Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”
Cześć wszystkim. Czy słuchając piosenek w radiu, a potem przesłuchując je na płycie nie odnieśliście czasem wrażenia, jak bardzo się od siebie różnią? I że czasem to wersje radiowe są od nich po prostu lepsze? W tym rankingu przedstawię osiem najlepszych RADIOWYCH EDYCJI PIOSENEK. Zaczynamy.
8, The Beatles, „Revolution”
Radiowe edycje znanych piosenek poniekąd można przyrównać do remiksów. Wykonawcy są ci sami (więc żadną miarą nie są to covery), tylko linia melodyjna uległa drobnej zmianie: a to ją wydłużono, a to skrócono (ta bezczelna radiowa maniera ucinania piosenek tuż przed samym ich faktycznym zakończeniem!), a to poddano cenzurze. Niekiedy jednak radiowa edycja przerabiała oryginalną kompozycję na podobnej zasadzie co nowe edycje książek, zwłaszcza dla młodzieży: by przypodobać się nowemu pokoleniu. I to słychać w omawianej tu piosence Beatlesów.
omawiana piosenka: https://youtu.be/BGLGzRXY5Bw?si=3YB6Jp8-VkZDxDM2
radiowa edycja: https://youtu.be/GoOEagU2xSs?si=n55UQKFsRvJnC0wZ
By przypodobać się słuchaczom, radiowe edycje dostosowują do nich odpowiednią aranżację. Słychać to wyraźnie w radiowej wersji piosenki „God is a Girl” zespołu Grove Coverage.
7, Grove Coverage, „God is a Girl”
Duet Grove Coverage ma w swoim dorobku niejedną rąbankę (choćby cover „Poision” z repertuaru Alice’a Coopera). Nie każdy takie rąbanki toleruje (a już na pewno nie uszy słuchaczy - moje wręcz krwawią). Dlatego radiowe edycje takich rąbanek walących w bębenki uszne mają większe wzięcie. Szok może jednak nastąpić kiedy po wysłuchaniu radiowej wersji danej piosenki, ktoś puści sobie oryginał z płyty, albo wideoklip na YouTubie: dokładnie tak sam się czułem, kiedy przed kilkoma laty, mając w pamięci radiową wersję „God is a Girl”, zapoznałem się z jej teledyskiem.
omawiana piosenka: https://youtu.be/h5tRWl4b_hI?si=L5kS47qnhNz4g1_t
radiowa edycja: https://youtu.be/Kw5BKqYNd5I?si=5dgAM2GN2cKkngoD
Bo radiowe edycje potrafią naprawdę wprowadzić słuchaczy w błąd (że nie użyję w tym momencie bardziej dosadnego stwierdzenia). Świetny przykład to cover „Truly, Madly, Deeply” nagrany przez zespół Cascada.
6, Cascada, „Truly, Madly, Deeply”
Ci to potrafią zrobić istną rąbankę. Inaczej niż Groove Coverage, karierę zbudowali jednak tylko na coverowaniu piosenek. Rozgłośnie radiowe wybroniły się przed zupełnym pogrążeniem Cascady i gdy w 2006 r. premierę miał „Truly, Madly, Deeply” coverujący jeden z najpiękniejszych utworów Savage Garden, upodobniono nową wersję do oryginału. Łatwo więc wyobrazić sobie moje rozczarowanie, gdy potem wysłuchałem powstały wcześniej cover „Everytime We Touch”: jak można było z tak uroczej piosenki Maggie Reilly zrobić taką łupankę?
omawiana piosenka: https://youtu.be/yD8uQu52q2E?si=qXq_-TFv3bEc7GE9
radiowa edycja: https://youtu.be/DJGPPuYpxO8?si=j6baKvRyfREwPIhK
Ciekawym zjawiskiem jest wydłużanie piosenek w edycjach radiowych, jak to miało miejsce w przypadku „Creep” Radiohead.
5, Radiohead, „Creep”
Przeciętna radiowa edycja jest skracana względem oryginału (bo, niestety, trzeba np. zarobić na reklamach). Są jednak edycje radiowe dłuższe od tego, co można znaleźć na płycie. Powodem jest np. forma (bez obawy o jej przeroście nad treścią): Radiowa edycja „Creep” ma 4-sekundowe odliczanie pałeczkami przed standardową pierwszą sekundą. Zdarzają się też sytuacje, kiedy wersje radiowe wydłużają jedne fragmenty utworu, a skracają inne. Edycja radiowa „Thinking Out Loud” Eda Sheerana ma 6-sekundowy wstęp przed pierwszą zwrotką, ale później przechodzi od końca drugiej zwrotki do początku ostatniego refrenu, pomijając drugi refren i gitarową solówkę.
omawiana piosenka: https://youtu.be/XFkzRNyygfk?si=73Vt3ECq5sz4BLNs
radiowa edycja: https://youtu.be/1wvhIF5tJ9o?si=4PEZrLHOCgavS_Yz
Rozsadza was od środka ze złości, że jakaś piosenka jest bezczelnie skracana w radiu? Madonna na to: „Potrzymajcie mi mikrofon”.
4, Madonna, „Frozen”
„Frozen” Madonny był moją muzyczną (a w zasadzie teledyskową) traumą z dzieciństwa. Nie przez wydłużony czas trwania, ale przez to, co klip pokazywał. Przez lata dzwoniła mi w uszach głównie edycja radiowa, a gdy natrafiłem na wersję z płyty „Ray of Light” z 1998 r., byłem zaskoczony jak bardzo jest ona długa. Oryginał ma zdecydowanie za długi wstęp, który w wersji radiowej dało się bezproblemowo skrócić. Z korzyścią dla samej piosenki, w której przypadku siła drzemała przede wszystkim w przyprawiającej o gęsią skórkę linii melodyjnej i horrorowym teledysku.
omawiana piosenka: https://youtu.be/Pk_OKXjD24c?si=ThXhfGNX9olXx2gU
radiowa edycja: https://youtu.be/DcK0H0Ca1ug?si=Lo8DR3elop6NEuhn
Na podium uplasowały się najczęstsze cechy radiowych edycji. Pierwsza z nich dotyczy m.in. utworu Brunona Marsa i Traviego McCoya.
3, Bruno Mars feat Travie McCoy, „Billionaire”
Na początku piosenki Bruno Mars śpiewa: „I wanna be a billionaire so freaking bad”… stop, czy tak jednak było w oryginale? Przewińmy i posłuchajmy od początku. W oryginalnej wersji Bruno Mars śpiewa: „I wanna be a billionaire so fucking bad”. Radio, niczym TV, dba o dobry PR i stosuje cenzurę (pamiętam jak w telewizyjnej emisji „Wilka z Wall Street” wszystkie „fucki” tłumaczono jako… „cholery”). Brak cenzury może skutkować niesłusznym osądem (Michael Jackson coś by o tym powiedział: po premierze „They Don’t Care About Us” posądzono go o antysemityzm).
omawiana piosenka: https://youtu.be/8aRor905cCw?si=MbATpn9JO2-0eSNq
radiowa edycja: https://youtu.be/_H0BkaJ3-1w?si=f8bbdWBLOVdxjcgc
Ktoś się teraz zapyta: po co jest stosowana ta cholerna cenzura? Jak to, po co? Chociażby dla uniknięcia skandalu. Przykład na miejscu 2.
2, Lizzo, „Truth Hurts”
Wydany w 2017 r. utwór Lizzo „Truth Hurts” został zmontowany lokalnie w czerwcu 2019 r. przez wiodącą na rynku stację WIXX z Green Bay, która znalazła się w czołówce 40 najpopularniejszych stacji radiowych. Powodem nie były jednak nieodpowiednie treści jak w przypadku Jacksona, czy wulgaryzmy jak w przypadku Marsa, ale odniesienia do zawodnika drużyny Minnesota Vikings. W tej sytuacji również zadbano o odpowiedni PR tyle że samej stacji radiowej, tym bardziej że WIXX oferująca treści związane z drużyną, uznała że pozytywne nawiązanie do największego rywala ich lokalnej drużyny futbolowej byłoby drażniące dla lokalnych słuchaczy.
omawiana piosenka: https://youtu.be/P00HMxdsVZI?si=5VC3Nc_h7-SZlOqd
radiowa edycja: https://youtu.be/0EwucqavVIY?si=wjWllOlnLW7qgY79
Najważniejszy cecha edycji radiowych może się wydawać banalna, ale jakże prawdziwa: po prostu czasem może chodzić o lepsze brzmienie niż w wersji płytowej. Idealnie to słychać w „Wonders” Michaela Patricka Kelly’ego.
1, Michael Patrick Kelly, „Wonders”
Niżej podpisany zdecydowanie bardziej preferuje edycję radiową hitu byłego członka zespołu The Kelly Family, niż jej oryginał na płycie. Piosenkarz do nagrania piosenki zaprosił rapera Rakima. I tu właśnie jest pies pogrzebany. Okazuje się bowiem, że raperskie wstawki kompletnie kłócą się z resztą piosenki (co przyznają nawet fani samego Rakima). Edycje radiowe doskonale to wyczuły dając nam wersję nie tylko krótszą o minutę, ale też jednolicie wpadającą w ucho. I przynosząc jej większą popularność, niż wersję dostępną na specjalnej edycji albumu „B.O.A.T.S”.
omawiana piosenka: https://youtu.be/Jjo7xWkD1Cs?si=gKO7p0lEmVwKQHDd
radiowa edycja: https://youtu.be/7gsq8lEzBjs?si=eItZbSNYq-LbXnkY
To była moja lista najlepszych radiowych edycji znanych piosenek. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz