Cykl na blogu CultureZone: W MUZYCZNĄ PODRÓŻ PRZEZ ŚWIAT.
Witam wszystkich serdecznie. Tym razem przeniesiemy się do lat 80, w okres największej świetności Chrisa de Burgha. W najnowszym odcinku „W muzyczną podróż przez świat” omówimy jedną z najbardziej znanych płyt z repertuaru irlandzkiego piosenkarza pt. „THE GETAWAY”. Zaczynamy.
OKOLICZNOŚCI POWSTANIA
„The Getaway” to szósta płyta w dorobku Chrisa de Burgha. Jako ciekawostkę dodam, że taki sam tytuł nosi krążek zespołu Red Hot Chili Peppers. W tym przypadku mowa jednak o przypadkowej zbieżności nazw.
Album był przełomowy w karierze irlandzkiego piosenkarza. Dotychczasowe dokonania Chrisa de Burgha charakteryzowały się akustycznym, stricte trubadurskim brzmieniem. Tymczasem „The Getaway” charakteryzował się syntezatorowymi akcentami, a piosenki na albumie miały bardziej popowe brzmienie. Płyta powstawała w studiu nagraniowym A&M Records pod producenckim okiem Ruperta Hine`a.
Sukces krążka był ogromny. Jako pierwszy w dorobku de Burgha, trafił na brytyjskie listy przebojów. W zestawieniu spędził 16 tygodni z najwyższym rankingiem na 30 miejscu. W Stanach Zjednoczonych osiągnął 43 miejsce.
Album zdobywał głównie punkty w Niemczech, Norwegii i Austrii. W Niemczech był notowany przez 58 tygodni i zajął pierwsze miejsce; w Norwegii 23 tygodnie na drugim miejscu, w Austrii 14 tygodni na trzecim miejscu.
ZAWARTOŚĆ
Omawiając piosenki na albumie „The Getaway” trzeba zacząć od tego, że pierwsze albumy de Burgha nie cieszyły się takim uznaniem. Irlandzki piosenkarz zrozumiał jednak, że publiczność w latach 80 wolała słuchać popowych melodii, niż rzewnych ballad. „The Getaway” spełnił wszystkie wymogi słuchaczy.
Na płycie znalazło się 12 piosenek. Większość z nich podejmuje temat rewolucji i na myśl przywodzą wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Słychać to w „Don`t Pay the Ferryman” (nr 1), dynamicznym „Ship to Shore” (nr 6), a także w trzech ostatnich kawałkach: lirycznym „The Revolution” (nr 10), „Light a Fire” (nr 11) i „Liberty” (nr 12), które stanowią niejako wspólną całość (trzyczęściową suitę). Nie można również zapomnieć o tytułowym „The Getaway” (nr 5), również cechującym się dynamicznym brzmieniem.
„The Getaway” oferuje, rzecz jasna, absolutnie nowe brzmienia w karierze Chrisa de Burgha, jednak irlandzki wokalista nie zapomina również o liryczności, jaka cechowała jego wcześniejsze płyty. Wspomniane „The Revolution” nie jest tu jedynym przykładem. „Living on the Island” (nr 2), „Crying and Laughing” (nr 3) i, w szczególności, „I'm Counting on You” (nr 4) cechują się tym, co u Chrisa de Burgha było najlepsze i – niestety – niedocenione. To samo „All the Love I Have Inside” (nr 7). Równie wielkim powodzeniem cieszyła się inna piosenka z omawianego albumu: „Bordeline” (nr 8).
Z czasem słuchacze w końcu przekonali się do muzyki Chrisa de Burgha, bo jak inaczej można tłumaczyć powodzenie przepięknej ballady „Lady in Red” nagranej zaledwie cztery lata po albumie „The Getaway”.
OCENA
Ta wybuchowa mieszanka zamieszczona na płycie „The Getaway” okazała się kluczem do sukcesu irlandzkiego piosenkarza. Połączenie liryzmu i popowego brzmienia stało się znakiem firmowym Chrisa de Burgha, który pozostał mu wierny także w dalszej swojej karierze. Przekonali się o tym również pierwsi słuchacze płyty de Burgha.
Płyta była również przełomowa z jednego, dość oczywistego, powodu. Bez tej mieszanki na płycie, słuchacze za pewne nigdy nie usłyszeliby takich późniejszych hitów, jak „High of Emotion”, albo wspomnianą już wcześniej słynną „Lady in Red”. Dlatego Chrisowi de Burghowi należą się tym większe gratulacje.
Link:
https://www.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_n-oKS5bOQKQUvuLCF47i4H2xf9S7ZCals
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz