wtorek, 2 lutego 2021

 

Cykl na blogu CultureZone: W MUZYCZNĄ PODRÓŻ PRZEZ ŚWIAT.


Witam wszystkich serdecznie. Zespół Pink Floyd ma w swoim dorobku wiele znanych płyt. Wystarczy wymienić „The Dark Side of the Moon”, lub „The Wall”. Postanowiłem jednak wybrać na przekór wszystkim zupełnie inny krążek z repertuaru brytyjskiej grupy. Skupimy się płycie pt. „THE DIVISION BELL”. Zaczynamy.


OKOLICZNOŚCI POWSTANIA

Wydany w 1994 r „The Division Bell” to drugi album nagrany pod okiem producenta, Davida Gilmoura. Tematem przewodnim jest komunikacja i kontakt ludzkości. Pomysły na krążek przychodziły od wszystkich członków grupy; wcześniej tak zaangażowana praca całego zespołu miała miejsce w 1977 r nad płytą „Animals”. W założeniu „The Division Bell” miał być powrotem do korzeni Pink Floyd i miał odwoływać się do płyt powstałych przed „The Dark Side of the Moon”. Tym samym miały się znacząco różnić od „Animals” i „The Wall”.

Album powstawał w wielu miejscach, w tym na prywatnej barce Davida Gilmoura. Tytuł krążka został wymyślony przez pisarza science fiction, Douglasa Adamsa. Division Bell to dzwon wzywający do głosowania w Izbie Gmin. Symbolizuje zbliżanie się do dorosłości i pozostawianie dzieciństwa daleko w tyle.

Krążek był promowany przez dwie piosenki: „What do you want for me”, oraz „Lost for Words”. Do najbardziej znanych należą jednak utwory „Take it back”, „Keep Talking”, a zwłaszcza „High Hopes”.


ZAWARTOŚĆ

Płyta składa się z 11 piosenek. Krążek otwiera kompozycja „Cluster One” (nr 1.), który charakteryzuje się minutowym wstępem z akustycznym szumem w tle. Inżynier biorący udział w nagraniu opowiadał w wywiadach, że był to zapis elektromagnetycznego szumu wiatru słonecznego. Bardziej precyzyjnie szumy słyszane na początku utworu miały być zarejestrowanymi dźwiękami fal bardzo długich. Druga piosenka, „What do you want for me” (nr 2) charakteryzuje się powolnym tempem. Składa się z wstawek perkusyjnych, klawiatury i gitary. Dzięki temu piosenka idealnie się sprawdza jako rockowa ballada. „Poles Aparts”, utwór nr 3., został nagrany w rytmie D, A, D, G, A, D, które to brzmienie David Gilmour po raz pierwszy usłyszał podczas wycieczki w Grecji.

Czwarta piosenka, „Marooned” (nr 4), to utwór zawierający dźwięki, opisujące otoczenie jako wyspę, w tym m.in. odgłosy mew i fal rozbijających się o brzeg. Partie fortepianu Wrighta (pierwotnie grane i nagrane na Kurzweil) zostały nagrane w Olympic Studios w Londynie. Tytuł piątej piosenki, „A Great Day for Freedom” (nr 5) początkowo brzmieć „In Shades of Grey”. Opowiada o nadziejach związanych ze zburzeniem muru berlińskiego i rozczarowaniach, które nastąpiły po tym wiekopomnym wydarzeniu. „Wearing Inside Out” jest szóstą piosenką na płycie i zarazem jedyną, za której produkcję nie odpowiadał Gilmour. „Take it back(nr 7) to, z kolei, piosenka o niespełnionej miłości.

Ósmą piosenką jest „Coming Back to Life” (nr 8), utwór nad którym w całości pracował David Gilmour. Zgodnie ze słowami samego Gilmoura, piosenka opowiada o jego żonie, Polly Samson. „Keep Talking” (nr 9) to jedna z najważniejszych piosenek na omawianej płycie. Podejmuje temat całego krążka, czyli komunikację międzyludzką. O relacjach mówi też dziesiąta piosenka na płycie: „Lost for Words” (nr 10). Inspiracji do napisania słów dostarczyły napięte relacje pomiędzy Gilmourem, a Watersem i koncentruje się na przebaczeniu.

Całość, natomiast, wieńczy utwór „High Hopes” (nr 11). Monumentalna (trwający aż 8 minut i 35 sekund) piosenka charakteryzuje się dźwiękami dzwonów (można się domyślić, że to tytułowy Division Bell), które wygrywają dźwięk D. Teksty nawiązują do wczesnych lat zespołu w Cambridge, zwłaszcza zanim zaczęli tworzyć muzykę, oraz do byłego kolegi z zespołu, Syda Barretta. Pisane przez niego teksty mówią o tym, co można w życiu zyskać i stracić. Gilmour powiedział, że piosenka bardziej opowiada o jego wczesnych dniach i opuszczeniu rodzinnego miasta, niż o ziarnach podziału, które rzekomo zasadzono we wczesnych latach Pink Floyd.


OCENA

Chociaż trudno sobie wyobrazić historię Pink Floyd bez „The Dark Side of the Moon”, a w szczególności bez „The Wall” (ręka do góry, kto z was nie kojarzy „Another Brick in the Wall”, zwłaszcza części II…), opłaciło się zespołowi wracać do korzeni swojego istnienia. Dzięki temu „The Division Bell” przypomniało dawnym fanom, za co pokochali ulubiony zespół i co było w nim takiego wartościowego. Młodsi fani, z kolei, mogli zapoznać się z zespołem i po wysłuchaniu niniejszego albumu sięgnąć również po pozostałe.

Mimo 27 lat na karku, płytę w dalszym ciągu słucha się znakomicie dzięki doskonałej muzyce i świetnym tekstom. To zaś sprawia, że można ją śmiało postawić obok takich klasyków z płytoteki zespołu jak „The Dark Side of the Moon”, czy „The Wall”. Myślę, że znajdzie tam należyte miejsce.


link: https://www.youtube.com/playlist?list=PLsVoIP7pW8g984pIJuKXhY9tTG1DiJWY9

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz