czwartek, 17 czerwca 2021

 

Cykl Recenzenta Marcina: UBÓSTWIANA ÓSEMKA.


Witam serdecznie. Bez względu na to, czy jesteś fanem fantasy, czy nie i bez względu na to, czy jesteś mugolem, czy nie, trudno odmówić serii o Harrym Potterze baśniowości. I trzeba też przyznać, że J K Rowling zapełniła magiczny świat równie BAŚNIOWYMI STWORAMI. W tym odcinku mojego cyklu wybrałem dla was osiem najlepszych stworów z bestiariusza Harry`ego Pottera (uwaga: skupiam się na tych stworach, które pojawiają się i w książkach, i w filmach). Zaczynamy.


8, Rogogon Węgierski [debiut literacki: „Harry Potter i Czara Ognia”]

Zacznijmy najpierw od klasyki gatunku, czyli od smoka. Smoki przewijały się w serii o Harrym Potterze od pierwszego tomu (Norweski Smok Kolczasty z pierwszego tomu). Duża liczba smoków ma ogromne rozmiary, jednak ich wielkość zależy też od gatunku: jeśli Norweski Smok Kolczasty może być małym, słodkim smokiem, to Rogogon Węgierski może z kolei przybrać rozmiar skrzydlatej Godzilli ziejącej ogniem. W dodatku ten drugi okazał się trudnym przeciwnikiem w pierwszym zadaniu Turnieju Trójmagicznego: miał twarde, czarne łuski, a jego ogon był zakończony kolcami. Wyjątkowo twardy przeciwnik.

Czym byłaby seria fantasy (także ta o Harrym Potterze) bez równie klasycznych duchów. Ich obecności również nie mogło zabraknąć w tym rankingu.

7, duchy [cała seria]

Jeśli w filmach o Harrym Potterze duchy wyjątkowo rzadko się pojawiają (może najwyżej w trzech filmach…), o tyle ich obecność jest wyczuwalna na każdej stronie całej serii. Fanów na pewno mógł zdołować brak takiego poltergeista Irytka, który doprowadzał woźnego Filcha do szewskiej pasji (sceny z ich udziałem w filmach byłyby popisem znakomitego komizmu, przynajmniej w pierwszych filmach…). Wśród filmowych duchów na uwagę zasługuje na pewno Prawie Bezgłowy Nick: nie tylko przez wzgląd na grającego go Johna Cleese`a, ale też z uwagi na historię jego śmierci (świetny, choć subtelnie pokazany, czarny humor).

Obok duchów, czy smoków, nieodłącznym elementem fantasy są również skrzaty. Chyba najwięcej emocji tak czytelnikom, jak i widzom dostarczył nieodżałowany Zgredek.

6, skrzat domowy Zgredek [debiut literacki: „Harry Potter i Komnata Tajemnic”]

Zgredek po raz pierwszy pojawia się w drugim tomie cyklu J. K. Rowling. Na różne sposoby próbował ostrzec Harry`ego przed grożącym w Hogwarcie niebezpieczeństwem. Zgredek to bezsprzecznie skrzat, wzbudzający najwięcej emocji, głównie wzruszeń z powodu swojej niedoli. W książkach powracał jeszcze dwa razy: w 4. tomie służy w kuchni Hogwartu, a w tomie 7. ratował Harry`ego, Rona i Hermionę z dworu Malfoy`ów (co przypłacił życiem). W filmach Zgredek potrafił też wywołać śmiech, głównie swym wyglądem (czy nie przypominał on wam czasem pewnego wschodniego polityka?).

Kreując na kartach swego cyklu fantastyczne bestie, Rowling sięgała zarówno po lokalny folklor (wilkołaki), jak i po mitologię (centaury). Potwór z miejsca 5. jest przykładem tej drugiej inspiracji.

5, trójgłowy pies [debiut literacki: „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”]

Trójgłowe psy wywodzą się z mitologii greckiej. Właściwie należałoby tu wspomnieć nie tyle o trójgłowych, co wielogłowych psach, bo o ile Cerber miał faktycznie trzy głowy, to już Ortros, pies Geriona (i, notabene, brat Cerbera), miał tylko dwie głowy. Zwiększona liczba głów pozwalała takiemu psisku lepiej stróżować, niż się to przytrafia jednogłowym, realnym, psom. Nic zatem dziwnego, że w pierwszym tomie pojawił się gigantyczny trójgłowy pies wyszkolony do pilnowania klapy w podłodze prowadzącej do Kamienia Filozoficznego. Ale żeby nazwać go Puszkiem, to Hagrid miał zaiste niezły pomysł… cholibka.

Stwory, które pojawiły się na miejscu 4. w równym stopniu dostarczyły grozy czytelnikom (i widzom), jak i wywodziły się z niemniej klasycznego, bestiowego, kanonu.

4, Inferiusy [debiut literacki: „Harry Potter i Książę Półkrwi”]

Na pierwszy rzut oka Inferiusy przywodzą na myśl klasyczne zombie. Zwrócił na to uwagę także nieodżałowany tłumacz serii, Andrzej Polkowski, tak opisując Inferiusy w dołączonym słowniczku: „ożywiony trup na usługach czarnoksiężnika, dzisiaj znany jako zombie. Wystarczy zajrzeć do dobrego słownika łacińskiego, by przekonać się, że słowa inferiae, infernus, inferus mogą wzbudzić dreszcz przerażenia, bo wiążą się ze światem umarłych, piekłem i wyrządzaniem zła”. Generalnie byłem kiepski z łaciny w liceum, ale skoro tłumacz wywodzi nazwę stworów z łaciny, to nie będę z nim dyskutował…

Podium otwierają jedne z najbardziej oryginalnych stworów wykreowanych w wyobraźni Rowling: testrale.

3, testrale [debiut literacki: „Harry Potter i Zakon Feniksa”]

Kto spróbowałby zobaczyć testrale, ten srogo się rozczaruje. Stwory te może zobaczyć tylko ta osoba, która widziała na własne oczy czyjąś śmierć. Nic dziwnego, że padło na 15-letniego Harry`ego: w końcu czternaście lat wcześniej był świadkiem śmierci własnych rodziców. Zresztą, z testralami związany jest pewien przesąd, zgodnie z którym ten, kto ujrzy te stwory na własne oczy, tego czeka nieszczęście (jakby mało kłopotów spadło na głowę Harry`ego). Przesąd poniekąd był związany z faktem, kto mógł w ogóle zobaczyć te przerażające stwory, przypominające skrzydlate końskie szkielety pokryte skórą.

Śmierć bardzo często pojawiała się w literaturze, począwszy od czasów średniowiecznych, a nawet i starożytnych. Jednak w serii o Harrym Potterze miała ona kluczowe znaczenie, co było widoczne szczególnie w siódmym tomie.

2, Śmierć [debiut: „Harry Potter i Insygnia Śmierci”]

Po wydaniu siódmego tomu, J. K. Rowling wyznała w wywiadach, że tematem całego cyklu o Harrym Potterze jest… śmierć. Nic zatem dziwnego, że z tomu na tom nie tylko atmosfera robiła się bardziej mroczna, ale też trup ścielił się gęsto. Śmierć była wszechobecna w cyklu od zawsze, ale pierwsze skrzypce zagrała w przejmującym rozdziale pt. „Opowieść o trzech braciach”, gdzie tytułowi bracia zostali obdarowani atrybutami, które miały rzekomo ich chronić przed śmiercią. Rowling wyraźnie pokazała czytelnikom, że nie można ot, tak po prostu oszukać przeznaczenia i co ma się wydarzyć, to i tak się wydarzy.

Najbardziej kreatywną maszkarą stworzoną na kartach cyklu o Harrym Potterze okazali się jednak wzbudzający powszechny strach przerażający Dementorzy.

1, Dementorzy [debiut literacki: „Harry Potter i więzień Azkabanu”]

Dementorzy to popis godnej podziwu wyobraźni J. K. Rowling. Swoim wyglądem mogą przypominać nieco tolkienowskich nazguli z „Władcy Pierścieni” (tym bardziej, że polska premiera filmu Cuarona miała miejsce pół roku po premierze „Władcy Pierścieni: Powrotu Króla”). Dementorzy noszą długie szaty, potrafią latać, nie widać ich twarzy, a ich ręce są szare i przywodzą na myśl ręce topielców. Najważniejszą ich cechą jest wysysanie szczęścia i dobrego uczucia. Nic zatem dziwnego, że J. K. Rowling wymyśliła Dementorów po przebytej w młodości depresji. Po spotkaniu z Dementorami ludzie odczuwali tylko depresję.


To była moja osobista lista najbardziej znanych stworów występujących w serii o Harrym Potterze. Które fantastyczne potwory z tego cyklu wam się najbardziej podobały? Piszcie w komentarzach swoje typy, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz