Cykl na blogu CultureZone: UBÓSTWIANA ÓSEMKA.
Witam serdecznie. MIEJSKIE LEGENDY, zjawisko bardzo znane w kulturze popularnej, są informacjami rozpowszechnianymi w mediach, Internecie lub w kręgach towarzyskich, gdzie budzą emocje u odbiorców. Ich autorzy są anonimowi, a same opowieści (chociaż niezwykłe i fikcyjne) sprawiają wrażenie prawdopodobnych. Często pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, jednak nie tylko tam. Przygotowałem dla was osiem najpopularniejszych miejskich legend, nie tylko w USA. Zaczynamy.
8, hibernacja Walta Disneya
To jedna z najpopularniejszych miejskich legend zza Oceanu. Wszystko zaczęło się w 1966 roku, kiedy to zdiagnozowano u Disneya raka lewego płuca (twórca Myszki Miki i Kaczora Donalda był nałogowym palaczem). Po raz pierwszy miejską legendę o zahibernowaniu Walta Disneya podała francuska gazeta „Ici Paris”. Z czym była związana? W latach 60 w Stanach Zjednoczonych działały popularne firmy zajmujące się hibernacjami. Pierwszą osobą, która została zahibernowana, był psycholog James Bedford. Co do Disneya, wzmianka o hibernacji to, oczywiście, nieprawda – Disney zmarł w 1966 roku, właśnie na raka płuc.
Miejskie legendy bywają często źródłem inspiracji do powstania popularnych horrorów. W tym miejscu należałoby wymienić „Koszmar z ul. Wiązów” bazujący na micie o śmierci we śnie wśród uchodźców z Kamczatki, lub „Ulice strachu” - katalog miejskich legend. Ja jednak postawię na filmową postać Candymana.
7, legenda Krwawej Mary/człowiek z hakiem – czyli protoplaści filmowego Candymana
Candyman – postać z opowiadania i filmu Clive`a Barkera – był niewolnikiem zakochanym w białej kolonizatorce: jego duch został zaklęty w lustrze i żeby go ożywić, trzeba trzy razy podać jego imię. Candyman to połączenie dwóch postaci z miejskich legend: Krwawej Mary i Człowieka z Hakiem. Krwawa Mary to zjawa, która po wypowiedzeniu trzy razy jej imienia zabijała swoje ofiary lub wciągała je do lustra. Człowiek z Hakiem był zabójcą z hakiem zamiast ręki (kojarzycie „Koszmar minionego lata”?). Inspirując się tymi dwoma postaciami, Barker stworzył jednego z najbardziej rozpoznawalnych boogeyman killerów.
A teraz trzymajcie się krzeseł. Choć miejskie legendy są tylko fikcyjnymi historiami, które mają sprawiać wrażenie prawdziwych, raz naprawdę okazały się prawdziwe. Zaczęło się w 1983 roku, za sprawą feralnej gry firmy Atari.
6, cmentarz gier Atari
Atari było jedną z najpopularniejszych firm produkujących gry wideo. Każda ich produkcja odnosiła wielki sukces. Jednak do czasu. W 1983 roku, na fali popularności kultowego „E.T.” Stevena Spielberga, firma wyprodukowała grę wideo, która powszechnie została uznana za najgorszą grę w historii pop kultury. Co się potem z nią stało, było tematem wielu spekulacji – powiedzieć, że została wycofana z produkcji, to było za mało. Wiadomo było tyle, że w nocy, 1984 roku, zaczęły się pojawiać ciężarówki zwożące dziwne torby na dalekie wysypisko. Dopiero w XXI wieku dokonano wykopaliska, w których odkryto stare gry firmy Atari.
Miejskie legendy są związane nie tylko ze Stanami Zjednoczonymi. Pojawiały się również w innych krajach. Przenieśmy się do Japonii, gdzie czeka na nas przerażająca Kuchisake-onna.
5, Kuchisake-onna
Kuchisake-onna to najbardziej znana japońska legenda miejska. Pierwszy raz ta legenda pojawiła się w XVII w. Opowiada o tajemniczej kobiecie w masce, która zaczepia przechodniów, by zadać im jedno pytanie: „Czy jestem piękna?”. Jeśli usłyszy pozytywną odpowiedź, odsłania swoją okaleczoną twarz z przeciętymi od ucha do ucha ustami i pyta: „A teraz?”. Jeśli usłyszy negatywną odpowiedź, zabija przechodnia w taki sam sposób, w jaki sama została okaleczona. Jedynym sposobem na Kushisake-ona to neutralna odpowiedź: wtedy kobiece widmo zatopiłoby się w głębokiej zadumie, a przechodzień miałby czas na ucieczkę.
Z Japonii przeniesiemy się teraz do Polski. Wśród polskich miejskich legend najbardziej znana była opowieść o czarnej wołdze.
4, czarna wołga
W latach 60 i 70, kiedy miejska legenda o czarnych wołgach była w stanie zaawansowanym, straszono tymi historiami ówczesne dzieci (taki zamiennik kar cielesnych…). Z czasem – w latach 90 i na początku XXI wieku – zamieniono wołgę na BMW. We wszystkich wariantach czarne samochody nie miały numerów rejestracyjnych, posiadały za to przyciemnione szyby i białe felgi. Wozić się nimi mieli komuniści, sataniści, a nawet wampiry. Co było najbardziej przerażające w wołgach (lub czarnych BMW)? Kierowcy samochodów mieli porywać dzieci do nieznanych miejsc. Nic dziwnego, że dzieci bały się tych historii.
Współczesną odmianą miejskich legend są creepypasty: internetowe opowieści o duchach, które rzekomo mają istnieć naprawdę. Najsłynniejszy przykład to Slenderman.
3, współczesna legenda o Slendermanie
Przeraźliwie wysoki mężczyzna o białej głowie (bez twarzy!), ubrany w elegancki garnitur to w dzisiejszych czasach najpopularniejsza miejska legenda. Stał się bohaterem gier, oraz nieudanego horroru. Po raz pierwszy wzmianka o Slendermanie pojawiła się w 2009 roku na forum Something Awful. Autorem legendy był Victor Surge, który napisał ją na konkurs na najlepszą opowieść niesamowitą. Z czasem Slenderman zaczął żyć własnym życiem, a ludzie zaczęli w niego wierzyć. Zwolennicy tej istoty wierzą, że zamieszkuje leśne ostępy. Teraz chyba nikt nie będzie chciał dobrowolnie wejść do lasu, prawda?
Miejska legenda z miejsca 2., choć równie popularna, dobitnie pokazuje, że należy mieć do nich spory dystans. Związana jest bowiem z jednym z Beatlesów.
2, Paul nie żyje
Po raz pierwszy miejska legenda o śmierci Paula McCartneya pojawiła się w 1966 r.. Według niej, McCartney miał zginąć w wypadku samochodowym. Nie dość na tym, ten prawdziwy McCartney miał być zastąpiony sobowtórem (ciekawe, co na to rzeczywisty Paul McCartney…). Wskazówki, które miały zapowiadać śmierć McCartneya, miały pojawiać się na pierwszych płytach zespołu. Informację o "śmierci" McCartneya należałoby traktować jako wczesny przykład fake newsa. Tego typu rewelacje stały się znane, czego przykładem fake news o rzekomej śmierci… Sylvestra Stallone`a...
Z miejskimi legendami często związane są nie tylko fake newsy, ale również spiskowe teorie. Bodaj najsłynniejsza miejska legenda/spiskowa teoria jest związana z misją Apollo 11.
1, sfingowane lądowanie na Księżycu
„To mały krok dla człowieka, ale wielki dla ludzkości”. Te słynne słowa wypowiedział Neil Armstrong, stawiając pierwszy krok na srebrnym globie. Choć to wydarzenie to potwierdzony fakt historyczny, wokół lądowania na Księżycu narosło wiele mitów i legend. Wiele z nich zakładało, że misja Apollo 11 była mistyfikacją, za którą, zresztą, odpowiadał Stanley Kubrick. Jeszcze inni uznali, że zdjęcia przedstawiające astronautów z misji Apollo 11 zostały sfałszowane, a kamienie z Księżyca były atrapami. Dla zwolenników spiskowych teorii była to idealna pożywka. A w kulturze popularnej najsłynniejszą miejską legendą.
To była moja lista miejskich legend. Piszcie w komentarzach swoje typy. Widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz