środa, 4 listopada 2020

Cykl na blogu CultureZone: „PROGRAM W ODCINKACH”


Witam bardzo serdecznie. „Program w odcinkach” jest kolejnym cyklem na moim blogu CultureZone. W przeciwieństwie do pozostałych, ten będzie jednak nietypowy, bo będzie się pojawiał co dwa tygodnie (żebym miał dużo czasu na obejrzenie chociaż jednego sezonu wybranego serialu). Skupię się tu na serialach, które są dostępne na DVD, lub na platformach streamingowych. Na początek proponuję omówienie serialu WYCHOWANE PRZEZ WILKI wyprodukowanego przez Ridleya Scotta.



WYCHOWANE PRZEZ WILKI, sezon 1 ****

twórcy: Aaron Guzikowski

obsada: Amanda Collin, Abubakar Salim, Travis Fimmel, Niamh Algar


Podczas oglądania „Wychowanych przez wilki”, widza nasuwa jedna myśl: chociaż twórcą (tzw. showrunnerem) jest tu Aaron Guzikowski, to mimo wszystko serial wygląda tak, jakby w całości powstał w głowie Ridleya Scotta. Posiada wiele elementów wyeksploatowanych w „Łowcy androidów”, „Obcym: 8 pasażerze Nostromo”, a nawet w dwóch dyskusyjnych prequelach tego drugiego filmu: „Prometeuszu” i „Obcym: Przebudzeniu”; to ostatnie, z uwagi na reakcję widzów, może się nie spodobać oglądającym serial. Nie zabrakło również elementów typowych dla samego Scotta. Zacznijmy jednak od samego początku.

FABUŁA

Dwóch androidów zostaje wysłanych na nieznaną planetę w celu jej skolonizowania. Oboje są ateistami. Nie znamy ich prawdziwych imion, prócz przydomków, jakie noszą: Matka (Amanda Collin) i Ojciec (Abubakar Salim). Z czasem, metodą cesarskiego cięcia, udaje im się doczekać się licznego potomstwa, z którego jednak ocaleje tylko jedno dziecko, Campion. Niedługo potem androidce Matce udaje się zdobyć statek kosmiczny, swoistą Arkę, na pokładzie którego znajdują się młodzi wyznawcy pradawnego bóstwa, Sola.

Tak w dużym skrócie wygląda treść dwóch pierwszych odcinków wyreżyserowanych przez samego Ridleya Scotta. Twórca „Obcego: 8 pasażera Nostromo” zdaje się odciskać swoje piętno, a Aaron Guzikowski wdzięcznie wykorzystuje rozwiązania fabularne podsuwane przez brytyjskiego reżysera.

OCENA

Ridley Scott ostatnimi czasy ma bardzo pod górkę. Próbował nakręcić prequel do własnego „Obcego: 8 pasażera Nostromo”. Najpierw był „Prometeusz”, który najwyraźniej nie sprostał jego oczekiwaniom, z tego powodu Scott zrobił „Obcego: Przymierze”, którego praktycznie można by obejrzeć bez znajomości poprzedniego filmu. Oba filmy nie spotkały się jednak z ciepłym przyjęciem od fanów, a sam Scott stwierdził nagle, że temat Ksenomorfa został już raczej wyczerpany.

Co nie zmienia faktu, że tematyka androidów, swoistych Wielkich Inżynierów, którzy są niejako stwórcami Ksenomorfów, również został wyczerpany. Złośliwi mogliby się nawet zastanawiać, czy serial „Wychowane przez wilki” nie rozgrywa się w dokładnie tym samym uniwersum, co „Prometeusz”, bo w niektórych miejscach aż za bardzo go przypomina. Mogę uspokoić przerażonych tą perspektywą, że to są dwa różne światy. Choć, paradoksalnie, dla mnie serial Scotta rzeczywiście trochę aż za bardzo przypomina „Prometeusza”. Tyle że dla mnie to jakby poprawiona, bardziej przemyślana (a co za tym idzie: znacznie lepsza) wersja „Prometeusza”. Tak jakby Scott chciał powiedzieć: „O, właśnie tak miała wyglądać tamta historia, a nie tak, jak w tamtym nieszczęsnym filmie sprzed ośmiu lat”.

Serial ogląda się dobrze i z dużym zainteresowaniem (dzięki muzyce, dobrej grze aktorskiej i efektom specjalnym, które nie rażą widza w oczy). Zgrzyt pojawia się przy ostatnim odcinku, kiedy to, co nas zachwycało w poprzednich odcinkach, tu nagle ulatuje jak bańka mydlana (może z wyjątkiem muzyki, bo ta trzyma niepodzielnie poziom). Można więc mieć nadzieję, że gdy za dwa lata powstanie drugi sezon, jego poziom będzie o wiele lepszy niż w finale pierwszej serii. Kto wie, może się okaże, że „Wychowane przez wilki” jednak należą do uniwersum „Obcego” (niezły byłby zwrot akcji…), ale póki co można śmiało przyjąć, że Ridley Scott w jakiś cudowny sposób odbił się od dna. Tylko tak dalej, panie Scott.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz