środa, 14 lipca 2021

Cykl na blogu CultureZone: „PROGRAM W ODCINKACH”


Witam serdecznie. Po ostatniej recenzji serialu „Z archiwum X”, pozostajemy jeszcze na chwilę w latach 90 – tym razem jednak fabularnie. W dzisiejszym „Programie w odcinkach” zanurzymy się w bagna powodzi tysiąclecia, a to wszystko za sprawą najnowszej polskiej produkcji platformy Netflix - „ROJST 97`”.



ROJST 97` *****

twórca: Jan Holoubek

obsada: Magdalena Różczka, Łukasz Simlat, Dawid Ogrodnik, Andrzej Seweryn


Jeśli pierwszy, nakręcony dla nieistniejącej już platformy Showmax, sezon „Rojst” ukazywał w sposób metaforyczny bagna PRL-u, to w najnowszym sezonie twórcy ukazują nam bagna w sensie dosłownym. „Rojst” (słowo oznaczające dosłownie właśnie „bagno”) to swoista polska odpowiedź na amerykański „Stranger Things” (tyle że bez wątków paranormalnych i SF): nostalgiczna podróż do minionych czasów. Czy i tym razem wszystko się udało?


FABUŁA

Lipiec, 1997 roku. Wrocław. Już ta lokalizacja (czas i miejsce akcji) powinno uświadomić, w co widzowie się pakują. Dosłownie. Trwa powódź tysiąclecia, wody lada moment wedrą się do Wrocławia. Na tym katastroficznym tle rozgrywa się kryminalna sprawa morderstwa syna wziętego biznesmena, znalezionego w bagnach pobliskiego lasu na Gronach. Sprawę prowadzi sierżant Anna Jass (bardzo dobra Magdalena Różczka) i jąkający się starszy sierżant Adam Mika (jeszcze lepszy, brawurowy, Łukasz Simlat).

Równolegle poznajemy również dalsze perypetie bohaterów poprzedniego sezonu „Rojsta”: starego dziennikarza, Witolda Wanycza (Andrzej Seweryn) i młodszego dziennikarza, Piotra Zarzyckiego (Dawid Ogrodnik), który zostaje redaktorem naczelnym wrocławskiego „Kuriera Wieczornego” i miota się między kryminalną sprawą, a problemami rodzinnymi.


OCENA

Od razu się przyznam, że poprzedniego „Rojsta” nie dane mi było zobaczyć. Mimo to seans drugiego sezonu nie wpływa krzywdząco na odbiór produkcji. „Rojst 97`” to swego rodzaju integralna całość, którą z poprzednim sezonem łączy jedynie para dziennikarzy granych przez Andrzeja Seweryna i Dawida Ogrodnika (Zdzisława Beksińskiego i Tomka Beksińskiego z kinowej produkcji „Ostatnia rodzina”). Jeśli ktoś niespecjalnie lubi lata 80 na ziemiach polskich (ach, ten PRL…), może od razu zacząć od sezonu osadzonego w połowie lat 90.

Dawid Ogrodnik i Andrzej Seweryn spisują się świetnie ze swoich ról, chociaż pierwsze skrzypce grają tutaj zdecydowanie Magdalena Różczka i, zwłaszcza, Łukasz Simlat. Jass to pewna siebie i nieustępliwa policjantka, która z powodu tragicznych okoliczności sprzed lat została przeniesiona do Wrocławia. Simlat jako jej partner niemal rozsadza ekran swoją rolą, a Adam Mika, którego odgrywa, podnosi temperaturę samą swoją obecnością. Pochwalić też muszę drugoplanowe i epizodyczne role aktorów znanych z poprzedniego sezonu (świetny Piotr Fronczewski).

Najważniejsze jednak, że nad produkcją Jana Holoubka unosi się aura nostalgii. Niczym w przeboju braci Duffer. Twórcy „Rojst 97`”, podobnie jak przy poprzednim sezonie, bezbłędnie oddają klimat minionej epoki, puszczając oko do widzów popkulturowymi easter eggami. Nie ma tu wątków science fiction (jest za to wątek kryminalny), ale nie brakuje atrybutów związanych z latami 90 (ach, ta przyjemność, kiedy kaseta magnetofonowa była wciągana przez magnetofon i trzeba było zwijać rolkę taśmy długopisem, albo ołówkiem…). Można mieć zastrzeżenia do muzyki dobranej do epoki (prócz piosenek z lat 90, nie brakuje też kilka hitów z lat 80…), choć kto powiedział, że w latach 90 nie słuchało się również piosenek z poprzedniej dekady (tak jak w przypadku telewizji: w latach 90 emitowane były tak filmy jak i seriale z lat 80...)?

Warto więc zainteresować się produkcją Netflixa, bo podobnie jak w przypadku „Stranger Things”, na widzów czeka nostalgiczna podróż do przeszłości. Jeżeli w planach twórcy będą mięli sezon 3., a jego akcja będzie się rozgrywać na początku XXI wieku, niżej podpisany (którego nastoletnia młodość przypadła na ten okres), będzie tym bardziej oglądał…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz