środa, 10 marca 2021

Cykl na blogu „CultureZone”: „PROGRAM W ODCINKACH”


Witam serdecznie. Zapraszam na najnowszy „Program w odcinkach”, w którym prześledzimy tym razem, jak prezentuje się pierwszy serial w Marvel Cinematic Universe, czyli „WANDAVISION”. Zapraszam.


WANDAVISION ****

twórcy: Jac Shaeffer

obsada: Elizabeth Olsen, Paul Bettany, Kathryn Hahn, Kat Denning, Teyonah Parris, Evan Peters


Od czasu premiery „Iron Mana” w 2008 roku, franczyza Marvel Cinematic Universe cieszy się niegasnącą popularnością, dostarczając sporo śmiechu, zapierających dech w piersiach scen akcji, jak i wzruszeń. Chociaż po finale „Avengers: Końca gry” wydawać by się mogło, że franczyza doszła do końca, Kevin Feige zapowiedział nowe filmy z powstającego cyklu (które zapoczątkował „Spider-Man: Daleko od domu”). A nawet seriale, czego dowodem produkcja „WandaVision”.


FABUŁA

Akcja „WandaVision” rozpoczyna się po wydarzeniach z „Avengers: Końca gry”, jednak wygląda dość zaskakująco: Wanda wiedzie spokojne życie w Westview u boku… Visiona. Nie dość na tym, oboje żyją sielankowo w świecie wystylizowanym na lata 50-90. A to dopiero początek niewyjaśnionych zagadek, które będą się mnożyć jak grzyby po deszczu. Zagadkę Wandy Maximoff i jej ingerencji w rzeczywistość próbują rozwiązać tajni agenci z organizacji S.W.O.R.D. (dla niezorientowanych, gwiezdny odpowiednik S.H.I.E.L.D.).


OCENA

Serial „WandaVision” jest pierwszą produkcją wchodzącą w skład tzw. IV Fazy Marvel Cinematic Universe, której tematem jest Multiwersum. Temat ten był już podejmowany w „Spider-Manie: Daleko od domu”, który wieńczył III Fazę Marvel Cinematic Universe, tyle że tam wzmianka o Multiwersum była tylko zdawkowa (dla przypomnienia: chodziło o to, że Myserio pochodzi niby z równoległego świata). Tu, z kolei, odniesienia do Multiwersów są sprowadzane do obecności postaci niby dobrze nam znanej (pojawiała się we wcześniejszych produkcjach Marvel Cinematic Universe), tyle że odgrywanej przez innego aktora (chociaż już wcześniej grającego w innych ekranizacjach komiksów Marvela…).

Pierwszy serial we franczyzie MCU może w pierwszej chwili zniechęcać do oglądania. Nie piszę tego po to, by właśnie kogoś zniechęcić, wręcz przeciwnie: po prostu uprzedzam. Przez pierwsze trzy odcinki „WandaVision” stylizowany jest na stare sitcomy z lat 50-60, co dla niezorientowanych może być trudne do zaakceptowania. Dla pozostałych widzów zabieg ten powinien być intrygujący: skąd taki pomysł? Czemu Wanda Maximoff wystylizowała swoje prywatne życie na stare seriale? I co, u licha, robi Vision u jej boku, skoro Thanos pozbawił go Kamienia Umysłu, czyli de facto życia? Pytania mnożą się i mnożą, a twórcy stopniowo na nie odpowiadają: jednym z najistotniejszych odcinków okazuje się już odcinek 4.

Gwiazdą serialu jest Elizabeth Olsen powracająca do roli Wandy Maximoff. Najmłodsza i najzdolniejsza z sióstr Olsen (jej starsze siostry-bliźniaczki występowały w sitcomie z lat 90 „Pełna chata”) bezbłędnie pokazuje charakter i przemianę jaka następuje w Wandzie. Świetnie balansuje też na granicy komedii (trzy pierwsze odcinki) i dramatu (ostatnie sześć odcinków). Wiernego kroku aktorce dotrzymuje Paul Bettany w roli Visiona. Wracająca do filmowej franczyzy Kat Denning w roli Darcy Lewis (wspólniczki Jane Foster z „Thora”) dodaje produkcji odrobinę humoru. Całą obsadę bije na głowę świetna Kathryn Kahk wcielająca się w irytującą sąsiadkę Wandy i Visiona, Agnes.

Serial „WandaVision”, chociaż jest najambitniejszą produkcją tworzoną pod okiem Kevina Feige`a, nie będzie miała drugiego sezonu. Stanowi raczej pomost pomiędzy „Spider-Manem: Daleko od domu”, a „Doctor Strange in Multiverse of Madness”. Kevin Feige, tak jak w 2008 roku, wylewa tu kolejny fundament pod nową, kilkunasto częściową, serię. Fanom nie zostaje więc nic innego jak czekać na premierę drugiej części „Doktora Strange`a”. A zwłaszcza „Spider-Mana: No Way Home” (chyba, że przez koronawirusa obie premiery zostaną znowu przeniesione na inny miesiąc, a nawet rok…).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz