Cykl na blogu CultureZone: KĄCIK LITERACKI.
Witam serdecznie. W kolejnym odcinku „Kącika literackiego” zapraszam do wczesnego średniowiecza nakreślonego na kartach nowej powieści Kena Folletta, kolejnej odsłony serii osadzonej w fikcyjnym mieście Kingsbridge. Zaczynamy.
KEN FOLLETT, „Niech stanie się światłość” (tł. Anna Dobrzańska) ****
rok wyd. oryg. 2020; rok wyd. pl.: 2020
Follett to jeden z najpopularniejszych pisarzy XX i XXI wieku. Ma w swoim dorobku zarówno powieści historyczne, jak i szpiegowskie. W 1989 roku ukazała się jedna z jego najsłynniejszych powieści. „Filary Ziemi”, bo o niej właśnie mowa, opowiadała o budowie potężnej katedry w mieście Kingsbridge. W 2007 r pisarz wrócił do fikcyjnego miasta, pisząc ciąg dalszy: „Świat bez końca” z akcją osadzoną ok 200 lat po wydarzeniach w „Filarach Ziemi”. Dziesięć lat potem wydał trzeci tom cyklu, „Słup ognia” rozgrywający się w XVI wieku. Na czwarty tom nie kazał czytelnikom długo czekać.
FABUŁA
Tym razem jednak zamiast osadzać akcję kolejnej części, powiedzmy, w XVIII wieku, Follett postanowił zabrać nas do wczesnego średniowiecza. I opowiedzieć czytelnikom, jak rozwinęło się miasteczko Kingsbridge.
Akcja rozgrywa się na przełomie X-XI wieku, a Ken Follett tropem Hitchcocka zaczyna powieść od trzęsienia ziemi, czyli od napadu Wikingów. Bohaterami „Niech stanie się światłość” są młody i zdolny szkutnik Edgar poszukujący nowego miejsca do osiedlenia się; lady Ragna (obiekt westchnień Edgara) opuszczająca rodzinną Normandię by poślubić ukochanego mężczyznę; brat Aldred, ambitny mnich marzący o najwspanialszej biblioteki w całym klasztorze. Każdy z nich narazi się złemu biskupowi, który złamie niemal każde przykazanie, by osiągnąć nieograniczoną władzę i bogactwo całego świata.
OCENA
Follett ma specyficzne podejście do opowiadania historii. Co to oznacza? Postrzega cały świat wyłącznie w jasnych i ciemnych barwach, bohaterowie jego książek dzielą się na nieskazitelnie dobrych i skrajnie złych, niegodziwych. Bohaterów szarych, posiadających w równym stopniu wady jak i zalety, można ze świecą szukać. Czy taki światopogląd sam w sobie jest wadą? Jeśli ktoś przywyknął do charakterystyki twórczości Folletta i sięgnął po niejedną jego książkę, łatwo może się przyzwyczaić. Zresztą, pierwsza powieść Folletta, po jaką sam sięgnąłem, zachwyciła mnie wiedzą historiozoficzną. Tą powieścią były właśnie „Filary Ziemi”.
Pisząc powieści historyczne, Follett podchodzi do spraw merytorycznych jak zawodowy historyk. Bada miejsca, w których osadza akcję swoich historycznych książek, a także rekwizyty z opisywanej epoki, zwiedza muzea i przegląda księgi sprzed kilkuset lat. Wszystko z szacunkiem dla dawnych czasów. Tak bogaty w nową wiedzę, siada do komputera i pisze. A czytelnik może być pewny, że nie trafi na historyczne przeinaczenie, chyba że byłoby celowe, dla ulepszenia dramaturgii (to, akurat, można wybaczyć autorom powieści historycznych...).
„Niech stanie się światłość” trzyma poziom dotychczasowych powieści Kena Folletta. Ma dokładnie to, co jest najlepsze w powieściach brytyjskiego pisarza: świetnie nakreślone tło, galerię barwnych postaci (to co, że jedni są skrajnie dobrzy, a drudzy: do cna źli?) i wartką akcję. I to już od pierwszych stron powieści. Później autor nie pozwala ani na moment oderwać się od jego najnowszej książki. Czyta się ją z zapartym tchem. Tak jak dotychczasowe tomy cyklu o Kingsbridge.
Jasne, pewne rzeczy mogą się powtarzać (podobnie jak w „Filarach Ziemi” i w „Świecie bez końca”, czarnym charakterem jest osoba duchowna), przez co książka wydaje się schematyczna, trudno jednak odmówić autorowi daru do opowiadania historii. I trzeba też przyznać, że jego książki o Kingsbridge nadały się jako materiały do ekranizacji, czego dowodzą dwa miniseriale: „Filary Ziemi” i „Świat bez końca”.
PODSUMOWANIE
Nowa powieść Folletta to powieść dla dosłownie wszystkich. „Niech stanie się światłość” idealnie trzyma poziom dotychczasowych pozycji brytyjskiego pisarza, co ucieszy pewnie niejednego wielbiciela jego twórczości. A ponieważ książka stanowi prequel do słynnych „Filarów Ziemi”, może być też dla rozpoczynających swoją przygodę z Kenem Follettem świetnym startem do cyklu o Kingsbridge. Bierzcie więc i czytajcie to wszyscy. To jest, bowiem, książka dobra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz