Cykl na blogu „CultureZone”: „PROGRAM W ODCINKACH”
Witam serdecznie. Wciąż zostając w serialach platformy Netflix, postanowiłem przeanalizować trzy pierwsze sezony hitu braci Duffer „STRANGER THINGS”. Co sprawiło, że ta produkcja science fiction szturmem zdobyła serca widzów? No i najważniejsze: czy jest sens czekać na zapowiadany od roku sezon 4? Zapraszam.
STRANGER THINGS ***** (sezony 1-3)
twórcy: Duffer Brothers
obsada: Winona Ryder, David Harbour, Finn Wolfhard, Millie Bobby Brown, Gaten Mattarazzo, Caleb McLaughlin, Noah Shnapp, Natalia Dyer, Charlie Heaton, Joe Kerry,
OGÓLNE STRESZCZENIE
Akcja serialu rozgrywa się w latach 80 w fikcyjnym miasteczku Hawkins. To tam mieszka czwórka chłopaków: Mike, Lucas, Dustin, a zwłaszcza Will, który w pierwszym sezonie znika bez śladu. Do paczki dołącza tajemnicza dziewczynka nazywana Jedenastką, którą tropią rządowi naukowcy poszukujący przejścia do Upside Down.
Sezon 2. rozgrywa się rok po wydarzeniach z sezonu 1. Will odnalazł się, jednak nie jest tym, kim był przed tajemniczym zniknięciem. Raz na jakiś czas miewa halucynacje, w których powracają wspomnienia z Upside Down. W Hawkins pojawią się też nowe osoby: zbuntowana nastolatka Max, jej brat Billy. Mike, Lucas i Dustin wraz z nową przyjaciółkà spróbujà dociec, czym są tajemnicze wizje Willa.
Z kolei akcja sezonu 3. osadzona została w 1986 roku. Pozornie w Hawkins panuje sielanka. Wszystkie znaki na niebie i ziemii wskazują jednak na to, że miasteczku grozi inwazja. Co więcej, tym razem przejścia do Upside Down poszukują tym razem Rosjanie. Wkrótce w Hawkins pojawia się nowy najeźdźca z kosmosu: Łupieżca Umysłów.
OCENA
Serial braci Duffer okazał się ogromnym hitem i na dobrą sprawę najważniejszą i najlepszą produkcją platformy Netflix. Dzieło Dufferów to nostalgiczna podróż w czasie do lat 80, pełna odniesień do filmów, seriali i książek z tamtej dekady. Był to jeden z powodów niegasnącej popularności serialu.
Wypełniając serial licznymi aluzjami, Dufferowie stworzyli przepiękny hołd popkulturze sprzed blisko 40 lat. I właśnie to jest najlepsze w „Stranger Things”. Dzisiejsi 40-latkowie bez problemu wychwycą nawiązania do filmów Stevena Spielberga, George’a Lucas, albo Johna Carpentera, a nawet do książek Stephena Kinga. Bez wątpienia też zakręci im się łezka słuchając klasycznych piosenek z lat 80. Ale nie tylko dla nich seans serialu będzie czymś wyjątkowym. „Stranger Things” z równą przyjemnością obejrzą rówieśnicy nastoletnich bohaterów, choć nie brak tutaj mrożących krew w żyłach scen (zwłaszcza w sezonie 3.). Wszystko dzięki wciągającej, zaprawionej przygodą, akcji.
Soundtrack też jest wielkim plusem produkcji: wystarczy wspomnieć grany na syntezatorach temat przewodni. Dopełnieniem są piosenki pojawiające się w tle, jak „Africa” zespół Toto, „Should I stary pr should I go” The Clash, czy wreszcie „Neverending Story” Limahla. Ścieżka dźwiękowa, niczym rewelacyjny scenariusz to jedno wielkie cudo!
Czy w takim razie warto czekać na sezon 4. Ostatni jaki powstał zebrał mieszane recenzje, z drugiej jednak strony pozostawił też wiele pytań bez odpowiedzi. Głupio byłoby kończyć tak świetną produkcję z cliffangerem. Pandemia koronawirusa na pewien czas popsuła plany realizacyjne, ale ekipa od jesieni zeszłego roku pracuje dalej. Pozostaje więc cierpliwie czekać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz