Cykl na blogu CultureZone: KĄCIK LITERACKI.
Witam serdecznie. Zapraszam do czwartego odcinka „Kącika literackiego”. Na tą specjalną okazję przygotowałem dla was recenzję biografii jednego z najbardziej znanych piosenkarzy polskiej sceny, Andrzeja Zauchy. Posłuchajcie, jak brzmi „SERCA BICIE”. Zaczynamy.
Katarzyna Olkowicz, Piotr Baran, SERCA BICIE. Biografia Andrzeja Zauchy *****
rok wyd. oryg. 2020; rok wyd. pl.: 2020
Andrzej Zaucha był jednym z najpopularniejszych piosenkarzy jazzowych i bluesowych polskiej sceny muzycznej. Był autorem wielu przebojów, jak np. „Byłaś serca biciem”, „Bądź moim natchnieniem”, „C`est la vie”, czy nową wersję „Czarnego Ali Baby” śpiewaną w oryginale przez Helenę Majdaniec. Jego karierę brutalnie przerwało tragiczne wydarzenie z 10 października 1991 r., gdy zginął od ran postrzałowych. Autorzy niniejszej biografii przyglądają się, jakim był człowiekiem za życia.
FABUŁA
Bez dwóch zdań, Andrzej Zaucha był człowiekiem wielu talentów. Kojarzony głównie z muzyką, pasjonował się również sportem, uprawiał kajakarstwo. Miał niesamowity talent kulinarny, potrafił zrobić coś z niczego (czy raczej: ugotować coś z niczego…). Muzykę miał we krwi, chociaż był z wykształcenia zecerem. Autorzy przytaczają hipotezę, że za talentem muzycznym i wokalnym miały stać cygańskie korzenie. Tą teorię należy jednak traktować w charakterze jednego z domysłów.
Jakim człowiekiem był Andrzej Zaucha? Na to pytanie autorzy odpowiadają, przytaczając wypowiedzi osób, które znały go osobiście. Katarzyna Olkowicz i Piotr Baran przeprowadzili wywiady z wieloma osobistościami polskiej sceny muzycznej i nie tylko. Wspominają jego dzieciństwo, kiedy to jako ośmiolatek zastępował swojego ojca przy perkusyjnych bębnach; jego krótkie uczestnictwo w zespole Anawa, gdy musiał zastąpić na kilka miesięcy Marka Grechutę; jego czułe i pełne miłości relacje z ukochaną żoną Elżbietą, wreszcie: jego relacje z Zuzanną Leśniak zakończone tragiczną śmiercią. Czytając te wspomnienia, czytelnik ma takie wrażenie, jakby usiadł naprzeciw dawnego kolegi Zauchy i słuchał jego historii.
OCENA
Choć niewielka objętościowo (książka liczy sobie 280 stron), to po prostu kopalnia wiedzy: na temat epoki, w jakiej żył Zaucha, ale również na temat samego Andrzeja Zauchy. Jeśli ktoś wyobrażał go sobie jako serdecznego, dowcipnego i zdystansowanego człowieka, to właśnie taki portret artysty wyłania się ze wspomnień jego przyjaciół i rodziny. O Zausze mówią tylko w superlatywach. Nie kryją przy tym też podziwu, że potrafił zaśpiewać dosłownie wszystko: jazz, blues, soul. Żaden gatunek muzyczny nie był dla niego trudny. Wystarczyło, że usłyszał raz wybraną melodię do piosenki i już miał ją zakodowaną w głowie. Przeciętny piosenkarzy musiał, wszak, poświęcić na naukę śpiewu wiele tygodni. Ale nie Zaucha: on miał opanowaną piosenkę w dosłownie jeden dzień.
Dla osób urodzonych pod koniec l. 80, na początku l. 90, albo w XXI wieku ta książka będzie jak lekcja historii. Dla osób starszych, biografia Zauchy będzie niczym jak nostalgiczna podróż do minionej epoki, której już dawno nie ma. Autorzy z pietyzmem odtwarzają kulturę polską z lat 60, 70 i 80.
W książce nie brakuje również zdjęć, także z prywatnego archiwum rodziny Zauchy, oraz fragmentów tekstów jego piosenek, poprzedzających każde rozdziały. I chociaż autorzy trochę za bardzo pod koniec książki podsumowują osobę, działalność i zasługi Zauchy dla kultury popularnej w PRL-u (wystarczyło je zawrzeć w dwóch ostatnich rozdziałach, tymczasem tych rozdziałów jest około pięć), to i tak książka warta jest sięgnięcia.
PODSUMOWANIE
Bezsprzecznie zachęcam do sięgnięcia po książkę „Serca bicie” i zapewniam, że nikt nie będzie żałował. Biografia Andrzeja Zauchy to zdecydowanie książka dla każdego: starszym czytelnikom przypomną się dawne czasy ich własnego dzieciństwa, lub młodości. Dla młodszych, z kolei, to będzie lekcja historii o okresie PRL-u. Książka w bardzo przystępny sposób, właściwie tylko przez ciekawostki i wspomnienia, przedstawia nam portret jednego z najzdolniejszych artystów polskiej sceny. „Serca bicie”, jak widać, rozlega się nie tylko w piosenkach Andrzeja Zauchy, ale również we wspomnieniach jego najbliższych. I niech to serce bije jak najdłużej i jak najmocniej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz