Cykl na blogu CultureZone: W MUZYCZNĄ PODRÓŻ PRZEZ ŚWIAT.
Witam serdecznie. Zapraszam do drugiego odcinka cyklu „W muzyczną podróż przez świat”, w którym omawiam najsłynniejsze płyty, które zapisały się w historii popularnej muzyki. W dzisiejszym odcinku postanowiłem omówić jedną z najbardziej znanych płyt w dorobku Annie Lennox pt. „MEDUSA”. Zaczynamy.
OKOLICZNOŚCI POWSTANIA
Po wydaniu płyty „Diva” i nagraniu piosenki „Love Song for a Vampire” z filmu „Bram Stoker`s Dracula”, Annie Lennox zdecydowała się nagrać kolejną solową płytę. W 1995 roku na rynku wydawniczym pojawiła się płyta zatytułowana „Medusa”. Tytuł odnoszący się do postaci mitologicznej (potwora zamieniającego w kamień każdego kto, na niego spojrzał) można zinterpretować jako pewność, że nawet piosenki nagrane przez męskich wykonawców mogą śpiewać kobiety. Płyta wyraża tym samym feministyczny charakter dawnej wokalistki Eurythmics walczącej o równe prawa dla kobiet. Pełny szacunek.
„Medusa” została wydana w 1995 roku. Cztery piosenki pochodzące z płyty - „No more I love you`s”, „A whiter shade of pale”, „Waiting in Vale” i „Something so right” - trafiły na pierwsze miejsca list przebojów. Sama płyta zebrała jednak mieszane recenzje: jedni krytycy docenili wkład Annie Lennox, drudzy (prócz „No more I love you`s”) krytykowali każdą zinterpretowaną przez wokalistkę piosenkę. Mimo to płyta sprzedała się znakomicie, a w Polsce nagrania z niej pochodzące otrzymały tytuł „złotej płyty”.
ZAWARTOŚĆ PŁYTY
Płyta składa się z 11 piosenek, przy czym ostatnia z nich dostępna jest tylko na japońskim wydaniu krążka. Każda z piosenek jest coverem najbardziej znanych przebojów muzyki rozrywkowej. Choć każda na inny temat, wszystkie w interpretacji Annie Lennox miały wyrażać feministyczny charakter płyty i samej piosenkarki. Dość rzec, że w oryginale były śpiewane wyłącznie przez mężczyzn.
Płytę otwiera jedna z najsłynniejszych piosenek w solowej karierze Annie Lennox: „No more I love you`s” z repertuaru zapomnianego już zespołu The Lover Speaks. Spośród wszystkich piosenek na płycie „Medusa”, to właśnie „No more I love you`s” zebrało najwięcej pozytywnych opinii. Następna piosenka na płycie, „Take me to the river” z repertuaru Ala Greena, nie była już tak bardzo popularna, czego nie można powiedzieć o „A whiter shade of pale”, który swoją popularnością dorównał oryginałowi z repertuaru Procol Harum.
Czwartą piosenką jest „Don`t Let it You Bring me Down” cover utworu z repertuaru Neila Younga. Piosenka doczekała się bardzo wielu coverów, sięgał po nią m.in. Seal w 2006 roku. Trafiła również do filmu „American Beauty” Sama Mendesa, choć nie znalazła się jednocześnie na soundtracku. W piątej Lennox pokazała, że czuje punkową muzykę nie gorzej od niejednego punkowego zespołu. Był nią utwór „Train in Vain” z repertuaru The Clash, w którym Lennox bardzo zbliżyła się do brzmień z oryginalnej wersji piosenki. Tym samym artystka pokazała, że muzykę punkową mogą z powodzeniem grać także kobiety, nie tylko mężczyźni.
Piosenki na ścieżkach od 6. do 8. pokazały ponownie, że można dorównać oryginalnym wykonawcom, a z kolei kobiety nie muszą być spychane na drugi plan jako te gorsze wykonawczynie. Annie Lennox wykonała na tych trzech ścieżkach utwory z repertuaru The Temptaitions, The Blue Nile, oraz The Persuaders. Spośród tych trzech piosenek zdecydowanie najlepiej udało się coverowanie piosenki „Thin Line Between Love and Hate” z repertuaru The Persuaders. Wokal Annie Lennox wypadł tutaj zdecydowanie lepiej od oryginalnego wykonania.
Nagrywając „Waiting in Vain”, Annie Lennox sięgnęła po repertuar Boba Marleya, a więc jednego z czołowych wykonawców muzyki reggae. Cover Lennox został utrzymany w podobnym, lekko reggae`owym, brzmieniu, dzięki czemu udało się oddać klimat znany z oryginalnej wersji. Całość, natomiast, kończy utwór „Something So Right”, którego oryginalnym wykonawcą był Paul Simon.
OCENA PŁYTY
Choć płyta zebrała zdecydowanie mieszane recenzje, nie należałoby spisywać jej na straty. Wbrew opinii krytyków, Annie Lennox do większości skowerowanych piosenek podeszła z szacunkiem i oddała w swoich interpretacjach to, co w oryginalnych wersjach było najważniejsze. Miarą popularności wśród słuchaczy i na listach przebojów niech będzie to, że przynajmniej cztery piosenki (a zwłaszcza „No More I love you`s” i „A whiter shade of pale”) zyskały największe uznanie wśród wielbicieli Lennox.
Trzeba tu także wspomnieć o bardzo dobrej aranżacji większości piosenek. W przypadku niektórych z nich na płycie „Medusa”, coverowanie ich tylko polepszyło jakość, bo tym samym zyskały swego rodzaju nowe życie. Wątpię, czy „No more I love you`s” w wersji oryginalnej było tak popularne: zarówno muzyka, jak i oryginalne wykonanie (The Lover Speaks) wołało w moim odczuciu o pomstę do nieba. Albo chociaż o lepszy cover, o co zadbała – dzięki Ci, Panie Boże! - Annie Lennox.
Płyta prezentuje się bez zarzutu, a większość coverów zamieszczona na niej nie ustępują miejsca oryginałom. Wręcz, przeciwnie - są równie dobre jak oryginalne wykonania. Trochę więc mogą dziwić te mieszane opinie na temat płyty „Medusa”. W moim odczuciu jest idealnym przykładem na to, że nie taki cover straszny, jak się o nim mówi. Bo przecież bywają takie sytuacje, kiedy cover nie zawsze jest pójściem na łatwiznę, by zyskał sławę, to też świetny sposób na odświeżenie starego kawałka i na zarobienie trochę kasy.
Czy więc warto sięgnąć po krążek „Medusa”? Na pewno. Chociażby po to, żeby móc się przekonać, że covery czasem mogą przebić oryginał, albo przynajmniej mu dorównać. Płyta Annie Lennox, choć nie jest wyjątkiem, jest tego dobrym przykładem.
Płyta Annie Lennox „Medusa”:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLSkK0Sol3hl6j8JDY5gDE9snZPjC9Nc-8

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz