Relacja na blogu „CultureZone”:
WARSZAWSKIE TARGI FANTASTYKI 2026, edycja wiosenna
Marcin Klimczuk
Cześć wszystkim. Dziś Narodowy Dzień Książki. Nie można więc było wymarzyć lepszej okazji, by udać się na pierwszą tegoroczną edycję Warszawskich Targów Fantastyki. Oto jak ona przebiegała.
WYWIAD NA DZIEŃ DOBRY
Droga na tegoroczną wiosenną edycję Warszawskich Targów Fantastyki przebiegała mi w zaskakująco żółwim tempie. Nie wiem, czego to była kwestia, w każdym razie w drodze do Warszawy obmyślałem ewentualny plan awaryjny. Zakładałem, że najpierw udam się na najbliższy wywiad (z pisarzem fantasy i historykiem Adamem Przechrztą, autorem m.in. cykli „Materia Prima” oraz „Materia Secunda”) i dopiero jak zaczną się pytania się od słuchaczy, to ja wstanę i udam się do stoiska wydawnictwa Fabryka Słów by nabyć jedną z książek autora, która najbardziej mnie interesowała.
Pojawiały się również pytania ogólno warsztatowe. Np. Przechrzta wspominał o jego zdaniem najbardziej przyjemnym elemencie pisania książek, czyli researchu, co wydaje się zrozumiałe z uwagi na wykształcenie autora. Podczas gdy dla wielu adeptów pióra zbieranie materiałów do książek jest najtrudniejszą i najżmudniejszą częścią pisania, Adam Przechrzta czerpie z tego czystą radość. Przechrzta wspominał również, że ma w zwyczaju czytać swoje książki jednocześnie sycąc się (jak to ujął żartobliwie) swoim pisarskim geniuszem. Jednocześnie zaznaczył, że nie ma żadnych swoich książek, które uznałby za niewypały, a przez to byłby skłonny któreś przeredagować. Opowiadał również o swoim stosunku do jedno- i wielotomówek, podkreślając że nie ma problemu z pisaniem wielotomowych cykli i nie ukrywając, że gdyby chciał, mógłby napisać serie dłuższe niż trzytomówki. Najciekawsza była historia jego współpracy z Fabryką Słów, gdy zgłosiły się do niego dwa wydawnictwa, jednak Przechrzta najszybciej nawiązał współpracę właśnie z Fabryką Słów. Nie mogło również zabraknąć pytań dotyczących planów pisarskich, przede wszystkim związanych z powrotem do alternatywnej wersji Zielonej Góry, w której osadzona jest akcja „Antykwariatu pod Salamandrą”. Przechrzta zaprzeczył by miał pisać bezpośrednie kontynuacje, ale nie wykluczał innych powieści z akcją w tym konkretnym świecie przedstawionym.
Po zakupie książki „Antykwariat pod Salamandrą” oraz zdobyciu autografu od Adama Przechrzty, udałem się na dalsze zakupy.
ZAKUP POLSKIEJ FANTASTYKI
I od razu trafiłem na stoisko z książkami jednego z moich ulubionych wydawnictw: SQN, na którym zaopatrzyłem się w aż trzy powieści Marcina Mortki z serii „Drużyna do zadań specjalnych” („Skrzynia pełna dusz”, „Powrót do Gryfa”, „Szary płaszcz”). Niestety, na stoisku nie zastałem też samego autora (choć miał się pojawić dopiero o 17:00, kiedy to miał być przeprowadzony z nim darowany przeze mnie wywiad), przez co musiałem obyć się smakiem.
Tak jak musiałem obejść się smakiem względem planowanych książek. Bo, oczywiście, mimo z góry zaplanowanych tytułów, nie wszystkie książki były dostępne. Przekonałem się o tym na stoisku Antykwariatu Grochowskiego, jednego z moich stałych punktów na Targach Fantastyki (chyba w końcu nie omieszkam zajrzeć do samego Antykwariatu na ulicy Ludwika Kickiego w Warszawie). Moje pytania dotyczyły „Końca dzieciństwa” Arthura C. Clarke`a. Poza tym nie mogłem zlokalizować stoiska z książkami wydawnictwa Mag, spośród których interesowała mnie niezmiennie „Trylogia Ciągu” Williama Gibsona oraz „Olimp” nieodżałowanego Dana Simmonsa (chyba bez wycieczki do Empiku się nie obejdzie…).
ZAKUP ZAGRANICZNEJ FANTASTYKI
Z pomocą przyszło jednak wydawnictwo, którego z początku nie brałem pod uwagę na dzisiejszym pobycie na Targach Fantastyki z uwagi na to, że część książek z tegoż wydawnictwa właśnie nabyłem w Empiku. Mowa o Vesper. Choć nie brałem pod uwagę kupowania książek z tego wydawnictwa, dwie pozycje od jakiegoś czasu były i tak w kręgu moich książkowych zainteresowań. Pierwszą z nich było „Coś” Johna W. Campbella, opowiadanie które stało się kanwą kultowego horroru science fiction Johna Carpentera z Kurtem Russellem w roli polarnika walczącego z kosmitą-kameleonem przybierającym postać członków polarnej ekspedycji.
Drugą pozycją był pierwszy tom trylogii fantasy „Lyonesse” Jacka Vance’a pt. „Ogród Suldrun”. Początkowo planowałem zakup tej książki w okolicach moich imienin, kiedy to kupowałem także inne książki fantasy i science fiction, jednak w tamtym czasie z zakupu zrezygnowałem (powiedzmy, że na rzecz zbliżających się Warszawskich Targów Fantastyki). Seria uchodzi za jedną z najsłynniejszych w dorobku pisarza, który nawiasem mówiąc najbardziej zasłynął z wprowadzonego przez siebie podgatunku science fiction o nazwie Dying Earth (od nazwy innego cyklu jego autorstwa, tym razem apokaliptycznego SF „Umierająca Ziemia”).
Po zaspokojeniu głodu intelektualnego musiałem zaspokoić z kolei głód jedzeniowy, dlatego skorzystałem z bufetu Hali EXPO, a ponieważ była to godzina 15:00 kupiłem sobie od razu obiad. Problemem był brak drobnych na napój, jednak po żmudnych i długich poszukiwaniach w końcu udało mi się zakupić butelkę wody mineralnej. Z kolei w drodze powrotnej znalazłem w torbie sześć różnych zakładek od wydawnictwa Vesper…
Poza tym żadnych afer nie zaobserwowałem (jeśli nie liczyć bardzo wolno jadących autobusów…).
Za mną kolejna udana wycieczka na Warszawskie Targi Fantastyki, a ponieważ już wcześniej udało mi się zakupić kilka książek z okazji imienin, nie będę narzekał na brak lektur. Chyba że wyjątkowo w tym roku uda mi się wziąć udział również w Wakacyjnej Edycji Targów Fantastyki, która odbędzie się niezmiennie w Gdańsku (drugiej edycji w Krakowie, w tym roku, tym razem nie będzie…).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz