Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”
Cześć wszystkim. Wczoraj na Netflixie zadebiutowała serialowa adaptacja „Lalki” Prusa, a za niecałe dwa tygodnie doczekamy się jeszcze konkurencyjna adaptacja kinowa z Marcinem Dorocińskim. Wokół informacji o obu adaptacjach pojawiły się marudzenia dotyczące kolejnego przenoszenia na ekran chociaż poprzednie wersje były udane. Ale nie jest to pierwszy (i nie ostatni) przypadek CZĘSTEGO ADAPTOWANIA KLASYKI LITERATURY. Uwaga, w tym rankingu skupię się na literaturze obyczajowej, więc nie będzie „Trzech muszkieterów” albo dowolnej adaptacji książki Verne`a. Zaczynamy.
8, „Duma i uprzedzenie” Jane Austen [liczba adaptacji: 8; najpopularniejsza wersja: z 1995 r.]
Zaczynamy od powieści, której kolejne adaptacje zamiast ekscytacji wywołują tylko wzruszenie ramion. Wszyscy bowiem mają w pamięci miniserial z 1995 r., który uczynił z Colina Firtha gwiazdę brytyjskiego kina. Warto jednak zaznaczyć, że powieść była często adaptowana z powodu swojej uniwersalnej treści. Austen wykorzystała w niej klasyczny motyw „od nienawiści do miłości”, która idealnie pasowałaby również do współczesnych realiów, a na jej kartach odmalowała galerię pamiętnych postaci. Mimo więc ponownej adaptacji w 2005 roku, śmiało można wypatrywać kolejnych.
Skoro mowa o uniwersalnych treściach, nikt z tego powodu nie był tak chętnie adaptowany jak William Szekspir. Szczególnie, gdy mowa o „Romeo i Julii”.
7, „Romeo i Julia” Williama Szekspira [liczba adaptacji: 11; najpopularniejsza wersja: z 1968 r.]
Tragiczna historia miłosna zawsze jest na wagę złota. Wiedzą o tym adaptatorzy tragedii Williama Szekspira, przenosząc ją na ekran jak dotąd jedenastokrotnie (w tym w wersji uwspółcześnionej przez Baza Lurhmana). Dramat Szekspira, jak każdy inny który wyszedł spod jego pióra, doczekał się również licznych wariacji na swój temat, co tylko podkreśla ponadczasowość historii kochanków z Werony. I choć nie jestem szczególnym fanem wspomnianej wersji Lurhmana z Leonardem di Caprio (gdzie język Stradfordczyka kłóci mi się z realiami), ona też pokazuje wszechstronność tematu.
Równie chętnie, co Szekspir, przenoszony na ekran był jego rodak z epoki wiktoriańskiej, Charles Dickens. Szczególnie gdy mowa o „Dawidzie Copperfieldzie”.
6, „Dawid Copperfield” Charlesa Dickensa [liczba adaptacji: 14, choć do naszych czasów przetrwało tylko 12; najpopularniejsza wersja: z 1935 r.]
Mógłbym tu wymienić raczej „Opowieść wigilijną” z powodu – a jakże – uniwersalnego tematu przebaczania i przewartościowania się w okresie Świąt, ale jak zaznaczyłem we wstępie, skupiam się tu na wielokrotnie adaptowanych powieściach obyczajowych. Z kolei „Dawid Copperfield” był równie chętnie adaptowany też z uniwersalnych powodów: w tym przypadku, z powodu motywu dojrzewania. Trudno też odmówić Dickensowi, że na kartach powieści sam kreślił galerię pamiętnych postaci. Najważniejszym powodem były jednak elementy autobiograficzne, których w powieści nie brakuje.
Powodem chętnego przenoszenia powieści na ekran może być też ton adaptowanej historii. Widać to na przykładzie „Targowiska próżności” Thackeraya.
5, „Targowisko próżności” Williama Makepeace`a Thackeraya [liczba adaptacji: 12; najpopularniejsza: z 2004 r.]
Choć gdy mówi się o adaptacjach prozy Thackeraya ma się na myśli bardziej „Barry`ego Lyndona” lub „Pierścień i różę”, to właśnie „Targowisko próżności” było najczęściej przenoszone na ekran. Dotąd losy Becky Sharp doczekały się dwunastu adaptacji, spośród których najbardziej znana jest wersja z 2004 roku, w której wystąpiła Reese Whiterspoon. Pomijając kostiumowy przepych i potencjał na ewentualną wersję serialową (których nie brakuje), książka Thackeraya - pisana jako satyra obyczajowa - oferowała arystokratyczny obraz społeczeństwa ukazany w krzywym zwierciadle. A to się zawsze sprzedaje.
Tuż przed podium uplasowała się powieść, której liczne adaptacje ukształtowały mylne pojęcie o materiale źródłowym, ale też przyczyniły się do jej częstych adaptacji.
4, „Wichrowe wzgórza” Emily Bronte [liczba adaptacji: 13; najpopularniejsza wersja: z 1992 r.]
To, co popkultura uczyniła z jedyną powieścią Emily Bronte, jest wyjątkowo karygodne, ale zarazem decyduje o powodzeniu powieści na ekranie. Choć książka opowiada o miłości toksycznej, adaptatorzy z uporem maniaka czynią zeń historię nieszczęśliwego mezaliansu. Co najwyżej w bardzo popularnej – i stosunkowo wiernej – wersji z 1992 roku udało im się uchwycić charakter powieściowego Heathcliffa. W ostatnich latach próbowano zbliżyć się do książki, ale skończyło się na kontrowersjach: w wersji z 2011 r. zarzucono twórcom poprawność polityczną, a w nowej wersji: epatowanie masochizmem.
Po obejrzeniu najnowszej adaptacji „Wichrowych wzgórz” bardziej zastanawiające jest, czemu reżyserka nie przeniosła na ekran „Niebezpieczne związki”, mimo że adaptacji tej książki powstało niewiele więcej niż klasyki Emily Bronte.
3, „Niebezpieczne związku” Pierre’a Choderlosa de Laclosa [liczba adaptacji: 19; najpopularniejsza adaptacja: z 1988 r.]
Epistolarna powieść Pierre’a Choderlosa de Laclosa doczekała się nie tylko adaptacji per se, ale również licznych wariacji na swój tematem (zdecydowanie bardziej trafnych od netflixowej „Lalki”). Powodem tak częstego sięgania po tą powieść, mimo obyczajowego skandalu jaka wywołała, jest tematyka: pod kostiumem XVIII-wiecznej arystokracji kryje się uniwersalne, ponadczasowe studium psychologiczne manipulacji, władzy i pożądania. Z dużym prawdopodobieństwem można się spodziewać jeszcze jednej, po młodzieżowej "Szkole uwodzenia", wariacji, tym razem w środowisku politycznym.
Srebrny medal przypada niejednokrotnie przenoszonej na ekran społecznej epopei Wiktora Hugo.
2, „Nędznicy” Wiktora Hugo [liczba adaptacji: 21; najpopularniejsza wersja: z 2000 r.]
Po monumentalną powieść Wiktora Hugo sięgali zarówno Amerykanie jak i Francuzi, ale to ci drudzy (co nie powinno być niespodzianką) najlepiej rozumieli materiał źródłowy. Mimo to „Nędznicy” doczekali się sporej liczby adaptacji (w tym jednej uwspółcześnionej i jednej musicalowej), spośród których najlepiej wypadł miniserial z 2000 r., z Gerardem Depardieu w roli Jean Valjeana i Johnem Malkovichem w roli Javerta. Trudno się dziwić tak częstemu sięganiu po 1668-stronicową powieść, skoro stanowi ona panoramę życia we Francji epoki rewolucji lipcowej i restauracji Burbonów po upadku Napoleona.
Podobno Lew Tołstoj przepisywał „Wojnę i pokój” aż siedem razy. O wiele więcej razy na ekran przenoszono inną powieść rosyjskiego pisarza, co daje jej złoty medal w tym rankingu.
1, „Anna Karenina” Lwa Tołstoja [liczba adaptacji: 32; najpopularniejsza wersja: z 1935 r.]
Zaskoczeni, że powstało aż 21 (a wliczając jeszcze wersję musicalową, to 22) adaptacji „Nędzników” Hugo? Cóż, o wiele, wiele częściej kino sięgało po tragiromantyczną historię Anny Kareniny. Do zdecydowanie najgorszych należy wersja z Keirą Knighley, nazbyt przywodzącą na myśl spektakl teatralny. Zdecydowanie prym wiedzie film z 1935 r., gdzie błyszczała Boska Garbo. Co przesądzało o powodzeniu powieści na ekranie? O jej sile decydowało wybuchowe połączenie melodramatu z warstwą psychologiczną. Zupełnie jak w przypadku naszej „Lalki”. Jak tu się dziwić powodzeniu w kinie?
To była lista często adaptowanych klasyków literatury. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz