piątek, 12 czerwca 2026


Cykl na blogu „CultureZone”: „KSIĄŻKA VS FILM”


Cześć wszystkim. W dwóch poprzednich odcinkach „Książki vs filmu” pokonywaliśmy przestrzeń kosmiczną, tym razem wyprawimy się w podróż do odległych lądów. Tym razem poszukamy różnic między książką „PODRÓŻE GULIWERA” Jonathana Swifta i dwuczęściową adaptacją z 1998 roku. Zaczynamy.


OGÓLNY ZARYS FABUŁY

Tytułowy bohater od zawsze marzył o dalekich wyprawach w nieznane krainy. Przy pierwszej nadarzającej się okazji wyruszył w daleki rejs. Niestety, jego statek rozbił się i tylko on ocalał. Trafił do kraju Liliputów, w którym przeżył mnóstwo przygód. Wraz z kolejnymi podróżami bohater trafia do coraz bardziej niezwykłych miejsc, nabierając jednak coraz bardziej negatywnego podejścia do otaczających go ludzi.



RÓŻNICE MIĘDZY KSIĄŻKĄ, A FILMEM


Książka Jonathana Swifta pisana jest jako pamiętnik pokładowy tytułowego bohatera, wysłany do fikcyjnego wydawcy, Richarda Sympsona. By zachować pierwszoosobową narrację, adaptacja została opowiedziana w formie relacji Guliwera przetrzymywanego w zakładzie psychiatrycznym. Z tego powodu adaptacja zaczyna się od niespodziewanego powrotu Guliwera do rodzinnego domu, gdy jego żona zmuszona była ponownie wyjść za mąż. Uznany za niezrównoważonego psychicznie, zostaje umieszczony w zakładzie psychiatrycznym, gdzie zaczyna snuć przed psychiatrami swoją opowieść. 


W KRAJU LILIPUTÓW

  Na początku powieści Swift opisuje dzieciństwo i młodość Guliwera (pominięte w filmie), który pobierał praktyki z medycyny u dr Batesa. W adaptacji dr Bates także się pojawia, ale ma znacznie bardziej rozbudowaną rolę: 1) to on żeni się z żoną Guliwera święcie przekonaną, że poprzedni mąż zginął na morzu, 2) to on także umieszcza Guliwera w zakładzie psychiatrycznym, gdzie prowadzi nad nim badania z innymi psychiatrami. W książce jest jedynie postacią epizodyczną, w dodatku umiera nim Guliwer wyprawia się po raz pierwszy w morze. Kolejna różnica to pominięcie wypraw za morze nim Guliwer na skutek sztormu wylądował w kraju Liliputów. Swift wspomina o dwóch wyprawach - obie do Indii Wschodnich i Zachodnich, tymczasem adaptacja całkowicie je pomija i od razu wrzuca bohatera do kraju Liliputów. Tutaj następuje najbardziej znany epizod w książce, praktycznie niepomijany w żadnej adaptacji, mniej lub bardziej wiernej: obudziwszy się na brzegu wyspy, Guliwer odkrywa że ląd na który trafił, zamieszkany jest przez Liliputy, a on sam został przywiązany linami do ziemi. Na rozkaz Cesarza Liliputów zostaje przetransportowany do Mildendo, stolicy kraju. W książce początkowo przetrzymywany jest na uwięzi (acz Liliputy dbają o swego więźnia przywożąc mu jedzenie i robiąc dla niego posłanie z kilkuset łóżek), podczas gdy w filmie po krótkiej rozmowie z Cesarzem szybko zostaje ułaskawiony, choć (podobnie jak w książce) pod pewnymi warunkami. W adaptacji pominięto zwiedzanie Mildendo, co w książce dało możliwość do opisania miasta, za to Guliwer - tak jak w książce - dowiaduje się o wojnie toczonej między Liliputem, a Blefuscu i oferuje Cesarzowi swoją pomoc w wojnie.

  Odtąd fabuła książki i jej adaptacji w mniejszym lub większym stopniu bardziej się zazębiają. Wybucha wojna między Liliputem, a Blefuscu, która zostaje dokładnie odtworzona w filmie, tak jak fortel którym posłużył się Guliwer by przelać szalę na korzyść Liliputów. W nagrodę zostaje odznaczony za zasługi i zaznajamia się z codziennością Liliputu oraz jej mieszkańców. Zgadza się również akcja ratunkowa księżniczki Liliputów i nietypowy sposób gaszenia pożaru przez Guliwera poprzez oddanie moczu na płomienie. Ta sielanka nie trwa jednak długo, gdyż Guliwer, zarówno w książce jak i w adaptacji, zostaje po kilku dniach, bezpodstawnie, oskarżony o zdradę stanu. Salwuje się ucieczką, przy czym adaptacja pomija całkowicie jego przygodę do Blefuscu, którym mieszkańcom pomaga w ostatecznym pokonaniu Liliputów. 


W KRAINIE OLBRZYMÓW

  W tym momencie pojawia się największa różnica między książką, a adaptacją. Swift opisuje cztery różne podróże swojego bohatera, tymczasem w adaptacji przygody Guliwera zostały ujęte w formie dziewięcioletniej tułaczki „do wielu odległych narodów świata”. I tak drugim przystankiem filmowej podróży jest Brobdingnag, wyspa zamieszkana (tak dla odmiany, względem poprzedniej wyspy) przez olbrzymy. Guliwera odnajduje farmerski olbrzym, który wykorzystuje go jako swego rodzaju marionetkę pokazywaną za drobną opłatą. Prosto z farmerskiej chaty Guliwer trafia na dwór zamieszkany przez olbrzymów, gdzie staje się z kolei ulubieńcem na królewskim dworze. Jednocześnie wdaje się w konflikt z królewskim błaznem, który próbuje się go pozbyć: w adaptacji z użyciem ogromnych rozmiarów szerszeni (w powieści pojawia się podobna przygoda, tyle że z ogromną muchą), a w książce: wrzucenie do misy pełnej śmietany. Guliwerowi cudem udaje się ujść z życiem, a błazna należycie ukarać. 

  Podobnie jak w poprzedniej części, tak i tu Swift opisuje codzienne realia na królewskim dworze, czemu jednak adaptatorzy nie poświęcają im zbyt wiele czasu. Ograniczają się tylko do opowieści Guliwera na temat świata ludzi. Z czasem wychodzi na jaw prawdziwa mentalność królewskiego dworu olbrzymów. Opowieści Guliwera o Europie i broni palnej wywołują frustrację u króla i królowej olbrzymów, a bohater orientuje się, że istoty te są absolutnymi pacyfistami, w dodatku kompletnie nieznającymi się zarówno na polityce jak i geografii. Guliwer postanawia wydostać się z Brobdingnagu i robi to z użyciem orła, który w powieści wyrzuca go do pobliskiego statku, a w adaptacji: do morza, skąd ratuje się czepiając się liny zwisającej z powietrza.


NA WYSPIE LAPUTA I GLUBBDUBDRIB

  Okazuje się, że linę spuścili mieszkańcy latającej wyspy Laputa zamieszkanej przez muzyków i matematyków. O ile przedstawienie samych mieszkańców wyspy zgadza się z opisem zawartym w książce, o tyle przygody Guliwera - już nie do końca. Tak jak w książce, zaznajamia się (z trudem) z władcą wyspy, a sami mieszkańcy wyspy nie potrafią praktycznie wykorzystywać swoich poglądów z nauk ścisłych, jednak Swift nic nie wspomina nic o przyjęciu z okazji zbliżającego się końca świata. Z kolei Guliwer nie opuszcza Laputy w przypadkowy sposób, podczas ostrzeliwania królestwa byłej żony króla wyspy, choć w książce ma miejsce podobna scena. Jednak w książce bohater decyduje się na opuszczenie Laputy z powodu doskwierającej go nudy. Także do biblioteki, w której miałby znaleźć odpowiedź na pytanie jak mógłby wrócić do Anglii, dociera w innych okolicznościach niż w miniserialu. W książce mieściła się w Balnibardi (całkowicie pominiętej przez adaptatorów), a w adaptacji: w królestwie ostrzeliwanym przez Laputianów. To, co przeżył we wspomnianej bibliotece, pokrywa się z opisem w książce. 

  W adaptacji pominięto też kolejną wyspę, na którą Guliwer trafia: Maldonadę. Prosto z biblioteki ląduje (teleportuje się?) do Glubbdubdrib zarządzanej przez gubernatora interesującego się historią, którą jednak poznaje nie przez książki, ale „u źródła” (czyli przez sprowadzanie widm najbardziej znanych postaci historycznych i prowadzenie z nimi dysput). Jednocześnie, co akurat zostało dodane przez adaptatorów, w sposób wymijający obiecuje zaprowadzić Guliwera do najbliższego portu. Z czasem okazuje się, że bohater dostaje co rano wino nasączone narkotykiem powodującym senność i utratę pamięci. Chcąc wydostać się z wyspy, bohater nasyła na gubernatora cały tabun widm z czasów starożytnych i renesansowych. Tymczasem w książce sytuacja nie była tak bardzo dramatyczna: po prostu zapoznając się z wiedzą starożytną i zestawiając ją z wiedzą nowożytną, Guliwer wychodzi z założenia że jest ona znacznie lepsza od tego czym dysponują uczeni jemu współcześni. Za to ukazany w adaptacji pobyt na kolejnej wyspie, Luggnagg zamieszkanej przez nieśmiertelnych Struldbrugów, zgadza się z opisem w książce - co najwyżej twórcy filmowi pomijają pobyt Guliwera w Japonii, w której bohater prosi tamtejszego cesarza o wybaczenie narzucenia katolickim Anglikom obrzędu deptania krucyfiksu. Guliwer wraca w książce do domu, zdecydowany pozostać tam do końca swoich dni. Jednak nie na długo, gdyż znowu go ciągnie za morze, tym razem jako kapitana okrętu, którym rozbija się na wyspie zamieszkanej przez rozumne konie, co staje się tematem czwartej (najbardziej pesymistycznej) księgi powieści Swifta.


WŚRÓD GADAJĄCYCH KONI

  Pobyt Guliwera na wyspie gadających koni, zwanych Houyhnhnmami, zostaje opowiedziany przed komisją lekarską, która ma orzec czy bohater jest zdrowy na umyśle, czy też powinien pozostać w zakładzie psychiatrycznym. 

  Jest to też część filmowej historii najmniej zgodna z książką Jonathana Swifta. 1) W książce Guliwer niemal od razu zostaje wzięty za Yahoosa, prymitywną i na wpół dziką istotę z plemienia zagrażającego Houyhnhnmom, a w adaptacji zostaje wzięty za jednego z tych dzikusów potem, po nakryciu na spaniu bez koszuli; 2) w adaptacji Guliwera po wyspie Houyhnhnmów oprowadza piękna klacz, podczas gdy w książce przewodnikiem bohatera jest ogier; 3) ta część, jak każda poprzednia w książce, skupia się na zapoznawaniu się z kulturą mieszkańców wyspy, podczas gdy adaptacja nastawiona jest na wyjątkowo trudną relację Guliwera z Houyhnhnmami; 4) w książce Guliwer zaczyna odczuwać coraz większą tęsknotę za Anglią, podczas gdy w adaptacji - jeszcze podczas pobytu na wyspie - zaczyna odczuwać coraz większy wstręt do ludzi (nasilony dodatkowo przez znalezienie diamentów wydobywanych przez Yahoosów). W książce dopiero po kilku latach pobytu zaczyna przyswajać warunki na wyspie, przynajmniej do momentu gdy Houyhnhnmy po krótkiej debacie nie zaczynają go utożsamiać z Yahoosami i nakazują mu opuszczenie wyspy. Adaptacja pomija również podróż Guliwera do Holandii; za to podobnie jak w adaptacji, zostaje znaleziony przez Portugalczyków (których bezskutecznie próbuje przegonić, gdyż jest całkowicie zniechęcony do ludzi porównując ich do Yahoosów). Na tym część opowiadana przez Guliwera się kończy.

  Zakończenia obu wersji mocno się od siebie różnią, zwłaszcza tonem. W adaptacji, gdy wydaje się że Guliwer resztę życia spędzi w zakładzie psychiatrycznym, na obrady komisji lekarskiej przybywa jego syn, który przynosi owcę przywiezioną przez ojca z wyspy Liliputów. W ostatnich minutach Guliwer spędza dużo czasu z końmi i apeluje do widzów by uwierzyli w jego historię. Tymczasem książkowe zakończenie jest bardziej pesymistyczne: wróciwszy z wyprawy, Guliwer staje się samotnikiem porównując zwykłych ludzi do Yahoosów, w efekcie czego spędza całe dnie z końmi (co akurat oddano w adaptacji), i nie chce widzieć się nawet ze swoją żoną. Ewidentną mizantropię, na którą cierpiał także sam Jonathan Swift, wyraźnie pokazuje ostatnie zdanie książki: „Proszę tych, którzy mają domieszkę owej niedorzecznej przywary, aby nie pokazywali mi się na oczy”.


To była moja analiza różnic między powieścią Jonathana Swifta „Podróże Guliwera”, a adaptacją z 1998 roku. Co o niej sądzicie? Piszcie swoje wrażenia w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nową analizą. Cześć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz