czwartek, 11 marca 2021

 

Cykl na blogu „CultureZone”: UBÓSTWIANA ÓSEMKA.


Witam serdecznie. CZWARTA ŚCIANA to termin bardziej kojarzony z teatrem, ale świetnie odnajdujący się także w X Muzie. Zasada jest prosta: aktorzy początkowo zachowują się w taki sposób, jakby nie wiedzieli, że są obserwowani przez widzów. W chwili, gdy zwracają się do widzów, zachodzi zasada będąca tematem tego odcinka „Ubóstwianej ósemki”: „łamanie czwartej ściany”. Oto 8 filmowych przykładów, gdy bohaterowie filmowi byli świadomi, że ktoś na nich patrzy. Zaczynamy.


8, „Deadpool”, reż. Tim Miller

Gdy mówimy o popkulturowej zasadzie „łamania czwartej ściany”, od razu przychodzi nam do głowy Deadpool. Przecież już w komiksach ten niepoprawny superbohater zwracał się do czytelników. W filmie Tima Millera jest podobnie, tyle że Deadpool zwraca się, oczywiście, do widzów. Nie tylko jako narrator. Również jako (super) bohater co i rusz kieruje twarz do kamery i zwraca się do widzów z jakimś komentarzem. Tak oto reżyser wzorowo oddał ducha pełnej brutalności historii obrazkowej o najemniku z ciętym językiem. Po fatalnym występie w „X-Men Origin: Wolverine” fani tej postaci byli uszczęśliwieni.

Łamanie czwartej ściany najczęściej wykorzystywane jest jako zamiennik głosu zza offu. Szczególnie widać to w filmach, w których występuje narracja pierwszoosobowa. Dobry tego przykład to familijna produkcja „Enola Holmes”.

7, „Enola Holmes”, reż. Harry Bradbeer

Narratorką cyklu powieściowego inspirowanego kryminałami Arthura Conan Doyle`a jest, oczywiście, tytułowa Enola: siostra słynnego detektywa z Baker Street 221B. Nic zatem dziwnego, że co jakiś czas bohaterka grana przez Millie Bobby Brown (Jedenastkę z serialu „Stranger Things”) wpatruje się w obiektyw kamery i zwracając się do widzów, komentuje wydarzenia, które się tu wydarzyły. W ten pomysłowy sposób reżyser zachował nie tylko klasyczny, detektywistyczny klimat, ale i nawiązał do narracji pierwszoplanowej, przy okazji oszczędzając nam wyświechtany głos narratora pojawiający się za offu.

Bywa, że przez łamanie czwartej ściany reżyserzy chcą nam coś przekazać. Świetnie pokazał to Martin Scorsese w finale „Chłopców z ferajny”.

6, „Chłopcy z ferajny”, reż. Martin Scorsese

Chłopcy z ferajny” to oczywiście dość krwawa historia: niewiele bardziej od „Deadpoola”, a w dodatku bardziej na serio. W finałowej scenie główny bohater grany przez Raya Liottę przekornie się do nas uśmiecha. To swoisty komentarz do wydarzeń, które oglądaliśmy przez bite trzy godziny, znak byśmy nie brali wszystkiego na poważnie. Scorsese zaczerpnął pomysł na łamanie czwartej ściany od Hitchcocka: w finale „Psychozy” Bates najpierw dziwi się, czemu wszyscy mają go za wariata, następnie spogląda na widzów spode łba, jakby chciał nam dodać: „I wy, głupi widzowie, niby uwierzyliście w moją gadkę?”.

Równie oryginalną formę łamania czwartej ściany można zaobserwować w znakomitym filmie biograficznym „Życie i śmierć Petera Sellersa”.

5, „Życie i śmierć Petera Sellersa”, reż. Stephen Hopkins

Przeważnie w dokumentach biograficznych osoby związane z jakąś znaną personą zwracają się do kamery, wyrażając swe zdanie o bohaterze biografii. To też w pewnym sensie łamanie czwartej ściany, chociaż tej formie bliżej raczej do „gadających głów”. W filmowej biografii Petera Sellersa z 2004 roku bohaterowie filmu co chwilę opowiadają do kamery, co sądzą o Sellersie. Tak oto twórca „Predatora 2” i „Koszmaru z ul. Wiązów 5” nawiązał do formuły dokumentu. Podobny efekt osiągnął też George Clooney w filmowej biografii „Niebezpieczny umysł”, gdzie bohaterowie wyrażali do kamery swoje zdanie o bohaterze filmu.

Łamanie czwartej ściany wywodzi się z teatru, a konkretnie z teatru elżbietańskiego i sztuk Williama Szekspira. Kto lepiej zrozumiał tą koncepcję, jak nie Kenneth Branagh zarówno ekranizując sztuki Stradfordczyka, jak i w nich występując.

4, „Henryk V”, reż. Kenneth Branagh/„Otello”, reż. Oliver Parker

Łamanie czwartej ściany w sztukach Szekspira wydaje się o tyle sensowne, bo pojawia się w monologach wybranych postaci, lub w partiach chóru. Branagh doskonale zdawał sobie z tego sprawę, skoro w swoim reżyserskim debiucie powierzył kwestie chóru swojemu mentorowi, Derekowi Jacobowi. Tym samym zaoszczędzono sobie zachodu z szukaniem statystów do roli chóru. Jeszcze lepiej Branagh poradził sobie z łamaniem czwartej ściany, wcielając się w Jagona w „Otellu” Olivera Parkera. Wygłaszając monologi swojego bohatera, aktor zachował się w taki sposób, jakby chciał go usprawiedliwić. Czapki z głów.

Podium otwiera jedno z najbardziej pamiętnych łamań czwartej ściany. Występuje ono w brawurowej scenie z „Annie Hall” Woody`ego Allena.

3, „Annie Hall”, reż. Woody Allen

W „Annie Hall” Allen co i rusz łamie czwartą ścianę. Już w sekwencji otwierającej zwraca się wprost do kamery (czytaj: do widzów). Mistrzostwem wykazał się w brawurowej scenie w kolejce prowadzącej do kina. Annie i Alvy dyskutują ze sobą o roli w filmach. Kiedy Alvy w końcu stwierdza, że ma dosyć grania w filmach, do dyskusji włącza się krytyk. A gdy temat schodzi na Marshalla McLuhanna, do dyskusji włącza się sam McLuhann we własnej osobie, ostro krytykując słowa krytyka. Allen-reżyser z jednej strony stawia tu na dystans, a z drugiej podkreśla autobiograficzny charakter swojego filmu.

Łamanie czwartej ściany pojawia się nie tylko w filmach aktorskich. To również element animacji. Najgenialniejszy przykład to kreskówka „Wariacje animacji” Chucka Jonesa.

2, „Wariacje animacji”, reż. Chuck Jones

Jak mówi polski tytuł kreskówki, mają tu miejsce istne „wariacje animacji”: scenografia zmienia się jak w kalejdoskopie, a Kaczor Duffy co chwilę zmienia swój „kostium”, by lepiej wczuć się w scenerię (spróbujcie zaśpiewać „Stary McDonald farmę miał”, mając za plecami zimową scenografię z igloo...). Ciągła ingerencja złośliwego animatora daje tylko pretekst do łamania czwartej ściany, w trakcie czego Duffy (w karykaturalny sposób) drze się jak opętany na animatora. I trudno mu się dziwić: on chce tylko odegrać scenkę, a tu ciągle pędzelek albo zmienia mu scenografię, albo przemalowuje jego samego. Doprawdy, można oszaleć...

Palma zwycięzcy należy się jednak Davidowi Fincherowi, który łamiąc w jednym ze swoich filmów czwartą ścianę, wykazał się brawurą i pomysłowością. Filmem, w którym czwarta ściana została perfekcyjnie złamana, jest „Podziemny krąg”.

1, „Podziemny krąg”, reż. David Fincher

Twórcy „Podziemnego kręgu” mieli wiele powodów, by co chwilę łamać czwartą ścianę. Po pierwsze bohaterowie Edwarda Nortona i Brada Pitta, niczym Deadpool, są świadomi tego, że występują w filmie. Po drugie: główny bohater to Narrator, a wiadomo że narratorzy zwracają się do tych osób, które słuchają opowieści. Wreszcie, po trzecie: bohater Brada Pitta to głos i tak jakby wyidealizowany obraz bohatera Nortona, szepczący, co ma robić. Wszystkie te zabiegi łączą w równym stopniu pomysłowość, jak i reżyserską brawurę, a duet Pitt-Norton tylko te dwa elementy podkreślili. Panowie, stawiam wam za to piwo.


To była moja subiektywna lista filmów, w których łamano czwartą ścianę. Czy znacie jakieś inne przykłady. Piszcie o nich w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz