Cykl blogu CultureZone: UBÓSTWIANA ÓSEMKA.
Witam serdecznie. Gdyby ktoś przekopałby się w historii popkultury i kina, natrafiłby na wiele NIEZREALIZOWANYCH PROJEKTÓW FILMOWYCH. Dlaczego nigdy nie zostały nakręcone, tu powodów może być wiele. Wybrałem dla was osiem najciekawszych filmów, które były w planach realizacyjnych, ale nigdy nie zostały przez danych reżyserów nakręcone. Zaczynamy.
8, „Diuna”, reż. Alejandro Jodorovsky
Niesławna „Diuna” Jodorovsky`ego to za pewne pierwsze skojarzenie, które przychodzi do głowy na myśl o niezrealizowanych projektach. Przed twórcą „Miasteczka Twin Peaks” po powieść Franka Herberta sięgnął Alejandro Jodorovsky, meksykański reżyser obdarzony mocno psychodeliczną wyobraźnią. W obsadzie mieli się znaleźć m.in. Salvador Dali, Orson Welles, czy Mick Jagger. Za scenografię miał odpowiadać H. R. Giger, twórca designu Ksenomorfa. Co poszło nie tak? Projekt upadł z powodów finansowych. Twórcy nie zdołali zebrać odpowiedniego budżetu i z realizacji trzeba było zrezygnować.
Kolejną przyczyną rezygnacji z filmu jest niepowodzenie poprzedniej odsłony danej serii filmowej. Widać to choćby w ekranizacjach komiksów, co pokazują przypadki takich filmów, jak: „Batman Triumfator”Joela Schumachera, czy „Spider-Man 4” Sama Raimiego.
7, „Batman Triumfator”, reż. Joel Schumacher/„Spider-Man 4”, reż. Sam Raimi
Obie produkcje spotkały się z chłodnym przyjęciem ze strony fanów obrazkowych historii. Pierwszemu filmowi zarzucono kiczowatą i infantylną oprawę, drugiemu, z kolei, oberwało się za chaotyczny scenariusz i kiepskiego Venoma. Obaj reżyserzy usprawiedliwiali się, czemu im nie wyszło: Schumacher po prostu nie był zainteresowany kolejnym „Batmanem”, a Raimi ciągle wdawał się w konflikt z producentami. Mimo to w planach były kolejne odsłony obu serii, które miały choć trochę zrehabilitować twórców. Klapy ostatnich części były jednak tak duże, że w obu przypadkach w końcu zdecydowano się na reboot.
Innym powodem, dla którego twórcy nie mogli nakręcić wymarzonego projektu, jest po prostu… śmierć twórcy filmowego. Dobry przykład to „Obrona Stalingradu” Sergio Leone.
6, „Obrona Stalingradu”, reż. Sergio Leone
Projekt superprodukcji twórcy „Trylogii Dolarowej” (aka „Trylogii Bezimiennego”) rozwijał się latami. Wszystko przebiegało gładko: Leone pisał scenariusz według książki Harrisona Slisbury`ego, poprosił nawet o zgodę na robienie zdjęć w Związku Radzieckim. Jednak na dziewięć dni przed rozpoczęciem zdjęć, Leone niespodziewanie zmarł na zawał serca. Były i inne przypadki, gdy śmierć reżysera przekreślała plany realizacji filmu. Przez lata Kubrick chciał nakręcić „A.I. Sztuczną inteligencję”, póki nie dowiedział się, że umiera na raka. Wtedy oddał projekt zaufanemu przyjacielowi – Stevenowi Spielbergowi.
Twórca „2001: Odysei kosmicznej” miał więcej niezrealizowanych projektów filmowych na koncie. Jednym z najsłynniejszych jest ten o Napoleonie Bonaparte.
5, „Napoleon”, reż. Stanley Kubrick
To miało być największe przedsięwzięcie w karierze Kubricka. Reżyser studiował wiele książek o XVIII- i XIX-wiecznej Francji, oglądał każdą wcześniejszą biografię Napoleona. Sporządził też ze specjalistami listę miejsc związanych z Cesarzem. Napoleona miał zagrać Jack Nicholson (na dziesięć lat przed „Lśnieniem”). Kubricka uważano nie tylko za geniusza, ale i za szaleńca, a w tym przypadku szaleństwem był ogrom materiału włożony w produkcję. Zaczęto podejrzewać, że nie starczy pieniędzy. Poza tym pojawiły się też inne produkcje o Napoleonie. Kubrick po prostu nie wstrzelił się ze swoją wizją i projekt anulowano.
Nim światło dzienne ujrzała epicka, trzyczęściowa ekranizacja słynnej trylogii Tolkiena, „Władcę Pierścieni” próbowano sfilmować trzykrotnie. My pomówmy o tej drugiej próbie.
4, „Władca Pierścieni”, reż. John Boorman
Kiedy upadł projekt „Władcy Pierścieni” z Beatlesami w rolach głównych (szkoda, John Lennon jako Gollum, to by było coś), propozycję sfilmowania książki dostał John Boorman, którego wymarzonym projektem był film o Merlinie. Boorman wyraził duże zainteresowanie, ponieważ dostrzegł we „Władcy Pierścieni” konotacje z legendami arturiańskimi, którymi się interesował. Niestety, projekt od początku wzbudzał kontrowersje. W filmie miało się pojawić kilka elementów erotycznych (jak np. stosunek płciowy Froda z Galadrielą), co nie spodobało się Tolkienowi. Podejrzewam, że fanom też by się chyba nie spodobało...
Podium otwiera jeden z najsłynniejszych niezrealizowanych projektów. Choć wtedy istniał już niejeden film o Supermanie, swoją ekranizację miał przygotować także Tim Burton. Miał, ale nie przygotował. Dlaczego?
3, „Superman lives”, reż. Tim Burton
Projekt pod roboczym tytułem „Superman lives” miał być kontynuacją romansu Burtona z komiksami wydawnictwa DC Comics. Scenariusz miał przygotować wielki fan obrazkowych historii, Kevin Smith. Ale projekt napotkał wiele przeszkód. Dość wspomnieć, że Supermana miał zagrać… Nicholas Cage (jakby obsadzenie Michaela Keatona w roli Batmana nie było dość kontrowersyjne…). W filmie miała się pojawić cała galeria przeciwników Człowieka ze Stali: Braniac, Lex Luthor, wreszcie Doomsday. Jednak Burtona i Smitha poróżniły wizje artystyczne i ostatecznie o burtonowskim Supermanie można sobie pomarzyć.
Nim Jamesa Bonda zagrał Daniel Craig, „Casino Royale” zapragnął nakręcić pewien fan filmowy z trzema filmami na koncie. W roli agenta 007 miał wystąpić Pierce Brosnan. Tym reżyserem był Tarantino. Quentin Tarantino.
2, „Casino Royale”, reż. Quentin Tarantino
O swoich bondowskich planach Tarantino opowiadał w wywiadzie w 2007 roku promując „Grindhouse: Death Proof”. Reżyser, nie kryjąc rozżalenia, cofał się wspomnieniami do 2001 roku, gdy oferował realizację „Casino Royale”, ale Barbara Broccolli odmówiła. Podobno chodziło o to, że w „Casino Royale” Bond był początkującym agentem, a seria filmów w tym okresie pokazywała już agenta MI6 jako doświadczoną osobę. Gdy Brosnan pożegnał się z rolą i wybrano na jego miejsce Craiga, postanowiono, że kolejnym filmem będzie… „Casino Royale”. Łatwo sobie wyobrazić wściekłość Tarantino na tą wiadomość.
Miejsce 1) zajmuje perełka wśród niezrealizowanych projektów filmowych. Chyba nikt nie spodziewał się takiego sequela w historii kina, choć miała to być kontynuacja wielkiego hitu z 2000 roku. Miejsce 1) zajmuje „Gladiator 2” Ridleya Scotta.
1, „Gladiator 2”, reż. Ridley Scott
Na ten karkołomny („kuriozalny” to zbyt mocne słowo) wyczyn wpadł Nick Cave. Pisząc scenariusz podniecał się, że czegoś tak pomysłowego nikt nigdy nie zrobi. No cóż… każdy, kto widział „Gladiatora” z 2000 roku, wie, jaki był finał. Cave się tym nie przejął i zamarzył, że Maximus Decimius Meridius zmartwychwstanie i będzie uczestniczył w najważniejszych wydarzeniach historycznych (w tym spotka Jezusa). A teraz trzymajcie się krzeseł: ponoć Ridley Scott na poważnie rozważa możliwość realizacji wspomnianego sequela. A spasiony Russell Crowe ponoć nie ma nic przeciwko temu. Cóż, powodzenia, chłopaki.
To była moja lista najciekawszych niezrealizowanych projektów filmowych. Jakie inne niezrealizowane projekty przychodzą wam do głowy? Piszcie w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz