czwartek, 27 sierpnia 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Czy zdarzało się wam kiedyś kupić DWIE KSIĄŻKI Z RÓŻNIE PRZEŁOŻONYMI TYTUŁAMI, CHOCIAŻ PRZEZ TYCH SAMYCH TŁUMACZY? Dla wielu czytelników może to być niezła zagwozdka, choć trzeba przyznać, że tego typu praktyka często się zdarza. Przygotowałem dla was osiem przykładów takich procederów z powodami, dlaczego tak się dzieje.


8, Stephen King, „Cmętarz zwieżąt”/„Smętarz dla zwierzaków” [oba przekłady Pauliny Braiter]

Gdy myślimy o takich przypadkach, powieść Kinga jest dobrym przykładem. Wszystko jednak zaczęło się od starego tłumaczenia Michała Wroczyńskiego. Oryginalny tytuł, „Pet Sematary”, nawiązywał do błędów robionych przez dzieci. Późniejsza propozycja Pauliny Braiter, „Cmętarz zwieżąt”, bardziej to podkreślała. Czemu więc tak nagle nawiązano do poprzedniego przekładu? Z powodu tytułu drugiej adaptacji, która po polsku niezmiennie brzmiała „Smętarz dla zwierzaków” (nigdy nie byłem fanem tej wersji). Na szczęście przy kolejnych wznowieniach wrócono po poprzedniego wariantu.

Skoro jesteśmy przy adaptacjach, zmiana polskiego tytułu książki może wynikać również z tego, jak po polsku brzmi adaptacja tejże książki. I to pomimo zachowanego oryginalnego tytułu.

7, Agatha Christie, „Wigilia Wszystkich Świętych”/„Duchy w Wenecji” [oba przekłady Krzysztofa Masłowskiego]

Adaptując powieść Agathy Christie „Halloween Party”, Kenneth Branagh i scenarzysta Michael Green dokonali kilku kosmetycznych zmian: przenieśli akcję do Wenecji, dodali wątek seansów spirytystycznych, utrzymali całość w klimacie horroru. Przede wszystkim zmienili tytuł na „Ghosts in Venice”. To miało u nas przykre konsekwencje. Zachowano oryginalny tytuł i nazwisko polskiego tłumacza, ale przy wznowieniach zmieniano polski tytuł na ten bardziej filmowy (jakby filmowa okładka nie wystarczała). Dodawano jednak też uwagę, pod jakim polskim tytułem książka była u nas wcześniej znana.

Ciekawy w tym wszystkim jest przypadek pewnej antyutopii Anthony`ego Burgessa dwukrotnie przełożonej przez Roberta Stillera, choć w obu przypadkach na różne sposoby.

6, Anthony Burgess, „Mechaniczna pomarańcza”/„Nakręcana pomarańcza” [oba przekłady Roberta Stillera]

A Clockwork Orange” znany jest w Polsce zarówno jako „Mechaniczna pomarańcza” jak i jako „Nakręcana pomarańcza”. Choć można założyć, że pierwszy tytuł nawiązuje do adaptacji Kubricka, a drugi jest bliższy oryginałowi, powód jest inny. W obu przekładach Stiller użył różnych konwencji: za pierwszym razem użył neologizmów wywodzących się z języka rosyjskiego, w drugim przypadku: z języka angielskiego. Chciał w ten sposób nawiązać do języka powieści pochodzącego w oryginale z języka rosyjskiego. Planował też trzeci wariant – nawiązujący do języka francuskiego – ale zmarł nim to zrobił.

Co kraj, to inny tytuł – także w oryginale. Na miejscu 5. uplasował się najlepszy tego przykład.

5, Robert Graves, „Wyprawa po Złote Runo”/„Herkules z mojej załogi” [oba przekłady Haliny Sibery-Breitkopf]

Napisany przez Roberta Gravesa retelling mitu o wyprawie Argonautów znany jest za granicą (ale i u nas) pod dwoma tytułami. W Wielkiej Brytanii książka wyszła pod tytułem „The Golden Fleet” (dosł. „Złote Runo”), jednak Amerykanom za pewne taki tytuł nic by nie mówił, stąd decyzja o wydaniu zza oceanem pod tytułem „Hercules, My Shipmake” („Herkules z mojej załogi”). Polscy wydawcy wzięli od nich przykład, przy czym wydania z obydwoma wariantami mają przekład tego samego autorstwa. Co nie zmienia faktu, że czytelnicy sięgający po „Wyprawę po Złote Runo”, wiedzą na jaki retelling się piszą.

Pozostając w temacie mitologicznych retellingów, pochylmy się nad największym bestsellerem w dorobku Madeline Miller… nie, nie chodzi mi o „Kirke”.

4, Madeline Miller, „Achilles. W pułapce przeznaczenia”/„Pieśń o Achillesie” [oba przekłady Urszuli Szczepańskiej] – nowe wydawnictwo, nowe wydanie

Debiutancka powieść Madeline Miller została u nas wydana przez wydawnictwo Burda Publishing Polska pt. „Achilles. W pułapce przeznaczenia”. Tytuł, choć bardzo niefortunny względem oryginału, funkcjonował u nas, póki praw do książki nie kupiło wydawnictwo Albatros (święcące triumfy wydaną u nas „Kirke” tej samej autorki). O ile tłumaczenie pozostało bez zmian, o tyle nowe wydawnictwo podjęło decyzję o zmianie polskiego tytułu na bliższe oryginałowi, które brzmi „Song of Achilles”. I mimo wprowadzonego wątku LGBT, wywołującego spazmy u homofobów, książka odniosła sukces.

Podium otwiera klasyczna powieść science fiction znana u nas zarówno pod filmowym jak i oryginalnie książkowym tytułem.

3, Philip K Dick, „Blade Runner”/„Blade Runner. Czy androidy śnią o elektronicznych owcach” [oba przekłady Sławomira Kędzierskiego]

Dotąd nieprzetłumaczalny u nas tytuł „Blade Runner” funkcjonował u nas ze względu na film Ridleya Scotta (choć ten miał swój przetłumaczony tytuł: „Łowca androidów”). Tyle że powieść Philipa K Dicka ma zupełnie inny tytuł i osobom, które widziały film oryginał mógłby nic nie mówić. Stąd decyzja, by powieść w przekładzie Sławomira Kędzierskiego wydać u nas pod dwoma tytułami: filmowo-książkowym, by wszystko stało się dla nas jasne. Ja tylko czekam, aż nowe wydawnictwo pomyśli o zupełnie nowym wariancie tytułu np. „Łowca androidów. Czy androidy śnią o elektronicznych owcach”.

Czasem zmiana polskiego tłumaczenia tytułu jest konieczna z powodu niezadowolenia czytelników.

2, Jaroslav Hašek, Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny”/„Przygody dobrego wojaka Szwejka czasu wojny[oba przekłady Antoniego Kroha]

Powieść Jaroslava Haška w przekładzie Antoniego Kroha została wydana pod polskim tytułem jako „Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny”. Było to wierne oryginałowi tłumaczenie tytułu, problem pojawił się jednak z przyjęciem ze strony czytelników. Ci bowiem byli przyzwyczajeni do tłumaczenia: „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” dokonany przez Pawła Hulki-Jaskowskiego. Wyjątek zrobił tylko dla określenia „podczas”, które w oryginale brzmiało „za světové války” czyli dosł. „w czasie wojen światowych”, więc tu zmiana musiała zostać dokonana.

Złoto dla najbardziej słusznego przeredagowania polskiego tytułu zagranicznej powieści, który na trwałe zakorzenił się w świadomości czytelników. Tak jak sam przekład książki.

1, John Ronald Reuel Tolkien, „Władca Pierścieni: Wyprawa”/„Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia” [oba przekłady Marii Skibniewskiej]

To chyba najbardziej znany przypadek, gdy przeredagowano polski tytuł, by był bardziej zbliżony do oryginału. Przekład Skibniewskiej, choć wybitny ma wiele mankamentów, które z czasem zniwelowano. W oryginale pierwszy tom „Władcy Pierścieni” nosi tytuł „The Fellowship of the Ring”, a tytułowa „Wyprawa” pojawia się w całym opus magnum Tolkiena. W pewnym sensie można uznać, że za tą decyzją stała premiera filmowej adaptacji funkcjonująca już jako „Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia”, jednak mimo kontrowersji ze strony spadkobierców Skibniewskiej była to słuszna decyzja.


To była moja lista książek z różnie przełożonymi tytułami, chociaż za przekłady samych książek odpowiadał ten sam tłumacz. Piszcie w komentarzach, jakie są wasze typy, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz