Cykl na blogu CultureZone: ALEJA GWIAZD POPKULTURY.
ANDRZEJ SAPKOWSKI: MAGIĄ I MIECZEM
W latach 90 był jednym z najsłynniejszych polskich autorów fantasy, dziś – za sprawą sporu z firmą produkującą gry CD Projekt – to raczej persona non grata. Mimo to warto prześledzić karierę Andrzeja Sapkowskiego, by móc zrozumieć jego fenomen na polskiej scenie literackiej.
MŁODOŚĆ
Andrzej Sapkowski urodził się 21 czerwca 1948 roku w Łodzi, gdzie mieszka i jest też honorowym obywatelem miasta. Jest absolwentem XXI Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Łodzi. Po maturze, zapisał się na studia na Uniwersytecie Łódzkim, gdzie studiował na kierunku handel zagraniczny.
Chociaż wielu kojarzy go jako autora fantasy, to (w przeciwieństwie do Tolkiena) nie jest z wykształcenia mediewistą, lub lingwistą. Sapkowski jest z wykształcenia handlowcem, początkowo pracował w firmie „Skórimpex”, gdzie parał się handlem futer, a potem w centrali handlu zagranicznego „Textilimpex” w Łodzi.
KARIERA
Jego pisarskim debiutem było tłumaczenie opowiadania „Słowa Guru” Cyryla M. Kurnblutha opublikowane na łamach czasopisma „Fantastyka” (dziś: „Nowa Fantastyka”). Jako autor fantasy zadebiutował w 1986 roku, wysyłając do tego samego wydawnictwa opowiadanie „Wiedźmin”. Opowiadanie to stało się nie tylko początkiem pięknej przygody Sapkowskiego z literaturą fantasy, ale również początkiem jednej z najsłynniejszych serii fantasy znad Wisły.
Skąd pomysł, by handlowiec z wykształcenia parał się literaturą fantasy? Wszystko to zasługa zmarłego w 2019 r. syna Andrzeja Sapkowskiego, Krzysztofa. Krzysztof Sapkowski był regularnym czytelnikiem magazynu „Fantastyka”. Kiedy w latach 80 natrafił na ogłoszenie o konkursie, nakłonił ojca do wzięcia w nim udziału. W 1988 roku tak Andrzej Sapkowski wspominał tamten dzień:
„Chciałem zrobić przyjemność mojemu synowi, który jest zagorzałym miłośnikiem tego typu literatury i stałym czytelnikiem waszego pisma. Zapytał mnie kiedyś: 'Dlaczego nie napiszesz czegoś takiego?'. 'Nie ma problemu, powiedziałem, napiszę'. No i tak powstał Wiedźmin”
Tak właśnie, dzięki swojemu synowi, Andrzej Sapkowski zaistniał w polskiej literaturze fantasy. A potem poszło jak z górki. Co ciekawe, w późniejszym latach Sapkowski, a potem także jego własny syn, dementował te pogłoski, twierdząc, że owszem, kupował „Fantastykę” dla syna, ale sam też ją czytał, bo w 1983 roku opublikowano tam dokonany przez niego przekład opowiadania Cyrila M. Kornblutha. Także sam Krzysztof Sapkowski dementował pogłoski o genezie opowiadania o wiedźminie.
Pięć opowiadań o wiedźminie wysyłanych do „Fantastyki” w latach 1986-1990 zostało w końcu wydanych w pierwszym zbiorze zatytułowanym „WIEDŹMIN”. Był to książkowy debiut Andrzeja Sapkowskiego, po nim wyszły dwa kolejne zbiory opowiadań: „MIECZ PRZEZNACZENIA” (1992) i „OSTATNIE ŻYCZENIE” (1993) opublikowane przez wydawnictwo SuperNOWA. Tak oto polska literatura fantasy lat 90 została zdominowana przez Sapkowskiego i wykreowanego przez niego bohatera literackiego – białowłosego mutanta walczącego z innymi potworami.
Zaledwie rok po wydaniu drugiego zbioru opowiadań, Sapkowski rozpoczął pracę nad pięciotomowym cyklem „Saga o wiedźminie” (tytuł całego cyklu nadany przez wydawcę z SuperNOWA). W latach 1994-1999 Sapkowski wydał następujące powieści wchodzące w skład „Sagi”: „KREW ELFÓW” (1994; pierwotny tytuł: „Lwiątko” - tytuł „Krew elfów” z początku miał być nadany całemu cyklowi), „CZAS POGARDY” (1995), „CHRZEST OGNIA” (1996), „WIEŻA JASKÓŁKI” (1997), „PANI JEZIORA” (1999). Prócz tego w 2000 roku wydany został kolejny zbiór opowiadań pt. „COŚ SIĘ KOŃCZY, COŚ SIĘ ZACZYNA”, zawierający m.in. dwa opowiadania luźno związane ze światem wiedźmina.
Cykl o wiedźminie stał się tak popularny, że w 2001 roku przeniesiono go na ekran kinowy. Film został jednak skrytykowany przez recenzentów, a i nawet wielu widzów nie zostawiło na nim suchej nitki (swoją drogą, ciekawe co fani wiedźmina sądzą o tym filmie…). Wytykano mu kiepskie efekty specjalne (złoty smok), niedobraną obsadę: aktorzy w głównej mierze kojarzyli się z popularnymi wtedy serialami (Marek Walczewski, Ryszard Kotys, czy Jarosław Boberek… czyli odpowiednio: Stępień z „13 posterunku”, Paździoch ze „Świata według Kiepskich” i Posterunkowy z „Rodziny zastępczej”). Nawet muzyka nieodżałowanego Grzegorza Ciechowskiego nie powalała.
Ostatecznie film uznano za nieudaną próbę zrozumienia fenomenu Sapkowskiego.
STYL
Nie powinna dziwić chęć zrozumienia fenomenu Sapkowskiego na polskiej scenie literatury fantasy. Twórca wiedźmina jest, przecież, z wykształcenia handlowcem, a nie mediewistą, lub lingwistą. Mimo to udało mu się wywrzeć wpływ na literaturę fantasy i przekonująco zawładnąć wyobraźnią wielu czytelników.
Sapkowski znalazł bardzo prosty sposób zaistnieć w fantastyce. W sadze o wiedźminie zawarł liczne odwołania do polskich (i nie tylko) legend i baśni. W sadze o wiedźminie nie brakuje też lokalnego bestiariusza: smoki, hybrydy, strzygi, topielce, rusałki, mutanci, kikimory. Z kolei tworząc fikcyjne języki, w zasadzie zabawił się w lingwistę.
Nie dość na tym. Czytając jego książki, bez problemu można w nich zauważyć styl językowy bardzo zbliżony do Henryka Sienkiewicza. Być może ma to związek z tym, że Sapkowski sam czytał naszego noblistę w młodości...
Przy bliższym przyjrzeniu się jego twórczości, na dobrą sprawę niewiele mu brakuje do samego Tolkiena. Aż dziw, że tak jak twórca Śródziemia, nie studiował językoznawstwa, lub mediewistyki.
KOLEJNE LATA: NOWE DZIEŁA I OSTATNIE KONTROWERSJE
Sapkowski nie ograniczył się tylko do serii o wiedźminie. W latach 2002-2006 napisał „Trylogię Husycką”, w której skład weszły następujące tomy: „NARRENTURM” (2002), „BOŻY BOJOWNICY” (2004), oraz „LUX PERPENTUA” (2006). Historyczna trylogia z elementami powieści łotrzykowskich cieszyła się sporym powodzeniem. Paradoksalnie jednak pozostała w cieniu sagi o wiedźminie.
Sukces „Wiedźmina” (tego literackiego, ma się rozumieć…) przyczynił się nie tylko do realizacji filmu i serialu produkcji polskiej, nie tylko do powstawania dwutomowego komiksu, ale także do stworzenia serii gier wydanych przez CD Projekt. Pierwsza z nich, wyprodukowana w 2007 roku, okazała się ogromnym hitem. Na fali popularności powstała druga część zatytułowana „Wiedźmin 2: Zabójca królów” (2011), która odniosła jeszcze większy sukces. Największym powodzeniem cieszyła się jednak dopiero trzecia część pt. „Wiedźmin 3: Dziki gon”. Z popularności gier nie jest zadowolony jedynie sam Andrzej Sapkowski, który przyznał się, że nigdy w żadną część nie grał.
Zresztą wokół serii gier CD Projekt i twórcy wiedźmina narosło sporo kontrowersji. Otóż w 2017 roku Sapkowski domagał się dodatkowego wynagrodzenia za prawa autorskie do wykorzystania świata wiedźmina grach (w wysokości 60 milionów zł). W jednej chwili jego dawni fani nagle zaczęli postrzegać autora sagi o wiedźminie jako typa pazernego i łasego na pieniądze.
W cieniu kontrowersji wokół autora sagi miała miejsce kolejna, tym razem amerykańska, ekranizacja sagi o wiedźminie: w serialu „THE WITCHER” (2019-obecnie) Geralda z Rivii zagrał Henry Cavill, prywatnie wielki fan gier o wiedźminie. Produkcja też wywołała kontrowersje, ale raczej z powodu pretensjonalnego scenariusza, w którym zaburzono chronologię wydarzeń. Niedawno zakończyły się również zdjęcia do sezonu 2. Pytanie tylko, kiedy będzie premiera w dobie koronawirusa.
Za co warto jednak docenić Andrzeja Sapkowskiego? Za wyobraźnię i lekkość pióra: jego powieści o opowiadania, co by o nich nie mówić, są pisanie nie tylko barwnym, ale także dowcipnym językiem. Sapkowskiego warto też docenić za nawiązania do legend i podań znad Wisły: nawet, jeśli amerykańscy widzowie nie słyszeli nigdy o kikimorze, strzygach, lub rusałkach, cykl o wiedźminie stał się popularny na całym świecie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz