Cykl na blogu CultureZone: KĄCIK LITERACKI.
Witam serdecznie. Po dłuższej przerwie powracam z nowym odcinkiem mego programu „Kącik literacki”. Dziś przygotowałem dla was recenzję najnowszej powieści Wojciecha Chmielarza pt. „WILKOŁAK”. Zaczynamy.
WOJCIECH CHMIELARZ, „Wilkołak” ****
rok wyd oryg.: 2021; rok wyd. polskiego: 2021
Ostatnie dwa lata były na pewno wyjątkowo trudne dla Wojciecha Chmielarza. Tuż przed lockdownem pisarz opublikował psychologiczny thriller „Wyrwa”, a w czasie lockdownu, z kolei, bardzo dobry kryminał „Prosta sprawa”.
Uwaga, recenzję książki „Prosta sprawa” znajdziecie poniżej:
Teraz, gdy wszelkie lockdowny nie powinny nam już grozić, a pandemia w Polsce powoli staje się pieśnią przeszłości, Chmielarz powraca z nową powieścią kryminalną i zarazem też wraca do jednego ze swoich cykli. Niestety, jeśli ktoś liczy na nowe perypetie Jakuba Mortki, ten się rozczaruje.
FABUŁA
„Wilkołak” to trzeci tom kryminalnego cyklu rozgrywającego się w Gliwicach. Bohater serii, detektyw Dawid Wolski, dochodzi do siebie po śmierci ukochanej Igi. Przynajmniej do dnia pogrzebu swojego ojca, kiedy to przysiągłby, że widział Igę całą i zdrową. Tyle że od jej śmierci minęło osiem lat. Nawet, jeśli przeżyła, to co się z nią działo? I czy w ogóle przeżyła? Może Wolski miał tylko przewidzenia? Detektyw angażuje dawnego przyjaciela, gliwickiego prokuratora Adama Górskiego. Razem dopuszczają się profanacji grobu, po której dokonują makabrycznego odkrycia…
OCENA
O ile cykl o Jakubie Mortce jest mi doskonale znany, o tyle muszę się przyznać, że nie miałem okazji czytać gliwickiego cyklu Wojciecha Chmielarza. Czy stanowi to utrudnienie dla osoby sięgającej po dopiero trzeci tom cyklu?
Niespecjalnie. Odniesień do dwóch poprzednich tomów cyklu - „Wampira” i „Zombie” - jest tu bardzo mało. Właściwie „Wilkołaka” można traktować jako integralną całość, bez potrzeby zagłębiania się w szczegóły. Gdy sięgałem po nowy kryminał Chmielarza, bałem się, że podczas lektury będę się czuł jak na przysłowiowym tureckim kazaniu. Okazało się, że obawy były niepotrzebne. Równie dobrze sam cykl mógł się zacząć od informacji, że główny bohater przeżywa śmierć swojej ukochanej.
Niewątpliwym plusem powieści, jak również całej serii, jest postać głównego bohatera – detektywa Dawida Wolskiego. Wymyślić postać głównego bohatera, który wywoływałby skrajne emocje i którego nie dałoby się lubić, to naprawdę trudna sztuka. Dawid Wolski znajduje się w dalekich antypodach detektywistycznych postaci i stanowi ostrą kontrę w stosunku do takich klasyków, jak Philip Marlowe, Harry Hole, czy Hercules Poirot. Ba, stanowi nawet przeciwieństwo Jakuba Mortki z innej serii Chmielarza. Potrafi drażnić, irytuje zarówno wspólników jak i czytelników, a nawet doprowadzi do szewskiej pasji. Słowem doktor House literatury kryminalnej. Prawdziwy literacki antybohater, którego nie było dotąd w polskich (ani nawet światowych) kryminałach.
Kolejną zaletą powieści są barwne opisy gliwickich krajobrazów. Podróżując z Wolskim po ulicach Gliwic, czytelnik ma ochotę sięgnąć po plan miasta (albo chociaż uruchomić aplikację Google Maps): autor wymienia tyle ulic, zaułków i placyków, że po prostu ma się ochotę samemu pojechać do opisywanego miasta, a kryminał Chmielarza potraktować jako rodzaj przewodnika. Z kolei jeśli ktoś w ogóle był w Gliwicach (przyznam się od razu, ja nie byłem), potraktuje „Wilkołaka” jako sentymentalną podróż do znajomego miejsca i to pomimo tego, że akcja umiejscowiona jest w czasach współczesnych.
Wreszcie trzeba wspomnieć o świetnym tempie i wartkiej akcji. Jak zawsze u Wojciecha Chmielarza, jest gęsto od bohaterów, ale ich losy zazębiają się w ostatnich rozdziałach, a finał zaskoczy nawet najwierniejszego wielbiciela kryminałów. Autor zarzeka się, że na trzech gliwickich kryminałach poprzestanie, ale w sumie tak samo kiedyś mówił o cyklu powieściowym o Jakubie Mortce (który dotąd doczekał się pięciu tomów), więc nie jest wykluczone, że jeszcze kiedyś wrócimy do Gliwic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz