poniedziałek, 8 marca 2021

 

Cykl na blogu CultureZone: ALEJA GWIAZD POPKULTURY.


SIGOURNEY WEAVER: 

SILNE KOBIETY NA EKRANIE


Z okazji dzisiejszego, bardzo wyjątkowego dnia, postanowiłem przedstawić portret jednej z najbardziej znanych hollywoodzkich aktorek, które zapisały się w historii kina. Gdyby nie bohaterka odcinka, za pewne wizerunek silnych kobiet na ekranie pozostałby jedynie w sferach marzeń. Zapraszam, nie tylko panie, na portret SIGOURNEY WEAVER.


MŁODOŚĆ

Sigourney Weaver urodziła się 8 października 1949 roku. Naprawdę nazywa się Susan Alexandra Weaver; imię „Sigourney” przyjęła z „Wielkiego Gatsby`ego” Fitzgeralda, gdy miała 14 lat. Jej rodzice, aktorka Elizabeth Inglis i były biznesmen NBC Universal, Sylvester Weaver, byli pochodzenia szkocko-angielskiego.

Weaver uczyła się w Ethel Walker School w Simsbury, oraz w Chapin School, Brearley School i Sarah Lawrence College. W 1972 roku ukończyła studia na wydziale anglistyki Uniwersytetu Stanforda. Później studiowała sztukę teatralną, razem z Meryl Streep, na Uniwersytecie Yale.


KARIERA

Początkowo grywała niewielkie role. Wystąpiła m.in. w epizodycznej roli w „Annie Hall” (1977) Woody`ego Allena. Jednak już kolejna rola w jej karierze okazała się przełomowa w jej karierze. Pewien mało znany wtedy brytyjski reżyser poszukiwał roli do filmowej postaci, o której stworzenie musiał wręcz walczyć. Początkowo rozważano angaż Veroniki Cartwright, ale gdy poproszono ją o przymiarkę kostiumu oficer Lambert, wiedziała już, że rolę główną straci. Do roli Ellen Ripley z filmu „OBCY: ÓSMY PASAŻER NOSTROMO” (1979) ostatecznie zaangażowano właśnie Sigourney Weaver.

Potem poszło jak po maśle. Kreacja dzielnej astronautki stawiającej czoła oślizgłemu Xenomorphowi przyniosła aktorce popularność, którą podtrzymały trzy dalsze części oryginalnej serii, kręcone kolejno przez: Jamesa Camerona („OBCY: DECYDUJĄCE STARCIE”, 1986), Davida Finchera („OBCY 3”, 1992) i Jean-Pierre Jeuneta („OBCY: PRZEBUDZENIE”, 1997). W międzyczasie Weaver wystąpiła w innej, bardzo popularnej serii: „POGROMCY DUCHÓW” (1984), oraz jej kontynuacji z 1989 roku. Odmówiła natomiast roli w spin offie „Obcy kontra Predator” (2004), uznając pomysł starcia dwóch kosmitów z różnych serii filmowych za niedorzeczny.

Ale za to przyjmowała role w innych filmach. Nie stroni, zresztą, od ról pozytywnych postaci. W równym stopniu, co silne i twarde kobiety, Weaver odgrywa także role femme fatale. Po raz pierwszy w filmie fantasy „ŚNIEŻKA DLA DOROSŁYCH” (1997), gdzie wcieliła się w mroczną wariację na temat Złej Macochy. Ponownie, ponad dwadzieścia lat później, w miniserialu Marvel Studios „THE DEFENDERS” (2017), gdzie zagrała jedną z członkiń organizacji The Hand. Współpracuje też z wieloma reżyserami, przede wszystkim z Ridleyem Scottem i Jamesem Cameronem, dwoma reżyserami, w których filmach nie brakuje wizerunku silnych i twardych kobiet.


STYL

Sigourney Weaver jest pierwszą aktorką, która z powodzeniem odgrywa role silnym i twardych kobiet. Owszem, przed nią była jeszcze Jamie Lee Curtis i jej rola w pierwszym „Halloween” z 1978 r, ale to postać Ellen Ripley najbardziej kojarzona jest z ekranowym wizerunkiem twardzielek i to ona wytyczyła szlaki dla przyszłych heroin. Z kolei Laurie Strode, bohaterce „Halloween” możemy zawdzięczać inny wizerunek kobiet: final girl.

Ktoś jeszcze powie: Jak to, Ripley była pierwsza? A Czarna Wdowa, która narodziła się na kartach komiksów wydawnictwa Marvel w 1964 r, to co? Tyle że początkowo Czarna Wdowa była w komiksach kobietą fatalną, a nie tajnym szpiegiem znanym z franczyzy Marvel Cinematic Universe. Czarną Wdowę wcielono do SHIELD dopiero w latach 80, na fali popularności właśnie ekranowych twardzielek pokroju Ellen Ripley.

Rola Sigourney Weaver była tak znacząca dla rozwoju postaci filmowych, że gdyby nie odniosła sukcesu, nie dostalibyśmy ani Sary Connor z „Terminatora” (a zwłaszcza z części drugiej), ani Lary Croft (zarówno z gier, jak i z filmów), lub Nikity z filmu Luca Bessona i amerykańskiego serialu bazującego na tymże filmie. Jasne, połowa sukcesu należy do faceta: Ridleya Scotta, który zacięcie walczył zmianę wizerunku Ripley w scenariuszu (w pierwszej wersji miał to być facet). Ale wkład Sigourney Weaver w rozwój postaci też jest znaczący. Wystarczy wspomnieć jak bardzo Ripley rozwija się w ciągu czterech części oryginalnej serii.


NAJNOWSZE ROLE

Jedną z najbardziej elektryzujących wiadomości związanych z Sigourney Weaver stała się informacja o powrocie aktorki do roli Ellen Ripley w „Obcym 5”. Za reżyserię odpowiadać miał tym razem Neil Blomkamp, reżyser „Dystryktu 9”, który obiecał, że nowy film będzie ignorował fabuły z części trzeciej i czwartej (które spotkały się z najbardziej chłodnym przyjęciem), a co za tym idzie będzie bezpośrednią kontynuacją „Obcego: decydujące starcie”. Póki co nic z tego nie wyszło, choć pojawiły się rysunki koncepcyjne, ukazujące przekonującą wizję Blomkampa. Do projektu do doszło głównie za sprawą planów Ridleya Scotta względem prequeli „Obcego” (które finalnie także nie spotkały się z ciepłym przyjęciem).

Zamiast tego, Sigourney Weaver zagrała krótki epizod w żeńskim spin offie „Pogromców duchów” z 2016 r. Weaver (tak jak reszta obsady z dwóch pierwszych odsłon) wcieliła się w zupełnie inną postać od tej, którą zagrała w dwóch oryginalnych częściach. Na rok 2020 planowano premierę nowej części, „POGROMCY DUCHÓW: DZIEDZICTWO”, która ma być już bezpośrednią kontynuacją filmów Ivana Reitmana, choć bohaterowie tamtych części będą tym razem postaciami drugoplanowymi. Premierę przełożono jednak na rok 2021 z powodu pandemii koronawirusa.

Jedną z najciekawszych ról Sigourney Weaver z ostatnich lat warta odnotowania jest też ta w filmie fantasy „SIEDEM MINUT PO PÓŁNOCY” w reżyserii Juana Antonio Bayony, w którym aktorka wcieliła się w rolę babci głównego bohatera. Bohaterka Weaver to postać, która trzyma się twardo narzuconych sobie zasad i nie pozwala na nic swojemu wnukowi. A mimo musi się nim opiekować z powodu nieuleczalnej choroby swojej córki.

Pisząc o nadchodzących premierach filmów z Sigourney Weaver, trzeba też wspomnieć o kolejnych częściach „Avatara”. I to mimo faktu, że postać, w którą się wcieliła – dr Grace Augustine – została uśmiercona w finale pierwszej części.



Za co warto docenić Sigourney Weaver, zwłaszcza w tym wyjątkowym dniu, jak dzisiaj? Przede wszystkim za wykreowanie nowego typu kobiecych bohaterek na ekranie. Gdyby nie postać, którą wykreowała na ekranie, nie byłoby mowy o współczesnych twardych i silnych kobietach. Tymczasem Ellen Ripley stała się dla kina równie ikoniczna, co jej oślizgły nemezis z kosmosu. Bez zastanowienia można ją uznać za patronkę dzisiejszego, jakże szczególnego święta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz