Cykl na blogu CultureZone: ALEJA GWIAZD POPKULTURY.
FREDDIE MERCURY:
KTO CHCIAŁBY ŻYĆ WIECZNIE?
Był jedną z największych gwiazd muzyki rozrywkowej na świecie. Showman przez duże „S”,potrafiący bez problemu porwać publiczność na koncertach. Niechętnie mówiący o swoim życiu prywatnym, nie ukrywał jednak, że jest ciężko chory na AIDS. Jaki jeszcze był Freddie Mercury i na czym polegała jego niegasnąca – także dziś – popularność.
MŁODOŚĆ
Urodził się jako Farrokh Bulsara, 4 września 1946 roku na Zanzibarze. Jego rodzice, byli Parsami z Gudżaratu i wyznawcami zaratusztrianizmu. Zdrobnienie „Freddie”, które z czasem stało się jego pseudonimem, otrzymał w szkole, gdzie tak nazywali go rówieśnicy. W szkole panował rygor, np. za jakąkolwiek bójkę groziło chłopcom obcięcie długich włosów.
Farrokh od najmłodszych lat wykazywał spory talent muzyczny. Ciocia uczyła go gry na fortepianie. W kręgach jego zainteresowań znajdował się również sport: trenował krykiet, boks i biegi długodystansowe. Uczestniczył również w zajęciach chóru, oraz teatru. Mając dziesięć lat, wygrał turniej tenisa stołowego.
W 1964 roku, z powodu wojny domowej w Zanzibarze, rodzina Farrokha musiała się przenieść do Anglii. Farrokh w młodości interesował się kulturą Zachodu i przeprowadzkę do Anglii przyjął z radością. W 1964 ukończył technikum Isleworth School (obecnie West Thames College), gdzie wystąpił w sztuce Arnolda Weskera pt. „The Kitchen”. Następnie rozpoczął studia w Ealing College of Art na wydziale grafiki. W 1969 uzyskał dyplom ze sztuki grafiki i projektowania. Najpierw pracował w sklepie z używaną odzieżą (gdzie poznał przyszłego perkusistę Queen, Rogera Taylora), a potem dorabiał przerzucając bagaże na lotnisku w Heathrow.
KARIERA
W tym momencie zaczyna się historia, którą widzowie doskonale znają z biograficznego filmu pt. „Bohemian Rhapsody” z 2018 roku. Film jednak przedstawiał ugładzoną wersję kariery Freddiego Mercury, co było wyraźną prośbą członków zespołu Queen. A jak było w rzeczywistości?
Farrokh pracował na lotnisku w Heathrow. Wolne wieczory spędzał w klubach, słuchając zachodnich piosenek. W 1970 r dołączył do grupy Smile po odejściu ich dotychczasowego lidera, Tima Staffelli`ego. Chociaż posiadał wadę zgryzu (tyłozgryz), nie miał problemu z wykonywaniem piosenek i dzięki temu trafił do zespołu, zmieniając także swoje imię na pseudonim sceniczny Freddie Mercury. Zasługą Freddiego Mercury była też zmiana nazwy zespołu Smile na Queen. Jak przyznał sam Freddie: „To tylko nazwa, ale jest królewska i brzmi wspaniale”. Freddie zaproponował także logo zespołu, które miało być wzorowane na godle rodziny królewskiej.
Pierwsze dwa albumy - „Queen”, oraz „Queen II” - nie odniosły większego sukcesu, a trzeci („Sheer Hear Attack”) odniósł umiarkowany sukces, jednak grupa wypracowała w nich przyszły styl muzyczny. Niewątpliwym przełomem w karierze Freddiego Mercury i członków Queen była premiera czwartego albumu „A Night at the Opera”. W filmie Bryana Singera okoliczności powstawania płyty przedstawiono jako ciąg niekończących się kłótni na temat tego, czyje piosenki mają trafić na powstającą płytę. W rzeczywistości zespół przeżywał wtedy zwykły kryzys, co jest zrozumiałe, zważywszy na niepowodzenie pierwszych albumów. W pewnym momencie Mercury stwierdził wręcz, że jeśli płyta nie odniesie sukcesu, to odejdzie z grupy. Wsparciem dla grupy okazał się dopiero menedżer John Reid (kochanek innego popularnego wtedy piosenkarza-homoseksualisty, Eltona Johna). Mało prawdopodobne jest, by grupa miała jakiekolwiek kłopoty z jego wydaniem (wystarczy wspomnieć, że szef pierwszej wytwórni krytykujący chociażby czas trwania „BOHEMIAN RHAPSODY” to postać fikcyjna). „A Night at the Opera” została wydana od razu i to w rozgłośni radiowej EMI Group, gdzie utrzymywała się przez dziewięć tygodni. Pierwotnie na albumie miały się znaleźć również „We are the champions” (Freddie uznał, że piosenka nie pasuje do klimatu płyty), oraz „Tie Your Mother Down” (nieukończone przed wydaniem płyty).
Świat przed Freddiem stanął otworem. Popularność Queen rosła z każdym rokiem, a na koncerty stawiał się tłum fanów. Na początku 1982 roku członkowie zespołu postanowili od siebie odpocząć i nagrać solowe płyty. W filmie - niezgodnie z prawdą - pokazano jak Freddie kategorycznie odmawia nagrania solowej płyty, ponieważ uważa, że przez to zespół mógłby się rozpaść. Nieprawdą też jest, że tylko Freddie miał okazję zacząć karierę solową, już wcześniej swoje płyty nagrali chociażby Brian May. W rzeczywistości Freddie Mercury nagrał płytę „Mr Nice Guy”, z którego pochodzi piosenka „I WAS BORN TO LOVE YOU”. Gdy mówi się o solowej karierze Freddiego Mercury, nie można pominąć słynnym hicie „BARCELONA” i coveru piosenki The Platters „THE GREAT PRETENDER”.
STYL MUZYCZNY
Chociaż Mercury sprawiał wrażenie niechętnie mówiącego o swoim prywatnym życiu, na scenie kipiał energią. Podczas koncertów miał niezwykły kontakt z publicznością. Każdy koncert zbierał ogromne liczby widzów: Sao Paulo, 1981 = 130 000 widzów, Knebworth Park, 1986 = 150 000 widzów. Stałym elementem była też zabawa w powtarzanie frazy śpiewanej przez wokalistę: „Eeeeeeooooo”, „Deeeeeeoooo” itd. Wielkimi wydarzeniami były trasy „Magic Tour” (na stadionie Wembley) z 1986, oraz w Budapeszcie, również z 1986 roku. Najsłynniejszy występ, to bez wątpienia ten podczas koncertu charytatywnego Live Aid z 1985 roku, który odbył się na stadionie Wembley: trwający 20 minut, okazał się najbardziej widowiskowym i imponującym pod względem publiczności i zgromadzonych pieniędzy na cele charytatywne.
Każdy koncert Queen miał też stałe punkty programu. Jednym z nich było wspomniane powtarzanie frazy śpiewanej przez Freddiego Mercury. Innym była koronacja w finale koncertów, koniecznie przy dźwiękach „God Save the Queen”. Na każdym koncercie Freddie Mercury pojawiał się w kostiumach projektu Zandry Rhodes, jak choćby słynna żółta kurtka z trasy „Magic Tour”.
CHOROBA I OSTATNIE LATA ŻYCIA
W 1986 roku grupa Queen wydała jeden ze swoich najsłynniejszych albumów: „A KIND OF MAGIC”, w którym poza tytułową piosenką znalazły się też takie hity, jak „Princes of the Universe”, czy (będący peanem na cześć przyjaźni) „FRIENDS WILL BE FRIENDS”. I wtedy na Freddiego Mercury spadł wielki cios.
W 1987 roku wokalista Queen dowiedział się, że ma AIDS. Początkowo nie przyznawał się do tego. Dwa lata później jednak podzielił się tą informacją z członkami zespołu. Mimo postępującej choroby, artysta nagrywał dalej, choć na późniejszych koncertach stosowane były playbacki z powodu problemów Freddiego z głosem.
Ostatnim , wideoklipem, w jakim wystąpił frontman Queen, był klip do „THESE ARE THE DAYS OF OUR LIVES”, na którym wyraźnie widać, jak choroba zmieniła ciało Mercury’ego – wokalista Queen był wyraźnie chudy na twarzy. Dla zapewnienia mu komfortu, ekipę techniczną ograniczono do minimum, a twarz pokryto grubą warstwą makijażu.
Mercury unikał rozmów na temat AIDS. Poinformował o tym kilku swoich przyjaciół, jednak po za tym nie podejmował tego tematu. Na kilka tygodni przed śmiercią wokalista przestał brać leki, oprócz tych o działaniu przeciwbólowym. 14 października wydano piosenkę Queen o wymownym tytule: „THE SHOW MUST GO ON”. Przez stan zdrowia Freddiego Mercury w teledysku skompilowano stare nagrania wideo. Pod koniec życia wokalista Queen pojechał do Szwajcarii na leczenie. Nic jednak nie pomogło. W końcu Freddie wystosował pisemne wyznanie, w którym poinformował, że choruje na AIDS i jest osobą homoseksualną.
"W związku z licznymi doniesieniami prasowymi w ciągu ostatnich dwóch tygodni pragnę poinformować, że test na HIV był pozytywny i jestem chory na AIDS Uważałem za właściwe utrzymać tę informację w tajemnicy, aby chronić swą prywatność. Jednak teraz nadszedł czas, aby powiedzieć prawdę. Mam nadzieję, że lekarze i wszyscy ludzie dobrej woli na całym świecie połączą się ze mną w walce z tą straszną chorobą. Moja prywatność zawsze była bardzo ważna dla mnie i słynę z braku wywiadów ze mną. Proszę zrozumieć, iż ta polityka będzie kontynuowana".
Był wtedy 23 listopada 1991 roku. Freddiemu Mercury został tylko dzień życia.
Zmarł w 24 listopada 1991 roku w swoim domu w Garden Lodge w Londynie.
Za co warto docenić Freddiego Mercury`ego? Przede wszystkim za ogromny wkład w muzykę popularną. Dzięki swojemu wizerunkowi i charyzmie potrafił zdobyć publiczność, a jego koncerty były muzycznym wydarzeniem. Wszystkie jego piosenki stawały się hitami i do dziś są doskonale znane. Za pewne bez Freddiego Mercury, zespół Queen nie byłby tym, czym jest.
Piosenki Freddiego Mercury (wybrane):
„Bohemian Rhapsody”: https://www.youtube.com/watch?v=wBqMbefDgys
„I was born to love you” (solo): https://www.youtube.com/watch?v=vNhhAEupU4g
„Barcelona” (w duecie): https://www.youtube.com/watch?v=Y1fiOJDXA-E
„The Great Pretender” (solo): https://www.youtube.com/watch?v=mLRjFWDGs1g
„A Kind of Magic”: https://www.youtube.com/watch?v=0p_1QSUsbsM
„Friends will be friends”: https://www.youtube.com/watch?v=0AIlz08fZos
„These are the days of our lives”: https://www.youtube.com/watch?v=oB4K0scMysc
„The Show must go on”: https://www.youtube.com/watch?v=t99KH0TR-J4

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz