czwartek, 27 maja 2021

Cykl na blogu „CultureZone”: UBÓSTWIANA ÓSEMKA.


Buongiorno. W jednym z moich dużo, dużo wcześniejszych rankingów przedstawiałem wam osiem najlepszych włoskich filmów. Bezdyskusyjnie zwycięzcą okazał się wtedy FEDERICO FELLINI. A skoro wiadomo już, czyje filmy okazały się najlepsze we włoskim kinie, czas by pokazać, jakie konkretnie filmy Il Divo zasłużyły na wyróżnienie. Iniziamo!


8, „Miasto kobiet”

Po pierwszym seansie film Federico Felliniego może wydawać się mizoginiczny, jeśli nie wręcz szowinistyczny: to w końcu satyra na feminizm. Bohater grany przez ulubionego aktora reżysera, Marcello Mastroianniego bohater to podstarzały kobieciarz. Całe życie goniący za kobietami, sam nagle staje się obiektem pożądań kobiet. Skoro to satyra na feminizm, w filmie nie zabrakło elementów wyśmiewających kobiecą dominację. Fellini nie bierze jednak na celownik kobiet, lecz mężczyzn, a konkretnie: męskie fantazje, przez które kobiety często się od nas odwracają. Nie mówiąc już o tym, że nie brak tu barokowej wystawności.

Nie każdy film maestro włoskiego kina był tak bardzo doceniany w dniu premiery. Chyba najmniej docenionym okazał się „Niebieski ptak”.

7, „Niebieski ptak”

Film Felliniego początkowo nie był w pełni doceniony. Nie powinno to nikogo dziwić: w „Niebieskim ptaku” fabuły praktycznie w ogóle nie ma, a zwrot akcji następuje dopiero w ostatnich kilkunastu minutach. To jednak kolejny film Felliniego pokazujący metaforyczną wędrówkę głównego bohatera. W oryginale film nosi tytuł „Il bidone”, słowo to odnosi się do oszusta, jakim jest główny bohater (zresztą, w jednej ze scen zostaje w pogardliwy sposób przezwany „niebieskim ptakiem”). Fellini pokazuje, że życie oszusta nie jest łatwe, nawet jeśli ten potrafi się wycwanić. Piękny, choć bardzo przejmujący film.

Jednym z elementów kina Felliniego jest barwna, niemal barokowa, oprawa, widoczna już w „Mieście kobiet”. Tej barokowości nie zabrakło też w późniejszym „Casanovie”.

6, „Casanova”

Biografia słynnego włoskiego kochanka sama w sobie jest barwna. Trudno więc było sobie wyobrazić lepszego biografa Casanovy, niż Federico Fellini. Jego film ze świetną kreacją Donalda Sutherlanda to nie tylko film barwny (i to dosłownie, bo kręcono go na kolorowej taśmie), ale też skąpany w barokowej aranżacji i w pełni autorski (co podkreśla już oryginalny tytuł oznaczający tyle, co „Casanova Felliniego”). To również produkcja, której trudno odmówić widowiskowości: tak awanturniczej, jak i wystawnej. Wszystkie elementy, które cechowały kino Felliniego, znalazły tu swoje miejsce.

Fellini znał od podszewki nie tylko życie oszustów, ale również filmowców. Dowiódł tego w jednym ze swoich arcydzieł, „Osiem i pół”.

5, „Osiem i pół”

Jeden z najsłynniejszych filmów Felliniego i zarazem jeden z kilkunastu nakręconych wraz z Marcello Mastroiannim. Tytuł jest, rzecz jasna, symboliczny: Fellini miał wtedy w dorobku siedem pełnometrażowych filmów i jedną krótkometrażową nowelę filmową. W „Osiem i pół” nietrudno odnaleźć elementy autobiograficzne, jak również odniesienia do samego włoskiego reżysera: sam bohater odgrywany przez Mastroianniego to wypisz-wymaluj alter ego Felliniego. Reżyser stworzył wysmakowany stylistycznie esej o trudach bycia reżyserem, studium tożsamości rozbitej i próby odnalezienia tajemnicy istnienia.

W „Osiem i pół” nie brakuje elementów autobiograficznych. Równie autotematyczny jest utrzymany w nostalgicznym klimacie głośny „Amarcord”.

4, „Amarcord”

Słowo „amarcord” z języka włoskiego oznacza „Pamiętam”. W swej formie film Felliniego przypomina wręcz pamiętnik: reżyser przedstawia tu bowiem czasy, w których przyszło mu dorastać, wraz z ich blaskami i cieniami. W „Amarcord” nostalgicznie sportretował swoje rodzinne miasto będące u progu narodzin włoskiego faszyzmu i wybuchu II wojny światowej. Warto też wspomnieć, że w filmie brakuje ciągłości linearnej, to w sumie zbiór pojedynczych scenek, w których Fellini przypomina sobie swoje dzieciństwo. Taka forma również świadczy o filmie nakręconym w pamiętnikarskim stylu.

Jednym z najważniejszych elementów filmów Felliniego jest podróż filmowego bohatera. Podium otwiera zatem film, w którym tą wędrówkę widać najpełniej: „La Stada”.

3, „La Strada”

Prosta dziewczyna, Gelsomina grana przez Giuliettę Masimę, zostaje oddana wędrownemu siłaczowi, Zampano (Anthony Quinn). Wspólnie podróżują od miasta do miasta, na przemian rozdzielając się i godząc, by znów się rozdzielić. Dzieli ich dosłownie wszystko, a mimo to zdają się być dla siebie nierozłączni. Film łączy w sobie zarówno elementy metaforyczne, jak i poetyckie, stanowi przypowieść wykorzystującą topos wędrówki: wspólna podróż może być okazją do tego, by dwoje tak od siebie różniących się ludzi mogło się zbliżyć. Tylko czasem finał tego wzajemnego poznania się może okazać się wyjątkowo gorzki.

Jak przystało na rodowitego Włocha, Fellini oddał hołd Wiecznemu Miastu, Rzymowi. I to w jedyny dla siebie, niepowtarzalny sposób.

2, „Rzym”

Podobnie jak rodzinne Rimini w „Amarcordzie”, Fellini kreśli w swoim filmie nostalgiczny obraz Rzymu, takiego jakiego znał za młodu. Jak łatwo się domyślić, jest to w pełni autorska wizja Wiecznego Miasta (świadczy o tym oryginalny tytuł: „Il Roma di Fellini”). Przeplatając fabułę dwoma liniami czasowymi – raz lata 30, u progu II wojny światowej, raz lata 70 – reżyser pokazuje, że Rzym w niczym się nie zmienił na przestrzeni lat. A przy tym również nie zapomina o barokowej oprawie, którą najlepiej widać w scenie pokazu mody u papieża. Do takiego Rzymu po prostu chciałoby się przyjechać…

Film, o którym będzie teraz mowa, pojawił się już w moim rankingu najlepszych włoskich filmów. Wówczas zajął zasłużone miejsce 1. Dziś historia się powtarza. Mowa o „Słodkim życiu”.

1, „Słodkie życie”

W tym filmie spaja się wszystko to, co w filmach Felliniego jest najważniejsze. Barokowa oprawa, widoczna chociażby w scenach przyjęć. Wysmakowany stylistycznie obraz Rzymu. Metaforyczna podróż bohatera przez życie (w dodatku stylizowana na „Boską Komedię” Dantego). Nie zabrakło również Mastroianniego w obsadzie. „Słodkie życie” jest najbardziej dojrzałym filmem Felliniego, niemalże dziełem życia. I podobnie jak wcześniej wymieniona „La Strada”, lub „Niebieski ptak” potrafi być bardzo gorzki: Fellini pokazał, że mimo ciągłej zabawy, życie Włocha może się okazać puste, wręcz jałowe. Trudno nie przyznać racji.


To był mój ranking filmów Federico Felliniego. Piszcie w komentarzach, które filmy w jego reżyserii zapadły wam w pamięci. Widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz