Cykl na blogu „CultureZone”: „ALEJA GWIAZD POPKULTURY”
KEVIN WILLIAMSON : MAINSTREAMOWY PRZEŁOM
Cześć wszystkim. Od piątku można oglądać najnowszą odsłonę kultowej horrorowej serii „Krzyk”, za którą tym razem odpowiadać będzie Kevin Williamson. Recenzji będzie można się spodziewać jeszcze w tym miesiącu, a póki co zapraszam was na sylwetkę jego reżysera i scenarzysty pierwszych czterech części.
MŁODOŚĆ
Williamson urodził się w New Bern w Karolinie Północnej jako młodszy syn Faye i Ottisa Wade'a Williamsonów, rybaka, który zajął się handlem narkotykami, obsługując tramwaj morski i odsiedział wyrok w więzieniu. Dzieciństwo spędził w Aransas Pass w Teksasie, niedaleko Corpus Christi. Rodzina Williamsona wróciła do Karoliny Północnej, aby mógł uczęszczać do szkoły średniej. Następnie studiował na East Carolina University w Greenville w Karolinie Północnej, gdzie uzyskał tytuł licencjata sztuk pięknych w dziedzinie sztuk teatralnych.
Co ciekawe, z horrorami i makabreską miał styczność od najmłodszych lat. W wywiadzie dla Melissy Maerz z Entertainment Weekly Williamson powiedział:
„Kiedy dorastałem, rodzice zabierali mnie do Muzeum Poego w Richmond w Wirginii. Był to mały domek w centrum miasta, a na ścianach widniał napis „Kruk”. Trzeba było chodzić z pokoju do pokoju, żeby przeczytać całą historię. Uważałem to za najfajniejszą rzecz na świecie”.
KARIERA
Po ukończeniu studiów przeniósł się do Nowego Jorku, aby rozpocząć karierę aktorską. Chociaż zagrał w operze mydlanej „Another World” w 1990 r., rok później przeniósł się do Los Angeles, gdzie zagrał drugoplanowe role w serialu telewizyjnym „In Living Color”, filmach „Dirty Money” i „Hot Ticket” oraz w wideoklipach. Studiując scenopisarstwo na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles napisał swój pierwszy scenariusz „Killing Mrs. Tingle” (później przemianowany na „Teaching Mrs. Tingle”), który w 1995 roku został kupiony przez firmę producencką i odłożony na półkę.
Przełomem w jego scenopisarskiej karierze był skrypt do slashera „KRZYK”. Inspirację znalazł w odcinku magazynu „Turning Point”, na łamach którego zamieszczono historię seryjnego mordercy z Florydy polującego na studentów. Innowacją względem poprzednich slasherów były meta-komentarze. Bohaterowie filmu byli horrorowymi geekami: oglądali horrory i wiedzieli jakimi regułami ten gatunek się rządzi, co w teorii miało im dać szansę na przetrwanie z ręki seryjnego mordercy paradującego w masce inspirowanej (podobnie jak sam tytuł) słynnym obrazem Edvarda Muncha. Za reżyserię filmu miał odpowiadać – przeżywający lekki kryzys twórczy – Wes Craven, który dopiero co pożegnał się z inną serią slasherów, „Koszmarem z ulicy Wiązów” (zaledwie rok wcześniej nakręcił „Nowy koszmar Wesa Cravena”). „Krzyk” odniósł ogromny sukces i zapoczątkował nową serię slasherów.
Na fali popularności horroru Cravena, Williamson napisał scenariusz kolejnego slashera: „KOSZMARU MINIONEGO LATA” wykorzystującego z kolei schemat z popularnej miejskiej legendy: seryjnym mordercą był tym razem mężczyzna wyposażony w rybacki hak zamiast jednej dłoni. Choć film był słabszy od „Krzyku” (mimo że w kręgu wielbicieli uchodzi za obiekt kultowy), otworzył drzwi do kariery dla Jennifer Love Hewitt i Sarah Michelle Gellar (jeszcze przed premierą serialu „Buffy, postrach wampirów”). Prócz tego, by nie dać się zaszufladkować jako twórca slasherów z lat 90, Williamson napisał również scenariusz pilotażowego odcinka serialu obyczajowego „JEZIORO MARZEŃ”. Z tego samego roku pochodzi także scenariusz horroru science fiction Roberta Rodrigueza „ONI” inspirowanego klasyczną „Inwazją porywaczy ciał” Dona Siegela.
STYL
Kevin Williamson niewątpliwie wywarł wpływ na popkulturę przełomu lat 90 i 2000. To on właśnie wprowadził elementy meta komentarzy charakterystyczne głównie dla jego horrorów. Scenarzysta słynie też z mieszania przeróżnych gatunków jak horror, teen drama czy thriller psychologiczny. W jego scenariuszach powraca również motyw tajemnicy z przeszłości, dorastania, presji rówieśniczej, a także tożsamości i moralności. Nie mówiąc już o tym, że Williamson jak żaden inny, idealnie rozumie nastoletnią mentalność.
PÓŹNIEJSZE SCENARIUSZE. PRACA W TELEWIZJI
Pod koniec lat 90 Williamson zadebiutował jako reżyser filmem „JAK WYKOŃCZYĆ PANIĄ T.”. Sześć lat później ponowił współpracę z Wesem Cravenem, ale obaj panowie wyraźnie się sparzyli na filmie „Przeklęta”, który miał wykorzystywać popularny w kinie i literaturze motyw likantropii. Klapa filmu sprawiła, że Williamson przerzucił się na pisanie scenariuszy dla seriali.
W 2007 r. napisał scenariusz serialu „Tajemnice Palm Springs”. Z początku planowano, by serial liczył trzynaście odcinków, jednak z powodu spadającej z odcinka na odcinek oglądalności wyemitowano tylko osiem odcinków. Niezrażony klapą, Williamson napisał scenariusz kolejnego serialu, tym razem wykorzystującego inny popularny schemat, tym razem z końcówki lat 2000: „PAMIĘTNIKI WAMPIRÓW” nakręcony na fali sukcesu „Sagi Zmierzch” (sam serial był adaptacją popularnej serii książkowej dla młodzieży z lat 90 autorstwa L J Smith). Kevin Williamson odpowiadał również za scenariusz spin offu „Pamiętników…”, czyli serialu fantastycznego „Tajemny krąg” również na motywach twórczości L J Smith.
W 2011 roku Williamson ponowił po raz kolejny współpracę z Wesem Cravenem, który raz jeszcze przeżywał kryzys twórczy (dopiero co nakręcił horror „Zbaw mnie ode złego”, który został zrównany z błotem). Panowie nakręcili razem czwartą część „Krzyku”, mając w planach realizację kolejnej trylogii (zaprzepaszczonych z powodu śmierci Cravena). Po śmierci przyjaciela, Williamson powrócił do telewizji, pisząc tym razem scenariusz serialu „FOLLOWING” z Kevinem Baconem. Nie zrezygnował jednak z serii „Krzyk” i gdy ogłoszono nowych reżyserów kolejnych części, Williamson pełnił przy nich funkcję producenta. Kiedy Tyler Gillet i Matt Bettinelli-Olpin zrezygnowali z kręcenia siódmej części, Williamson sam zasiadł na stołku reżyserskim.
Za co warto docenić Kevina Williamsona? Za umiejętne mieszanie gatunków i bardzo udane portretowanie młodzieżowej mentalności. A przede wszystkim za trafne meta komentarze, szczególnie widoczne w horrorach, dzięki którym przywrócił do spółki z Wesem Cravenem, slashery do łask.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz