piątek, 10 lipca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Cześć wszystkim. Już za tydzień odbędzie się polska premiera głośnej adaptacji „Odysei” w reżyserii Christophera Nolana (nie omieszkam ją zrecenzować). Ponieważ już zdarzyło mi się konfrontować ze sobą poemat Homera z jedną z adaptacji (konkretnie z miniserialem Andrieja Konczałowskiego z 1997 roku), tym razem przeanalizuję „ILIADĘ” Homera i „TROJĘ” Wolfganga Petersena. Zaczynamy.


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

Trwa wojna trojańska toczona o piękną Helenę, uprowadzoną jako żona księcia Parysa. Żadna ze stron konfliktu nie zamierza ustępować. Walka trwa także wśród greckich bogów, którzy nie przebierają w środkach, by przechylić szalę zwycięstwa na korzyść tych, których popierają.

W obozie Greków dochodzi do sporów, Achilles - grecki heros - rezygnuje z udziału w walce. Wydaje się, że nic nie uratuje ich od przegranej. Na szczęście Zeus podejmuje inną decyzję, a przebiegły Odyseusz wpada na szatański pomysł...


CZAS AKCJI I BOHATEROWIE

Pierwsza rzecz, na jaką trzeba zwrócić uwagę, to rozbudowany czas trwania eposu i filmu. Akcja „Iliady” obejmuje jedynie dziewiąty rok jej trwania, i to zaledwie kilka tygodni, podczas gdy filmowcy biorący na warsztat mit o wojnie z Troją ukazywali również jej przyczyny i koniec. Nie inaczej jest w „Troi” Wolfganga Petersena. Dodatkowo scenarzysta David Benioff - późniejszy showrunner serialu „Gra o tron” - dorzucił również element odwiecznych starć między Achają, a Troadą, zakończone pokojem między obydwoma królestwami. Pokój ten zostaje jednak zakłócony przez przybyłego do Myken Hektora i towarzyszącego mu Parysa, który uwodzi Helenę. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że filmowa Helena, inaczej niż mitologiczna w ogóle, dobrowolnie wyrusza do Troi, podczas gdy według mitu została przez Parysa porwana.

Kolejna różnica filmowa, właściwie niezgodna z przekazem mitologicznym niż samego Homera, to postać Achillesa i jego powiązanie tak z Patroklesem, jak i z Agamemnonem. W filmie herosa z królem Achai łączy od samego początku wyjątkowo chłodna relacja (w początkowej bitwie w Tracji Achilles bierze udział właściwie od niechcenia), podczas gdy w „Iliadzie” napięcie między nimi wybucha dopiero po uprowadzeniu przez Agamemnona branki Bryzeidy, w której Achilles - przynajmniej w wersji filmowej - się zakochał. „Przynajmniej”, bo w „Troi” Achilles i Patrokles są kuzynami, podczas gdy w mitologii greckiej (a w „Iliadzie” wręcz jest to zasugerowane) łączyła ich więź niemalże homoseksualna (swoją rozpacz po śmierci Patroklesa Achilles wyraża w taki sposób, jakby opłakiwał ukochaną kobietę).

  Podstawowa różnica między eposem Homera, a filmem Petersena, to obecność bogów w poemacie i ich całkowity brak w wersji filmowej. Achajowie i Trojanie, owszem, wierzą w bogów, ale sami nieśmiertelni ani razu się nie pokazują, nawet w formie głosu zza offu, co można by jeszcze odebrać jako głos sumienia ludzkich bohaterów. Tak naprawdę bogowie praktycznie ani na moment nie odstępowali walczących na krok, wspierając wybranych wojowników z obu stron. Sojusznikami Troi byli Afrodyta, Apollo (któremu filmowi Trojanie oddają cześć) z Artemidą i Ares. Po stronie Achai stanęli z kolei: Hera, Atena (co zrozumiałe, skoro Parys zdyskwalifikował obie boginie z konkurów o miano najpiękniejszej), Posejdon i Hefajstos. Brak bogów w filmie miał na celu urealnienie opowiadanej historii zgodnie z modą jaka wówczas zapanowała w amerykańskiej popkulturze po ataku z 11 września. 


PRZEBIEG WOJNY

Zarówno mitologia grecka, jak i „Iliada” Homera, zgodnie podają, że przyczyną wybuchu wojny trojańskiej była chęć odbicia Heleny. Tymczasem w „Troi” odzyskanie królowej to jedynie pretekst (zwłaszcza dla Agamemnona, któremu marzy się panowanie nad Morzem Egejskim). Wśród wojowników niechętnych do uczestnictwa w wojnie jest Achilles, co akurat jest zgodne z przekazem mitologicznym, acz powód jest inny: w mitologii chodziło o zapewnienie mu bezpieczeństwa, z kolei w filmie Achillesem kieruje nienawiść do Agamemnona. Film pomija także złożenie Ifigenii przez Agamemnona dla udobruchania gniewu bogów niezsyłających pomyślnych wiatrów (co w filmie dodatkowo podkreśliłoby okrutny charakter króla). Zamiast tego Achajowie, mówiąc kolokwialnie, z buta wjeżdżają pod Troję. Tu z kolei pojawia się nieścisłość względem „Iliady”: spór o Bryzeidę w filmie wybucha po pierwszej stoczonej bitwie (czyli de facto, zaraz po dokonaniu desantu na Troję), natomiast w „Iliadzie” ma on miejsce dopiero w dziewiątym roku wojny. W filmie z kolei wygląda to tak, jakby Achilles nie brał czynnego udziału w wojnie przez praktycznie dziewięć lat.

Parys decyduje się zawrzeć z Menelaosem układ: jeśli go pokona, może zabrać Helenę, jeśli zginie Menelaos, Helena zostanie. W „Iliadzie” również ma miejsce pojedynek między Menelaosem, a Parysem, jednak dopiero po wielu latach ciągłych walk, a poza tym w filmowej wersji Menelaos ginie w walce, co daje sygnał Achajom do walk z Trojanami, podczas gdy w przekazach mitologicznych sygnałem do zaatakowania Troi stała się nieudana „odprawa posłów greckich” zorganizowana w celu odzyskania Heleny bez rozlewu krwi.

Po bitwie pod murami Troi, gdy Achilles wycofuje się z dalszych walk, do jego namiotu przybywa Patrokles chcąc go przekonać do zmiany zdania. Wówczas Achilles, tak jak to mówią mity, przywdział kuzyna (kochanka) w swoją zbroję i rozkazał mu samemu walczyć. W tym czasie Hektor, wbrew swojej woli, zostaje wysłany przez Priama by zaatakować Achajów. Zarówno w filmie jak i w „Iliadzie” do ataku dochodzi przy achajskich okrętach. Hektor zabija jednego z wojowników sądząc, że to sam Achilles, jednak okazuje się, że był to Patrokles. Walka zostaje przerwana na jeden dzień, a Achilles dowiaduje się o śmierci Patroklesa i poprzysięga zemstę. Dochodzi do słynnego pojedynku Achillesa z Hektorem, w wyniku którego Hektor ginie. Tu następuje opis zgodny z przekazem tak mitologicznym, jak i homeryckim: Achilles przywiązuje zwłoki Hektora do rydwanu i wlecze je przez resztę dnia wokół murów miasta na oczach Priama i Andromachy (żony Hektora), upokarzając go. Wieczorem z kolei Priam przybywa do namiotu Achillesa i błaga go o zwrócenie ciała Hektora, na co Achilles przystaje.


ZŁUPIENIE TROI

Ukazując na ekranie złupienie Troi, adaptatorzy inspirowali się bardziej początkiem „Odysei” Homera i „Eneidy” Wergiliusza (podobnie jak ma to miejsce w każdej adaptacji samej „Odysei” Homera), aczkolwiek i tutaj pojawiają się nieścisłości względem przekazów mitologicznych. Po pierwsze, jak już zaznaczyłem, w „Iliadzie” i mitologii Achilles ginie jeszcze przed budową konia trojańskiego, a w filmie: w trakcie łupienia (aczkolwiek powód jest ten sam, bo w końcu pięta Achillesa stała się niemalże przysłowiowa). Po drugie Agamemnon ginie z ręki Bryzeidy, próbując ją zgwałcić w czasie łupienia Troi, tymczasem w mitologii greckiej (oraz w jedynej zachowanej trylogii antycznej pt. „Oresteja”) Agamemnon zginął z ręki żony, Klitajmestry, a do Achai sprowadził nie Bryzeidę, lecz Kasandrę.

Ani „Odyseja” ani „Eneida” nie wspominają o ucieczce Parysa i Heleny spod płonącej Troi, jak to pokazano w filmie, co jednak nie ma żadnego potwierdzenia w innych przekazach mitologicznych. Znalazło nawet swoje odzwierciedlenie w dramacie „Helena” Eurypidesa, którego akcja rozgrywa się w Egipcie, gdzie schronili się Helena z Parysem. Wniosek: oboje mogli uciec spod Troi, co adaptatorzy wzięli pod uwagę. Całość zaś kończy się pochówkiem Achillesa, czego w „Iliadzie” nie ma (poemat Homera kończy się, z kolei, pochówkiem Hektora).



To była moja analiza „Iliady” Homera i filmu „Troja” Wolfganga Petersena. Co o niej sądzicie? Piszcie o swoich wrażeniach w komentarzach, a my widzimy się za dwa tygodnie z nowym odcinkiem analitycznym. Cześć.

czwartek, 9 lipca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Wielu autorów pisząc swoje książki, chciało przekazać swoim czytelnikom jakieś wartości, niezależnie od ich wieku. Często w tym celu sięgało po metafory, alegorie lub inne symbole, tworząc w ten sposób POWIEŚCI-PARABOLE. W historii literatury zdarzało się wiele takich przykładów, a ja znalazłem dla was osiem najbardziej rzucających się w oczy. Zaczynamy.


8, „Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego

Zaczynamy od powieści paraboli, która tylko pozornie przywodzi na myśl książkę młodzieżową. Tak naprawdę najsłynniejsze dzieło Antoine’a de Saint-Exupéry’ego stanowi sztandarowy przykład powieści paraboli. W natłoku sytuacji autor przekazuje uniwersalne prawidła ludzkiej egzystencji i postawy wobec życia. Ogromną rolę odgrywają tutaj symbole i alegorie (np. róża, czy lis). Aż nie chce się wierzyć, że dla niektórych książka przekazuje banalne wartości na poziomie… Paolo Cohelo. Każdy element świata przedstawionego w „Małym Księciu” ma przecież podwójne dno.


O parabolicznym charakterze wybranych powieści świadczą choćby brak dokładnej daty, w której rozgrywają się opisywane zdarzenia. Przykład mamy w „Dżumie” Camusa.


7, „Dżuma” Alberta Camusa

O czasie akcji powieści Camusa wiemy tylko, że rozgrywa się w „roku 194…” (można więc śmiało założyć, że są to lata 40). Choć wydaje się, że stanowi to nawiązanie do XIX-wiecznej literatury (w takim „Frankensteinie” Mary Shelley, albo „Cierpieniach młodego Wertera” Goethego czas akcji też nie jest sprecyzowany), w rzeczywistości świadczy o jednej z podstawowych cech powieści-parabol: przedstawione postacie i wydarzenia nie są ważne ze względu na swe cechy jednostkowe, ale obrazują pewne uniwersalne prawdy dotyczące egzystencji ludzkiej, historii czy świata.


Wśród wielu autorów specjalizujących się w powieściach parabolach warty uwagi jest chociażby Thomas Mann. Przykładem parabolicznej powieści jego autorstwa jest „Doktor Faustus”.


6, „Doktor Faustus” Thomasa Manna

Jeśli „Buddenbrookowie” stanowią parabolę młodzieńczych lat Manna, to „Doktor Faustus” - tak jak późniejsze arcydzieło Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata” - odwołuje się do dramatu Johanna Wolfganga von Goethego. Tytułowy bohater podpisuje (lub wskutek choroby wydaje mu się, że podpisuje) pakt z diabłem, dzięki któremu zyskuje natchnienie do tworzenia sztuki. Thomas Mann nie był jedynym, który odwoływał się do „Fausta”, bo do tego samego dramatu nawiązywał jego brat, Klaus („Mefisto”).


Jednym z mistrzów powieści-parabol był Herman Hesse. Wśród wielu jego tytułów (jak „Wilk stepowy”) postawiłem na „Siddharthę”.


5, „Siddhartha” Hermanna Hesse

Hesse znany był z powieści o kontekście egzystencjalnym, odnosiły się m.in. do hinduskiej filozofii. Wspólnym tematem jego książek jest samotne szukanie harmonii i głębi duchowej w skłóceniu ze społeczeństwem (czego przykładem jest choćby wspomniany „Wilk stepowy”, który swego czasu stał się kultową pozycją wśród hippisów). Nie inaczej jest z „Siddharthą”, która stanowi indyjską odmianę „powieści rozwojowej” (Bildungsroman). Książka przedstawia realia świata i filozofii hinduskiej, co jest wynikiem podróży autora do Indii w 1911 roku.


Równie sztandarową powieścią parabolą jest „Proces” Franza Kafki, który uplasował się tuż przed samym podium.


4, „Proces” Franza Kafki

Fabułę „Procesu” można rozumieć na dwa sposoby. W równym stopniu funkcjonuje na poziomie dosłownym (absurdalne powody aresztowania) jak i metaforycznym (los człowieka w obliczu niepoznawalnego świata). Nie bez znaczenia jest też prywatne życie samego Kafki, który przez całe życie był trzymany pod ojcowskim butem, a z domu wyprowadził się dopiero po 30-tce. „Proces”, podobnie jak „Dżuma” Camusa, nie ukazuje konkretnych realiów historycznych, a skupia się na ludzkiej egzystencji, bezradności i samotności. Jak większość dzieł Kafki. 


Na podium uplasowały się najsłynniejsze paraboliczne powieści. Na początek wyprawimy się na morską wyprawę by zapolować na wieloryba.


3, „Moby Dick” Hermana Melville’a

Spośród wszystkich wymienionych tu parabolicznych powieści, „Moby Dick” niewątpliwie stanowi spore wyzwanie dla czytelnika. Interpretowana na różne sposoby, dla jednych stawała się alegorią walki dobra ze złem, dla innych: politycznym pamfletem i filozoficznym traktatem. Książkę Melville’a zainspirowała autentyczna wyprawa wielorybników, jednak prawdziwa historia stanowi pretekst dla autora, by naszpikować ją biblijnymi konotacjami. Wspomniana alegoria walki dobra ze złem, biblijne imiona, forma przypowieści… wybuchowa, choć niełatwa, mieszanka.


Skoro mowa o alegoriach, nie zabrakło ich też w powieści paraboli z miejsca 2, czyli w „Folwarku zwierzęcym” George’a Orwella.


2, „Folwark zwierzęcy” George’a Orwella

Orwell jako zatwardziały przeciwnik komunizmu, dał wyraz swojej niechęci w wielu książkach. O ile „Rok 1984” jest przerażającą wizją antyutopijnego świata jaki mógłby kiedyś nadejść, o tyle „Folwark zwierzęcy”, niczym „Mały Książę”, przyjmuje formę zbliżoną do bajki dla dzieci. Trudno jednak nazwać go książką dla dzieci. Owszem, pojawiający się tu bohaterowie to zwierzęta, ale stanowią karykaturalne odbicie przywódców z XX wieku. Poza tym pod postacią ezopowej bajki autor ukazał mroczne strony autorytetu i przybierającego na sile totalitaryzmu. 


Najlepszą i najbardziej dającą do myślenia powieścią parabolą jest jednak najsłynniejsza książka w dorobku Williama Goldinga, czyli „Władca much”.


1, „Władca much” Williama Goldinga

Pozornie powieść Goldinga to przygodowa robinsonada o grupie dzieci uwięzionych na bezludnej wyspie. Pod tym płaszczykiem jednak autor ukazał, w jeszcze bardziej przekonujący sposób niż Orwell, ciemne strony autorytetu. Dodatkowo dla niżej podpisanego „Władca much” stanowił też metaforę zła rodzącego się w ciałach dzieci pozbawionych - no, właśnie, autorytetu. Nie należy także zapominać, że w powieści nie brakuje biblijnych alegorii, które bezbłędnie oddano dopiero w tegorocznej serialowej adaptacji powieści. 


To był mój ranking powieści parabol. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje propozycje, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

ZMARŁA BONNIE TYLER,

WYKONAWCZYNI PIOSENEK „HOLDING OUT FOR A HERO”

ORAZ „TOTAL ECLIPSE OF THE HEART”.


Marcin Klimczuk.


Kolejna smutna wiadomość, tym razem ze świata muzyki pop. W wieku 75 lat zmarła Bonnie Tyler, walijska piosenkarka obdarzona charakterystyczną chrypką. W maju artystka trafiła do szpitala w portugalskiej miejscowości Faro gdzie została wprowadzona w śpiączkę, w połowie czerwca z kolei została wybudzona, choć jej stan zdrowia nadal był poważny. 

Kariera Tyler przypadła na lata 70 i 80. Wylansowała wiele rozpoznawalnych przebojów, jak „Holding out for a Hero”, Heartache” czy „Total Eclipse of the Heart”. Jej piosenki z powodzeniem były wykorzystywane w filmach i musicalach: „Holding out for a Hero” można było usłyszeć w komedii „Włamanie na śniadanie” z Cate Blanchett i Brucem Willisem, czy w
„Shreku 2”. Z kolei „Total Eclipse of the Heart” został wykorzystany w musicalu „Taniec wampirów” (do którego muzykę napisał Jim Sheridan, kompozytor piosenki Tyler).

Niżej zamieszczam link z informacją o śmierci Bonnie Tyler:

https://tvn24.pl/swiat/bonnie-tyler-nie-zyje-piosenkarka-miala-75-lat-st9134965

środa, 8 lipca 2026

 
NIE ŻYJE TADEUSZ BARANOWSKI,

JEDEN Z NAJBARDZIEJ ZNANYCH TWÓRCÓW KOMIKSOWYCH.


Marcin Klimczuk


Dotarła do nas smutna wiadomość. Nie żyje Tadeusz Baranowski, jeden z najbardziej znanych twórców komiksowych znad Wisły. Początkowo publikował krótkie komiksy jak „Ten piekielny Barnaba” wydany na łamach magazynu „Świat Młodych” w 1975 roku, pierwszy album z kolei - „Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa”  wydał pięć lat później. 

W kolejnych latach pojawiły się następne tytuły w tym m.in.: „Podróż smokiem Diplodokiem”, który dwa lata temu doczekał się adaptacji w postaci filmu animowanego „Smok Diplodok”.

Tadeusz Baranowski zmarł w wieku 81 lat.

Niżej zamieszczam link z informacją o śmierci Tadeusza Baranowskiego:

https://www.filmweb.pl/news/Nie+%C5%BCyje+Tadeusz+Baranowski.+Tw%C3%B3rca+Smoka+Diplodoka+mia%C5%82+81+lat-167484

wtorek, 7 lipca 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”


Cześć wszystkim. Tym razem cofniemy się do lat 90. Zapoznamy się dziś z historią albumu Dr Albana „ONE LOVE (THE ALBUM)”. Zaczynamy.


HISTORIA ALBUMU

W 1990 roku Alban Uzoma Nwapa poznał Denniza Popa z wytwórni SweMix i wraz z nim oraz raperką Leilą K wydał swój pierwszy album „Hello Afrika”. Wtedy przyjął pseudonim artystyczny Dr. Alban, nawiązujący do jego studiów stomatologicznych. Jego debiutancki album zawierał takie hity jak „Hello Afrika” i „No Coke”, które ostatecznie sprzedały się w milionach egzemplarzy. Sam album odniósł spory sukces i zapewnił mu status złotej płyty na wielu rynkach, w tym w Niemczech (za sprzedaż ponad 250 000 egzemplarzy), Austrii (25 000) i Szwajcarii (25 000).

Rok później sukces ten został przekroczony przez jego drugi krążek „One Love (The Album)”. Druga edycja, z dopiskiem „Second Edition” i z nieco inną listą utworów, ukazała się w 1993 roku. Album łączy w sobie wpływy eurodance, euro house i reggae, odzwierciedlając korzenie Dr. Albana i jego fascynację muzyką elektroniczną w Szwecji. Nagranie i miks odbyły się w SweMix Studios w Sztokholmie.


UTWORY PROMUJĄCE

Płyta była promowana przez trzy utwory dwa pierwsze zostały wydane w 1992 roku. Pierwszy z nich to wielki hit w dorobku Dr Albana „It’s my life” [nr 2] wydany w lutym 1992 roku, który na płycie znalazł się również w edycji klubowej [nr 12]. Drugim utworem promującym wydanym w 1992 roku był tytułowy singiel [nr 7] wydany w sierpniu.

Rok potem ukazał się trzeci singiel promujący, który - podobnie jak „It’s my life” - odniósł niemały sukces w karierze Dr Albana. Była to wydana w lutym piosenka „Sing Hallelujah” [nr 4].


PREMIERA I SUKCES

Album odniósł wielki sukces, sprzedając się w ponad 1,6 miliona egzemplarzy na całym świecie. Dotarł na szczyt list przebojów w Austrii i do pierwszej piątki w Szwajcarii. Uzyskał status złotej płyty w Niemczech oraz platynowej w Austrii i Szwajcarii. Sukces „One Love” pomógł ugruntować pozycję Dr. Albana na scenie eurodance.docierając na szczyt listy przebojów w Austrii i znalazł się w pierwszej 5. w Szwajcarii, osiągając również 6. miejsce w Niemczech. Uzyskał status złotej płyty w Niemczech (za sprzedaż ponad 250 000 egzemplarzy) oraz platynowej płyty zarówno w Austrii, jak i Szwajcarii (w obu przypadkach po 50 000).


link: https://youtube.com/playlist?list=PLq6q5WC2cR059UFyZAEm3dBj40qD_OXOc&si=2YKVCf_CY8Bk0pWD

poniedziałek, 6 lipca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „ALEJA GWIAZD POPKULTURY”


BRUNO MARS : MUZYCZNA RÓŻNORODNOŚĆ GATUNKOWA


Cześć wszystkim. W kolejnym odcinku poniedziałkowego cyklu przybliżę sylwetkę jednego z najbardziej popularnych piosenkarzy ostatnich kilkunastu lat. Zaczynamy.


MŁODOŚĆ

  Bruno Mars naprawdę nazywa się Peter Gene Hernandez i urodził się w dzielnicy Waikīkī w Honolulu na Hawajach, gdzie się wychował. Jego rodzice, Bernadette „Bernie” i Pete Hernandez, są pochodzenia filipińskiego, portorykańskiego i węgiersko-żydowskiego. Bernadette przyjechała na Hawaje z Filipin jako dziecko, podczas gdy Pete wyemigrował na wyspę z Brooklynu w Nowym Jorku. Rodzice Marsa poznali się na koncercie, na którym jego matka była tancerką hula, a ojciec grał na perkusji. W wieku dwóch lat Peter zaczął być nazywany przez ojca „Bruno”, ponieważ przypominał zawodowego wrestlera Bruno Sammartino. 

  Jak wielokrotnie powtarzał, Mars dorastał w muzycznej rodzinie, co pozwoliło mu eksplorować różnorodne gatunki, od reggae, R&B, rocka i hip-hopu. Od najmłodszych lat Mars pozostawał pod silnym wpływem takich artystów jak The Isley Brothers i The Temptations. W wieku czterech lat Bruno zaczął dawać pięć koncertów tygodniowo z zespołem swojego ojca, The Love Notes. Dzięki tym występom zyskał sławę na całej wyspie dzięki swojej fascynacji Presleyem.

  W 1990 roku został opisany w tabloidzie „MidWeek” jako „Mały Elvis”, a dwa lata później zagrał epizodyczną rolę w filmie „Miesiąc miodowy w Las Vegas”. Piosenkarz później wyjaśnił wpływ Presleya na swoją twórczość: 


„Oglądam najlepsze. (...) Jestem wielkim fanem Elvisa z lat 50., kiedy wchodził na scenę i przerażał ludzi swoją mocą, doprowadzając dziewczyny do szaleństwa! To samo można powiedzieć o Princie czy The Police. To są faceci, którzy wiedzą, że ludzie przychodzą na koncerty, żeby być częścią show, więc ich oglądam i uczę się od nich”.


  W 2003 r., wkrótce po ukończeniu liceum President Theodore Roosevelt High School, przeniósł się do Los Angeles, by kontynuować swoją karierę. W tym celu przyjął pseudonim sceniczny, przejmując przezwisko nadane mu przez ojca i dodając do niego słowo „Mars”, co wyjaśnił następująco: 


„Czułem, że nie ma we mnie nic wyjątkowego ani atrakcyjnego. Poza tym wiele dziewczyn mówiło mi, że jestem nie z tej ziemi, więc pomyślałem, że muszę być z Marsa”.


KARIERA 

Po przeprowadzce do Los Angeles w 2004 roku Mars podpisał kontrakt z wytwórnią Motown Records, który, jak sam powiedział, „nie przyniósł żadnych efektów”. Korzyścią ze współpracy z Motown było jednak to, że Bruno osobiście poznał autora tekstów i producenta Philipa Lawrence’a, który również podpisał kontrakt z tą wytwórnią. Mars, Lawrence i inżynier dźwięku Ari Levine zaczęli wspólnie pisać piosenki i ostatecznie utworzyli zespół produkcyjny The Smeezingtons. W 2006 roku Lawrence przedstawił Marsa Aaronowi Bay-Schuckowi, swemu przyszłemu menedżerowi w Atlantic Records. Po usłyszeniu kilku piosenek w wykonaniu Marsa, Bay-Schuck naciskał na Marsa, aby podpisał kontrakt z Atlantic Records tak szybko, jak to możliwe, ale stało się to dopiero trzy lata później. Tymczasem Atlantic zatrudnił Smeezingtonów do pisania i produkcji piosenek dla innych artystów w wytwórni. Bay-Schuck przyznał później, że chociaż Mars twierdził, że jego głównym celem było zostanie solowym piosenkarzem, chciał pracować nad wydawnictwami innych piosenkarzy, co miało na celu poprawę jego umiejętności pisania piosenek, a także pomóc mu odkryć, jakim artystą ostatecznie chce się stać. Rozwijając tę ​​myśl, Bay-Schuck nazwał ten okres w życiu Marsa „odkrywaniem samego siebie”, co w znacznym stopniu przyczyniło się do jego późniejszego sukcesu.

Nim sam zadebiutował jako piosenkarz, pisał teksty dla wielu artystów i zespołów, jak Alexandra Burke, Sugababes, Sean Kingston czy Flo Rida. Jako piosenkarz zaczynał jako głos w tle u takich piosenkarzy jak B.o.B. („Nothing on You”) czy Travie McCoy („Billionaire”). Debiutancki solowy krążek Marsa, „DOO-WOPS AND HOOLIGANS”, wyszedł w 2010 roku, a promowała go romantyczna ballada „Just The Way You Are”. Dwa lata potem, w 2012 roku, wydał album „UNORTHODOX JUKEBOXU”. Dzięki niemu zadebiutował na drugim miejscu listy Billboard 200 ze sprzedażą 192 000 egzemplarzy i ostatecznie osiągnął pierwsze miejsce na liście. Album osiągnął pierwsze miejsce w Szwajcarii i Wielkiej Brytanii, stając się najszybciej sprzedającym się solowym albumem 2012 roku w Wielkiej Brytanii. Album promował singlem „Locked Out of Heaven”, który dotarł do pierwszego miejsca na amerykańskiej liście Billboard Hot 100 i kanadyjskiej liście Billboard, a także do pierwszej dziesiątki w kilku krajach na całym świecie. Równie wielkimi hitami okazały się m.in. „When I Was Your Man” (który poniekąd zainspirował Miley Cyrus przy tworzeniu piosenki „Flowers”) oraz „Trasure”. Aby promować album, wyruszył w trasę koncertową zatytułowaną The Moonshine Jungle Tour. 2 lutego 2014 roku wystąpił w przerwie Super Bowl XLVIII z gościnnym udziałem Red Hot Chili Peppers.


STYL

  Twórczość Marsa charakteryzuje się szerokim przekrojem wykorzystywanych stylów i elementów różnych gatunków muzycznych. Jako dziecko, Bruno inspirował się takimi artystami, jak między innymi Elvis Presley i Michael Jackson (z którym najbardziej jest porównywany), czerpiąc wzorce z ich dokonań artystycznych. Do swojej muzyki Mars często włącza również reggae, a także dźwięki charakterystyczne dla Motown. Jon Caramanica z „The New York Timesa” określił Marsa jako „jednego z najbardziej wszechstronnych wokalistów popowych naszych czasów”.

  Muzyka Marsa łączy w sobie wiele gatunków muzycznych, od muzyki folkowej, rocka, reggae, R&B, soulu i hip-hopu. Artysta wymienia szeroką gamę muzycznych inspiracji, w tym artystów R&B, jak np. Keith Sweat, Jodeci i R. Kelly, a także rock’n’rolla l. 50. i dźwięki Motown. W szkole średniej Bruno zaczął słuchać klasycznych zespołów rockowych, w tym The Police, Led Zeppelin i The Beatles. Wszystkie te gatunki wpłynęły na styl muzyczny Marsa, dodając: 


„Niełatwo jest tworzyć utwory będące mieszanką rocka, soulu i hip-hopu, zwłaszcza gdy jest ich tylko kilka”.


  Ponadto Bruno przyznał, że jego współpraca z innymi artystami również wpłynęła na jego styl muzyczny: 


„«Nothin' on You» miało klimat Motown, a «Billionaire» był utworem reggae z prowadzącą gitarą akustyczną. Jest jeszcze «Just the Way You Are». Jeśli znasz moją historię, wiesz, że kocham wszystkie rodzaje muzyki”. 


  Za swoją największą inspirację Mars uważa jednak doo-wop, która, jak mówi, „została stworzona do piosenek o miłości — jest taka piękna, prosta i romantyczna”. Na twórczość Marsa wpływ miało również wychowanie na Hawajach, nadając jego piosenkom charakter reggae. Jak sam powiedział: 


„Na Hawajach niektóre z największych stacji radiowych grają wyłącznie reggae. Lokalne zespoły inspirują się Bobem Marleyem. Ta muzyka łączy ludzi. To nie jest folk ani muzyka miejska. To po prostu piosenki. Dlatego radzą sobie tak dobrze. Piosenka zawsze jest na pierwszym miejscu”.


  Piosenki Marsa są opisywane jako optymistyczne, beztroskie i poprawiające nastrój. Jednak utwory takie jak „Grenade”, „Liquor Store Blues” i „Talking to the Moon” eksplorują mroczne aspekty ludzkiego życia, w tym nieodwzajemnioną miłość i zachowania autodestrukcyjne.


KOLEJNE SUKCESY

  Po wydaniu w 2016 roku trzeciego albumu pt. „24K Magic”, Mars zarzucił nagrywanie kolejnych albumów na kolejne dziesięć (!) lat. Nie oznacza to jednak, że porzucił na ten okres muzykę. Po prostu w przeważającej liczbie koncertował. I tak w 2022 r. rozpoczął światową trasę koncertową występami w Sydney i Tokio, która była kontynuowana w 2023 r. w Korei Południowej, Brazylii, Chile, Gruzji, Izraelu i na Filipinach. Po występie w Tel Awiwie 4 października, drugi koncert w Tel Awiwie zaplanowany na 7 października i koncert w Doha zaplanowany na następny dzień zostały odwołane z powodu ataku z 7 października. W kolejnym roku, po koncertach w Tokio, Bangkoku i Singapurze, trasa zakończyła się 14-koncertową częścią w Brazylii. Kontynuował występy podczas rezydencji koncertowej równolegle z trasą światową. 37 pokazów zgłoszonych w 2023 roku przyniosło ponad 66,3 miliona dolarów przychodu.

  Bardzo owocny był następny, 2024, r. Bruno Mars zmieniając nieco swój scenicznych wizerunek (zapuszczając wąsik), nawiązał współpracę z dwiema artystkami: Lady Gagą i debiutującą na scenie Rose. Z pierwszą nagrał romantyczną balladę „Die With a Smile”, a z drugą wylansował zgoła inny utwór „APT”, który promował debiutujący krążek Rose zatytułowany „Rosie”. Mars wyprodukował też cover piosenki Elvisa Presleya „Burning Love” nagrany przez jego siostrzeńców, Nyjah Music i Zyah Rhythm, do aktorskiej wersji disnejowskiego filmu „Lilo & Stitch”. 7 stycznia 2026 roku Mars potwierdził wydanie nowego singla „I Just Might” na 9 stycznia oraz tytułu albumu „THE ROMANTIC”, wraz z datą premiery 27 lutego 2026 roku. „I Just Might” zadebiutował na szczycie listy Billboard Hot 100, będąc jego pierwszym utworem, który to osiągnął i dziesiątym numerem jeden w ogóle.



Dzięki balansowaniu między gatunkami muzycznymi, Bruno Mars zyskał popularność jednego z najbardziej oryginalnych artystów. Oprócz tego utwory Marsa mają również zróżnicowany nastrój - od optymistycznych, beztroskich i poprawiających nastrój po eksplorujące mroczne aspekty życia ludzkiego, co również znalazło uznanie wśród jego słuchaczy.


link: https://music.youtube.com/channel/UCZn4r7heNOPY-C43YIywnVA 

sobota, 4 lipca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim. Przenieśmy się w tym odcinku do lat 2000, by zapoznać się z historią piosenki „STACJA WARSZAWA” Lady Pank. Okazja tym bardziej się nadaje, ponieważ zespół niedawno obchodził 45-lecie na scenie muzycznej. Zaczynamy.


HISTORIA UTWORU.

W styczniu 2003 roku Lady Pank zagrał dwa koncerty – w Bydgoszczy i Warszawie – w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym okresie triumf święcił album Jana Borysewicza nagrany z Pawłem Kukizem „Borysewicz & Kukiz” promowane m.in. przez hit „Bo tutaj jest jak jest”. W ramach promocji albumu Kukiz i Borysewicz występowali wraz z pozostałymi muzykami Lady Pank na koncertach w Polsce i USA, gdzie zagrali dla amerykańskiej Polonii. Pomimo dużej popularności projektu, Borysewicz i Kukiz wspólnie zdecydowali o zawieszeniu działalności, by móc skupić się na swoich rodzimych zespołach. W lipcu 2003 roku w Olecku odbył się I Międzynarodowy Zlot Fanów Lady Pank, na którym zespół zagrał kilka swoich przebojów. Jesienią odbył kilka kameralnych, akustycznych koncertów oraz krótką trasę koncertową dla Polonii w Niemczech i USA. 

W marcu 2004 roku muzycy rozpoczęli nagrywanie repertuaru na nowy album, które odbywało się w dramatycznych okolicznościach: premierę płyty poprzedzili serią koncertów, m.in. w Sulęcinie gdzie wystąpili 1 maja, z okazji przystąpienia Polski do Unii Europejskiej; w trakcie wydarzenia pijany Borysewicz pokłócił się z burmistrzem miasta, co odnotowały ogólnopolskie media, a sprawa opisana została m.in. w programie Polsatu „Interwencja”. Dzień po incydencie w Sulęcinie wystąpili na koncercie Dwa kolory transmitowanym i organizowanym przez Polsat. 23 czerwca zagrali w klubie Park koncert promujący ich nowy album pt. „Teraz Lady Pank”. Jednym z utworów promujących była właśnie piosenka „Stacja Warszawa”.

Muzyka i tekst zostały stworzone przez Jana Borysewicza oraz Andrzeja Mogielnickiego. Do utworu powstał teledysk w reżyserii Marty Pruskiej, przedstawiający różnych mieszkańców polskiej stolicy.


ANALIZA

Warszawa w tekście piosenki Lady Pank jawi się jako wyjątkowo mroczne, wręcz przygnębiające miejsce: „pełna ulic, placów, drzew”, w której częściej daje się słyszeć drwiący śmiech aniżeli słowa uznania. „Noce są zawsze długie,/a za dnia ciągły szum./Mało kto to zrozumie/dokąd gna zdyszany tłum”. Podmiot liryczny roztacza jednak nadzieję, że „wszystko byłoby inne”, gdyby była z nim ukochana osoba. Bo przecież jeśli miłość może zaistnieć, to na pewno da znak. A wtedy „zniknie Warszawa (jako ponure miasto)/ tak jawa, jak sen./Życie to nie zabawa –/dobrze to wiem!”.


PREMIERA I SUKCES

Piosenka okazała się wielkim hitem w późniejszej karierze Lady Pank. Utwór zajął pierwsze miejsce na listach polskich przebojów: POPLista RMF FM, Lista przebojów Programu Trzeciego i Szczecińska Lista Przebojów. 


link: https://youtu.be/4DZGoeCJB_Y?si=n9SGwQ8sJm2UY4VR 


TEKST


Lady Pank 


„STACJA WARSZAWA”

tytuł oryg. „Stacja Warszawa”


W moich snach wciąż Warszawa
pełna ulic, placów, drzew.
Rzadko słyszysz tu brawa –
częściej to drwiący śmiech.
Twarze w metrze są obce,
bo i po co się znać…
To kosztuje zbyt drogo,
lepiej jechać i spać.

Wszystko byłoby inne
gdybyś tu była, ja wiem.
Nie tak trudne i dziwne
gdybyś tu była, ja wiem…

Noce są zawsze długie,
a za dnia ciągły szum.
Mało kto to zrozumie
dokąd gna zdyszany tłum.

Wszystko byłoby inne
gdybyś tu była, ja wiem.
Nie tak trudne i dziwne
gdybyś tu była, ja wiem…

Jeśli miłość coś znaczy
to musi dać znak.
Kiedyś też to zobaczysz,
powiesz mi tak:
zniknie Warszawa
tak jawa, jak sen.
Życie to nie zabawa –
dobrze to wiem!

W moich snach wciąż Warszawa
i do grosza wciąż grosz.
Ktoś mi mówi: to sprawa,
a ja chcę uciec stąd.

Wszystko byłoby inne
gdybyś tu była, ja wiem.
Nie tak trudne i dziwne
gdybyś tu była ja wiem….

Jeśli miłość coś znaczy
to musi dać znak.
Kiedyś też to zobaczysz,
powiesz mi tak:
zniknie Warszawa
tak jawa, jak sen.
Życie to nie zabawa –
dobrze to wiem! x2

Wszystko byłoby inne
gdybyś tu była, ja wiem.
Nie tak trudne i dziwne
gdybyś tu była ja wiem….

Jeśli miłość coś znaczy
to musi dać znak.
Kiedyś też to zobaczysz,
powiesz mi tak:
zniknie Warszawa
tak jawa, jak sen.
Życie to nie zabawa –
dobrze to wiem! x2