Witam wszystkich serdecznie w najnowszym odcinku „Ubóstwianej ósemki”, w którym tym razem wezmę na tapetę najlepsze MASTERSHOTY: długie ujęcia, które można przyrównać do strumieni świadomości z książek Jamesa Joyce`a (nie dziwcie się, więc, czemu to zdanie jest takie długie). Zaczynamy!
8. film jako jeden mastershot [„Birdman”, reż. Alejandro Gonzalez Inarritu; zdj. Emmanuel Lubezki]
Mastershot to swego rodzaju wizytówka reżysera, a zwłaszcza operatora, który chce się pochwalić tym, na co go stać. Istnieją również filmy, które w całości zostały nakręcone za pomocą jednego, długiego ujęcia (świetny przykład: „Rosyjska Arka” Sokurowa). W ostatnim czasie najlepszym przykładem filmu nakręconego jednym długim ujęciem jest doskonały „Birdman” z Michaelem Keatonem: oglądając film Inarritu z rewelacyjnymi zdjęciami Lubezkiego, trudno się połapać, kiedy zrobiono cięcia montażowe (i czy w ogóle je robiono). Oto, co oznacza maestria pracy operatorskiej.
omawiane ujęcie (przykład): https://www.youtube.com/watch?v=7O8wiwu0elA
Jak wiele technik filmowych, mastershoty nie są żadną nowością. Techniki tej próbował już Alfred Hitchcock w „Linie” z 1958 roku. Lepiej ta sztuka udała się Orsonowi Wellesowi w sekwencji otwierającej „Dotyk zła”.
7. protoplasta mastershotów [„Dotyk zła”, reż. Orson Welles; zdjęcia: Russell Metty]
Niczego nie ujmując Hitchocockowi, sekwencja otwierająca „Dotyk zła” Wellesa to popis suspensu w czystej postaci. Niby widzimy sielski obrazek, którego pozazdrościłaby niejedna romantyczna para. Ale to pozory. Najpierw widzimy tykającą bombę, która jest ukrywana w bagażniku samochodu. Potem, gdy widzimy spacerującego wieczorną porą Charltona Hestona z żoną, ani na moment nie zapominamy o tykającej bombie. Welles brawurowo podtrzymuje widza w napięciu i nie pozwala mu odejść od ekranu. A gdy dochodzi do wybuchu, poziom adrenaliny skacze do góry. Po tym poznaje się rękę mistrza.
omawiane ujęcie: https://www.youtube.com/watch?v=mBAtcI_t-Z8
Długie ujęcia służą nie tylko po to, by podtrzymać widza w napięciu. Równie rewelacyjnie sprawdzają się by sprezentować akcję lub bohatera. Pierwszy przykład widać w „Spectre”.
6. prezentacja akcji [„Spectre”, reż. Sam Mendes; zdj. Hoyte van Hoytema]
Sam Mendes nie musi nam przedstawiać Bonda: po obejrzeniu 23. wcześniejszych filmów serii, doskonale wiemy, kim on jest. Nie trzeba nam też przedstawiać Bonda granego przez Daniela Craiga, bo mieliśmy okazję go poznać w trzech poprzednich odsłonach. Dlatego też reżyser od razu przechodzi do sedna. Począwszy od sekwencji na ulicach Meksyku podczas święta zmarłych, przez wymknięcie Bonda na balkon, a skończywszy na przejściu z jednej kamienicy do drugiej, obserwujemy jak agent 007 wkracza do akcji. Jaką misję ma wykonać, tego też nie trzeba nam wyjaśniać – w końcu licencja na zabijanie zobowiązuje.
omawiana sekwencja: https://www.youtube.com/watch?v=cbqv1kbsNUY
Nawet, jeśli bohater filmowy jest narratorem, trzeba go odpowiednio sprezentować. Martin Scorsese znalazł na to idealny sposób. I, przy okazji, stworzył też jeden z bardziej pamiętnych mastershotów.
5. prezentacja bohatera [„Chłopcy z ferajny”, reż. Martin Scorsese; zdj. Michael Ballhaus]
Główny bohater jest już uznanym i szanowanym gangsterem w Nowym Jorku. Może więc sobie pozwolić, na co tylko chce. Zaprasza żonę na kolację do nocnego klubu. W tej pięknie sfilmowanej przez Michaela Ballhausa scenie, dowiadujemy się wszystkiego o postaci granej przez Raya Liottę: wchodzi tylnymi drzwiami, by nie wzbudzać podejrzeń; rozdaje pieniądze na lewo i prawo, a także wita się z każdym napotkanym człowiekiem. Ta jedna z najbardziej pamiętnych sekwencji filmowych pokazuje wszystko na temat filmowego bohatera. Brawa nie tylko dla operatora, ale również dla Martina Scorsese.
omawiana sekwencja: https://www.youtube.com/watch?v=3Sr-vxVaY_M
Mastershoty idealnie nadają się również do kina akcji. Dowiódł tego John Woo w swoim najlepszym filmie - „Dzieciach Triady”.
4. mastershot w kinie akcji [„Dzieci Triady”, reż. John Woo; zdj. Wing-Hang Wong]
John Woo znalazł idealny sposób na sfilmowanie ekranowej strzelanki. Wykorzystał do tego długie ujęcie. Dzięki temu sekwencja strzelanki w szpitalu z „Dzieci Triady” autentycznie trzyma w napięciu. Krew leje się strumieniami, pociski fruwają na prawo i na lewo, a co najważniejsze: nie ma tu jeszcze wszechobecnego w późniejszych, amerykańskich filmach tego reżysera, slow motion. Jest za to napięcie, które można czerpać garściami. Można też jeszcze tylko współczuć Johnowi Woo, że przeprowadzka do USA tak mocno nadszarpnęła jego reputację. Po powrocie do Chin nic się nie zmieniło...
omawiana sekwencja: https://www.youtube.com/watch?v=bKoIQUgyFt0
Podium otwiera jedna z najbardziej pamiętnych sekwencji z użyciem długiego ujęcia: finał „Zawodu: Reporter” Antonioniego.
3. finałowa sekwencja [„Zawód: Reporter”, reż. Michelangelo Antonioni; zdj. Luciano Tovoli]
Michelangelo Antonioni ma w swoim dorobku wiele scen z użyciem mastershotów, jednak to użyte w finale „Zawodu: Reporter” jest najlepsze. Co ciekawe, w początkowych minutach, kiedy kamera zbliża się do krat zapominając o głównym bohaterze, wydaje się, że obiektyw nie ma możliwości przedostania się. Tak naprawdę kraty były przesuwane. Reżyser wzniósł się tu na wyżyny swego sceptycyzmu i egzystencjalizmu. Finałowa sekwencja ma w sobie też coś tajemniczego, bo gdy wracamy do hotelowego pokoju, w którym odpoczywa główny bohater, ten już nie żyje. Pozostaje zatem pytanie, w jaki sposób umarł...
omawiana sekwencja: https://www.youtube.com/watch?v=ke2CFuLQ6t8
Wiele mastetshotów to po prostu czysta maestria i popis operatorski. Świetnie to widać w jednej z najlepszych sekwencji w „Ludzkich dzieciach” Alfonso Cuaróna.
2. operatorski popis [„Ludzkie dzieci”, reż. Alfonso Cuarón; zdj. Emmanuel Lubezki]
Sekwencja jazdy samochodem nakręcona wewnątrz pojazdu wydaje się tak niesamowita, że aż trudno uwierzyć w to, jak powstała. By było to w ogóle możliwe, zbudowano specjalne siedzenia, dzięki czemu aktorzy mogli spokojnie robić uniki, a z kolei operator Emmanuel Lubezki mógł swobodnie kręcić kamerą. To pozwoliło na kadrowanie wszystkich bohaterów przebywających w samochodzie, jakby kamera była ustawiona na zewnątrz pojazdu. Warto też dodać, że scenka wydaje się rodzajowa, ale sekwencja działa na różnych płaszczyznach i dostarcza w równym stopniu ukojenie, jak i sporą dawkę emocji. Popis przez duże P.
omawiana sekwencja: https://www.youtube.com/watch?v=G92jRtqjYMs
Zwycięstwo należy się jednak sekwencji, która przeszła już do historii kina, powiedziała nam wystarczająco dużo o głównej postaci i dostarczyła równie dużo emocji. Dał ją nam John Carpenter w prologu „Halloween” z 1978 roku.
1. klasyk wśród mastershotów [„Halloween”, reż. John Carpenter; zdj. Dean Cundey]
Nakręcona przy użyciu point of view scena pokazuje punkt widzenia bliżej nieznanej nam osoby. Stopniowo karty zostają odsłaniane. Najpierw wiemy, że mamy do czynienia z jakimś podglądaczem, obserwującym np. całującą się parę. Kiedy wyciąga nóż z szuflady, robi się już niebezpiecznie. Później dowiadujemy się, że podglądacz-psychopata ma na imię Michael i zabił młodą dziewczynę, która go znała. Prawdziwy szok ma jednak nadejść z przyjazdem rodziców. Co ciekawe, są to tak naprawdę dwa ujęcia zmontowane ze sobą w chwili, gdy zostaje założona maska napastnika. Ale i tak to długie ujęcie robi piorunujące wrażenie.
omawiana sekwencja: https://www.youtube.com/watch?v=Rg3E8NhyJ74
To była moja lista najlepszych długich ujęć. Które wy znacie najlepiej? Piszcie swoje typy, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz