czwartek, 8 lipca 2021

 

Cykl na blogu „CultureZone”: UBÓSTWIANA ÓSEMKA

Witam wszystkich serdecznie. W ostatnią niedzielę świat obiegła smutna wiadomość: w wieku 91 lat zmarł RICHARD DONNER, jeden z najbardziej znanych reżyserów przełomu lat 80 i 90. Znany ze swojej wszechstronności, pozostawił po sobie wiele znanych filmów i to o nich będzie mowa w tym odcinku „Ubóstwianej ósemki”. Zaczynamy.

8, „Wigilijny show”
Bill Murray w roli cynicznego producenta telewizyjnego, który ma szansę przewartościowania się. Nie, to nie żadna powtórka z „Dnia świstaka”, choć i tam grał wspomniany wcześniej Bill Murray. „Wigilijne show” to wariacja na temat „Opowieści wigilijnej” Charlesa Dickensa, film, w którym Richard Donner pokazał jaką miał smykałkę do komedii. Reżyser doskonale odnalazł się w konwencji komediowej, odnajdując w dickensowskim schemacie to, co najzabawniejsze. Sukces to w głównej mierze zasługa Billa Murraya, ale Donner również pokazał tu klasę. Tylko przyklasnąć.

Jak wielu późniejszych reżyserów, także Richard Donner zaczynał od telewizji. Szlify pobierał na planie słynnego serialu „Wyspa Giliana”.

7, „Wyspa Giligana”
Ta komediowe kino przygodowe miało być początkiem przygody z reżyserią. Donner nakręcił kilka odcinków, ale to wystarczyło, by twórca pokazał swój styl. Jasne, z uwagi na sporą liczbę odcinków serial jawi się jako tasiemiec, trudno jednak odmówić odpowiednio wyważonego humoru, niezłej obsady i ciekawych zwrotów akcji. Najlepiej było to widać w tych odcinkach, za których realizację odpowiadał właśnie Richard Donner. Po realizacji tego serialu, drzwi do kariery stanęły przed nim otworem.

Na przełomie lat 80 i 90 Donner najbardziej był kojarzony z kinem akcji. Jednym z przykładów jest film „Zabójcy”

6, „Zabójcy”
Dobra, powodzenie filmu to w głównej mierze zasługa Wachowskich (wtedy jeszcze braci, a nie sióstr), jednak ręka Donnera też jest tu widoczna. Akcja, ironiczny humor, a do tego jeszcze duet Sylvester Stallone i Antonii Banderas: niby dwaj zabójcy na zlecenie, a tacy od siebie różni. A Donner nie jeden raz pokazał, że potrafi ze sobą zderzyć dwie persony, które łączy ta sama profesja, a różni wszystko inne: od sposobu ubierania po temperament. Plus niezapomniana bajka opowiada Stallone’owi z morałem, że nie każdy kto na ciebie nas... jest twoim wrogiem. 

Dla Richarda Donnera nie było takiego gatunku, którego nie dałby rady nakręcić. Dowodzi tego chociażby film fantasy „Zaklęta w sokoła”.

5, „Zaklęta w sokoła”
Obok takich klasyków, jak „Willow” Rona Howarda, „Legendy” Ridleya ścięta, „Excalibura” Johna Boormana (że nie wspomnę o „Conanie Barbarzyńcy” ze Schwarzeneggerem), „Zaklęta w sokoła” uchodzi za jeden ze sztandarowych filmów fantasy z lat 80. Piękna historia miłosna rycerza i królewny, nad którymi ciąży klątwa, pokazuje, że prawdziwego uczucia nie przerwie naprawdę nic. A to wszystko jawnie inspirowane ryDodajmy do tego jeszcze bajeczne zdjęcia, gwiazdorską obsadę (Michelle Pfeiffer, Rutger Hauer, Matthew Broderick) i świetną muzykę. 

Chociaż z Kinem Nowej Przygody najbardziej kojarzeni są Steven Spielberg, George Lucas i Robert Zemeckis, ten nurt w amerykańskim kinie znalazł też swoich naśladowców. Jednym z nich był właśnie Richard Donner.

4, „Goonies”
Jeśli oglądaliście (i czekacie na kolejny sezon) „Stranger Things”, bez problemu rozpoznalibyście, na jakim twórcy, między innymi, wzorowali się bracia Duffer. Kultowe „Goonies” powielało schemat kina korsarskiego, ale ubierało je w szaty młodzieżowego kina przygodowego (praca na planie „Wyspy Giligana” opłaciła się...). Dodajcie do tego Chrisa Columbusa (specjalistę od kina familijnego) jako scenarzystę hitu i Stevena Spielberga jako producenta całości, a łatwo zrozumieć, czemu w latach 90 polskie dzieciaki z wypiekami oglądały ten film w niedzielne popołudnia na TVN-ie.

Zanim Tim Burton odniósł sukces swoimi filmami o Batmanie, triumf święcił Richard Donner, który w latach 70 przeniósł perypetie innego bohatera DC Comics, Supermana.

3, „Superman”/„Superman 2: Richard Donner’s cut”
Każde pokolenie ma swojego Supermana: jedni za pewne będą woleli „Superman: Powrót” w reżyserii Bryana Singera, inni - „Człowieka ze stali” Zacka Snydera. Bez względu na to, kto ma rację, ja będę wracał do klasycznego „Supermana” z 1979 roku. Nikt nie zastąpi Johna Williamsa z rozpoznawalnym marszem (nawet Hans Zimmer), nikt także nie zastąpi mi Christophera Reeve`a w roli Supermana. W końcu nawet Richard Lester (reżyser drugiej części) okazał się o klasę słabszy, dlatego w 2006 roku Richard Donner zmuszony był zaprezentować wersję reżyserską „Supermana 2”.

Do lat 80 buddy movie wydawał się przestarzałym gatunkiem komedii. Sytuacja zmieniła się, kiedy to Richard Donner zaprezentował światu duet niezawodny - Rogera Murtogha i Martina Riggsa.

2, „Zabójcza broń”
Jeden elegancko ubrany, ustatkowany i stateczny policjant. Drugi niechlujnie odziany, samotny jak palec i niezrównoważony psychicznie gliniarz. W dodatku jeden jest czarny, a drugi biały. Czy ten duet może w ogóle razem działać? Biorąc pod uwagę fakt, że powstały cztery części „Zabójczej broni”, jak najbardziej. Duet Mel Gibson-Danny Glover daje taki koncert, że palce lizać. Niedawno planowana była realizacja piątej odsłony, ale zagorzali fani przyjęli je ze sceptycyzmem. Ale może Mel Gibson z szacunkiem przejmie pałeczkę po wspólniku. Nikt nie jest za stary na to cudeńko.

Jeśli we włosach waszych dzieci znaleźliście znamię w kształcie trzech szóstek, w okolicy włóczy się demoniczny rottweiler, a w uszach dzwoni wam z kolei upiorne „Ave Satani” Jerry`ego Goldsmitha, to niezawodny omen, że widzieliście najlepszy film w dorobku Richarda Donnera.

1, „Omen”
Wraz z „Dzieckiem Rosemary” Romana Polańskiego i „Egzorcystą” Williama Friedkina, film Richarda Donnera stanowi szatańską trójcę horrorów satanistycznych. To również jeden z tych horrorów, który przez tajemnicze zajścia, w których udział brała ekipa filmowa, uznany został za dzieło przeklęte. Te okołofilmowe rewelacje, nawet jeśli okazały się prawdziwe, tylko dodały smaczku produkcji. Pamiętne sekwencje, których w filmie nie brakuje, tylko podkreśliły jak wyjątkowy jest to horror. Trzy dalsze części i zbędny pod każdym względem remake pozostają daleko w tyle. Klasa sama w sobie.


To był mój ranking najlepszych filmów w reżyserii Richarda Donnera. Jakie są wasze typy. Piszcie je w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz