czwartek, 19 marca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „UBÓSTWIANA ÓSEMKA”


Cześć wszystkim. Oscary, Oscary i po Oscarach. Choć tym razem obeszło się bez kontrowersji (no, może z wyjątkiem przedoscarowej wypowiedzi Chalameta o balecie i operze, która to wypowiedź przekreśliła jego szanse na pierwszego Oscara), w historii Amerykańskiej Akademii Filmowej zdarzały się KONTROWERSYJNE WERDYKTY (zwłaszcza W KATEGORII NAJLEPSZY FILM). I to na tych kontrowersyjnych werdyktach się skupimy. Zaczynamy.


8, Oscar 1999 [wygrał „Zakochany Szekspir”, powinien wygrać: „Szeregowiec Ryan”]

Gdy myślimy o filmach, które powinny dostać Oscara za Najlepszy Film, a nie dostały, gala z 1999 roku przychodzi jako pierwsza do głowy. Wówczas w głównej kategorii walczyły aż trzy filmy wojenne, każdy pokazujący wojnę w inaczej: słodko-gorzkie „Życie jest piękne”, liryczna „Cienka, czerwona linia” i brutalnie realistyczny „Szeregowiec Ryan”. A Oscara otrzymała… komediowo-romantyczna wariacja na temat Szekspira i genezy „Romea i Julii”. Film Maddena jest świetny, ale w tym zestawieniu byłby ostatnim tytułem wartym Oscara w głównej kategorii.

Skoro mówimy o kontrowersyjnych werdyktach oscarowych, niemało ich pojawiło się ponad dwadzieścia lat temu, gdy na scenę wkroczył Jack Nicholson.

7, Oscar 2006 [wygrał „Miasto gniewu”, powinien wygrać „Tajemnica Brokeback Mountain”]

Czarnym oscarowym koniem w 2006 r wydawała się „Tajemnica Brokeback Mountain”, gejowski western nakręcony w formie wyciskającego łzy melodramatu. Wygrał za to film „Miasto gniewu”, który łzy też wyciskał, choć nie powinien. Nie od dziś wiadomo o konserwatyzmie Oscarów. Ale brak statuetki dla filmu Anga Lee (a zwłaszcza dla Heatha Ledgera) wydaje się o tyle niesprawiedliwy, gdy przypomnimy sobie laureata w kategorii Najlepszy Aktor 2008 i za jaką kreację dostał wyróżnienie: Sean Penn za główną rolę w filmie „Obywatel Milk”. Gdzie tu konsekwencje, szanowne oscarowe grammy?

Jedno z największych zaskoczeń na Oscarach miało miejsce siedem lat temu, gdy statuetka w głównej kategorii prawie trafiła w ręce Alfonso Cuaróna.

6, Oscar 2019 [wygrał „Green Book”, powinna „Roma”]

Green Book” Petera Farrelly`ego jest świetnym (i dość zaskakującym jak na obleśną filmografię braci Farrellych) filmem. Jednak jego zwycięstwo nie bolałoby tak bardzo, gdyby w oscarowe szranki nie szedł z nim netflixowy film Alfonso Cauróna, który brylował już na Oscarach widowiskową „Grawitacją”. W tej sytuacji oscarowe grammy postawiło na kameralną, opartą na faktach, tragikomiczną historię relacji między białym, a Afroamerykaninem. Sam Cuarón mógł zadowolić się Oscarem w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny. I to na naszą niekorzyść…

Rok 1999 zapisze się w pamięci Spielberga jako niejedyny, w którym mógł dostać Oscara za najlepszy film, choć nie dane mu było to zrobić. Jeden z wcześniejszych przypadków miał miejsce na początku lat 80.

5, Oscar 1983 [wygrał „Gandhi”, powinien wygrać: „E.T.”]

Jeden (skądinąd zasłużony) Oscar za muzykę wydaje się jawną niesprawiedliwością, tym bardziej że dla wielu historia przyjaźni chłopca i sieroty, których łączy rozdzielenie z rodziną, to opus magnum Stevena Spielberga. Gdy jednak na gali oscarowej 1983 kolejne wyróżnienia zdobywała biografia hinduskiego przywódcy politycznego z wybitną kreacją Bena Kingsleya, werdykt mógł być tylko jeden. Spielberg musiał chyba szybko obejść się smakiem, skoro zaledwie dziesięć lat później zaproponował reżyserowi „Gandhiego” rolę dr Hammonda w „Parku jurajskim”.

Jednym z najgłośniejszych oscarowych werdyktów był ten z 2018 roku, gdy statuetkę mógł wygrać film o kobiecie walczącej o pamięć córki, a tymczasem wygrał film o kobiecie kochającej… rybę.

4, Oscar 2018 [wygrał „Kształt wody”, powinien wygrać: „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”]

Jak Oscara mógł dostać film, w którym kobieta uprawia seks z rybą?”, tak grzmiały głosy po finałowym werdykcie w 2018 r. (zaledwie rok po feralnej kopertowej aferze, gdy Oscara omal nie dostał „La La Land”, choć wyróżnienie należało do „Moonlight”). Wszyscy obstawiali „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, który nagrodzono za główną rolę kobiecą. Tym bardziej że była to era „#Metoo” i film, w którym kobieta bierze sprawy w swoje ręce by dopiec wrednemu facetowi mógł wydawać się manifestem. Tym razem ponad miłość do dziecka wygrała równie wielka miłość do kina.

Na podium uplasowały się trzy najbardziej niesprawiedliwe, najbardziej kontrowersyjne i najbardziej skandaliczne oscarowe wyróżnienia. Najpierw przeniesiemy się do 2011 roku.

3, Oscar 2011 [wygrał „Jak zostać królem?”, powinien wygrać „The Social Network”]

W 2011 r. bój o Oscara w głównej kategorii toczyły dwa filmy opowiadające o władzy: tej monarchicznej i tej internetowej. Choć niżej podpisany nie należał do jego entuzjastów, film Finchera powszechnie był chwalony przez krytyków uważających go za najlepszy film 2010 r. (gdybym robiłbym już wtedy ranking najlepszych filmów – gdybym założył wtedy bloga – postawiłbym na „Incepcję”). Byli tacy, dla których „The Social Network” był filmem wyprzedzającym swoją epokę i pod historią o narodzinach social mediów pokazywał jak się od nich uzależniamy. Oscarowe grammy jednak tego nie kupiło.

Przyszła teraz pora na jedno z najbardziej zastanawiających oscarowych wyróżnień w kategorii Najlepszy Film Roku.

2, Oscar 1942 [wygrał „Zielona dolina”, powinien wygrać „Obywatel Kane”]

Werdykt oscarowego grammy, które do dziś wzbudza falę dyskusji na temat tego, co się wtedy w ogóle odoscarowiło. Arcydzieło Wellesa zapisało się szczerozłotymi zgłoskami w historii kina i na dobre zrewolucjonizowało kino. Liczba pastiszy i parodii jest tak samo długa jak w przypadku chociażby „Pancernika Potiomkina” Siergieja Eisensteina. A czy ktoś w ogóle kojarzy „Zieloną dolinę” z tego samego roku? Choć nazwisko reżysera, Johna Forda, jest powszechnie znane (chociażby z klasycznych westernów z Johnem Waynem), sam film popadł niedługo potem w filmowe odmęty zapomnienia.

A skoro już jesteśmy przy filmach, które za swoją filmową rewolucję powinny otrzymać Oscara, czas na wyróżnienie z gali, która odbyła się w 1995 roku.

1, Oscar 1995 [wygrał „Forrest Gump”, powinien wygrać: „Pulp fiction”]

Polscy złośliwcy powiedzieliby, że oscarowy werdykt 95` to kara za odebranie Złotej Palmy w Cannes Krzysztofowi Kieślowskiemu. Arcydzieło postmordernizmu filmowego dostało w Cannes wyróżnienie za nowatorską realizację i scenariusz (z wymieszanym ciągiem fabularnym). Oscarowa kapituła musiała się, co prawda, poznać na nowatorskim skrypcie (słusznie nagrodzonym statuetką), ale za Film Roku uznano produkcję urzekającą przede wszystkim warstwą technologiczną pozwalającą wepchnąć fikcyjną postać w autentyczne realia. Co, jak na tamte czasy, też było kinową rewolucją.


To była moja lista kontrowersyjnych oscarowych wyróżnień w głównej kategorii. Jakie przykłady wam przychodzą do głowy? I czy zgadzacie się z tegorocznym werdyktem? Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz