Cykl na blogu CultureZone: ALEJA GWIAZD POPKULTURY.
ENNIO MORRICONE:
IL MAESTRO DI MUSICA DA FILM
W miniony wtorek minęła pierwsza rocznica śmierci wybitnego autora muzyki filmowej, Ennio Morricone. Z tej okazji w dzisiejszym odcinku „Alei Gwiazd Popkultury” skupię się na sylwetce autora muzyki do „Misji”, czy westernów Sergio Leone. Zapraszam.
MŁODOŚĆ
Ennio Morricone urodził się 10 listopada 1928 roku w Rzymie. Już od najmłodszych lat przejawiało się w nim ogromne zainteresowanie muzyką, dlatego szybko zapadła decyzja o zapisaniu go na lekcje muzyki.
Zauważył to jego pierwszy nauczyciel muzyki: własny ojciec. Wpoił mu bez problemu czytanie nut i grę na kilku instrumentach. Morricone posiadał wrodzony talent muzyczny, a pierwsze kompozycje jego autorstwa zaczęły powstawać, gdy miał zaledwie 6 lat. Dwa lata później, wstąpiwszy do Szkoły Podstawowej św. Jana w Rzymie, poznał i zaprzyjaźnił się ze swoim przyszłym partnerem artystycznym – Sergio Leone. Mając 12 lat, wstąpił do Narodowego Konserwatorium im. Św. Cecylii, pobierając tam lekcje gry na trąbce pod okiem Umberto Semproniego. W 1940 roku rozpoczął czteroletni kurs harmonii, który zakończył mniej więcej po pół roku.
Na tym jednak jego przygoda z edukacją muzyki się nie skończyła. Jeden z nauczycieli harmonii zasugerował, by zaczął studiować kompozycję w klasie trąbki i orkiestracji. Niedługo potem Morricone to uczynił. Jego nauczycielem został Goffredo Petrassi. W tym okresie Morricone zaczął też komponować dla słuchowisk radiowych. W tym samum czasie rozpoczęła się też jego przygoda z muzyką filmową, na razie jednak wygrywaną przez Morricone na trąbce.
W 1946 roku Morricone otrzymał dyplom ukończenia studiów w klasie trąbki, a prócz tego napisał również kompozycję „Il Mattino”. W1952 roku otrzymał dyplom ukończenia studiów w klasie instrumentacji, a w 1954 – w klasie kompozycji.
KARIERA
„Il Mattino” było debiutanckim utworem skomponowanym przez Morricone. Była to pieśń na głos i fortepian, do słów Olinto Diniego. Później wyspecjalizował się w aranżacji znanych włoskich piosenek, współpracując zarówno z włoskimi, jak i zagranicznymi piosenkarzami. Zawarł wtedy znajomość m.in. z Paulem Anką, Andreą Bocelli, Francoise Hardy, czy Ivą Zanicchi. W późniejszych latach wśród jego wspólników znalazły się takie sławy sceny muzycznej, jak np. Celine Dion, Dalida, Mirelle Mathieu, a nawet Michael Jackson, Quincy Jones, czy Eminem.
Najbardziej jednak jest kojarzony z muzyką filmową i to z nią bardziej się związał. Tu, z kolei, współpracował m.in. dla Giuseppe Tornatore (m.in. „Cinema Paradiso” i „Malena”). Najbardziej znana okazała się jego współpraca z kolegą z klasy, Sergio Leone („Pewnego razu na Dzikim Zachodzie”, „Trylogia Dolarowa”, „Dawno temu w Ameryce”); kto nie kojarzy „ECSTACY OF GOLD”, albo tytułowego tematu „THE GOOD, THE BAD AND THE UGLY” z „Dobrego, Złego i Brzydkiego”, albo rozpoznawalnego głównego tematu z „Dawno temu w Ameryce”. Choć współpraca z Leone nie trwała zbyt długo, zaowocowała najlepszymi kompozycjami autorstwa Maestro Morricone.
Kompozytor pisał też muzykę dla innych cenionych reżyserów filmowych. Tworzył m.in. dla Romana Polańskiego („Frantic”), Rolanda Joffe („Misja”, w którym rozbrzmiewa słynny temat „GABRIEL`S OBOE”), Mike`a Nicholsa („Wilk”), czy Franco Zeffirelliego („Hamlet”). O współpracę z nim zabiegali również: Terrence Malick („Niebiańskie dni”), czy Brian De Palma („Nietykalni”).
STYL
Od czasu napisania pierwszej filmowej kompozycji, Ennio Morricone bywał nazywany „spadkobiercą” Nino Roty i było w tym sporo racji. Podobnie jak kompozytor Federico Felliniego, Ennio Morricone nadawał swoim kompozycjom nutkę poetyckości. Potrafił ją uchwycić bez oglądania filmu! Bywały i takie sytuacje, gdy jego kompozycje przytłaczały obraz (dobrym przykładem był soundtrack do „Misji” Rolanda Joffe`a).
Nie stronił od kina gatunkowego. Bez względu na gatunek filmowy, pisał muzykę do każdego gatunku filmowego. Wśród jego najsłynniejszych kompozycji znalazły się tematy do westernów („Trylogia Dolarowa”, oraz „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie” Sergio Leone), kina gangsterskiego („Dawno temu w Ameryce” Sergio Leone, „Nietykalni” Briana de Palmy, „Klan Sycylijczyków” Henri Verneuila), czy horrorów („Coś” Johna Carpentera; muzyka z tego filmu była niesłusznie nominowana do Złotej Maliny, „Wilk” Mike`a Nicholsa). W każdym z tych gatunków Morricone czuł się doskonale.
Do napisania wybitnego soundtracku wystarczał mu tylko scenariusz. Nigdy nie nauczył się pisać na komputerze, a nuty zapisywał za pomocą zwykłego ołówka.
Początkowo nic nie wskazywało, by w jego kompozycjach miała zagościć poetyckość. Przeciwnie, jego pierwsze kompozycje cechowała ekspresja. Dla podkreślenia filmowej przemocy, nie stosował partii instrumentalnych, lecz brzmienia gitar elektrycznych, lub odgłosy wycia kojotów. Dzięki temu wzmacniał wrażenie egzotyki, potęgował efekt mitycznej pustki, dodając kinu gatunkowemu odrobinę europejskiej ironii.
OSTATNIE LATA ŻYCIA
W ostatnich latach życia, Ennio Morricone napisał muzykę m.in. do dwuczęściowego filmu biograficznego o życiu i działalności papieża Jana Pawła II („Karol. Człowiek, który został papieżem” i „Karol. Papież, który pozostał człowiekiem”, oba w reżyserii Giacomo Battiato). Ceniony przez Quentina Tarantino, wielokrotnie wykorzystującego jego utwory w swoich filmach, skomponował dla twórcy „Pulp Fiction” soundtrack do westernu a`la Sergio Leone pt. „Nienawistna ósemka”. Za muzykę do tego filmu kompozytor otrzymał jedynego w swojej karierze Oscara.
Wokół współpracy z Quentinem Tarantino pojawiły się pewne kontrowersje, pokazujące niby bardzo trudną relację obu twórców filmowych. Kontrowersje wynikały jednak z błędnego zrozumienia przez dziennikarza tego, co Morricone na temat Tarantino. Zamiast krytykować styl pracy twórcy „Kill Billa”, Morricone bardzo go chwalił i doceniał wkład amerykańskiego reżysera w rozwój światowego kina.
„Nienawistna ósemka” był jednym z ostatnich filmów, do którego muzykę napisał Ennio Morricone. Kompozytor i mistrz muzyki filmowej zmarł 6 lipca 2020 roku. Miał 91 lat.
Za co warto docenić muzykę Ennio Morricone? Kompozytor współpracował z wieloma wybitnymi reżyserami. Mistrz muzyki klasycznej pozostawił po sobie również wiele rozpoznawalnych kompozycji – niejedna godna była Oscara i aż żal bierze, że Morricone otrzymał statuetkę tylko raz, w dodatku pod koniec życia. Mimo to jego muzyka na zawsze pozostanie wybitna, a zawarta w niej poetyckość i żywiołowość, dla wielu melomanów będą jej znakiem rozpoznawczym.
Link:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLmbquhDuuTi3E1VH6sQ4qI0Mku74KXHVz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz