Cykl
na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”
Cześć
wszystkim po dość długiej przerwie. Tym razem przychodzę z
rankingiem najlepszych, najbardziej ciętych FILMOWYCH RIPOST.
Spośród wielu pamiętnych wybrałem osiem. Zaczynamy.
8,
riposty Arniego [praktycznie każdy film z Arnoldem Schwarzeneggerem]
Mistrzem
ekranowej riposty jest, rzecz jasna, Arnold Schwarzenegger. Wybranie
go na pierwsze miejsce byłoby jednak pójściem na zbyt dużą
łatwiznę. Zwłaszcza, że począwszy od „Terminatora” trudno
wyobrazić sobie Arniego bez klasycznego one linera, niezależnie od
tego w jakiej jakości filmie występuje. Często więc takimi one
linerami aktor zwyczajnie ratuje film, lub w najgorszym wypadku go
pogarsza (lodowe one linery Arniego z „Batmana i Robina”). A
czasem go uatrakcyjnia (przepełniony meta komentarzami „Bohater
ostatniej akcji”). Riposty wielorakiego użytku.
Ale
nie tylko Schwarzenegger celnie puentował jakąś akcję. Raz udało
się to nawet Sylvestrowi Stallone’owi.
7,
riposta Barneya Rossa [„Niezniszczalni 3”, reż. Patrick Hughes]
Jeśli
filmowa riposta ma być rodzajem meta komentarza, Sylwek opanował ją
do perfekcji w serii „Niezniszczalni”, w szczególności w
trzeciej odsłonie. W starciu z antagonistą granym przez Mela
Gibsona, aktor przypomina wszystkim, że ongiś, w najlepszym okresie
swojej kariery, wcielał się nie tylko w Rocky’ego i Rambo, ale
też w Sędziego Dredda. Ostateczne starcie ma więc tu wymiar niemal
zbliżony do nakręconego przez Danny’ego Cannona filmu z 1995 r.,
włącznie z wymianą zdań: „A co z Hagą?”, „Ja jestem Hagą”.
Czas
na ripostę o tyle udaną, bo nawiązującą do książkowego
pierwowzoru, na podstawie którego film został zrealizowany.
6,
riposta Eowiny [„Władca Pierścieni: Powrót króla”, reż.
Peter Jackson]
W
czasie bitwy na Polach Pelennoru ranny zostaje król Rohanu, Theoden.
W ostatniej chwili przed ostatecznym ciosem zasłania go jeden z
rycerzy, pod którego podszywa się Eowina. Niezdający sobie sprawy
z jakim przeciwnikiem ma do czynienia, Upiór Pierścienia pozwala
sobie na szykany i chełpliwe uwagi na temat tego, że „Żaden mąż
nie jest w stanie go zabić”. Odzywka Eowiny, choć w wersji
filmowej mocno skrócona, nawiązuje do podniosłego książkowego
monologu, a przy okazji u Jacksona przybiera niemalże feministyczny
wydźwięk.
Mistrzem
riposty w polskim kinie jest, oczywiście, Bogusław Linda, na
którego tekstach można się bawić równie dobrze jak na one
linerach Arniego. Zwłaszcza gdy pisze je Władysław Pasikowski.
5,
riposty Franza Maurera [„Psy”, reż. Władysław Pasikowski]
Nie
zależnie od tego, z kim Maurer ma do czynienia, zawsze ma ukrytą w
zanadrzu ciętą ripostę. Już podczas przesłuchania przez komisję,
na pytanie „Czy jest pan gotów stać na straży porządku
prawnego, odnowionej, demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej?”
odpowiada: „Bezapelacyjnie, do samego końca. Mojego lub jej”.
Także w kontaktach z kobietami, szczególnie tymi które go
zdradziły, potrafi dosadnie dać do zrozumienia, że „Nie chce mu
się z nimi gadać”. Zaś o swojej byłej żonie potrafi powiedzieć
tyle, że „To zła kobieta była”. I to się nazywa mój idol.
Riposty,
niczym cytaty filmowe, przechodzą do historii kina. Świetnie to
obrazuje riposta, która uplasowała się tuż przed podium.
4,
riposta Tony’ego Montany [„Człowiek z blizną”, reż. Brian de
Palma]
Tony
Montana niejednemu zalazł za skórę, teraz nadszedł czas odwetu.
Osaczony przez swoich wrogów król narkotykowego kartelu, w myśl
zasady „Mój dom to moja twierdza”, nie zamierza jednak tanio
sprzedać swojej skóry. Uzbrojony w shotguna i innego rodzaju ostrą
amunicję, wita przyszłych oprawców nie tylko serią naboi, ale i
równie celnym „Say hello to my little friend”. A potem
rozpoczyna się jedna z najbardziej krwawych jatek w historii kina
amerykańskiego. Tekst Tony’ego Montany, pokazujący że do
ostatnich chwil nie stracił charyzmy, również zapisał się
złotymi zgłoskami w popkulturze.
Podium
otwiera jedna z najbardziej błyskotliwych ripost w historii kina,
prosto z Odległej Galaktyki.
3,
riposta Hana Solo [„Gwiezdne Wojny. Część V: Imperium
kontratakuje”, reż. Irvin Keshner]
Nieczuli
na uczucia fani „Gwiezdnych Wojen” powiedzieliby, że „co to za
odpowiedź na wyznanie miłosne”. Faktycznie, zwyczajnie brzmiące
„I know” brzmi mało efektownie, ale jest wyrazem odwzajemnionej
miłości jaką Han Solo zaczął żywić do księżniczki Lei.
Riposta uderza z tą większą siłą, gdy uświadomimy sobie, co za
chwile się stanie z gwiezdnym awanturnikiem i ile czasu przyszło
czekać ówczesnym fanom na wyczekiwane odmrożenie Solo. Grunt, że
riposta znalazła odwzajemnienie w końcówce „Powrotu Jedi”. W
odpowiednim czasie.
A
skoro o odpowiednim czasie na riposty mowa, nikt nie wstrzelił się
ze swoją ripostą lepiej niż Iron Man z Marvel Cinematic Universe.
I od razu mowię: Nie, nie chodzi o stwierdzenie „We have Hulk”.
2,
riposta Iron Mana [„Avengers: Koniec gry”, reż. Russo Brothers]
Słynne
już stwierdzenie „I am Iron Man” tak bardzo zrosło się z
Robertem Downeyem jr, że aktorowi chyba z trudem przyjdzie przekonać
widzów do swojej interpretacji Doktora Dooma. Tym bardziej, że pada
ono już w inaugurującym filmowo-komiksową franczyzę filmie Jona
Favreau z 2008 roku. Tym bardziej też, że co i rusz kolejni
adaptatorzy komiksów Marvela w ramach uniwersum do niego
nawiązywali. Ot choćby bracia Russo, którzy uczynili z niego celną
puentę nie tylko walki z Thanosem, ale też losów Tony’ego
Starka. Powodzenia, Robert.
Skoro
były riposty Schwarzeneggera i Stallone’a, nie mogło w moim
rankingu zabraknąć riposty od innej gwiazdy kina akcji lat 80,
czyli Bruce’a Willisa. No i wiadomo, o jaką ripostę chodzi…
1,
riposta Johna McClaine’a [„Szklana pułapka”, reż. John
McTiernan]
Gdy
dziś myślimy o słynnym „Yippee-ki-yay”, odbieramy ten tekst
jako wyraz triumfu nad jakimś przeciwnikiem Bruce’a Willisa. Warto
jednak cofnąć się do samego początku. Nieprzetłumaczalny na
język polski (choć raz zdarzyło mi się trafić na jakąś
translatorską próbę), stanowił nawiązanie do zawołań kowbojów
podczas spędu bydła. Westernowe skojarzenie wydaje się tym
bardziej trafne, gdyż McClaine jest fanem westernów, a Gruber nie
zdając sobie sprawę z kim naprawdę ma do czynienia, zwraca się do
niego per „Cowboy”. Reszta jest piękną historią kina akcji.
To
była moja lista popkulturowych ripost. Jakie przykłady wam
przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy, a my widzimy się za
tydzień z nowym rankingiem. Cześć.