Cykl na blogu CultureZone: KĄCIK LITERACKI.
Witam serdecznie. Przed wami kolejny odcinek „Kącika literackiego”, którego tematem będzie beletrystyka, zajmująca w moim sercu miejsce równorzędne z kinem. Co piątek będę wam polecał najciekawsze, lub klasyczne pozycje. Znajdziecie tutaj recenzje premierowych wydań, jak i wznowień. I właśnie na wznowieniu skupimy się w dzisiejszym odcinku mojego cyklu. Oto jak po latach sprawdza się kultowe „TO” Stephena Kinga. Zaczynamy.
Stephen King, TO (tł. Robert Lipski) *****
rok wyd. oryg. 1986; rok wyd. pl.: 2019 (wznowienie)
Rok 2019 niewątpliwie należał do Stephena Kinga, króla horroru. Do kin weszły aż trzy filmy oparte na jego twórczości. Remake „Smętarza dla zwierzaków”, nieudanej według mnie ekranizacji z 1989 roku, „Doktor Sen” będący sequelem „Lśnienia” Stanleya Kubricka, oraz kontynuacja horroru „To” w reżyserii Andy Muschettiego. Szczególnie ten drugi tytuł jest tutaj bardzo ważny. Omawiana przeze mnie powieść Kinga to drugie w ciągu ostatnich pięciu lat wznowienie; poprzednie miało miejsce w 2017 roku w związku z pierwszą częścią ekranizacji w reżyserii Andy Muschettiego. Czy te dwa wznowienia powieści Kinga się opłaciły i czy horror o upiornym clownie nawet na kartach powieści straszy jak na ekranie?
FABUŁA
Nie będę ukrywał: jestem wielbicielem Stephena Kinga i gdy nachodziła mnie taka ochota, z chęcią sięgałem po przeróżne tytuły z jego obfitej bibliografii. Owszem, odnajdywałem w jego książkach sporo kontrowersyjnych elementów (np. niecenzuralny język), ale doceniłem autora za nawiązywanie do kultury popularnej, oraz do amerykańskiego folkloru. Nie mówiąc już o tym, że pomimo wulgarnego słownictwa, styl Stephena Kinga miał charakter gawędziarski, dzięki czemu o nudzie nie może być mowy.
Książka potasowana została na dwa wątki rozgrywające się na dwóch różnych płaszczyznach czasowych: raz przebywamy w l 50 (kiedy dorastali główni bohaterowie), a raz w l 80 (kiedy bohaterowie byli już dorośli). Oba wątki są bardzo obszerne (przez co książka to istna cegła, liczy – w zależności od wydania – od 1104 do 1214 stron!) i łączy je postać przerażającego clowna Pennywise`a prześladującego szóstkę członków Klubu Frajerów od ich dzieciństwa aż po dorosłe życie.
Senne miasteczko Derry, lata 80, zostaje zalane falą masowych zabójstw. W kanałach zalęgło się zło. Zalęgło się TO, uosabiające największe lęki. Widzą GO tylko dzieci, bo to właśnie dzieci okazują się najbardziej podatne na strach. I to właśnie dzieci, które dorastały w l. 50 w Derry, mogą po latach zmierzyć się z TYM, które wróciło do ich rodzinnego miasteczka niemal ćwierć wieku po pierwszym ataku.
OCENA
Gabaryty książki Stephena Kinga nie powinny zniechęcić czytelników do sięgnięcia po ten tytuł (a jeśli - przepraszam za sarkazm - ktoś chce sobie ulżyć, polecam trzytomowe wydanie polskie wydawnictwa Amber z 1990 roku). Pomimo gargantuicznych rozmiarów, książka jest bardzo wciągająca i potrafi napędzić autentycznego strachu. Gawędziarski styl, z którego King słynie, jest tu jak najbardziej na miejscu. Czytając książkę, ma się wrażenie, jakby ktoś nam opowiadał bardzo długą, wręcz zajmującą, opowieść. I zapewniam, że aż chciałoby się kogoś takiego słuchać.
Powszechnie „TO” uważane jest za najbardziej przerażającą powieść Kinga. I nic dziwnego, bo nie dość, że upiorny clown Pennywise – personifikacja dziecięcego strachu – potrafi być naprawdę przerażający, to jeszcze głównym tematem książki jest strach towarzyszący ludziom nie tylko w dzieciństwie, ale również w dorosłym życiu. Bohaterowie dorastają, zaczynają żyć swoim życiem… ale traumatyczne dzieciństwo spędzone w Derry nie daje o sobie zapomnieć, nie pozwala zaznać im spokoju. Książka mówi też o tym, by za wszelką cenę przezwyciężyć swoje lęki.
Genialnym rozwiązaniem Kinga było, by siewcą strachu uczynić clowna – bo kto, studiujący psychologię, nie słyszał o koulrofobii (czyli lęku przed clownami)? Książka straszy nie tylko clownem Pennywisem. Nie brak tu scen jeżących włosy na głowie (jak np. krew wylewająca się ze zlewu i obryzgująca łazienkę). To, co najbardziej przeraża jednak, to bezradność dzieci w walce z Pennywisem. Clowna i jego makabryczne wybryki widzą tylko i wyłącznie dzieci – dorośli są wobec Pennywise`a ślepi jak nietoperze. Rozwiązanie jakie zastosował King w swojej książce przywodzi na myśl inny tytuł z bogatej bibliografii króla horroru, a mianowicie „Cujo”, gdzie „psem Baskerville`ów ze stanu Maine” jest chorujący na wściekliznę bernardyn (a więc najbardziej łagodny pies). Panie King, pierwsza klasa.
PODSUMOWANIE
Powieść „TO” zasłużenie jest uważana za najbardziej przerażającą książkę w dorobku Stephena Kinga. To książka, która autentycznie przeraża, nie tylko upiornym clownem, nie tylko mocnymi scenami pełnymi grozy, ale również sytuacją, w której znalazły się bezradne dzieci z miasteczka Derry. Czy przeraża w dzisiejszych czasach? Tak, bez wątpienia potrafi napędzić stracha i w dzisiejszych czasach. Dlatego można ją polecić z czystym sumieniem. Po lekturze książki może wyzbycie się strachu, a może nagle sami zaczniecie się bać clownów. Jedno jest pewne: na widok czerwonych baloników poczujecie się raczej niepewnie...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz