Cykl Recenzenta Marcina: UBÓSTWIANA ÓSEMKA.
Witam wszystkich serdecznie. Wczorajsza przegrana ze Szwecją wykluczyła naszą dalszą grę w Euro 2020. Zamiast po raz tysięczny śpiewać „Nic się nie stało” do melodii piosenki „Guantanamera”, proponuję zawiedzionym kibicom dla pocieszenia ranking najlepszych PIŁKARSKICH PRODUKCJI. Oto osiem tytułów, które w przyszłości powinny nas zmotywować do lepszej gry. Zaczynamy.
8, „Złota piłka”, reż. Cheik Doukoure
Zaczynamy od produkcji, która na przykładzie gry w piłkę nożną sprzedaje widzom starą jak świat zasadę: że przy odrobinie dobrej woli i wytrwałości, marzenia mogą się spełnić. Nawet, jeśli jesteś ubogim, nigeryjskim ośmiolatkiem ze smykałką do footballu. Z początku małemu wydaje się, że pewne rzeczy (jak przepracowanie 750 dni dla otrzymania skórzanej piłki) są nieosiągalne, ale przecież zawsze może się zdarzyć cud. Przy pomocy tytułowej „złotej piłki”, mały Will Bandian rozpoczyna drogę na sam szczyt. Mimo kłód rzucanych mu pod nogi, nie poddaje się w zrealizowaniu swoich najskrytszych marzeń.
Podobnie krzepiący wariant udało się przemycić do jednego z najbardziej przebojowych filmów o piłce nożnej, czyli „Gol!” w reżyserii Danny`ego Cannona.
7, „Gol!”, reż. Danny Cannon
Film Cannona można nazwać równie dobrze „Rockym” na piłkarskim boisku. Bohaterem jest życiowy nieudacznik, który od losu dostaje szansę na wyróżnienie się w tłumie. On także ma marzenia do spełnienia, ale ponieważ jest meksykańskim emigrantem, pragnienia wydają się niewykonalne. Lekcja, jaką serwuje nam Cannon, okazuje się jednak lekkostrawna i przynosi brzemienne w skutkach efekty. Podobnie jak hit z boksującym Sylvestrem Stallone, pokazuje, że ciężką pracą można przejść bez kłopotu od zera do sportowego bohatera. Nawet w towarzystwie takich gwiazd footballu, jak Zinedine Zidan, czy David Beckham.
A skoro o Beckhamie mowa, film z miejsca 5. pokazuje, że dla osiągnięcia wymarzonego celu warto mieć jakiegoś idola. W tym przypadku piłkarskiego.
5, „Podkręć jak Beckham”, reż. Gurinder Chadha
W komedii „Podkręć jak Beckham”, bohaterka, hinduska nastolatka, marzy by dorównać swojemu idolowi, jakim jest brytyjski piłkarz. Na przeszkodzie stoją jednak narodowość, oraz fakt, że bohaterka jest dziewczyną. Film Chadhy powiela wiele schematów footballowych produkcji, jednak twórcy mają w zanadrzu coś jeszcze. To wdzięczna komedia romantyczna, a także celna panorama zderzających się dwóch kultur. Otworzył również drzwi do kariery dla kilku znanych dziś aktorów (w tym m.in. Keiry Knighley i Jonathana Rhysa Meyersa), oraz spopularyzował żeński football. Całkiem niezły wynik.
Czym byłyby filmy o piłce nożnej bez kiboli. Tego typu filmów powstało bez liku (jak np. „Hooligans” Lexi Alexander, czy „Bad boy” Patryka Vegi). Ja stawiam na „Kibolski świat”.
6, „Kibolski świat”, reż. Anton Bormatow
W przeciwieństwie do wspomnianych wyżej banalnych i mocno schematycznych filmów, w filmie Bormatowa zadbano o na wskroś realistyczny obraz footballowej (a raczej kibolskiej) rzeczywistości. Być może to zasługa dobrze przemyślanego scenariusza, może za sukcesem stoi fakt, że obsadę filmu zasilili nie tylko profesjonalni aktorzy, ale również autentyczni kibole. Faktem jest na pewno, że Bormatow nie patyczkuje się z widzami, a taki Patryk Vega może mu najwyżej czyścić buty (nie tylko z korkami). Po obejrzeniu „Kibolskiego świata” jeszcze bardziej chciałoby się omijać każdego pseudokibica szerokim łukiem.
Dobra drużyna piłkarska nie obeszłaby się bez równie dobrego trenera piłkarskiego. Jeśli kimś takim jest Marcin Dorociński, nietrudno o sukces w polskim footballu.
4, „Boisko bezdomnych”, reż. Kasia Adamik
Przed Jackiem Mrozem, bohaterem filmu Kasi Adamik staje wyjątkowo trudne zadanie: jak z wyjątkowych nieudaczników zrobić mistrzów na miarę samego Roberta Lewandowskiego. Bohaterami są tu bowiem bezdomni z Dworca Centralnego, osoby przegrane i obojętne na to, jaka spotka ich przyszłość. Były piłkarz, który zrezygnował z footballowej kariery po nabytej kontuzji, zaszczepi im wolę walki i przekona, że nie warto się nigdy poddawać. Dzięki temu utworzą drużynę piłkarską, która (choć trudno w to uwierzyć) weźmie z powodzeniem udział w mistrzostwach świata. Taki trener jest po prostu na wagę złota...
Jeśli jednak mówimy o piłce nożnej w polskim kinie, nie mogło zabraknąć w tym rankingu pewnego footballowego klasyka. Podium otwiera „Piłkarski poker” Janusza Zaorskiego.
3, „Piłkarski poker”, reż. Janusz Zaorski
Ten film świetnie się sprawdza na wielu płaszczyznach. Mamy tutaj demaskatorski portret cynicznego środowiska piłkarskiego, panoramę powoli upadającego PRL, kryminalną intrygę a`la heist movie, oraz historię o męskiej przyjaźni i miłości do futbolu. Śmietanka polskiego aktorstwa tak na pierwszym planie (Jan Englert, Marian Opania, a zwłaszcza Janusz Gajos), jak i w epizodach (Edward Line Lubaszenko, Mariusz Benoit, a nawet Dariusz Szpakowski) zapewni widzom więcej emocji, niż niejeden mecz Euro. Dodajmy do tego, że film nic nie stracił na aktualności, więc potencjalny sequel jeszcze długo nie powstanie.
Srebro wędruje do produkcji, która z jednej strony pokazała skrajnie realistyczny obraz piłki nożnej, jak i była oparta na autentycznych, footballowych, wydarzeniach.
2, „Przeklęta liga”, reż. Tom Hooper
To prawdziwa historia menedżera piłkarskiego Briana Kloffa, człowieka skrajnie ambitnego i dążącego do celu za wszelką cenę. Okazuje się jednak, że bez pomocy przyjaciela, żadne jego plany nie będą miały szans na realizację. „Przeklęta liga” to ciekawy portret brytyjskiego footballu lat 70, kiedy to piłkarze zamieniali się na murawie w maszyny do zabijania. Dla podkreślenia realizmu Tom Hooper częściej zagląda do szatni i dyrektorskiego biura. Choć po realizacji późniejszego „Jak zostać królem”, Hooper zaliczył równię pochyłą, radziłbym mu na przyszłość, by pozostał przy kinie biograficznym. Wychodzi mu wtedy ekstraklasa.
Na szczycie zestawienia znalazła się jednak produkcja, która w latach 80 i 90 zaszczepiła w niejednym małolacie niegasnącą miłość do piłki nożnej. Mowa, rzecz jasna, o kultowym „Kapitanie Tsubasie”.
1, „Kapitan Jastrząb”, twórca: Isamu Imakake
Na „Kapitanie Tsubasie”, zwanym u nas „Kapitanem Jastrzębiem”, wychowało się niejedno pokolenie dzisiejszych chłopaków kibicujących piłkarskiej reprezentacji. Nic dziwnego: to, co wyczyniał Tsubasa Ozora na murawie budziło podziw wśród ówczesnych dzieciaków, którzy po każdym odcinku lecieli na podwórko, byle tylko naśladować nowego idola. Warto dodać, że Tsubasa inspirował takich współczesnych piłkarzy, jak Leo Messi, Cristiano Ronaldo, czy nasz Robert Lewandowski. Być może, dla osiągnięcia sukcesu w najbliższych mistrzostwach świata, przydałby się naszej reprezentacji seans kultowego anime Imakakego.
To był ranking najlepszych piłkarskich produkcji. Które filmy i seriale o piłce nożnej wam podobały się najbardziej. I co sądzicie o wczorajszym meczu biało-czerwonych. Piszcie w komentarzach filmowo-serialowe typy, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz