czwartek, 11 lutego 2021

Cykl Recenzenta Marcina: UBÓSTWIANA ÓSEMKA.


Witam was serdecznie. Z okazji dzisiejszego Tłustego Czwartku, postanowiłem przygotować coś zaiste wyśmienitego. W dzisiejszym menu szef kuchni poleca osiem SMAKOŁYKÓW, na widok których ślinka pocieknie wam z wrażenia (choć nie zawsze, uprzedzam: niektóre pomysły mogą wam wbrew pozorom odebrać apetyt). Zaczynamy.


8, donuty [„Simpsonowie”, twórca: Matt Groening]

Skoro mamy Tłusty Czwartek, wypada zacząć od pączków. A w popkulturze nie ma bardziej popularnego pączka niż klasyczny donut. Rozpoznawalnym smakołykiem o wyglądzie koła ratunkowego oblanego od góry czekoladą raczyli się wszyscy. Bez donutu nie mogli się obejść chociażby policjanci z klasycznych seriali sensacyjnych zza Oceanu. Prawdziwą furorę donut zrobił jednak w „Simpsonach”, gdzie smakołykiem raczył się Homer Simpson. Bez tego przysmaku trudno byłoby go sobie wyobrazić. To tak jakby spróbować wyobrazić sobie Ferdka Kiepskiego siedzącego przed telewizorem bez puszki piwa. No, nie da się.

Skoro było ostrzeżenie, że niektóry pomysły na ten ranking mogą odebrać wam apetyt na słodycze, pora przejść do konkretów. Zobaczcie, jaki użytek ze słodkości zrobił David Cronenberg w „Musze”.

7, produkty z dużą zawartością cukru [„Mucha”, reż. David Cronenberg]

Choć film Cronenberga to czysta fikcja, jedna rzecz się w niej zgadza: muchy to miłośnicy cukru. Nic dziwnego, że gdy bohater po nieudanym eksperymencie z transformacją łączy się z muchą, pierwszym objawem staje się nadmierne słodzenie zwykłej kawy. Od nadmiaru cukru może się zrobić naprawdę niedobrze. A to dopiero początek. Kiedy cechy muchy zaczynają dominować nad ludzkimi, bohater nie może żyć bez odpowiedniej ilości cukru. Swoją drogą ciekaw jestem, czy od nadmiernego spożywania na planie słodkich produktów Jeff Goldblum nie doznał urazu do słodyczy. A mógł się teleportować z psem.

Gdyby bohater „Muchy” teleportowałby się z psem, stałby się wtedy miłośnikiem psich chrupek. Właśnie ten przysmak zajął w moim rankingu 6. miejsce.

6, chrupki dla psów [„Zabójcza broń 3”, reż. Richard Donner/„Scooby Doo, gdzie jesteś”, twórcy: William Hanna, Joseph Barbera]

Żaden pies nie przejdzie obojętnie obok psich chrupek. Żaden. Przecież taki przysmak to idealna nagroda za posłuszeństwo. A jak dowiódł Rosjanin Iwan Pawłow, psy kojarzą pewne elementy z jedzeniem. Psie chrupki to idealna zachęta dla tchórzliwego psiego detektywa, by nabrał odwagi i zrobił coś dla paczki przyjaciół-detektywów. A jak pokazuje rewelacyjna scena z „Zabójczej broni 3”, psie chrupki to nie tylko alternatywa od zwykłych papierosów: gdy zajdzie taka potrzeba, policyjna partnerka może rozwiązać sprawę, a jej partner wraz ze stróżującym rottweilerem załatwi w tym czasie męskie sprawy… Smacznego.

Nie dajcie się jednak zwieść: smakołyki mogą również wodzić na pokuszenie. Dowiódł tego C. S. Lewis w pierwszym tomie „Opowieści z Narnii”, a Andrew Adamson wziął od niego przykład.

5, ptasie mleczko [„Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa”, reż. Andrew Adamson]

W oryginale Biała Czarownica kusi Edmunda tureckim specjałem o nazwie Rachatłukum tworzonym z żelu ze skrobi, oraz cukru. Nieodżałowany tłumacz cyklu, Andrzej Polkowski, zamienił turecki specjał na swojskie ptasie mleczko. Bez względu na to, słodki produkt pełni w pierwszym tomie tą samą funkcję, co zakazany owoc z „Księgi Rodzaju”: kusi swoją słodkością i soczystością (a jak wiadomo, Lewis pisał swój cykl, gdy się nawrócił). Podczas gdy jedna osoba zajada się bez opamiętania smakołykami, łatwiej podsunąć jej jakąś mroczną myśl. Później pozostaje tylko głęboka pokuta i żałowanie swoich win.

Czekolada to, obok donutów, najpopularniejszy smakołyk w kulturze popularnej. Wystarczy wymienić obie ekranizacje „Charliego i Fabryki Czekolady”. Najciekawszą rolę czekolada odegrała w ekranizacji powieści Joanne Harris pt. … „Czekolada”.

4, czekolada [„Czekolada”, reż. Lasse Hallstrom]

Skoro słodycze i inne smakołyki potrafią wodzić na pokuszenie, to co dopiero czekolada. Zwłaszcza, gdy cukiernia otwierana jest podczas Wielkiego Postu: wtedy mieszkańcy pewnej idyllicznej wioski nie posiadają się z oburzenia. Czekolada potrafi jednak zdziałać cuda. Ot, choćby doda odwagi zastraszanej kobiecie, lub osłodzi chłodny temperament. To drugie świetnie pokazuje scena, gdy burmistrz (Alfred Molina) włamuje się do cukierni Vienne: gdy zasmakuje czekolady (obojętnie jakiej) nie będzie mógł się od niej uwolnić. Pozostaje jeszcze zagadka, jaki rodzaj czekolady lubi Johnny Depp... może pitną?

Tworząc swój magiczny świat, Rowling wypełniła go nie tylko magią i fantastycznymi zwierzętami. Zadbała też o wyrafinowany jadłospis. Wystarczy wspomnieć czekoladowe żaby z dołączonymi kartami ze słynnymi czarodziejami. Największą furorę zrobiły jednak Fasolki Wszystkich Smaków.

3, Fasolki Wszystkich Smaków [seria o Harrym Potterze]

Pełna nazwa tego przysmaku brzmi Fasolki Wszystkich Smaków Bertiego Botta. Jak mówi nazwa, można było tam znaleźć wszystkie smaki. Dosłownie wszystkie. Zarówno te lubiane (toffi, guma do żucia), jak i te nielubiane (szpinakowe). Nie zabrakło też tak nietypowych smaków, jak curry, grzanki z bekonem, czy o smaku pizzy. Mimo tak różnych smaków, dzieci je pokochały. Jedyną osobą, która ma do nich uraz, jest Albus Dumbledore. W młodości miał nieszczęście trafić na fasolkę o smaku… wymiocin. A po latach gdy do nich wrócił, trafił na fasolkę o smaku woszczyzny z uszu. To się nazywa mieć pecha.

Wiem, że mamy dopiero luty, ale nie macie ochoty na lody? Polecam szczególnie Cornetto. Serwuje nam reżyser Edgar Wright.

2, lody Cornetto [„Trylogia Cornetto”, reż. Edgar Wright]

Gdy mówimy o filmowych słodkościach, lody są chyba ostatnią rzeczą, o jakiej moglibyśmy pomyśleć. W filmach, zwłaszcza tych wakacyjnych, nie brakowało przecież klasycznych lodziarni (ostatnio jedna pojawiła się w 3 sezonie „Stranger Things”). „Trylogia Cornetto”, choć przedstawia nam trzy różne (także gatunkowo) historie, łączy je coś jeszcze prócz tego samego zestawu aktorów. W każdej odsłonie bohaterowie raczą się lodami firmy Cornetto w dowolnych smakach, które odnoszą się do tematów filmów: truskawki (slasherowa krew), niebieski (policjanci) i zielona mięta (kosmici). Palce lizać.

Najfajniejsze i najlepsze zastosowanie smakołyków miało jednak miejsce nie w filmach, czy serialach, ale w… reklamach. Największą reklamową furorę zrobiły batoniki, zwłaszcza firmy „Lion” i „Sneakers”.

1, batoniki [reklamy Lion i Sneakers]

Batonów zachwalanych przez reklamy jest więcej. Dość wspomnieć Bounty, dzięki któremu można było choćby poczuć „smak raju”. Nic nie przebije Liona i Sneakersa. Każda z reklam była kitem wciskanym odbiorcom (choć zajadając Bounty naprawdę można było poczuć się jak w raju). Grunt, że pobudzała wyobraźnię odbiorców. Całkiem możliwe, że jedząc Liona można było „poczuć w sobie siłę lwa”, a Sneakersa trzeba było zjeść, gdy było się „głodnym i nie sobą”. Choć z reguły reklamy sporo obiecywały i nic z tego nie robiły, trudno zaprzeczyć, że powstawały dzięki temu istne „perły z lamusa”.


Jakie słodycze wam najbardziej się podobały? Piszcie w komentarzach swoje typy, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz