czwartek, 14 maja 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim po dość długiej przerwie. Tym razem przychodzę z rankingiem najlepszych, najbardziej ciętych FILMOWYCH RIPOST. Spośród wielu pamiętnych wybrałem osiem. Zaczynamy.


8, riposty Arniego [praktycznie każdy film z Arnoldem Schwarzeneggerem]

Mistrzem ekranowej riposty jest, rzecz jasna, Arnold Schwarzenegger. Wybranie go na pierwsze miejsce byłoby jednak pójściem na zbyt dużą łatwiznę. Zwłaszcza, że począwszy od „Terminatora” trudno wyobrazić sobie Arniego bez klasycznego one linera, niezależnie od tego w jakiej jakości filmie występuje. Często więc takimi one linerami aktor zwyczajnie ratuje film, lub w najgorszym wypadku go pogarsza (lodowe one linery Arniego z „Batmana i Robina”). A czasem go uatrakcyjnia (przepełniony meta komentarzami „Bohater ostatniej akcji”). Riposty wielorakiego użytku.

Ale nie tylko Schwarzenegger celnie puentował jakąś akcję. Raz udało się to nawet Sylvestrowi Stallone’owi. 

7, riposta Barneya Rossa [„Niezniszczalni 3”, reż. Patrick Hughes]

Jeśli filmowa riposta ma być rodzajem meta komentarza, Sylwek opanował ją do perfekcji w serii „Niezniszczalni”, w szczególności w trzeciej odsłonie. W starciu z antagonistą granym przez Mela Gibsona, aktor przypomina wszystkim, że ongiś, w najlepszym okresie swojej kariery, wcielał się nie tylko w Rocky’ego i Rambo, ale też w Sędziego Dredda. Ostateczne starcie ma więc tu wymiar niemal zbliżony do nakręconego przez Danny’ego Cannona filmu z 1995 r., włącznie z wymianą zdań: „A co z Hagą?”, „Ja jestem Hagą”.

Czas na ripostę o tyle udaną, bo nawiązującą do książkowego pierwowzoru, na podstawie którego film został zrealizowany.

6, riposta Eowiny [„Władca Pierścieni: Powrót króla”, reż. Peter Jackson]

W czasie bitwy na Polach Pelennoru ranny zostaje król Rohanu, Theoden. W ostatniej chwili przed ostatecznym ciosem zasłania go jeden z rycerzy, pod którego podszywa się Eowina. Niezdający sobie sprawy z jakim przeciwnikiem ma do czynienia, Upiór Pierścienia pozwala sobie na szykany i chełpliwe uwagi na temat tego, że „Żaden mąż nie jest w stanie go zabić”. Odzywka Eowiny, choć w wersji filmowej mocno skrócona, nawiązuje do podniosłego książkowego monologu, a przy okazji u Jacksona przybiera niemalże feministyczny wydźwięk.

Mistrzem riposty w polskim kinie jest, oczywiście, Bogusław Linda, na którego tekstach można się bawić równie dobrze jak na one linerach Arniego. Zwłaszcza gdy pisze je Władysław Pasikowski.

5, riposty Franza Maurera [„Psy”, reż. Władysław Pasikowski]

Nie zależnie od tego, z kim Maurer ma do czynienia, zawsze ma ukrytą w zanadrzu ciętą ripostę. Już podczas przesłuchania przez komisję, na pytanie „Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego, odnowionej, demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej?” odpowiada: „Bezapelacyjnie, do samego końca. Mojego lub jej”. Także w kontaktach z kobietami, szczególnie tymi które go zdradziły, potrafi dosadnie dać do zrozumienia, że „Nie chce mu się z nimi gadać”. Zaś o swojej byłej żonie potrafi powiedzieć tyle, że „To zła kobieta była”. I to się nazywa mój idol.

Riposty, niczym cytaty filmowe, przechodzą do historii kina. Świetnie to obrazuje riposta, która uplasowała się tuż przed podium.

4, riposta Tony’ego Montany [„Człowiek z blizną”, reż. Brian de Palma]

Tony Montana niejednemu zalazł za skórę, teraz nadszedł czas odwetu. Osaczony przez swoich wrogów król narkotykowego kartelu, w myśl zasady „Mój dom to moja twierdza”, nie zamierza jednak tanio sprzedać swojej skóry. Uzbrojony w shotguna i innego rodzaju ostrą amunicję, wita przyszłych oprawców nie tylko serią naboi, ale i równie celnym „Say hello to my little friend”. A potem rozpoczyna się jedna z najbardziej krwawych jatek w historii kina amerykańskiego. Tekst Tony’ego Montany, pokazujący że do ostatnich chwil nie stracił charyzmy, również zapisał się złotymi zgłoskami w popkulturze.

Podium otwiera jedna z najbardziej błyskotliwych ripost w historii kina, prosto z Odległej Galaktyki. 

3, riposta Hana Solo [„Gwiezdne Wojny. Część V: Imperium kontratakuje”, reż. Irvin Keshner]

Nieczuli na uczucia fani „Gwiezdnych Wojen” powiedzieliby, że „co to za odpowiedź na wyznanie miłosne”. Faktycznie, zwyczajnie brzmiące „I know” brzmi mało efektownie, ale jest wyrazem odwzajemnionej miłości jaką Han Solo zaczął żywić do księżniczki Lei. Riposta uderza z tą większą siłą, gdy uświadomimy sobie, co za chwile się stanie z gwiezdnym awanturnikiem i ile czasu przyszło czekać ówczesnym fanom na wyczekiwane odmrożenie Solo. Grunt, że riposta znalazła odwzajemnienie w końcówce „Powrotu Jedi”. W odpowiednim czasie.

A skoro o odpowiednim czasie na riposty mowa, nikt nie wstrzelił się ze swoją ripostą lepiej niż Iron Man z Marvel Cinematic Universe. I od razu mowię: Nie, nie chodzi o stwierdzenie „We have Hulk”.

2, riposta Iron Mana [„Avengers: Koniec gry”, reż. Russo Brothers]

Słynne już stwierdzenie „I am Iron Man” tak bardzo zrosło się z Robertem Downeyem jr, że aktorowi chyba z trudem przyjdzie przekonać widzów do swojej interpretacji Doktora Dooma. Tym bardziej, że pada ono już w inaugurującym filmowo-komiksową franczyzę filmie Jona Favreau z 2008 roku. Tym bardziej też, że co i rusz kolejni adaptatorzy komiksów Marvela w ramach uniwersum do niego nawiązywali. Ot choćby bracia Russo, którzy uczynili z niego celną puentę nie tylko walki z Thanosem, ale też losów Tony’ego Starka. Powodzenia, Robert.

Skoro były riposty Schwarzeneggera i Stallone’a, nie mogło w moim rankingu zabraknąć riposty od innej gwiazdy kina akcji lat 80, czyli Bruce’a Willisa. No i wiadomo, o jaką ripostę chodzi…

1, riposta Johna McClaine’a [„Szklana pułapka”, reż. John McTiernan]

Gdy dziś myślimy o słynnym „Yippee-ki-yay”, odbieramy ten tekst jako wyraz triumfu nad jakimś przeciwnikiem Bruce’a Willisa. Warto jednak cofnąć się do samego początku. Nieprzetłumaczalny na język polski (choć raz zdarzyło mi się trafić na jakąś translatorską próbę), stanowił nawiązanie do zawołań kowbojów podczas spędu bydła. Westernowe skojarzenie wydaje się tym bardziej trafne, gdyż McClaine jest fanem westernów, a Gruber nie zdając sobie sprawę z kim naprawdę ma do czynienia, zwraca się do niego per „Cowboy”. Reszta jest piękną historią kina akcji.


To była moja lista popkulturowych ripost. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz