Cykl na blogu „CultureZone”: „PROGRAM W ODCINKACH”
Witam serdecznie. Zapraszam na najnowszy „Program w odcinkach”, w którym tym razem zagłębimy się w świat kultowych komiksów Janusza Christy wykreowany przez twórców długo oczekiwanej adaptacji. Oto recenzja pierwszych pięciu odcinków serialu animowanego „KAJKO I KOKOSZ”. Zapraszam.
KAJKO I KOKOSZ **** (odc. 1-5)
twórcy: Ewelina Gordziejuk
obsada: Artur Pontek, Michał Piela, Jan Aleksandrowicz-Krasko, Agata Kulesza, Anna Apostolakis-Gluzińska, Jarosław Boberek, Grzegorz Pawlak, Jacek Kopczyński
Przygody Kajka i Kokosza, bohaterów komiksów Janusza Christy, próbowano sfilmować nie raz i nie dwa razy. Jeszcze za życia autora pojawił się projekt filmu animowanego (a nawet aktorskiego), ale przez mały budżet z obu zrezygnowano. Fani mogli się zadowolić najwyżej krótkometrażówką z 2005 r inspirowaną komiksem „Zamach na Milusia”, ta jednak okazała się porażką, gdyż pozbawiono ją wdzięku obrazkowych historii.
Teraz ryzyko podjęła platforma streamingowa Netflix, skutkiem czego 28 lutego mięliśmy okazję obejrzeć pierwsze pięć odcinków serialu „Kajko i Kokosz”. Tak, tylko pierwsze pięć odcinków – kolejne mają się pojawić w drugiej połowie 2021 roku, a ostatnie – na początku 2022. W sumie ma ich być… 26 (dlatego można się spodziewać jeszcze dwóch kolejnych recenzji tego serialu...).
FABUŁA
Komiksy Christy, jak na albumy 44-stronicowe, są zaskakująco wielowątkowe (niektóre ciągną się nawet przez dwa, lub trzy zeszyty...), poza głównym wątkiem mają również kilka epizodycznych wstawek. Być może to skłoniło twórczynię serialu do podzielenia serialu na kilkunastominutowe odcinki (każdy z pięciu udostępnionych trwa nie dłużej, niż 13 minut…). Ma to swoje wady – o czym opowiem za chwilę – z drugiej, jednak, strony zaskakujące jest, że udało się ulepić spójną i sensowną fabułę.
Chociaż pierwszym albumem jest „Złoty puchar”, fabuła serialu zaczyna się od zdobycia zagadkowego jajka niesionego do twierdzy Hegemona. Z jajka wykluwa się sympatyczny smok Miluś, który szybko staje się wiernym towarzyszem Kajka i Kokosza. Niezrażony pierwszą porażką, Hegemon stojący na czele Zbójcerzy będzie próbował zdobyć gród Mirmiła na różne sposoby (w tym z użyciem maczugi Łamignata).
OCENA
Ekranizacje polskich komiksów naprawdę rzadko się udawały. Wystarczy za dobry przykład podać „Tytusa, Romka i A`Tomka wśród złodziei marzeń” z 2005 roku: pozbawiony wdzięku komiksów nieodżałowanego Papcia Chmiela film animowany, w którym nawet kreska nijak się miała do pierwowzoru (a co dopiero charakter trójki tytułowych bohaterów). Niewiele lepiej było z filmem „Jeż Jerzy” według komiksów Rafała Skarżyckiego i Tomasza Leśniaka. Ten film, mimo bardzo udanej kreski, uznano za przestarzały i nietrafiony w swoje czasy, a jedyne, co się podobało, to dubbing Borysa Szyca.
Dodajmy do tego nieszczęsną krótkometrażówkę o Kajku i Kokoszu z 2005 roku… i chyba można się cieszyć, że nie zekranizowano więcej polskich komiksów (np. bardzo fajnej serii „Tymek i Mistrz” wspomnianego duetu Rafał Skarżycki i Tomasz Leśniak; w sumie materiału tyle, że starczyłoby na kilkunasto-odcinkowy serial). Serial „Kajko i Kokosz”, mimo kilku wad, pokazuje jednak, że gdy trzeba, to Słowian… przepraszam, Polak potrafi.
Jedyne, co można serialowi wytknąć, to animacja, oraz scenariusz (a raczej czas trwania każdego odcinka). Kreska Janusza Christy była bardzo dokładna, autor lubianych komiksów dbał o każdy szczegół. Tu, niestety, tego nie widać. Zresztą, przeglądałem niedawno komiksy o Kajku i Kokoszu powstałe po śmierci Janusza Christy (tzw. seria „Nowe przygody”) i, cóż, graficznie nowe obrazkowe historie zgadzają się z klasycznymi chyba tylko na okładkach, bo wewnątrz kreska nowych autorów nijak się ma do oryginału. Jeśli więc ktoś nastawiał się na wierne kontynuowanie serii Janusza Christy, uprzedzam: nie oceniajcie książki po okładce. Komiksów, jak widać, też.
Scenariusz tworzy co prawda jedną całość (mimo inspiracji kilkoma albumami), ale przy okazji każdy odcinek jest tak naprawdę wyciętym fragmentem z wybranych komiksów: odc 1. i odc 4. są inspirowane jednym komiksem, „Zamachem na Milusia” (z tymże samo polowanie na Milusia to fragment komiksu „Cudowny lek”). Z kolei odc 2 to fragment komiksu „Szkoła latania” (ostatnio na topie, bo będącego lekturą szkolną w 4. klasie szkoły podstawowej). Komiks „Złoty puchar” został bardzo luźno zaadaptowany na odc 3 pod tym samym tytułem, a „Sekret maczugi” (odc 5) to finałowy fragment „W krainie Borostworów”, w którym zmieniono nieco intrygę z kradzieżą maczugi Łamignata. Dodałbym jeszcze dowcipne aluzje do XXI wieku (teksty typu: „Mordo ty moja!”), ale w sumie gdyby Christa nadal żył, pewnie sam by nawiązywał do naszych, dzisiejszych czasów.
Niewątpliwie plusem jest dubbing. Aktorzy bardzo dobrze się spisali, oddając charakter poszczególnych postaci. Kajko i Kokosz to wierni przyjaciele, Łamignat to dzielny zbójnik z niezawodnym „bacikiem”, a kasztelan Mirmił (najlepszy w całej obsadzie Jarosław Boberek) to tchórz i komediant notorycznie proszący Lubawę, by nie zapomniała „posadzić orchidee na jego grobie [wiem, powinno być mogile, ale które współczesne dziecko wie, co to takiego była mogiła?]”. Nie zabrakło także klasycznych tekstów jak „Lelum, Polelum” Łamignata, „Na plasterki!” Kaprala, czy wspomnianej prośby o „sadzeniu orchidei” Mirmiła.
W efekcie powstała animacja, która powinna zadowolić zarówno starszych jak i młodszych widzów. Wyraźny krok do przodu względem poprzednich ekranizacji polskich komiksów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz