Witam serdecznie. Mój wtorkowy cykl na blogu tym razem znany będzie pod nową nazwą: „W muzyczną podróż w czasie”, jako że w każdym odcinku odwiedzamy inny z trzech wybranych dekad. Podobnie będzie w tym przypadku: zapraszam do roku 1994, kiedy na rynku wydawniczym pojawił się drugi album w dorobku Seala, czyli po prostu „SEAL II”
OKOLICZNOŚCI
Gdy powstawała płyta „Seal II”, piosenkarz Henry Olusegun Adeola Samuel miał za sobą debiutancki album, którego tytuł wziął się od pseudonimu artysty - Seal. To z tej płyty pochodziły takie hity jak „Crazy”, czy „Killer”. Po sukcesie debiutanckiego krążka artysta postanowił pójść za ciosem. Efektem tego jest drugi album w jego dorobku, także zatytułowany „Seal”, choć dla odróżnienia od debiutanckiej płyty nazywany jest także „Seal II”.
Płyta powstawała, tak jak debiutancki krążek, w studiach nagraniowych ZTT Records i Sire Records w 1994 roku. Produkcją zajął się Trevor Horn, wokalista The Buggles i producent takich płyt, jak „Introspective” Pet Shop Boysów, czy „Flowers in the Dirt” Paula McCartneya.
Druga płyta Seala została wydana 31 maja 1994 roku. Tak jak poprzedni album, odniósł wielki sukces i wylansował kolejne hity. Otrzymał też nominację do nagrody Grammy w kategorii „Najlepszy album roku”.
ZAWARTOŚĆ
Twórczość Seala zahacza o soul, R&Zaraz będę!, oraz pop. I słychać to zarówno na debiutanckiej, jak i na drugiej płycie zawierającej 11 piosenek.
Już pierwsza „Bring It On” (nr 1), balansuje między tymi gatunkami. Elementy soulu, R&B, oraz popu słychać także na pozostałych piosenkach.
Płyta dzieli się na dwie grupy piosenek. Cztery z nich, od nr 2 do nr 5 („Prayer for the Dying, „Dreaming in Metaphors”, „Don’t Cry” i „Fast Changes”) są bardzo długie. Z kolei pozostałe trwają o wiele krócej. Należą do nich, po za wspomnianym już „Bring it on”, także „People Asking Why” (nr 7), „If I Could” (nr 9), „I’m Alive” (nr 10).
Każda z tych piosenek jest wyjątkowa i godna uwagi. Jednak wszystkie bije o głowę „Kiss from a Rosę” (nr 6), romantyczna ballada o spotkaniu z ukochaną kobietą. Piosenka początkowo nie cieszyła się powodzeniem, a sukces przyszedł wraz z premierą filmu „Batman Forever” Joela Schumachera: lekko przerobiona piosenka z nowym klipem (w reżyserii samego Schumachera) pojawiła się na soundtracku filmu stając się najbardziej znanym utworem obok „Hołd me, kiss me, thrill me, kill me” U2.
OCENA
Krążek bez wątpienia należy do najlepszych i najsłynniejszych w dorobku brytyjskiego piosenkarza. Piosenki Seala balansujące na granicy soulu, R&B i popu doskonale wpadają w ucho, dostarczając samą przyjemność ze słuchania. Mimo kilku rytmicznych brzmień, Seal idealnie pasowałby na romantyczne wieczory. A może właśnie dzięki tym rytmicznym brzmieniom. Nic tylko zatańczyć przy takim „Bring It On”.
Ale brzmienie to nie wszystko. „Seal II” to płyta, na której popularny piosenkarz niewątpliwie rozwinął skrzydła - choć na debiutanckim krążku nie brakowało świetnej muzyki, to kolejny album był o wiele bardziej dojrzały. Seal wyrobił sobie na niej swój styl i pozostał mu wierny do końca. Po tym poznaje się mistrza.
Link: https://youtube.com/playlist?list=PLTpeMxPsanFx8udLrbplFAyvGOD5PYsjQ

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz