Cykl na blogu CultureZone: KĄCIK LITERACKI.
Witam serdecznie. Stephena Kinga z pewnością nie trzeba przedstawiać żadnemu fanowi literackiego horroru. Przez ostatnie lata, mimo licznych Wiernych Czytelników, którzy go wspierali (jak niżej podpisany), jego dotychczasowe powieści były w najlepszym wypadku udane. Wydaje się jednak, że Król Horroru zaczyna odbijać się od dna. Oto dlaczego warto sięgnąć po powieść pt. „PÓŹNIEJ”.
STEPHEN KING, „Później” (tł. Rafał Lisowski) *****
rok wyd oryg.: 2021; rok wyd. polskiego: 2021
Ostatnimi czasy King miał wyraźnie pod górkę. Spod jego pióra wychodziły książki w najlepszym wypadku udane („Doktor Sen”, „Uniesienie”, „Outsider”), jak i w najgorszym wypadku przeciętne („Instytut”, „Jest krew...”). Fakt, że kolejne książki Stephena Kinga wychodzą praktycznie co rok nie ma tu żadnego znaczenia, bo tą taktykę Król Horroru stosuje od niemalże początku swojej pisarskiej kariery. Po prostu czytając połowę ostatnich książek Kinga jego Wierni Czytelnicy mogli odnieść wrażenie, że z ich ukochanym autorem zaczyna się dziać coś złego. Że pomimo jego klasycznego już gawędziarskiego stylu, czegoś w jego książkach wyraźnie zabrakło...
Wydaje się jednak, że zła passa Stephena Kinga minęła, a dowodem na to może być jego najnowsza książka - „Później”.
FABUŁA
Punkt wyjściowy przypomina „Szósty zmysł” z Haleyem Joelem Osmentem i Bruce`em Willisem: głównym bohaterem jest, bowiem, dzieciak z darem widzenia zmarłych. Do opisywania swoich super mocy, bohater przytacza nawet słynne zdanie z horroru M. Nighta Shyamalana: „Widzę martwych ludzi”. Chociaż kilkunastoletni Jamie żyje stabilnie z matką i ma wielu przyjaciół, w jego życiu następuje przełom, a chłopak za swój dar będzie musiał zapłacić wysoką cenę.
OCENA
W swoich najlepszych powieściach, Stephen King potrafił nie tylko napędzić czytelnikom niezłego stracha, ale też ukazać historię o utracie niewinności. Akcja powieści „Później” rozgrywa się na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat, a bohater wraz z kolejnym rokiem staje przed kolejnymi swoimi demonami i walczy z nimi, a także uczy się żyć ze swoim darem. King robi mrugnięcie do czytelnika znającego jego wcześniejsze książki, a zwłaszcza kultowe „TO”. Słynny horror o morderczym clownie był przecież opowieścią o utracie niewinności i walce ze swoimi lękami. Tu jest dokładnie tak samo.
Czy to oznacza, że „Później” jest słabą książką? Bynajmniej, choć ostatnimi czasy King miał wyraźnie pod górkę. W poprzednich książkach Króla Horroru czegoś brakowało, czegoś co pozwoliło przykuć uwagę jego Wiernych Czytelników. „Doktor Sen” był udaną kontynuacją legendarnego „Lśnienia”; „Outsider” ciekawym połączeniem kryminału z paranormalnym horrorem; „Uniesienie” - na pierwszy rzut oka powtórką z „Chudszego” napisaną przez Kinga pod pseudonimem Richard Bachman; „Instytut”: schematyczną do bólu powtórką z takich dzieł Mistrza jak „Carrie”, czy „Podpalaczka” podlane sosem a`la „Stranger Things”. Mówiąc prosto z mostu: ostatnie książki Stephena Kinga były mniej lub bardziej schematyczne, jakby autor cierpiał na zanik dobrych pomysłów. Coś jak Jack Torrance z „Lśnienia”, który cierpiał na brak weny twórczej.
„Później” to tymczasem wyraźny krok naprzód. King chyba zdał sobie sprawę, że wałkowanie w kółko „kingowych schematów” nie ma sensu, bo nawet u Wiernych Czytelników straci „kredyt zaufania”. Dlatego jego książka została napisana w starym, kingowym stylu: gawędziarskim, z aluzjami do kultury popularnej („Szósty zmysł”) i traktująca o rzeczach ważnych. King sprzedaje również popkulturowe wartości związane z darami: że „dar to przekleństwo”, że „martwi nie snują opowieści” itd. Innymi słowy, jest to stary, poczciwy King w znajomych rejonach jego własnej twórczości.
Warto więc sięgnąć po nową książkę Stephena Kinga. Zapewniam, że nikt – a już na pewno jego Wierni Czytelnicy – nie poczują się zawiedzeni. A czy utrzyma swoją formę, o tym się jeszcze przekonamy. Później.
W związku z lockdownem, postanowiłem dołączyć do niniejszej recenzji również link z omawianą książką:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz