiel wydano „Hot n Cold” [nr 7]. Wydany we wrześniu 2008 utwór, dotarł do trzeciego miejsca w Stanach Zjednoczonych. Do czerwca 2010 pobrano go około 4,5 miliona razy, co oficjalnie czyni go jednym z dziesięciu najlepiej sprzedających się w historii utworów w formie cyfrowej. Kolejny singel – ballada „Thinking of You” [nr 4] początkowo miał zostać wydany jako pierwszy singel, jednak ze względu na gwałtowny wzrost popularności „I Kissed a Girl” plany te zostały zmienione. Premiera miała miejsce 23 grudnia 2008. „Thinking Of You” nie poprzedził sukcesów poprzednich singli, do sierpnia 2010 pobrano go niecałe milion razy.

Ostatni, czwarty singel z albumu to „Waking Up in Vegas” [nr 3]. Teledysk nagrano i wydano w marcu 2009, jego reżyserem był Joseph Kahn. Utwór cieszył się dużą popularnością w Stanach Zjednoczonych, Australii i w Kanadzie. Do sierpnia 2010 pobrało go 1,8 miliona osób.


PREMIERA I SUKCES

Wydany 17 czerwca 2008 roku, odniósł oszałamiający sukces. Płyta zadebiutowała na 10. pozycji na liście Billboard 200 z 47 tysiącami sprzedanych kopii w pierwszym tygodniu i pozostał tam przez 84 tygodni. Do 2011 roku album rozszedł się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy w samych Stanach Zjednoczonych, co dało mu w tym kraju status platyny. Z kolei w Kanadzie zadebiutował na 10. miejscu, ale później awansował jeszcze na szóste. W marcu 2010 roku krążek otrzymał tam status podwójnej platyny. W Wielkiej Brytanii „One of the Boys” zadebiutował na jedenastej pozycji i pokrył się platyną. Dotarł także do miejsca jedenastego w Australii, gdzie odznaczył się podwójną platyną.


link: https://www.youtube.com/playlist?list=PLNPGM2D7aODdOnS8toTvQJFvWKZOuDhdt

poniedziałek, 12 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „ALEJA GWIAZD POPKULTURY”


OLGA TOKARCZUK : OD NOBLA PO A.I.


Cześć wszystkim. Zostając na polskim podwórku, przybliżę sylwetkę jednej z najpopularniejszych, a od niedawna również jednej z najgłośniejszych polskich pisarek. Zaczynamy.


MŁODOŚĆ

Olga Tokarczuk urodziła się w Sulechowie koło Zielonej Góry, w zachodniej Polsce. Jest córką dwojga nauczycieli, Wandy Słabowskiej i Józefa Tokarczuka, i ma siostrę. Jej rodzice zostali przesiedleni z dawnych polskich ziem wschodnich po II wojnie światowej; jedna z jej babć była pochodzenia ukraińskiego. Rodzina mieszkała na wsi w Klenicy, 11 mil od Zielonej Góry, gdzie jej rodzice uczyli na Uniwersytecie Ludowym, a jej ojciec prowadził bibliotekę szkolną, w której odkryła swoją miłość do literatury. Jej ojciec był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Jako dziecko Tokarczuk lubiła powieść Henryka Sienkiewicza W pustyni i w puszczy oraz baśnie, między innymi. Jej rodzina później przeniosła się do Kietrza na Śląsku Opolskim, gdzie ukończyła liceum im. C.K. Norwida. W 1979 r. zadebiutowała dwoma opowiadaniami opublikowanymi w młodzieżowym magazynie harcerskim „Na Przełaj” (nr 39, pod pseudonimem Natasza Borodin).

Tokarczuk w 1980 roku studiowała psychologię kliniczną na Uniwersytecie Warszawskim, a w trakcie studiów była wolontariuszką w schronisku dla młodzieży z problemami wychowawczymi. Po ukończeniu studiów w 1985 roku przeprowadziła się do Wrocławia, a następnie do Wałbrzycha, gdzie w latach 1986–1989 pracowała jako psychoterapeutka, a w latach 1989–1996 jako trenerka nauczycieli. W międzyczasie publikowała wiersze i recenzje w prasie, a w 1989 roku wydała tomik poezji. Jej twórczość była nagradzana na Wałbrzyskich Ścieżkach Literackich (1988, 1990). Tokarczuk zrezygnowała z pisania, aby skupić się na literaturze. Powiedziała, że ​​czuje się „bardziej neurotyczna niż moi podopieczni”. Przez pewien czas dorabiała w Londynie, doskonaląc swój angielski, a także korzystała ze stypendiów literackich w Stanach Zjednoczonych (1996) i w Berlinie (2001/02).


KARIERA 

Nim zadebiutowała w 1994 roku powieścią „Podróż ludzi Księgi”, pisała opowiadania i artykuły dla magazynów. W 1995 roku wydała drugą powieść, „E.E”. Jednak dopiero trzecia powieść - „PRAWIEK I INNE CZASY” z 1996 roku - zdobyła uznanie i była nominowana do literackiej nagrody Nike. W kolejnych latach kontynuowała literacką passę. W 1998 roku wydała powieść „Dom dzienny, dom nocny”, a w 2004 roku - „Ostatnie historie”. Dwa lata potem ukazała się jedna z jej najbardziej oryginalnych powieści, inspirowana mitologią mezopotamską - „Anna In w grobowcach świata”.

Kolejny sukces przyszedł wraz z publikacją książki „BIEGUNI” w 2007 roku. Powieść stała się bestsellerem, zdobywając wiele nagród, jak nagrodę literacką Nike w 2008 r., czy Międzynarodową Nagrodę Bookera w 2018 roku. W 2009 roku ukazała się głośna, także z powodu adaptacji z 2017 r. w reżyserii Agnieszki Holland, książkę „PROWADŹ SWÓJ PŁUG PRZEZ KOŚCI UMARŁYCH”. Dzięki obu książkom nagrodzonym zagranicznymi nagrodami, Tokarczuk stała się rozpoznawalna także poza Polską, a wśród jej ulubieńców znaleźli się m.in. piosenkarka Dua Lipa i aktor Pedro Pascal, którzy przyznawali się m.in. do fascynacji „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Jeszcze większym powodzeniem cieszyła się najbardziej ambitna pozycja w dorobku Tokarczuk - pisana przez pięć lat powieść historyczna „KSIĘGI JAKUBOWE”. 


STYL

Styl pisarski Tokarczuk wynika z jej przekonań. Autorka, jak każdy z nas, jest dzieckiem swojej epoki. Jej poglądy są wypadkową tego, z czym się zderzyła tak prywatnie jak i politycznie. Dała temu wyraz choćby w swojej mowię noblowskiej stanowiącej jej etyczne credo. W przemówieniu noblistka wyjaśnia, dlaczego podejmuje tak specyficzny projekt literacki, do którego elementów należą fragmentaryczność, autobiografizm, metafikcja, fascynacja „życiem” obiektów, i tłumaczy genezę tychże.


LITERACKI NOBEL I WYZNANIE O A.I.

W 2015 roku opublikowany został zbiór opowiadań Tokarczuk pt. „Gra na wielu bębenkach”. Wśród zamieszczonych tam opowiadań jeden jest szczególny, głównie ze względu na adaptację z udziałem Katarzyny Figury: „ŻUREK”. W 2019 roku Tokarczuk otrzymała (za rok 2018) Literacką Nagrodę Nobla, w uzasadnieniu podając: „Za narracyjną wyobraźnię, która z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic jako formę życia„. W tym samym roku Tokarczuk wydała zbiór esejów „CZUŁY NARRATOR” (jego tytuł był zarazem tytułem noblowskiego przemówienia, który został w zbiorze zawarty).

Jednocześnie Olga Tokarczuk zaczęła wzbudzać kontrowersje z powodu swoich poglądów. Już w przemówieniu noblowskim wspomniała Wikipedię, którą podziwia i wspiera, a którą porównała z koncepcją pansofii Jana Amosa Komenskiego, tj. omniscjencji (wiedzy pełnej). W ostatnim czasie, z kolei, o Tokarczuk znów zrobiło się głośno, gdy pisarka przyznała się do korzystania ze sztucznej inteligencji przy pisaniu swoich ostatnich książek.

W cieniu ostatnich głośnych pogłosek na swój temat, Tokarczuk wydała pierwszą po przyznaniu jej literackiego Nobla powieść „EMPUZJON”. Na premierę czeka, z kolei, książka zapowiadana przez Tokarczuk jako jej ostatnią powieść: „Świata jest za dużo”. 



Mimo kontrowersji, jakie Tokarczuk wzbudza, warto ją docenić za wrażliwość jaką obdarza swoich bohaterów, a także za fragmentaryczność i metafikcję pisanych przez siebie książek, w których można znaleźć również elementy autobiograficzne i jej, niejednokrotnie głośne, poglądy.


link: https://lubimyczytac.pl/autor/14259/olga-tokarczuk 

niedziela, 11 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „BOHATEROWIE POPKULTURY”


Cześć wszystkim. W związku ze zbliżającym się tegorocznym Halloween na dniach będzie można się spodziewać mojej recenzji najnowszego filmu (albo filmowego rebootu, jak kto woli) na podstawie serii gier „Resident Evil”. I choć gry nie mają konkretnego bohatera (w przeciwieństwie do adaptacji Paula W. S. Andersona), przygotowałem dla was sylwetkę postaci najbardziej kojarzonej z tą serią: CHRISA REDFIELDA. Zaczynamy.


Dane:

Twórcy: Shinji Mikami, Isao Ohishi

Odtwórca: Scott McCulloch [„Resident Evil”, dubbing],

                  Roger Craig Smith [„Resident Evil 5-6”, dubbing]

                  David Vaugh [„Resident Evil 7”, dubbing]

                  Wedworth Miller [„Resident Evil: Afterlife”, reż. Paul W. S. Anderson]


HISTORIA POWSTANIA. GENEZA POSTACI.

Chris został przedstawiony jako jeden z dwóch grywalnych protagonistów – obok swojej partnerki, Jill Valentine – w grze z gatunku survival horror „Resident Evil” (1996) studia Capcom. Postać tę stworzyli reżyser Shinji Mikami oraz projektant Isao Ohishi. Projektant Hideki Kamiya opisał Chrisa jako „twardziela, który nie bawi się w sentymenty”, przyznając, że sam jest miłośnikiem tego archetypu. Chris, biały Amerykanin, służył w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych, zanim dołączył do S.T.A.R.S. (Special Tactics and Rescue Service) – jednostki operacji specjalnych przy Departamencie Policji w Raccoon City. Choć ich wątki fabularne przebiegają podobnie, rozgrywka w przypadku Jill i Chrisa różni się; Chris nie może nosić w ekwipunku tylu przedmiotów co Jill, ale potrafi szybciej biegać i wytrzymać więcej obrażeń.

Na przestrzeni serii wygląd Chrisa był wielokrotnie modyfikowany. W odniesieniu do gry „Resident Evil 5” (2009) grafik Yosuke Yamagata stwierdził, że twórcy „opracowali nowy projekt, zachowując charakterystyczną kolorystykę – zieleń dla Chrisa i błękit dla Jill – aby nawiązać do ich dawnego wyglądu”. Rysy twarzy postaci oparto głównie na modelu z remake’u „Resident Evil” z 2002 roku, dodając rozmaite szczegóły w celu uzyskania „realistycznej budowy”. W tej części Chris jest głównym bohaterem; projektanci postanowili skupić się na tym, jak postać zmieniła się z biegiem lat od czasu pierwszej odsłony gry. Zwiększona masa mięśniowa bohatera miała świadczyć o intensywnych treningach, przygotowujących go do walki wręcz z potężnym antagonistą serii, Albertem Weskerem. Producent „Resident Evil 5”, Jun Takeuchi, przyznał, że ze względu na popularność obu postaci fani serii chcieli zobaczyć grę, w której zarówno Leon S. Kennedy, jak i Chris występowaliby w roli głównych bohaterów. Takeuchi wyraził opinię, że sytuacja, w której ci dwaj bohaterowie nigdy by się nie spotkali przed zakończeniem serii, byłaby „dość dramatyczna”; Do tego spotkania doszło w grze „Resident Evil 6” (2012), w której Chris prezentuje się nieco niechlujnie z powodu alkoholizmu i amnezji pourazowej. Projektant postaci Tsutomu Kawade zauważył, że zespół zdawał sobie sprawę, iż potężne ramiona Chrisa są jego najbardziej charakterystyczną cechą. W rezultacie projekt uwydatniał tę część ciała, a niebiesko-zielony strój zachowywał typową dla postaci kolorystykę.

W kontekście „Resident Evil 7: Biohazard” (2017) Takeuchi wspomniał, że początkowo planowano uczynić Chrisa głównym bohaterem; ze względu na czas, jaki upłynął od jego ostatniego występu, musiałby on zostać przedstawiony jako postać heroiczna. Z perspektywy czasu Takeuchi uznał, że tworzenie gry z serii „Resident Evil” to nie to samo, co kreowanie postaci bohatera pokroju Chrisa. Według producenta Masachiki Kawaty główna grywalna postać miała być „zupełnie nowa”, a nie przypominać „superbohatera-twardziela” w stylu Chrisa z „Resident Evil 5”. Reżyser Kōshi Nakanishi uważał, że wygląd Chrisa z „Resident Evil 6” „nie pasowałby do silnika ani estetyki Resident Evil 7”. Nakanishi argumentował, że „gra często sprawia wrażenie dość realistycznej; połączenie tego z charakterem »siódemki« mogłoby wywołać poczucie niespójności”.

Twórcy chcieli nadać postaci bardziej „fotorealistyczny wygląd” przez całkowicie nowy projekt. Nakanishi sądził, że gdyby Chris wyglądał tak samo jak w poprzednich odsłonach, gracze odnieśliby wrażenie „niespójności”, choć komentatorzy i gracze twierdzili, że wprowadzone zmiany uczyniły postać nierozpoznawalną.


CHARAKTER

Chris Redfield, prócz odwagi i nieustępliwości, charakteryzuje się również determinacją i uporem. Jest całkowicie oddany walce z bioterroryzmem oraz niszczeniu korporacji Umbrella i powiązanych z nią zagrożeń. Na walkę z organizacją Umbrella, Redfield poświęcił całe dorosłe życie. Redfield jest również lojalny wobec swoich żołnierzy, a także wobec swojej rodziny, w tym swojej partnerki, Jill Valentine. W konsekwencji cechuje się wyjątkowo silnym poczuciem odpowiedzialności: jako dowódca bierze na siebie ciężar podejmowanych decyzji, co w późniejszych odsłonach serii bywa dla niego źródłem wewnętrznych rozterek, gdy giną jego ludzie.


W JAKICH PRODUKCJACH WYSTĘPUJE?

Chris Redfield, choć najbardziej kojarzony z serią gier „Resident Evil”, nie występuje we wszystkich jej odsłonach. Jako centralna postać pojawia się jedynie w czterech częściach (na siedem, jakie powstały): pierwszej oraz w trzech ostatnich. Głosu tej postaci użyczyli różni aktorzy: Scott McCulloch w jedynce, Roger Craig Smith w piątce i szóstce oraz David Vaugh w siódemce.

Kiedy Paul W. S. Anderson zabrał się za adaptowanie serii gier, podszedł do materiału źródłowego bardzo swobodnie. Nie tylko głównym bohaterem uczynił Alice, która w grach w ogóle się nie pojawia, ale też wprowadził Chrisa Redfielda dopiero w części szóstej pt. „Resident Evil: Afterlife 3D”. Filmową postać Chrisa Redfielda zagrał Wenworth Miller, aktor najbardziej kojarzony z serialem „Prison Break: Skazany na śmierć”.

sobota, 10 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim. W tym odcinku „Nutki nostalgii” przeniesiemy się do lat 80, w których zapoznamy się z historią utworu The Cure „LOVESONG”. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU

Piosenka powstała po reaktywacji zespołu, do której doszło w połowie lat 80. Wraz z odnową zespołu przyszła też odnowa stylu muzycznego. Wpływ na tą decyzję miało kilka czynników, tak przyjemnych, jak i tych mniej przyjemnych.

W 1988 r. wśród członków The Cure doszło do dwóch ślubów: w marcu Porl Thompson ożenił się z Janet Smith, młodszą siostrą frontmana zespołu, Roberta. Z kolei kilka miesięcy później, w sierpniu, sam Robert Smith poślubił Mary Poole. Jednocześnie miejsce miało inne, mniej optymistyczne wydarzenie: z zespołu został wyrzucony perkusista i klawiszowiec Lol Tolhurst z powodu narastających problemów alkoholowych, przez które dochodziło między nim, a innymi członkami do licznych scysji. Usunięcie Tolhursta miało nieprzyjemny przebieg; wprawdzie koledzy z zespołu umieścili jego nazwisko jako współautora wszystkich kompozycji na nowej płycie z 1989 roku, chociaż jego wkład w powstanie płyty był minimalny – jednak były klawiszowiec grupy wytoczył proces o prawo używania nazwy The Cure. Na szczęście dla muzyków The Cure tocząca się w pierwszej połowie lat 90. sprawa nie sparaliżowała działalności zespołu.

Na tym tle członkowie grupy zaczęli pracę nad nowym albumem, który miał promować m.in. romantyczny utwór „Lovesong”. Podobnie jak w przypadku wariantów tytułu utworu The Cure „In Between Days”, nie ma powszechnie przyjętego sposobu odstępu między tytułem „Lovesong”, ponieważ na wielu oficjalnych wydawnictwach The Cure zmienia się on między „Lovesong” a „Love Song”. Oryginalna okładka albumu „ Disintegration ” z 1989 roku zawiera „Love Song” na liście utworów i „Lovesong” na arkuszu tekstów; poprawiona okładka zremasterowanego albumu z 2010 roku konsekwentnie używa „Lovesong”.


ANALIZA

Piosenka to osobiste wyznanie miłości i obietnica stałości, którą lider grupy Robert Smith napisał jako prezent ślubny dla swojej wieloletniej partnerki, Mary Poole. Piosenka powstała jako zapewnienie o uczuciach i oddaniu, zwłaszcza w czasie, gdy zespół często wyjeżdżał w trasy koncertowe z dala od domu. Podkreśla to w szczególności rozpoznawalna fraza „However I far, I will always love you” („Niezależnie od odległości,/ Zawsze będę cię kochać”). Warto też dodać, że piosenka kontrastuje z poprzednimi, bardziej ponurymi kompozycjami zespołu, aczkolwiek pozostała równie głęboko emocjonalna jak poprzednicy. A kolejne rozpoznawalne piosenki The Cure, np. „Friday, I`m in love”, miały dopiero nadejść.


PREMIERA I SUKCES

Utwór odniósł znaczny sukces w Stanach Zjednoczonych, gdzie w październiku 1989 roku osiągnął drugą pozycję na liście przebojów i stał się jedynym utworem zespołu, który znalazł się w pierwszej dziesiątce listy Billboard Hot 100. W Wielkiej Brytanii singiel znalazł się na 18. miejscu, a w Kanadzie i Irlandii znalazł się w pierwszej dwudziestce.

Utwór był coverowany przez wielu artystów, w tym przez amerykański zespół rockowy 331, nagrany na potrzeby soundtracku komedii romantycznej „50 pierwszych randek”.

https://youtu.be/egX9ZDaIrkU?si=YCGy_mjpHPNiWVC6

Swoją wersję w 2011 roku przedstawiła również Adele, która umieściła go na płycie pt. „21”.

https://youtu.be/SCr2nU3CLzE?si=QudSz_mjuKp2ukCZ

Oprócz tego rozszerzona wersja utworu znalazła się na albumie z remiksami zespołu z 1990 r., „Mixed Up”. Instrumentalna wersja demo nagrana przez zespół znalazła się na drugiej płycie reedycji „Disintegration” z 2010 r. Do singla dołączono również teledysk z zespołem występującym w jaskini.


link: https://youtu.be/ks_qOI0lzho?si=qhsm5WWRY4DynLXZ


TŁUMACZENIE


The Cure


„MIŁOSNA PIEŚŃ”

tytuł oryg. „Lovesong”


Za każdym razem, gdy jestem z Tobą sam na sam
Sprawiasz, że czuję się jak w domu
Za każdym razem, gdy jestem z Tobą sam na sam
Sprawiasz, że czuję się jak w całości

Za każdym razem, gdy jestem z Tobą sam na sam
Sprawiasz, że czuję się jak w młodości
Za każdym razem, gdy jestem z Tobą sam na sam
Sprawiasz, że czuję się jak w zabawie

Niezależnie od odległości
Zawsze będę Cię kochać
Niezależnie od długości pobytu
Zawsze będę Cię kochać
Niezależnie od słów, które wypowiem
Zawsze będę Cię kochać
Zawsze będę Cię kochać

Za każdym razem, gdy jestem z Tobą sam na sam
Sprawiasz, że czuję się jak w wolności
Za każdym razem, gdy jestem z Tobą sam na sam
Sprawiasz, że czuję się jak w czystości

Niezależnie od odległości
Zawsze będę Cię kochać
Niezależnie od długości pobytu
Zawsze będę Cię kochać
Niezależnie od słów, które wypowiem
Zawsze będę Cię kochać
Zawsze będę Cię kochać

piątek, 9 października 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Cześć wszystkim. Po dwóch analizach de facto lektur szkolnych i ich adaptacji (spośród których jedna aktualnie hula w salach kinowych…), zapraszam tym razem na kosmiczną odyseję pełną cudownie brytyjskiego, absurdalnego, humoru. W jej trakcie odszukamy bowiem różnice między książką SF Douglasa Adamsa „AUTOSTOPEM PRZEZ GALAKTYKĘ”, a adaptacją z 2005 roku. Bierzemy stopa i lecimy.


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

  Pewnego dnia młody Ziemianin dowiaduje się z zaskoczeniem, że jego najbliższy przyjaciel Ford jest kosmitą, a Ziemia za chwilę zostanie zniszczona, gdyż znajduje się na trasie planowanej międzygalaktycznej autostrady. Jak mu przekazuje beznamiętnie przyjaciel, informacja o tych planach została już dość dawno wywieszona w jakimś galaktycznym urzędzie na planecie Alfa Centauri, tyle że Ziemianie jej nie oprotestowali, co oznacza, że wyrazili zgodę. Unicestwienie ojczystej planety oraz zagłada ludzkiego gatunku to jednak dla głównego bohatera dopiero początek niesamowitych przygód.



RÓŻNICE MIĘDZY KSIĄŻKĄ, A FILMEM


Warto zaznaczyć na dobry początek, że autor powieści, Douglas Adams, napisał pierwszą wersję scenariusza już w latach 80 (książka wyszła pod koniec lat 70), jednak przez kolejne lata tworzył kolejne wersje skryptu. Ostatecznie film powstał po śmierci Adamsa (któremu adaptacja jest dedykowana), na podstawie trzeciej wersji scenariusza.


DZIEŃ PEŁEN NIESPODZIANEK

  Podobnie jak książka, film rozpoczyna się od wprowadzenia, przy czym w filmie ma ono zupełnie zmieniony ton. Książkowe ma charakter ateistyczny (pojawiają się wzmianki o kontrowersyjnych książkach dotyczących Boga wynikające z faktu, że Adams był ateistą), z kolei w filmie jest ono typowo brytyjsko-absurdalne (wspomniane są tam delfiny, które ostrzegały ludzkość przed potencjalną zagładą, jednak nikt nie potrafił je zrozumieć…). W filmowym wprowadzeniu nie ma też książkowej wzmianki o dziewczynie, która próbowała zmienić świat na lepsze, próbując przekonać ludzi by byli dla siebie bardziej mili. A trzeba nadmienić, że wypowiedzi narratora są żywcem wzięte z samej książki. 

  Dopiero po tym wprowadzeniu fabuła przenosi się na Ziemię. Poznajemy głównego bohatera, Artura Denta, którego dom ma być wyburzony, a na jego miejsce ma stanąć autostrada. Podobnie jak w książce, Artur dowiaduje się o tym dzień przed rozbiórką; gdy go poznajemy w filmie, leży w samym szlafroku tuż pod buldożerem na znak sprzeciwu wobec rozbiórki. Film pomija tajemnicze anomalie, do których dochodzi w czasie dyskusji z szefem budowlanym i niemal z marszu wprowadza drugą kluczową postać: Forda Prefecta, który w trakcie późniejszej rozmowy w pubie wyjawia Arturowi, że jest kosmitą. Mało tego, Ziemia ma zostać poddana rozbiórce z powodu budowy międzygalaktycznej autostrady. Kiedy tylko dochodzi do rozbiórki Ziemi, Ford Prefect i Arthur łapią autostop i trafiają na pokład statku Vogonów. W tym właśnie momencie w książce poznajemy Prezydenta Zaphoda Beeblebroxa, który przemierza Galaktykę ze swoją ukochaną, Trillian, podczas gdy w filmie Zaphod pojawia się po ucieczce Arthura i Forda Prefecta ze statku Vogonów. Sam pobyt u Vogonów i tortury z użyciem poezji vogońskiej zgadzają się z opisem w książce.


KOSMICZNA ODYSEJA

  Bohaterowie wprost ze statku Vogonów trafiają na pokład statku Prezydenta Zaphoda, gdzie Artur w osobie Trillian rozpoznaje dziewczynę, którą próbował poderwać jeszcze gdy był mieszkańcem Ziemii. Poznają również Marvina, androida-paranoika cierpiącego na ciężką depresję i sypiącego sarkastycznymi uwagami jak asami z rękawa (w adaptacji brawurowo dubbingowanego przez nieodżałowanego Alana Rickmana). Szybko też wychodzi na jaw, że statek na który Artur i Ford trafili, został ukradziony przez Zaphoda i Trillian. Po krótkiej wymianie zdań i drobnych formalnościach, wyruszają dalej w podróż po Galaktyce. Odbywają skok w nadprzestrzeń i lądują na planecie o nazwie Magrathea. Po drodze zostają ostrzelani przez dwie rakiety, które jednak zostają przemienione: jedna w donicę, a druga - w bardzo zdziwionego wieloryba. 

  Sam pobyt na Magrathei w filmie odpowiada opisowi w książce, co najwyżej zostaje bardziej rozbudowany względem pierwowzoru. Pobyt Zaphoda, Trillian i Forda w podziemiach planety jest bardziej szczegółowy niż w książce, poza tym dodany został też gag z łopatami wyłaniającym się z wnętrza planety. W tym czasie gdy Zaphod, Trillian i Ford przebywają w podziemiach, Artur gubi Marvina, z którym pozostał, i spotyka tajemniczego mężczyznę o imieniu Slartibartfast, który informuje bohatera że na miejsce starej, wyburzonej na rzecz międzygalaktycznej autostrady Ziemii zbudowano jej wierną replikę. 


OSTATECZNE PYTANIE

  Slartibartfast zabiera Artura do ośrodka budowy planet Magrathei i pokazuje mu, że w odległej przeszłości rasa „hiperinteligentnych, międzywymiarowych istot” stworzyła superkomputer o nazwie Głęboka Myśl, aby znaleźć odpowiedź na „Ostateczne Pytanie o Życie, Wszechświat i Całą Resztę”. W filmie wzmianka o Głębokiej Myśli pojawia się znacznie wcześniej i została bardziej rozbudowana. Głęboka Myśl ostatecznie odkryła, że ​​odpowiedź wynosi 42, co nie miało sensu, ponieważ samo Ostateczne Pytanie nie było znane. Ponieważ ustalenie Ostatecznego Pytania było zbyt trudne nawet dla Głębokiej Myśli, w tym celu skonstruowano jeszcze bardziej zaawansowany superkomputer. Tym komputerem była planeta Ziemia, zbudowana przez mieszkańców Magrathei, która była pięć minut od ukończenia swojego zadania i znalezienia Ostatecznego Pytania, gdy Vogoni ją zniszczyli. Hiperinteligentne superistoty uczestniczyły w programie jako myszy, przeprowadzając eksperymenty na ludziach, udając, że są poddawane eksperymentom.

  Tak samo jak w książce, filmowy Slartibartfast zabiera Artura do swoich przyjaciół, którzy są na uczcie zorganizowanej przez myszy Trillian. Myszy odrzucają jako zbędny pomysł zbudowania nowej Ziemi, aby rozpocząć proces od nowa, decydując, że mózg Artura prawdopodobnie zawiera Ostateczne Pytanie. Oferują kupno mózgu Artura, co prowadzi do walki, gdy odmawia. Grupie udaje się uciec, gdy system bezpieczeństwa planety niespodziewanie się wyłącza, ale natychmiast wpadają na winowajców: policję ścigającą Zaphoda. Policja otacza Zaphoda, Artura, Forda i Trillian, a sytuacja wydaje się rozpaczliwa, ponieważ są uwięzieni za bankiem komputerowym, który ma eksplodować od strzałów z broni funkcjonariuszy. Jednak policjanci nagle umierają, gdy ich systemy podtrzymywania życia ulegają zwarciu. Podejrzliwy Ford odkrywa na powierzchni, że Marvin się znudził i wyjaśnił swoją wizję wszechświata statkowi kosmicznemu policjantów, co powoduje, że statek popełnia on samobójstwo. Piątka przyjaciół opuszcza Magratheę i postanawia udać się do Restauracji na Końcu Wszechświata.



To była moja analiza różnic między powieścią Douglasa Adamsa „Autostopem przez galaktykę”, a adaptacją z 2005 roku. Co o niej sądzicie? Piszcie swoje wrażenia w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nową analizą. Cześć.