sobota, 8 sierpnia 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „NUTKA NOSTALGII”


Cześć wszystkim. Lato na półmetku, a więc skoro jeszcze trwa, to bawmy się do białego rana. Zapewni nam to girlsband Bananarama z przebojem idealnym na tą porę roku - „CRUEL SUMMER” (trzeba przyznać, że tegoroczne lato w trakcie którego raz prażyło, a raz lało jak z cebra, bywało okrutne). Zaczynamy.


HISTORIA UTWOTU

Cruel Summer” to piosenka angielskiego girlsbandu Bananarama. Została napisana przez członkinie Bananaramy oraz Steve Jolley i Tony Swain, którzy odpowiadali również za produkcję. Wydana w 1983 roku, początkowo była samodzielnym singlem, ale rok później znalazła się na ich drugim albumie o tym samym tytule. Po uwzględnieniu jej w filmie „Karate Kidz 1984 roku, piosenka dotarła do dziewiątego miejsca na liście Billboard Hot 100 w USA.

Piosenka powstawała z potrzeby wyrażenia frustracji… niegasnącą popularnością. W 1983 roku kariera Bananaramy nabierała rozpędu. Zespół był zajęty promocją i występami, przez co wokalistki nie mogły wyjechać na coroczne wakacje, podczas gdy ich znajomi odpoczywali na plażach. Dziewczyny utknęły w rozgrzanym mieście, obserwując, jak inni korzystają z urlopów. Frustracja, upał i poczucie izolacji od przyjaciół stały się fundamentem piosenki, która szybko podbiła listy przebojów na całym świecie.


ANALIZA

Powiedzieć, że piosenka odnosi się do wysokich temperatur w okresie letnim byłoby sporym nadużyciem. Wbrew wyraźnie wakacyjnego vibe`u „Cruel Summer” ma dosyć ponury temat, a tekst odnosi się bardziej do osobistych przeżyć członkiń Bananaramy. Piosenkarka zespołu, Sara Dallin, stwierdziła, że „Cruel Summer”

grało po mroczniejszej stronie (letnich piosenek): opisywała przytłaczający upał, cierpienie wynikające z pragnienia bycia z kimś w miarę upływu lata”.

Tekst piosenki został zainspirowany faktem, że w przeciwieństwie do swoich przyjaciół, członkowie zespołu Bananarama nie mogli wyjechać na swoje coroczne wakacje letnie z powodu konieczności przeprowadzenia licznych działań promocyjnych po niedawnym sukcesie.


PREMIERA I SUKCES

Utwór znalazł się w pierwszej dziesiątce list przebojów zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w USA, często wykonywany na żywo w zespole Bananarama i uważany za jeden z ich sztandarowych utworów. Zajął również 44. miejsce na liście 100 najlepszych piosenek lat 80. według „VH1. Billboard” umieścił piosenkę na 13. miejscu na swojej liście „100 najlepszych piosenek girlsbandów wszech czasów”.

Cruel Summer” odniosło sukces po wydaniu w Wielkiej Brytanii, osiągając 8. miejsce na UK Singles Chart, a grupa wykonała piosenkę na żywo w programie BBC Top of the Pops w lipcu 1983. Jej międzynarodowa popularność wzrosła po włączeniu jej do filmu fabularnego „Karate Kid” z 1984 r.; było to rok po pierwotnym wydaniu piosenki (piosenka została wydana w 1984 roku w USA). Grupa nie pozwoliła, aby piosenka znalazła się na ścieżce dźwiękowej filmu, ale i tak osiągnęła dziewiąte miejsce na listach przebojów w USA, ich pierwszy hit w pierwszej dziesiątce tam. Kiedy Bananarama w swoich wczesnych latach wciąż walczyli o pieniądze, wykonali piosenkę nawet na konkursie piękności na Hawajach. Największy sukces piosenka odniosła w Luksemburgu, gdzie osiągnęła szczyt na pierwszym miejscu.

Utwór był od tamtej pory reaktywowany w różnych formach. Pojawił się w kilku reklamach telewizyjnych, a także był coverowany przez innych artystów, takich jak Ace of Base, który osiągnął międzynarodowy sukces (ich wersja osiągnęła status złotej płyty w USA).

https://youtu.be/sUt0ut92vek?si=XsdPWzz2YxYCKrtg

Blestenation wykorzystało sample i zremiksowało utwór, tworząc własny, zatytułowany również „Cruel Summer”, ale z przeplatanymi rapowymi tekstami i zmienioną strukturą; istnieją dwie wersje tego utworu, z których jedna znalazła się na ścieżce dźwiękowej filmu „Blue Crush” z 2002 roku .

Od czasu pierwotnego wydania utworu, zespół Bananarama nagrał kolejne wersje. „Cruel Summer '89” ukazał się w 1989 roku i zyskał nową, swingową odsłonę, po raz pierwszy prezentując wokale Dallina i Woodwarda jako duet.

https://youtu.be/pY9o7X6pGPc?si=yPdu0-pdXlmCI_Bv

W czerwcu osiągnął 19. miejsce na brytyjskiej liście przebojów. Ta wersja nie znalazła się na żadnym albumie Bananarama aż do wydanego w 2005 r. albumu „Really Saying Something: The Platinum Collection.”. Inna wersja utworu została nagrana i zaprezentowana na albumie „Exotica”z 2001 roku .

https://youtu.be/T3N2Rrq8MQQ?si=eJdauYv91Q42dapr

Wersja ta zawierała instrumenty latynoskie i dodatkowe teksty, ale nie została wydana jako singiel. W 2023 roku zespół Bananarama wydał nową wersję, z okazji 40. rocznicy powstania utworu, zatytułowaną „Cruel Summer 3AM”.

https://youtu.be/TbGj2amZaeM?si=ot3i4K5D-AzOyK6L

Jak widać zatem nie na darmo piosenka uchodzi za sztandarowy przykład dyskografii Bananaramy.


link: https://youtu.be/l9ml3nyww80?si=tvKUNwoYJ5snKfV4


TŁUMACZENIE


Bananarama


OKRUTNE LATO”

tytuł: „Cruel Summer”


Gorące letnie ulice
A chodniki płoną
Siedzę bezczynnie
Próbując się uśmiechnąć
Ale powietrze jest takie ciężkie i suche
Słychać dziwne głosy
Co mówili
Rzeczy, których nie rozumiem
Jest za blisko, by czuć się komfortowo
Ten upał wymknął się spod kontroli

To jest okrutne (okrutne)
Okrutne lato
Zostawiające mnie tu samą
To okrutne (okrutne)
Okrutne lato
Teraz cię nie ma

Miasto jest zatłoczone
Moi przyjaciele są daleko
A ja jestem sama
Jest za gorąco, by to wytrzymać
Więc muszę wstać i iść

To okrutne (okrutne)
Okrutne lato
Zostawiające mnie tu samą
To okrutne (okrutne)
Okrutne lato
Teraz cię nie ma
Nie jesteś jedyny

To okrutne (okrutne)
Okrutne lato (zostawiające mnie)
Zostawiające mnie tu na moim własny
To okrutne (to okrutne)
Okrutne lato
Teraz odszedłeś.

To okrutne, okrutne lato
Zostawiające mnie tu sam
ą
To okrutne, okrutne lato
Teraz odszedłeś
Nie jesteś jedyny

To okrutne (okrutne)
Okrutne lato (zostawiające mnie)
Zostawiając mnie tu sam
ą
To okrutne (to okrutne)
Okrutne lato
Teraz odszedłeś
Nie jesteś jedyny

To okrutne (okrutne)
Okrutne lato (zostawiające mnie)
Zostawiające mnie tu samą
To okrutne (to okrutne)
Okrutne lato

piątek, 7 sierpnia 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Cześć wszystkim. Tym razem wyprawimy się na długi i uciążliwy połów rybacki by poszukać ławicy różnic między opowiadaniem Ernesta Hemingwaya „STARY CZŁOWIEK I MORZE”, a adaptacją w reżyserii Juda Taylora, w której wystąpił Anthony Quinn. Zaczynamy.


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

Historia starego rybaka Santiago, który niegdyś był najlepszym rybakiem w osadzie. Jednak od wielu dni nie ma szczęścia i jego sieci są puste. Sąsiedzi uważają, że jest już za stary na pracę, a jego córka radzi mu skończyć z łowieniem i zamieszkać z nią w Hawanie. Jednak Santiago nie zamierza się poddać. Pragnie udowodnić wszystkim, że są w błędzie, uważając, że jest za stary i nie nadaje się do pracy na morzu...



RÓŻNICE MIĘDZY KSIĄŻKĄ, A FILMEM


OGÓLNE RÓŻNICE

  Podstawowa różnica między adaptacją, a materiałem źródłowym to dodany do filmu pisarz i dziennikarz Tom Pruitt i wątek jego trudnej relacji z żoną. Zarówno postaci pisarza jak i jego żony w opowiadaniu nie ma. Został on dodany przez adaptatorów za pewne w charakterze alter ego samego Ernesta Hemingwaya. Podczas pisania opowiadania „Stary człowiek i morze” Hemingway był w związku z Mary Welsh, którą poślubił w 1948 roku, a ich relacja nie należała do szczególnie udanych, zwłaszcza po krótkim romansie pisarza z 19-letnią Adrianą Ivancich, co stało się dla niego inspiracją do napisania powieści „Za rzekę, w cień drzew”.


ŻYCIE CODZIENNE SANTIAGO

  Początek filmu odpowiada ogólnemu opisowi codziennego życia Santiago i pomagającemu mu chłopca imieniem Manolo: rybak wraca z połowu ryb, a chłopak sugeruje mu, by zabrał go ze sobą na kolejne wypłynięcie (do czego nigdy nie dochodzi, bo Santiago samotnymi wypłynięciami próbuje przekonać wszystkich, że nie jest za stary na łowienie ryb). Następująca potem scena w barze nie ma odzwierciedlenia w opowiadaniu, tym bardziej że to właśnie wtedy po raz pierwszy spotykamy szukającego weny pisarza Toma Pruitta i jego żonę. Jednak odbywająca się w filmowym barze rozmowa między nimi o ulubionej drużynie bejsbola ma odzwierciedlenie w opowiadaniu: u Hemingwaya ma ona miejsce w chacie Santiago. Rozmów o bejsbolu jest również więcej niż w samym filmie.

  Adaptacja rozbudowuje dzieciństwo Santiago. W opowiadaniu rybak opowiada chłopcu o swoich młodzieńczych latach spędzonych w Afryce jako majtek, potem tylko sam sobie o tym przypomina. W adaptacji zastąpiono te opowieści serią snów. Rozbudowano również relacje rybaka z jego córką, która w opowiadaniu została tylko wzmiankowana, a w filmie pojawia się osobiście. 


WYPŁYNIĘCIE W MORZE

  Nazajutrz Santiago ma wyruszyć na kolejny połów ryb. Podobnie jak w opowiadaniu, w filmie rybak wypływając spotyka inne łodzie i kutry rybackie, które go pozdrawiają. Wkrótce Santiago zostaje sam na pełnym morzu. Spotyka delfina, a zaraz potem mewę, która nakierowuje go na rybę. Jednak pierwszy połów, zarówno w filmie jak i w opowiadaniu, kończy się niepowodzeniem. Dopiero za drugim razem ryba - ogromny marlin - bierze. Rozpoczyna się uciążliwe holowanie łodzi Santiago, marlin próbuje się desperacko uwolnić. W czasie połowu literacki Santiago wychodzi z założenia, że ludzie uznaliby go za obłąkanego z powodu mówienia do siebie. Tak samo jest w opowiadaniu. Podobnie jak sporadyczne żale Santiago z powodu nieobecności Manolo, który na pewno by mu pomógł w łowieniu, a także zapewnienia rybaka, że pozostanie z marlinem do samego końca (adaptacja pomija, z kolei, dysputy Santiago z kolejną mewą). W trakcie holowania ryby Santiago nabawia się skurczu ręki, co również znalazło swoje odzwierciedlenie w filmie. Rozpoczyna się wyławianie ryby. W jej trakcie literacki Santiago odmawia modlitwę, czego nie ma w adaptacji.

  Santiago wyrusza w drogę powrotną. W filmie zajmuje ona mniej czasu niż w adaptacji. Przede wszystkim w opowiadaniu ciągnie się przez dwa dni, podczas gdy w filmie sprawia wrażenie jakby zajmowała jeden dzień. W opowiadaniu Santiago dużo odpoczywał, w filmie czegoś takiego nie ma. Poza tym w drodze powrotnej literacki rybak próbuje złowić kolejną rybę (bezskutecznie), podczas gdy w adaptacji po złowieniu marlina od razu wyrusza w drogę powrotną. Po drodze trafia na ławicę rekinów, co zgadza się z opisem w opowiadaniu. W filmie Santiago próbuje walczyć o swoją zdobycz, jednak rekin stopniowo pozbawia go złowionej ryby. W opowiadaniu również dochodzi do walki o zdobytą rybę, acz opisana jest ogólnikowo, czytelnik dowiaduje się najwyżej, ile kawałków złowionej ryby rekin zdołał odgryźć. W obu przypadkach za to Santiago wpada na pomysł by przywiązać swój nóż do wiosła i nim się bronić przed rekinem. 

  W końcu wycieńczony Santiago dobija do brzegu i wraca do chłopca. W finałowej dyspucie w filmie z chłopcem padają słowa, które w opowiadaniu pojawiają się w czasie połowu ryby, a które należą do najbardziej znanych spod pióra: że „człowiek nie jest stworzony do klęski. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”.


To była moja analiza różnic między opowiadaniem Ernesta Hemingwaya „Stary człowiek i morze”, a adaptacją z 1990 roku w reżyserii Juda Taylora. Co o niej sądzicie? Piszcie swoje wrażenia w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nową analizą. Cześć.

czwartek, 6 sierpnia 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Wokół filmów, tak jak wokół postaci lub wybranych wydarzeń, pojawia się wiele niesprawdzonych informacji, w które widzowie od lat wierzą. W dzisiejszym odcinku „Ubóstwianej ósemki” spróbujemy zdementować niejedną PLOTKĘ FILMOWĄ, W KTÓRĄ WIDZOWIE WIERZĄ DO DZIŚ. Zaczynamy.


8, uduszenie się przez skórę [„Goldfinger”, reż. Guy Hamilton]

Zaczynamy od jednej z ikonicznych bondowskich scen: śmierć Jill Masterson (Shirley Eaton), którą Bond skwitował słowami: „Udusiła się przez skórę”. Wygłaszający tą kwestię Connery musiał być dość przekonujący, gdyż wielu widzów uwierzyło, że aktorka faktycznie tak zmarła. Oliwy dolała dalsza kariera Shirley Eaton, która grała potem mniejsze role. Prawda jest taka, że śmierć po zamalowaniu ciała na złoto jest niemożliwa. Chociaż scenariuszowy pomysł był zainspirowany prawdziwą śmiercią szwajcarskiej modelki, filmy o Bondzie z reguły z realizmem są na bakier.

Nad niejednym filmem według plotek ciąży klątwa. Szczególnie gdy mowa jest o horrorach. Za przykład niech posłużą wydarzenia z planu zdjęciowego „Omenu” i „Egzorcysty”…

7, klątwa produkcji [„Omen”, reż. Richard Donner/„Egzorcysta”, reż. William Friedkin]

chociaż w tym przypadku równie dobrym przykładem może być „Poltergeist” Tobe’a Hoopera. Na planach zdjęciowych tych filmów dochodziło do wielu incydentów, które racjonaliści uznaliby za zwykłe wypadki przy pracy. Mówimy tu jednak o wypadkach lotniczych („Omen”), poważnych kontuzjach aktorów („Egzorcysta”), czy o śmierciach połowy obsady („Poltergeist”). Ponieważ dwa pierwsze tytuły, i to jeszcze z lat 70, obracają się wokół tematyki satanistycznej, plotka o rzekomym przekleństwie filmów zaczęła żyć własnym życiem. Tylko na ile te plotki są prawdziwe?

Klątwy, w które widzowie naiwnie wierzą, mogą dotknąć nie tylko same produkcje, ale również granych tam aktorów. Przypadek „Poltergeista” to niejedyny przykład. Inny to „Kruk” Proyasa.

6, klątwa jako śmierć aktora na planie zdjęciowym [„Kruk”, reż. Alex Proyas]

Widzom ciężko jest wytłumaczyć, że na planie zdjęciowym filmu doszło do wypadku. Szczególnie gdy aktor był spokrewniony z innym aktorem, zmarłym w podobnych okolicznościach. Po śmierci Brandona Lee na planie „Kruka” (aktor zginął na skutek wystrzału prawdziwego pocisku z broni-rekwizytu), wielu widzów łączyło to wydarzenie ze śmiercią Bruce’a Lee, rzekomo zabitego po zdradzeniu tajemnic chińskiego klasztoru. Wówczas mówiono o tzw. klątwie Lee (która okazała się fałszem, choćby z powodu wciąż żyjącej siostry Brandona, urodzonej w 1969 roku Shannon).

Jeszcze inne osoby wierzą w legendy o tym, że aktor zginął z rąk… odgrywanej przez siebie postaci filmowej.

5, aktor zabity przez graną przez siebie postać [„Mroczny Rycerz”, reż. Christopher Nolan]

Heath Ledger był osobą o wielu talentach i pomysłach. Aktor miał chorobę dwubiegunową i potrafił w środku nocy zadzwonić do kogoś z pomysłem. Z czasem doszła do tego bezsenność, której probował zaradzić narkotykami (co skończyło się rozwodem), a potem antydepresantami (które finalnie go zabiły). Skąd pojawiła się plotka o zabiciu przez Jokera? Po antydepresanty aktor sięgnął gdy odgrywał tą postać w „Mrocznym Rycerzu”. Gdyby okazała się prawdziwa, to połowa Hollywood grająca jakichś psychopatów już dawno wąchałaby kwiatki od spodu. 

A już najbardziej ludzie zaczynają wierzyć, gdy wokół jakiegoś aktora (najlepiej dotąd nieznanego) roztaczana jest niemniej ponura aura. Cofnijmy się teraz o jakieś sto lat. 

4, mroczna aura głównego aktora [„Nosferatu. Symfonia grozy”, reż. Friedrich Wilhelm Murnau]

Mówi wam coś nazwisko Max Schreck? Za pewne większość będzie miała skojarzenia z zielonym ogrem, jednak mi chodzi o aktora z okresu niemieckiego ekspresjonizmu. Zasłynął dzięki jednej, ale jakże sugestywnie zagranej, roli Nosferatu z arcydzieła F. W. Murnaua. Po jej premierze wielu widzów uważało, że Schreck (notabene nazwisko oznaczające tyle co „strach”) naprawdę jest wampirem. Echo tej plotki znalazło miejsce w popkulturze, czego dowodem jest film „Cień wampira” z Johnem Malkovichem w roli Murnaua i brawurowym Willemem Dafoe w roli Schrecka.

Na podium znalazły się najgłośniejsze i najbardziej przekonujące naiwnych widzów plotki wokół klasycznych filmów. 

3, zakamuflowane wskazówki w filmie [„Lśnienie”, reż. Stanley Kubrick]

Wyjątkowo nie będę mówił o stosunku Stephena Kinga do filmu Kubricka. Plotka dotycząca „Lśnienia” związana jest z czymś zupełnie innym, a mianowicie z arcydziełem „2001: Odyseja kosmiczna” i przekonaniem, że Kubrick nakręcił sfingowane lądowanie na księżycu. Wielu widzów niezmiennie w to wierzy, a sam Kubrick, nie mogąc ujawnić całej prawdy, miał rzekomo zostawić wskazówki właśnie w filmowym „Lśnieniu”. Stało się to tym większą pożywką dla zwolenników wszelkich, choćby najbardziej absurdalnych, spiskowych teorii. O, słodka naiwności…

Srebro dla jednej z najbardziej makabrycznych legend obracających się wokół jednego z najbardziej wpływowych horrorów. 

2, urealniona przemoc [„Nadzy i rozszarpani”, reż. Ruggero Deodato]

Ciężki jest los prekursora gatunku. „Nadzy i rozszarpani” (w oryg. „Cannibal Holocaust”) przeszedł do historii kina jako film, w którym miało rzekomo dojść do licznych aktów przemocy. „Rzekomo”, bo w rzeczywistości wszystko było ukartowane, a aktorzy nie mogli udzielać się medialnie. Nim jednak prawda wyszła na jaw, widzowie byli przekonani, że reżyser dopuszczał się morderstw na potrzeby filmu. W rzeczywistości jednak na planie filmu dochodzi do śmierci nie tyle aktorów, co zwierząt, a tu do mówienia mieliby już obrońcy praw zwierząt.

Jak skutecznie sprzedać widzom plotkę jako coś autentycznego? Najlepszą metodą mogą okazać się po prostu media i skuteczny marketing (i, przy okazji, nieznajomość filmowej konwencji).

1, przekleństwo marketingu [„Blair Witch Project”, reż. Daniel Myrick i Eduardo Sanchez]

W porównaniu z tym, co działo się wokół „Blair Witch Project”, przypadek „Cannibal Holocaust” wydaje się drobnostką. Producenci horroru found footage nie ograniczyli się do samej konwencji stylizującej film na autentyczny materiał audiowizualny. Poszli o wiele dalej, wypuszczając plotkę o rzekomej legendzie, a aktorzy rzadko potem występowali. Oliwy do ognia dolał fakt, że Internet w tamtym okresie ledwie raczkował i niemożliwe stało się wyszukanie faktycznych informacji o tytułowej wiedźmie. Tak właśnie zaczęły się rodzić nowe formy fake newsów.


To była moja lista najlepszych filmowych reinterpretacji mitów i legend. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

środa, 5 sierpnia 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKOSPEKTYWA”


Cześć wszystkim. W tym upalnym dniu zapraszam wszystkich do amerykańskiej prerii, wśród plemion indiańskich. Na tapet biorę klasykę amerykańskiej literatury przygodowej, czyli „PIĘCIOKSIĄG PRZYGÓD SOKOLEGO OKA” Jamesa Fenimore`a Coopera. Zaczynamy.


KILKA SŁÓW O SERII

Pięcioksiąg przygód Sokolego Oka” (oryg. „Leatherstocking Tales”, czyli dosłownie: „Opowieści Skórzanej Pończochy”) to słynny pięcioksiąg przygodowy autorstwa Jamesa Fenimore`a Coopera pisany w latach 1827-1841. Ich akcja rozgrywa się w drugiej połowie XVIII wieku w Ameryce Północnej, wśród pionierów i Indian. Utwory te, co warte zaznaczenia, to jedynie romantyczny i idealistyczny obraz XVIII-wiecznych bezdroży Ameryki Północnej i zamieszkujących je Indian i osadników.

Niemniej warto zaznaczyć, że w cyklu nie brakuje odniesień do faktycznych wydarzeń historycznych (choćby umiejscowienie akcji w okresie wojen między Anglią, a Francją), a sama postać Natty`ego Bumpoo była inspirowana rzeczywistą postacią. Pierwowzorem mógł być tropiciel i odkrywca Daniel Boone, lub – z większym prawdopodobieństwem – David Shipman, weteran amerykańskiej rewolucji, który osiadłszy w górach był zarówno myśliwym i rybakiem.

Daty podane w tytułach książek pochodzą z dat podanych w samych opowieściach i obejmują okres około 1740–1806. Niekoniecznie odpowiadają one rzeczywistym datom wydarzeń historycznych opisanych w całej serii, co jest rozbieżnością prawdopodobnie celowo wprowadzoną przez Coopera. Na przykład autor manipulował niekiedy czasem, aby uniknąć stuletnich urodzin Sokolego Oka podczas podróży na równiny Kansas w powieści „Preria”.


OMÓWIENIE TOMÓW.

James Fenimore Cooper pisał swój cykl o Sokolim Oku w kolejności niechronologicznej, jednak ja z kronikarskiego obowiązku przedstawię fabułę tomów zgodnie z kolejnością wydarzeń. Wszystkie tomy łączy postać Natty`ego Bumppo, bardziej znanego jako Sokole Oko.

Pierwszy tom cyklu (a napisany jako ostatni, piąty) nosi tytuł „Pogromca zwierząt”. Akcja rozgrywa się w 1744 roku, w puszczy nad jeziorem Otsego. Tytułowym bohaterem jest myśliwy Natty Bumppo, który wraz z przyjacielem, Henrym Marchem, walczy z Indianami z plemienia Huronów, jednocześnie przeżywając wiele przygód. Drugi tomem (zarówno fabularnie jak i wydawniczo) jest najbardziej popularny z całego cyklu „Ostatni Mohikanin”. Akcja rozgrywa się zaraz po historycznym wydarzeniu jakim jest oblężenie Fortu William Henry. Na terenie fortu dochodzi do masakry dokonanej przez Huronów sprzymierzonych z Francuzami. Świadkiem masakry jest Sokole Oko, który ze swoimi przyjaciółmi z plemienia Mohikanów: Chingachgookiem i jego synem Unkasem ratują córki angielskiego dowódcy: Korę i Alicję. Kora oraz Unkas zostają jednak zabici przez wodza Huronów, Maguę, który tę walkę też przypłacił życiem. Chingachgook, pozbawiony syna, pozostaje tytułowym ostatnim żywym Mohikaninem.

Trzecim tomem cyklu (a czwartym pod kątem wydawniczym) jest „Tropiciel śladów”. Natty Bumpoo stoi na czele niewielkiego oddziału żołnierzy wysłanego do walki ze sprzymierzonymi z Francją Irokezami. W czasie żeglugi po jeziorze, podczas podchodów i zasadzek plany walczących krzyżuje i splata tocząca się równocześnie rywalizacja kilku mężczyzn z wrogich sobie obozów o względy pięknej Mabel, córki angielskiego sierżanta. Czwartym tomem cyklu (wydanym jako pierwszy) jest książka „Pionierowie”. Koniec XVIII w. i obraz początków istnienia Stanów Zjednoczonych, ukazany poprzez pełne trudów życie pionierów. Karczując puszczę pod uprawy, walcząc z Indianami i rabusiami, opanowują coraz to nowe tereny. Zmiany te trudno zaakceptować Natty`emu Bumpoo. On sam wzbudza z kolei dużą nieufność kolonistów. Wszyscy znajdują jednak wspólny język i stają się sobie bliscy w obliczu niebezpieczeństwa.

Ostatni tom cyklu (napisany jako trzeci) nosi tytuł „Preria”. Jej akcja rozgrywa się na początku XIX wieku. Rozległe prerie Terytorium Luizjany, które stało się niedawno częścią Stanów Zjednoczonych. Rodzina emigrantów wędrująca przez te dziewicze obszary w poszukiwaniu miejsca osiedlenia spotyka starego, samotnego trapera – Natty`ego Bumpoo „Sokole Oko” – który przeniósł się do górnego Missouri uciekając przed cywilizacją. Sokole Oko jak zawsze bezinteresownie służy pomocą innym, ratując ich z opresji i narażając własne życie. Odbija z rąk bandytów piękną i tajemniczą Hiszpankę, godzi zwaśnionych Indian.


PODSUMOWANIE

Klasyczny cykl „Pięcioksiąg przygód Sokolego Oka” to klasyka amerykańskiej literatury dla młodzieży, cechująca się barwnymi opisami przyrody i wartką akcją wśród indiańskich plemion. Seria ugruntowała pozycję Jamesa Fenimore`a Coopera jako klasyka literatury przygodowej, podobnie jak szereg marynistycznych powieści spod jego pióra: „Pilot” i „Czerwony Korsarz”.


link: https://lubimyczytac.pl/cykl/4331/sokole-oko