Cykl na blogu „CultureZone”: „W MUZYCZNĄ PODRÓŻ W CZASIE”
Cześć wszystkim. W pierwszym tegorocznym odcinku „Muzycznej podróży w czasie” cofniemy się do lat 80, by zapoznać się z historią albumu grupy Van Halen „1984”. Zaczynamy.
HISTORIA ALBUMU
Album „1984” (oznaczony cyframi rzymskimi jako „MCMLXXXIV”) jest szóstym w dorobku rockowego zespołu Van Halen. Był to zarazem ostatni krążek grupy z udziałem wokalisty Davida Lee Rotha, który opuścił zespół w 1985 r. z powodu różnic twórczych, aż do wydania „A Different Kind of Truth” (2012).
Po trasie koncertowej promującej czwarty album studyjny, Fair Warning, zespół początkowo chciał zwolnić tempo i zrobić sobie przerwę. Wydali tylko jeden singiel, „(Oh) Pretty Woman”/„Happy Trails”, który miał być samodzielnym wydawnictwem. Jednak wytwórnia zespołu zażądała kolejnego albumu i zespół bardzo szybko nagrał swój piąty album studyjny, „Diver Down”. Po nagraniu albumu Eddie Van Halen był niezadowolony z ustępstw, jakie poczynił wobec frontmana Van Halen, Davida Lee Rotha, i producenta Warner Bros., Teda Templemana. Obaj zniechęcali Eddiego do uczynienia z instrumentów klawiszowych ważnego instrumentu w muzyce zespołu.
W 1983 r. Eddie Van Halen budował własne studio, nadając mu nazwę 5150, nawiązując do kalifornijskiego kodeksu prawnego dotyczącego tymczasowego, przymusowego leczenia psychiatrycznego. Współpracował z nim Donn Landee, wieloletni inżynier dźwięku zespołu (a później producent nagrań na 5150 i OU812). Podczas gdy instalowano konsolety i magnetofony, Eddie Van Halen zaczął pracować nad syntezatorami, aby zabić czas. Rezultatem był kompromis między dwoma twórczymi stronami zespołu: mieszanką utworów z przewagą instrumentów klawiszowych i gitarowego hard rocka, z którego słynął zespół.
Nagranie albumu „1984” zajęło około trzech miesięcy, w porównaniu z większością ich poprzednich albumów, które powstawały w mniej niż dwa tygodnie, a ich pierwszy album w zaledwie pięć dni, wszystkie w Sunset Studios. W retrospektywnej recenzji „Rolling Stone” z 1984 r., zawartej na liście „100 najlepszych albumów lat 80”, Templeman powiedział: „Dla mnie jest oczywiste dlaczego 1984 rok przyniósł Van Halen szerszą i szerszą publiczność. Eddie Van Halen odkrył syntezator”.
UTWORY PROMUJĄCE
Album był promowany przez cztery piosenki i już pierwsza z nich stała się wielkim hitem w dorobku Van Halen. Mowa tu o słynnym „Jump” [nr 2], który został wydany w grudniu 1983 roku. Kolejne trzy utwory były promowane w 1984 roku.
W kwietniu 1984 roku w rozgłośniach radiowych zadebiutował drugi singiel promujący, tym razem zatytułowany „I’ll Wait” [nr 7]. Dwa miesiące później wydany został trzeci utwór promujący, tym razem zatytułowany „Panama” [nr 3]. W październiku 1984 roku ukazał się czwarty, ostatni, utwór promujący - „Hot for Teacher” [nr 6].
PREMIERA I SUKCES
Płyta stała się jednym z najpopularniejszych albumów zespołu (pod względem sprzedaży i pozycji na listach przebojów), osiągnęła 2. miejsce na liście Billboardu (w tamtym czasie numerem jeden był album Michaela Jacksona „Thriller”). To również drugi z dwóch albumów, które sprzedały się w Stanach Zjednoczonych w nakładzie 10 milionów egzemplarzy.
link: https://youtube.com/playlist?list=PLUPLEaMRcaetgdU9TWyiMsDiFxc0nYZ2u&si=xy-SrLj_AEm0tXdT

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz