Cykl na blogu CultureZone: W MUZYCZNĄ PODRÓŻ PRZEZ ŚWIAT.
Witam was serdecznie. W kolejnym odcinku mojego muzycznego cyklu zapraszam was na podróż do Wielkiej Brytanii z niezbyt odległej przeszłości. Przenieśmy się do roku 2011, by posłuchać historię powstania i płytę Adele „21”. Zaczynamy.
OKOLICZNOŚCI POWSTANIA
Na początku myślę, że warto podzielić się z wami małą ciekawostką: tytuł płyty, tak jak w przypadku debiutanckiego krążka, odnosi się do wieku artystki w chwili nagrywania piosenek. Tak, Adele (rocznik: 1988; wiem, kobietom nie wypomina się wieku) miała w chwili nagrywania albumu tylko 21 lat. Trudno jej jednak odmówić jednocześnie urody, jak i skali głosu.
W założeniu artystki, płyta „21” miała być kontynuacją debiutanckiego albumu „19”. Z tą, tylko różnicą, że charakter miał być tym razem bardziej optymistyczny, a nie tragiczny jak na poprzedniej płycie. Na drodze do nagrywania krążka stanął jednak szereg problemów, w tym m.in. brak inspiracji, przez co produkcja była ciągle przerywana.
Krążek powstał pod wpływem związku partnerskiego, w który w tym czasie Adele była głęboko zaangażowana. Prace nad albumem wznowiono dopiero po tym jak związek piosenkarki się rozpadł i to jej uczucie są najsilniej słyszalne na płycie. Motyw ten wrócił także na późniejszej płycie artystki pt. „25” (piosenka: „Hello”). Po rozstaniu ze swoim partnerem, Adele popadła w depresję, zaczęła też gwałtownie przybierać na wadze; choć to paradoks, mimo optymistycznego charakteru, cały swój zawód miłosny artystka chciała wyrazić na powstającej płycie.
Płytę promowało pięć piosenek; trzy z nich („Rolling in the Deep”, „Set Fire To The Rain” i „Someone Like You”) stały się jednymi z największych przebojów w karierze Adele. Premiera płyty odbyła się 24 stycznia 2011 roku.
ZAWARTOŚĆ
Płyta zawiera 11 piosenek i, trzeba przyznać, to prawdziwa kopalnia hitów utrzymanych w stylistyce soulu, bluesa i R&B. Wystarczy wspomnieć, że krążek otwierają i zamykają dwa największe przeboje w karierze Adele: „Rolling in the Deep” (nr 1), oraz „Someone Like You” (nr 11). Gdzieś pośrodku można też usłyszeć dynamiczne „Set Fire To The Rain” (nr 5). Ale to nie jedyne hity pochodzące z krążka.
Na uwagę zasługują również inne utwory z albumu, jak np. „Rumour Has It” (nr 2), czy „Turning Tables” (nr 3). Te dwie piosenki również promowały płytę, choć ich sukces był mniejszy, niż w przypadku trzech wcześniej wymienionych. Nie można też pominąć innych utworów, jak „Take it all” (nr 7), czy „I`ll be wating” (nr 8), które najlepiej pokazują jaki wpływ na rozwój płyty miały problemy sercowe Adele.
Całość, zaś, została utrzymana w przyjemnym dla ucha, soulowo-bluesowym brzmieniu, które na tej płycie najpełniej się rozwinęły.
OCENA
Jak bardzo prywatne życie może wywrzeć wpływ na artystów można było usłyszeć na przykładzie niejednej płyty. „21” Adele nie jest wyjątkiem od tej reguły, mimo to krążek niesie też nutkę optymizmu na lepsze jutro i rozpoczęcie życia od nowa. Płyta jest zatem rodzajem pokrzepienia skierowanego do każdej zranionej kobiety (a wierzcie mi, panowie, nie ma nic straszniejszego na świecie niż kobieta o zranionym sercu…).
Krążek Adele jest godny polecenia, zresztą, nie tylko kobietom, ale też mężczyznom. Dla kobiet słuchanie jej będzie terapią, pokrzepieniem. Dla mężczyzn, z kolei, słuchanie poruszających piosenek Adele będzie przestrogą: oto, jak nie powinno się traktować kobiet. Panowie, miejcie to na uwadze.
Link:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLk83Uk_KUSSeG3seGJQTuBZ1b095IKJHM

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz