Cykl na blogu CultureZone: „PROGRAM W ODCINKACH”
Halo, załoga. Tu wasz kapitan. Witam w nowym odcinku cyklu na blogu CultureZone. W dzisiejszym „Programie w odcinkach” zapniemy pasy i ruszymy w niekończącą się podróż samolotem na zachód. Wszystko po to, by ocalić niedobitków z globalnej katastrofy. Kurs, jaki obierzemy, może być tylko jeden: „KIERUNEK: NOC”.
KIERUNEK: NOC, sezon 1 *****
twórcy: Jason George
obsada: Pauline Etienne, Laurent Capelluto, Stefano Cassetti, Mehmet Kurtulus, Ksawery Szlenkier
Najnowszy serial platformy Netflix powstał z inspiracji powieścią Jacka Dukaja pt. „Starość aksolotla” i od razu przyznaję się, że pierwowzoru literackiego nie czytałem (w ogóle jestem na bakier z twórczością Dukaja…). Dlatego serial Jasona George`a zamierzam omówić tak, jakby to była niezależna telewizyjna produkcja, niezwiązana z żadnym dziełem literackim, lub kinowym.
FABUŁA
Serial zaczyna się zgodnie z hitchcockowskim przepisem na hit: najpierw jest trzęsienie ziemi, a potem napięcie musi rosnąć. Lotnisko w Brukseli. Pasażerowie przygotowują się do nocnego wylotu. Wśród nich wałęsa się nerwowym krokiem jeden Włoch imieniem Terenzio Matteo Gallo, który ukrywa zaskakującą i przerażającą tajemnicę związaną ze słońcem. Mija pierwsze dziesięć minut odcinka pierwszego, nim prawda zostanie ujawniona. Pasażerowie lotu z Brukseli obierają kurs na zachód, by ocalić życie. Podstawową rzecz, jakiej muszą się wystrzegać, to światła słonecznego. Inaczej wszyscy zginą…
OCENA
Wydawać by się mogło, że serial w którym bohaterowie przez wszystkie odcinki siedzą w samolocie, będzie nudny. Wystarczy jednak przypomnieć takie kinowe produkcje, jak „Red Eye” Wesa Cravena, czy „Plan lotu” z Jodie Foster, w którym bohaterowie (no, akurat w tym przypadku: bohaterki) przez cały film siedziały w jednym miejscu i kombinowały jak ocalić swoje i innych pasażerów życie; mimo tak skromnej przestrzeni jaką był samolot pasażerski, lub nawet zwykłe miejsce dla pasażera, obie produkcje nie nudziły ani trochę.
Tu jest podobnie. Miejscem akcji jest samolot pasażerski, czas akcji to lot samolotem (choć wydaje się, że trwa jedną noc, w jednym z ostatnich odcinków okazuje się, że trwał prawie tydzień,tyle że bohaterowie cudem unikali wschodu morderczego słońca). Na pokładzie samolotu znajduje się galeria ciekawych postaci, między którymi często dochodzi do sporów na tle rasowym, lub kulturowym. Twórcy znaleźli więc świetny sposób na utrzymywanie nas w napięciu: pasażerowie, ponieważ znaleźli się we tej samej pułapce, muszą współpracować ze sobą, ale wystarczy, że jeden postawi się reszcie, a cały misterny plan rozsypie się. W tym serialu do podobnych perturbacji dochodzi nie jeden i nie dwa razy (a nawet i nie sześć razy, choć serial liczy tylko sześć odcinków…).
Poprzez interakcje bohaterów, serial pokazuje jak ważna w życiu jest współpraca. Że tylko dzięki połączonym siłom można osiągnąć jakiś cel, nawet ryzykując życie innych ludzi. A poza tym produkcja Jasona George`a to także stylowy thriller post apokaliptyczny w duchu największych klasyków science fiction. Momentami przypominają się również inne, mniej lub bardziej udane seriale z katastrofami w tle i relacjami międzyludzkimi. Kłania się tutaj, chociażby, serial „Lost: Zagubieni” J. J. Abramsa, zwłaszcza gdy pięć ostatnich odcinków zaczyna się retrospekcjami o poszczególnych bohaterach. Tyle że ten serial jest bardziej wciągający od niegdysiejszego hitu TVP1.
Twórcy zostawili sobie otwartą furtkę na kolejny sezon (a nawet niespodziankę dla polskich widzów…). Pytanie tylko, czy warto tą historię ciągnąć dalej? Sądzę, że przy odrobinie pomysłowości – tak. Trzeba tylko zakończyć w odpowiednim momencie i nie mnożyć pytań w nieskończoność (umówmy się, wspomniany „Lost: Zagubieni” był dobry tylko do trzeciej serii, potem był robiony na siłę…). Miejmy nadzieję, twórcy serialu wezmą to do serca.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz