Cykl na blogu CultureZone: UBÓSTWIANA ÓSEMKA.
Ho, ho, ho... Witam serdecznie. W najbliższą niedzielę, 6 grudnia, każde dziecko będzie czekać na ŚW. MIKOŁAJA. Od czasu pamiętnej reklamy Coca Coli z 1931 roku kultura popularna nie może się obejść bez wesołego staruszka z siwą brodą i w czerwonym stroju (dla zainteresowanych: to właśnie ta reklama spopularyzowała Świętego Mikołaja pod taką postacią, w jakiej dziś jest znany). Także w kinie nie brakuje różnych wizerunków Św. Mikołaja. Przygotowałem dla was osiem przykładów. Zaczynamy.
8, Mikołaj klasyczny [„Rudolf, czerwononosy renifer”, reż. William R. Kowalchuk jr.]
Tytułowym Rudolfem jest wyjątkowo wrażliwy renifer z poważnym defektem: świecącym na czerwono nosem, który staje się obiektem kpin ze strony pozostałych reniferów. Jedyną osobą, która dostrzega w świecącym jak jarzeniówka pierwszej jakości nosie renifera jest nie kto inny jak Święty Mikołaj. Twórcy przedstawili nam tu klasycznego Świętego Mikołaja mieszkającego na Biegunie Południowym, szefującemu orszakiem zapracowanych elfów i podróżującego saniami zaprzęgniętymi w renifery. Do kompletu brakuje tylko Mikołajowej, która piecze dla reniferów magiczne ciastka. Ale i tak jest co podziwiać.
Co zrobić, jeśli Św. Mikołaj zaliczył małą kontuzję (konkretnie: spadł z dachu, nim wszedł przez komin)? Na jego miejsce trzeba zatrudnić jakiegoś zastępcę. Jak w disnejowskim filmie „Śnięty Mikołaj”.
7, Mikołaj w zastępstwie Mikołaja [„Śnięty Mikołaj”, reż. John Pasquin]
Bohater filmu Pasquina przypadkowo strąca prawdziwego Św. Mikołaja z dachu. Będąc przekonanym, że to zwykły przebieraniec, zabiera z niego czerwoną kurtkę. W efekcie sam zamienia się w Mikołaja: przybiera mocno na wadze, a na jego twarzy pojawia się gęsta, biała broda. Co gorsza, tego świątecznego uroku nie można cofnąć: skoro przywdział kostium Św. Mikołaja, musi pełnić jego rolę. Tak oto pracoholik nie mający czasu na syna, zmieni się w człowieka wielbiącego święta. Krótko mówiąc: Disney w klasycznym wydaniu. Co to znaczy poczuć magię nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia...
Święty Mikołaj odwiedza nie tylko nasz realny świat. Równie chętnie odwiedza również baśniowe krainy. Jak chociażby Narnię z klasycznego cyklu C. S. Lewisa.
6, Mikołaj w baśniowej krainie [„Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa”, reż. Andrew Adamson]
Narnia z pierwszego tomu cyklu fantasy C. S. Lewisa to kraina od stu lat skuta lodem, której mieszkańcy ani razu nie obchodzili Świąt. Przybycie Świętego Mikołaja jest więc pierwszą oznaką, że w Narnii zachodzą zmiany na lepsze: topnieje śnieg, a sama kraina budzi się do życia. Odziany wyjątkowo nie w czerwony, lecz w brązowy płaszcz, Św. Mikołaj obdarowuje rodzeństwo Pevense prezentami, z których bohaterowie mają w nadchodzącej przyszłości zrobić należyty użytek: miecz dla Piotra, łuk i strzały dla Zuzanny, sztylet dla Edmunda i mikstura gojąca rany dla Łucji. W ten sposób w Narnii powróciły Święta...
A co, jeśli jakieś dziecko wyjątkowo nie wierzy w Świętego Mikołaja? Czy za brak wiary czeka go rózga? W żadnym wypadku. Prędzej wsiądzie w pewien ekspres i uda się na sam Biegun Południowy.
5, Mikołaj dla niedowiarków [„Ekspres polarny”, reż. Robert Zemeckis]
Pierwsza w karierze animacja Roberta Zemeckisa powstała na podstawie opowiadania Chrisa van Allsburga. Jej bohater, choć jest grzecznym dzieckiem, nigdy nie dostał prezentu pod choinkę. W efekcie przestał wierzyć w Świętego Mikołaja. Dopiero podróż tytułowym Ekspresem Polarnym odmieni jego światopogląd. „Ekspres polarny” to nie tylko majstersztyk grafiki komputerowej. Film Zemeckisa, choć nie odniósł wielkiego sukcesu, pokazuje przede wszystkim, że nigdy (zwłaszcza gdy jesteś dzieckiem) nie powinieneś tracić wiary, ani nadziei. Choćby nie wiem, jak straszna rzecz ci się przytrafiła. Wtedy zdarzy się cud.
Nie tylko mieszkańcy fantastycznych krain mają prawo obchodzić Święta. Duchy i potwory także, co pokazuje wyprodukowana przez Tima Burtona animacja „Miasteczko Halloween”.
4, Mikołaj z czarnym poczuciem humoru [„Miasteczko Halloween”, reż. Henry Selick]
Mikołaja z animacji w reż. Henry`ego Selicka nie powstydziłby się nieodżałowany Terry Pratchett (zresztą, w jednej z powieści z cyklu „Świat Dysku”, pt. „Wiedźmikołaj” pojawia się podobny typ Świętego). Pod postacią Mikołaja ukrywa się Jack Szkieletor, typowy dla twórczości Tima Burtona outsider i wrażliwiec. Znudzony rutyną, postanawia wprowadzić coś nowego do tytułowego Miasteczka. Tym czymś są Święta. Niestety, prezenty przysyłane przezeń dla dzieci wywołują prędzej atak paniki u dorosłych, niż radość u maluchów. Takich Świąt dzieciaki, a zwłaszcza ich opiekunowie, nie zapomną do końca życia...
Koniec 2018 roku pokazał, że Święty Mikołaj w popkulturze ma się dobrze i bynajmniej nie z powodu powtórek świątecznej reklamy coca coli. Powód to zeszłoroczny hit Netflixa pt. „Kronika świąteczna”.
3, Mikołaj ratujący święta [„Kronika świąteczna”, reż. Clay Kaytis]
W produkcji Netflixa w rolę Mikołaja wciela się Kurt Russell: trudno o bardziej zaskakujący wybór do roli wesołego Świętego roznoszącego prezenty. Wystarczy jednak popatrzeć na kapitalną charakteryzację, by docenić wybór castingowy. Chociaż grany przez niego Święty rozdaje prezenty, ma reniferowy zaprzęg i elfickich pomagierów, odstaje od klasycznego wizerunku: kto spodziewa się usłyszeć od niego radosne „Ho, ho, ho”, ten się zawiedzie, a sanie (choć ciągnięte przez renifery) w krytycznych momentach mogą być sterowane zdalnie. Mimo to jest również ciepłym staruszkiem, wartym miłości od dzieci.
Nie każdy Mikołaj to jednak poczciwa dusza. Wie coś o tym tytułowy bohater komedii „Zły Mikołaj”, grany przez Billy`ego Boba Thorntona.
2, Mikołaj tylko dla dorosłych [„Zły Mikołaj”, reż. Terry Zwigoff]
Chociaż w komedii Zwigoffa humor bywa sprośny i wulgarny, paradoksalnie filmowi bardzo daleko do przesławnych klasyków w rodzaju „American Pie”. To przede wszystkim klasyczna komedia o wewnętrznej przemianie z cynika i prostaka w dobrodusznego człowieka. Takiej przemianie ulega pewien złodziejaszek obmyślający plan kradzieży diamentów, który musi ukrywać się w stroju Mikołaja. Mający za towarzyszów cynicznego elfa i sympatycznego grubaska, bohater zrozumie, co w życiu jest najważniejsze. Co nie przeszkodziło twórcom w nakręceniu po latach sequela, gdzie Thorntonowi partnerować będzie Kathy Bates.
By móc odnaleźć najlepszego filmowego Świętego Mikołaja, wystarczy znaleźć odpowiedni adres. Bynajmniej nie będzie to Biegun Południowy. Ani nawet Laponia. Najlepszy filmowy Święty Mikołaj dokonał tytułowego „Cudu na 34 ulicy”.
1, Mikołaj cudotwórca [„Cud na 34 ulicy”, reż. George Seaton]
Mimo, że bohater klasycznego filmu George`a Seatona również przebiera się za Świętego Mikołaja, blisko mu do klasycznego wizerunku wesołego staruszka rozdającego prezenty dla dzieci. Nie zmienia to faktu, że zostaje postawiony przed sądem za rzekome wmawianie, że jest tym PRAWDZIWYM Świętym Mikołajem. Chociaż filmu nie nakręcił Frank Capra, dzieło w reżyserii George`a Seatona ma w sobie coś z kina klasyka amerykańskiego kina. To niezwykła opowieść o tym, że cuda – nawet najskrytsze – potrafią się spełnić, jeśli tylko się w nie uwierzy całym sercem. Czego wam życzę nie tylko w nadchodzące Święta…
Tak prezentuje się mój ranking filmów ze Świętymi Mikołajami. Które wam przychodzą do głowy? Piszcie w komentarzach, które filmy ze Świętymi Mikołajami znacie najlepiej, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz