środa, 24 lutego 2021

Cykl na blogu „CultureZone”: „PROGRAM W ODCINKACH”


Witam serdecznie. Dzisiejszy odcinek „Programu w odcinkach” znów będzie poświęcony telewizyjnej produkcji, która miała premierę jakiś czas temu. Tym razem przedstawię wam swoją opinię na temat jednego z najciekawszych seriali HBO minionego roku. Przed wami recenzja „PERRY`EGO MASONA”.


PERRY MASON **** (sezon 1)

twórcy: Ron Fitzgerald, Rolin Jones

obsada: Matthew Rhys, John Fithgow, Tatiana Maslany, Chris Chalk, Gayle Rankin, Lili Taylor


OGÓLNE STRESZCZENIE

Tytułowy bohater to postać wykreowana przez amerykańskiego prawnika, Erle`a Stanleya Gardnera. Na przestrzeni lat 30-60, Perry Mason wygrywał ponad 82 sprawy sądowe (właśnie tyle o nim powstało powieści, dyktowanych sekretarce Gardnera). To właśnie dzięki tej postaci, Gardner zapisał się w historii literatury kryminalnej i kryminałów noir. Mason to - jak trafnie opisał go autor na początku pierwszej powieści, „Sprawa aksamitnych pazurków” - „adwokat, który miał zwyczaj walczyć i ucierać nosa próbującym wodzić go za nos”.

Czy taki sam Mason pojawia się w serialu Rona Fitzgeralda i Rolina Jonesa? Nowy serial HBO to raczej origin story popkulturowego bohatera. Serialowemu Masonowi (Matthew Rhys; początkowo rolę miał zagrać Robert Downey jr) bliżej bardziej do postaci z książek Dashiella Hammetta, tudzież do Philipa Marlowa z powieści Raymonda Chandlera. Zaczyna bowiem jako prywatny detektyw na usługach Eliasa Bircharda Jonathana (John Lithgow). Prywatny detektyw, a później początkujący adwokat, weźmie sprawę tajemniczego porwania niemowlaka, by następnie bronić matkę porwanego. A to będzie nie tyle „śliska”, co wyjątkowo trudna sprawa.


OCENA

Erle Stanley Gardner nie należał do wybitnych pisarzy (wystarczy przeczytać zamieszczony cytat: przeczytajcie go jeszcze raz i napiszcie w komentarzach, co wam w nim nie pasuje…). Zdecydowanie lepszy był z niego adwokat (co innego John Grisham – nie tylko znakomity adwokat, ale i świetny pisarz...). Nic dziwnego, że najlepsze w książkach Gardnera były opisy rozpraw sądowych – w tych scenach czuł się jak ryba w wodzie. Niemniej zdołał przetrzeć szlaki w kryminałach noir. W zalewie różnego rodzaju cynicznych detektywów, powołał do życia adwokata, który nie cofnie się przed niczym, żeby doprowadzić rozprawę sądową do końca.

Czy byłby zachwycony pomysłem producentów nowego serialu o Masona, by pokazać jego bohatera najpierw jako chandlerowskiego detektywa? Wielu krytyków zwracało uwagę, że nie było to najlepsze rozwiązanie, choć sam serial jest dość stylowy. I faktycznie, Mason z serialu HBO niewiele ma wspólnego z Masonem z cyklu Gardnera. Przez blisko sześć odcinków jest detektywem, a gdy w końcu za radą przyjaciół zapisuje się na kurs adwokacki, jego pierwsze kroki w nowym zawodzie – delikatnie mówiąc – nie są najlepsze. Być może intencją twórców serialu było odbrązowienie Masona, pokazanie, że wcale nie był taki doskonały od początku swej adwokackiej działalności. W końcu każdy popełnia błędy, ale chyba tylko nieliczni się na nich uczą i wyciągają wnioski. Mason, na szczęście, się uczy.

Akcja serialu rozgrywa się w okresie Wielkiego Kryzysu, co pozwoliło twórcom pokazać ówczesną postawę społeczeństwa. Dorzucili do tego jeszcze wątek sekty podporządkowującej sobie obywateli. Z jednej więc strony udało się producentom pokazać jaki był stosunek ludzi do głośnej sprawy dzieciobójstwa (przypomina się równie głośna Sprawa Gorgonowej), a z drugiej: wpływ jaki sekta wywiera na światopogląd ludzi. Dodajmy do tego noirowy klimat i – mimo nieciekawego punktu wyjściowego (origin literackiego adwokata) – mamy rasowy czarny kryminał.

Dobrze prezentuje się obsada. Matthew Rhysa można śmiało ustawić obok dotychczasowych odtwórców ról Masona (a kilku się przetoczyło, począwszy od lat 50, a skończywszy, jak dotąd, na latach 90): choć założenie twórców serialu może być chybione, aktor prezentuje się dobrze w przeciwdeszczowym płaszczu, a w ostatnich odcinkach – mimo początkowych błędów bohatera – zachowuje się na sali sądowej niczym bokser na ringu. Możliwe więc, że w planowanym 2 sezonie otrzymamy już Masona nie tylko bardziej doświadczonego, ale i bliższego prozy Gardnera. Nie mówiąc o tym, że może serial będzie już bazował na jakiejś konkretnej książce autora, bo tu otrzymaliśmy na razie czystą inspirację…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz