Cześć wszystkim. Tym razem cofniemy się do l. 90. Prześledzimy karierę jednej z najbardziej znanych piosenkarek R&B oraz hip hopu, Mary J Blige na przykładzie płyty „MY LIFE”. Zaczynamy.
HISTORIA ALBUMU
Po sukcesie debiutanckiego albumu artystki, „What's the 411?” z 1992 roku, Blige rozpoczęła sesję nagraniową jesienią 1993 roku, nagrywając tym samym drugi studyjny album zatytułowany „My Life”. Producent Chucky Thompson został zatrudniony i pierwotnie miał wyprodukować jedną piosenkę i interludium do projektu. Ostatecznie został zastąpiony w ostatniej chwili, ponieważ producenci, z którymi Blige współpracowała wcześniej przy albumie „What's the 411?”, zażądali więcej pieniędzy, gdy album uzyskał status potrójnej platyny. Blige spodobała się piosenka, którą Thompson dla niej wyprodukował, co skłoniło Combs do zmiany kierunku albumu.
Combs zadzwonił do inżyniera dźwięku Prince Charlesa Alexandra zupełnie niespodziewanie po tym, jak Jodeci pojechała nagrać Diary of a Mad Band. Alexander został zatrudniony pod koniec nagrania, po pracy nad albumami innych artystów w Bad Boy Entertainment, takich jak Total, The Notorious B.I.G. i 112. W trakcie nagrywania My Life Combs zasugerował wykonanie coveru przeboju Rose Royce z 1977 roku „I'm Going Down”, przy czym chciał, aby Alexander zajął się sesją. Jednak obaj panowie pokłócili się o uznanie autorstwa, ponieważ Combs chciał przypisać zasługi sobie i Thompsonowi, chociaż żaden z nich nie był obecny na sesji nagraniowej utworu. Alexander mocno walczył o uznanie autorstwa Combsa i obaj spierali się o to przez telefon. Combs później wyjaśnił, że wynikało to z otrzymywania stałej stawki tantiem za wyprodukowanie większości utworów, a uznanie autorstwa Alexandra kolidowałoby ze stawką tantiem. Aby obejść ten problem, Alexander nalegał na odbycie jeszcze dwóch sesji z artystami Bad Boy. Jednym z innych utworów, które wyprodukował, był kolejny cover Rose Royce – „Love Don't Live Here Anymore” z debiutanckiego albumu Faith Evans z 1995 roku „Faith”. Alexander został później ponownie zaproszony do miksu i nagrań.
Album był przełomem dla samej Mary Blige, która w tym czasie leczyła się z depresji i walczyła z narkotykami i alkoholem. Równocześnie tabloidy donosiły o kłótniach z ówczesnym partnerem Mary, K-Ci Haileyem, z którym zerwała w 1997, niedługo po wydaniu trzeciego albumu artystki, „Share My World”.
UTWORY PROMUJĄCE
Album był promowany na przełomie 1994-1995 roku. Pierwszy utwór promujący, „Be Happy” [nr 17], został wydany 26 października 1994 roku. Prawdziwy wysyp promujących piosenek pojawił się jednak już rok potem.
Wszystko zaczęło się od „I’m Going Down” [nr 10], które ukazało się 18 stycznia 1995 roku, stając się wielkim przebojem w dorobku piosenkarki. Sukces był na tyle duży, że zaledwie dwa tygodnie potem, 8 lutego, ukazał się następny utwór promujący pt. „Mary Jane (All Night Long)” [nr 2], który cieszył się umiarkowanie pozytywnym uznaniem. Powodzenie było na tyle mniejsze, że na czwarty utwór promujący album, „You Bring Me Joy” [nr 3], trzeba było czekać aż do 23 maja. Ale za to ostatni utwór promujący, „I Love You” [nr 15], ukazał się niedługo potem, bo zaledwie 28 maja.
PREMIERA I SUKCES
Album zebrał wiele pochlebnych recenzji. Na łamach „NME” napisało, że beaty
„królują niepodzielnie” i pochwaliło Blige za „powiedzenie publiczności, że dorastała tak samo jak oni, słuchała tych samych rzeczy i była pod wpływem tych samych sytuacji”.
Krytyk „Village Voice” Robert Christgau przyznał z kolei albumowi trzy gwiazdki, wskazując na „przyjemne dzieło, które konsumenci, dostosowani do jego dominującej estetyki lub indywidualnej wizji, z pewnością docenią”. Wymienił „Mary Jane” i „I'm Going Down” jako najważniejsze utwory, nazywając album „przepisem na szczęście dla dziewczyny z dalekich stron”.
Pojawiły się również mniej pochlebne recenzje. Jonathan Bernstein ze „Spin” uznał w swojej stonowanej recenzji większość utworów za zbyt „zwyczajne” i stwierdził, że kompozycje Blige „dają jej przestrzeń do rozciągania się i wyrażania emocji, ale pomimo całej melodii, jaką posiadają, równie dobrze mogłyby być ćwiczeniami oddechowymi”. Connie Johnson była bardziej krytyczna na łamach „Los Angeles Times”, określając je jako „nijakie” i pozbawione afektacji ze strony Blige, która „w żaden znaczący sposób nie dodaje do nich własnego, hardcorowego charakteru”.
W 2002 roku „My Life” znalazł się na 57. miejscu na liście 100 najlepszych amerykańskich albumów wszech czasów magazynu „Blender”. W następnym roku „Rolling Stone” umieścił go na 279. miejscu na swojej liście 500 najlepszych albumów wszech czasów, 281. na zaktualizowanej liście z 2012 roku i 126. na liście z 2020 roku. W 2006 roku płyta znalazła się na liście 100 najlepszych albumów wszech czasów magazynu „Time”. W 2024 roku, album uznano za 86. najlepszy album wszech czasów na liście 100 najlepszych albumów Apple Music.
link: https://youtube.com/playlist?list=PLNPGM2D7aODckCLVt-c0IULou1WO8w8v1&si=3NtEZfLB8JfGXrXu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz