środa, 28 października 2026

Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKOSPEKTYWA”


Cześć wszystkim. Prosto z romantycznej, francuskiej prowincji przeniesiemy się tym razem do napawających grozą Stanów Zjednoczonych, mając za przewodnika Grahama Mastertona (co prawda Brytyjczyka, konkretnie Szkota, ale umieszczającego z sukcesem akcję swoich książek w USA). W tym odcinku „Książkospektywy” na tapet wezmę serię grozy będącą kwintesencją jego twórczości: „MANITOU”. Zaczynamy.


KILKA SŁÓW O SERII

Dla Grahama Mastertona powieść „Manitou”, od której tytułu wziął się ogólny tytuł cyklu, była debiutem. I spośród wszystkich tomów (czy w ogóle wszystkich powieści jego autorstwa), jest ona najkrótsza ze wszystkich. Już tutaj Masterton dał się poznać jako autor powieści grozy inspirowanych wierzeniami północnoamerykańskich Indian, co będzie kontynuował w takich książkach jak „Wendigo”, „Kostnica” czy „Zaklęci”.

Masterton zainspirował się artykułem, który przeczytał w Buffalo Bill's Wild West Annual, komiksie narysowanym przez Denisa McLoughlina w 1955 roku. Wspomniany artykuł omawiał duchy północnoamerykańskich Indian, tzw „manitów”. Graham czerpał również inspirację z fikcyjnej postaci Quamusa, Indianina stworzonego przez Lovecrafta (co stanie się u niego normą, patrz: „Drapieżcy” na motywach „Snu w Domu Wiedźmy” i „Studnie piekieł” inspirowane „Kolorem z przestworzy”).

Szkocki pisarz nadał swojemu demonowi imię Misquamacus, co też stanowi nawiązanie do wierzeń Indian z Ameryki Północnej.


OMÓWIENIE TOMÓW

W pierwszym tomie cyklu, „Manitou”, przed głównym bohaterem – Harrym Erskinem – staje trudne zadanie. Na karku jego przyjaciółki, Karen Tandy, pojawia się nietypowy guz. Zabieg jego usunięcia zapoczątkowuje serię przerażających, kompletnie niezwiązanych z medycyną zdarzeń. W ciele dziewczyny odrodził się bowiem XVII-wieczny indiański szaman Misquamacus, który pała żądzą zemsty na białych ludziach. W nowojorskim szpitalu rozpętuje się piekielna bitwa, która może pochłonąć całą ludzkość…

Duch indiańskiego szamana powraca w drugim tomie pod wszystko mówiącym tytułem „Zemsta Manitou”. Wcielony w ośmioletniego chłopca zapowiada, że w dniu ciemnych gwiazd odrodzi się dwudziestu dwóch szamanów. Z pomocą indiańskich bogów, za każdego Indianina, który kiedykolwiek zginął z rąk białych, szamani zabiją jednego człowieka rasy białej. Jedynym człowiekiem, który po raz kolejny może powstrzymać Misquamacusa, jest jasnowidz Harry Erskine.

Trzeci tom pt. „Duch zagłady” zaczyna się w niemal hitchcockowski sposób: kobieta z wyprutymi wnętrznościami, rozszarpani na strzępy i poćwiartowani ludzie to pierwsze ofiary tajemniczej zjawy, która niespodziewanie pojawia się w Ameryce, niosąc śmierć i zniszczenie. Walka z demonem, swobodnie przemieszczającym się w czasie i przestrzeni, wydaje się beznadziejna. Jasnowidz Harry Erskine jest przekonany, że to kolejne wcielenie straszliwego Misquamacusa, wyrównującego rachunek za wszystkie krzywdy doznane przez Indian od białych. Apokalipsa zatacza tymczasem coraz coraz szersze kręgi. Wielkie miasta - Las Vegas, Chicago, Nowy Jork - zamieniają się w sterty gruzów całe budynki wraz z ludźmi zostają wciągnięte w głąb ziemi.

Czwarty tom, napisany po ataku z 11 września 2001 roku, nosi tytuł „Krew Manitou”, a wpływ samego ataku terrorystycznego mocno widać w tym tomie. Głównym antagonistą znów jest szaman Misquamacus, który przybrał postać XIX-wiecznego biznesmena, który 200 lat wcześniej sprowadził do USA wampiry zarażające swoje ofiary drogą płciową (ofiary wampirów odczuwają niepohamowany apetyt na prokreację). W XXI wieku wampiry przebudziły się akurat 11 września, a unicestwić je może tylko Harry Erksine z pomocą swoich przyjaciół.

Piąty tom pt. „Armagedon” zaczyna się od epidemii ślepoty. Zapadają na nią zarówno prezydent Stanów Zjednoczonych, jak i piloci boeinga 747 i kierowcy samochodów. To Misquamacus, legendarny indiański szaman, powrócił z zaświatów, by dokonać zemsty na kolonizatorach, którzy odebrali ziemię rdzennym Amerykanom. Przeciw niemu znów staje jasnowidz Harry Erskine, tym razem wspierany przez swoją przyjaciółkę, Amelię Carlsson. Nim odkryją, jak go dokonać, muszą dowiedzieć się, kim są Zabójcy Oczu, oraz zgłębić tajemnice indiańskiej magii. Czeka ich morderczy pościg przez całą Amerykę.

W finałowym tomie pt. „Infekcja” starzejący się Harry Erskine nawiązuje współpracę z atrakcyjną wirusolożką Anną Grey. Oboje zostali wybrani, żeby ustrzec Stany Zjednoczone przed okrutnym atakiem grożącym błyskawicznym unicestwieniem ludności w całym kraju. Ich losy niespodziewanie splotą się, gdy przyjdzie im walczyć z zagrożeniem, którego źródła leżą w mrocznej historii Ameryki sprzed trzystu lat. Duchy zabitych przed wiekami Indian szykują bowiem współczesnym Stanom Zjednoczonym nieuchronną apokalipsę!


PODSUMOWANIE

Chociaż Graham Masterton ma w dorobku wiele serii horrorów („Rook”, „Wojownicy Nocy”, „Nathan Underhill”, seria kryminalna „Sissy Sawyer”), najbardziej rozpoznawalną w jego dorobku pozostaje ta pierwsza. I nie ma w tym nic dziwnego. Cykl „Manitou” stanowi cleu twórczości szkockiego pisarza, w którego powieściach grozy nie brak elementów zaczerpniętych z wierzeń północnoamerykańskich Indian. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że jeśli komuś przypadną do gustu powieści z tej serii (chociaż nie brak w nich scen łóżkowych, obecnych także w innych powieściach Mastertona) i przełknie ich lekko campowy klimat, to na każdej jego powieści będzie się dobrze bawił. Zwłaszcza w okresie Halloween.


link: https://lubimyczytac.pl/cykl/1806/manitou

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz