czwartek, 1 lipca 2021

 

Cykl Recenzenta Marcina: UBÓSTWIANA ÓSEMKA.


Witam serdecznie. Folklor od zawsze fascynował filmowców, lub autorów fantasy i bardzo chętnie był wykorzystywany w filmach i książkach. A już FOLKLORYSTYCZNE STWORY były przezeń faworyzowane. Wystarczy przekartkować Sapkowskiego, by przekonać się, skąd autor czerpał inspiracje. Chociaż zabraknie tu miejsca dla choćby jednego folklorystycznego potwora z „Sagi o wiedźminie”, wybrałem dla was osiem innych równie dobrych przykładów. Zaczynamy.


8, Slender Man [„Slender Man”, reż. Sylvain White]

Zaczynamy od upiora nietypowego, bo na powołanego do życia nie przez folklor, lecz przez creepypasty. Mimo to zdobył taką popularność, że zadomowił się w kulturze popularnej tak samo dobrze, jak folklorystyczne stwory. Slender Man pierwszy raz pojawił się w formie creepypasty w czerwcu 2009 r., a potem zaczął żyć własnym życiem (m.in. pojawił się w filmie „Slender Man” z 2018 r.). Autorem historii był Victor Surge, który opisał tą postać jako bardzo wysoką (grubo ponad 2 metry), ubraną w garnitur i pozbawioną twarzy. Slender Man miał w zwyczaju porywać dzieci. Wystarczający powód, by zacząć się go bać.

Dzieci nie mają szczęścia do stworów z folkloru. Nie tylko dlatego, bo byle jaki stwór może wyskoczyć z szafy, lub zamieszkuje podejrzaną chatkę na kurzej nóżce. Po prostu większość z nich porywa dzieci. Albo robi z nimi gorsze rzeczy. Przykład na miejscu 7.

7, La Llorona [„Topielisko. Klątwa La Llorony”, reż. Michael Chaves]

La Llorona (nie pytajcie mnie, jak to się wymawia. Sami wpadnijcie na to...) wywodzi się z folkloru meksykańskiego. W zależności od wariantu legendy, była bezimienną kobietą, którą albo porzucił kochanek, albo urodziła dzieci z nieprawego łoża. We każdym wariancie finał jest ten sam: kobieta topi dzieci w rzece, a potem sama popełnia samobójstwo. Ponieważ była ukazywana jako duch opłakujący dzieci, nazwano ją Płaczką (tak można przetłumaczyć określenie „La Llorona”). Postać Płaczki zyskała popularność po włączeniu jej do uniwersum „Obecność”, choć poświęcony jej film pozostawia wiele do życzenia...

W folklorze nie brakuje również czarownic, wilkołaków, albo olbrzymów. Do tej trzeciej grupy nawiązuje folklorystyczna legenda o Golemie.

6, Golem [„Golem”, reż. Paul Wegener & Carl Boese]

Golem znalazł swoje miejsce w popkulturze za sprawą filmów, gier i książek. Występował u Terry`ego Pratchetta („Na glinianych nogach”), lub u Neila Gaimana („Amerykańscy bogowie”). Nie zabrakło go nawet w „Minecrafcie”. Ten filmowy zadomowił się w I poł. XX wieku za sprawą filmu z 1920 roku. Filmowego „Golema” nakręcono zgodnie z żydowską legendą: gliniany olbrzym stworzony przez rabina Lowa z Poznania by bronił Żydów. Ożywić go można było wypisując mu na czole słowo „emet”, czyli „prawda”. Wymazanie pierwszej litery, by powstało słowo „met” („śmierć”), pozbawiało go życia.

Folklor amerykański jest bez wątpienia najbardziej bogaty w fantastyczne stwory. Jednego z najbardziej tajemniczych przedstawiono w serialu „Z archiwum X”.

5, Diabeł z New Jersey [„Z archiwum X”, twórca: Chris Carter]

Agenci Mulder i Scully przyjeżdżają do New Jersey, by wytropić grasującego w tamtejszych lasach mitycznego Diabła z New Jersey. Tytułowy stwór to jedna z najsłynniejszych kryptyd: hipotetycznych istot, które mogły istnieć, lecz nie ma na to niezbitych dowodów (zwykłe zdjęcia na niewiele by się zdały). Z czasem zyskała taką popularność, że zaczęły powstawać maskotki z jej podobizną, a lokalny zespół hokejowy nadał sobie nazwę Devils of New Jersey. Nie ma zgody w kwestii wyglądu kryptydy, ale w większości powtarza się, że to dwunożna, skrzydlata istota z długą szyją i głową podobną do końskiego łba.

W japońskim folklorze nie brakuje wielu przerażających upiorów. Wystarczy wspomnieć Teke-Teke (duch pozbawiony dolnej części ciała i poruszający się na rękach), lub Kuchisake-onna (duch z rozciętymi ustami). Ja postawiłem na yurei.

4, Yurei [„The Ring: Krąg”, reż. Hideo Nakata]

Biała szata. Czarne włosy, często zasłaniające ludzką twarz. Długie, jakby bez życia ręce i nogi (a czasem same ręce, bo niekiedy yurei sunie po ziemi jak klasyczny duch). Czy te cechy czegoś wam nie przypominają? Jeśli zapoznaliście się z filmem „The Ring: Krąg” (obojętnie w jakiej wersji), za pewne stanęła wam teraz przed oczami upiorna dziewczynka z obłożonej klątwą kasety VHS. Kręcąc swój najsłynniejszy horror, Hideo Nakata czerpał garściami z japońskiego folkloru. Yurei w tej wersji był mściwym duchem prześladującym i zabijającym każdego, kto obejrzy feralną kasetę VHS. Strach naprawdę miewa skośne oczy.

Podium otwiera upiór co prawda całkowicie zmyślony, jednak inspirowany folklorem amerykańskim (a konkretnie: luizjańskim). Poznajcie Candymana.

3, Candyman [„Candyman”, reż. Bernard Rose]

Wystarczyło stanąć przed lustrem i pięć razy wymówić jego imię, by się pojawił. Candyman to postać inspirowana dwoma folklorystycznymi istotami: Krwawą Mary (upiorem z lustra, który wciągał do swego lustrzanego świata ofiary), oraz Człowiekiem z Hakiem znanym z miejskich legend. Do życia powołał go Clive Baker w opowiadaniu „Przeklęty”. Za życia Candyman był niewolnikiem, który wdał się w romans z białą plantatorką. Zlinczowany przez społeczeństwo, został zaklęty przez kochankę w lustrze. Teraz nawiedza swoje ofiary jako upiór z hakiem zamiast jednej ręki, a jego nadejście zwiastuje bzyczenie pszczół.

Bestiariusz J. K. Rowling również obfituje w folklorystyczne istoty. Najlepszy tego przykład to Bogin z trzeciego tomu.

2, Bogin [„Harry Potter i więzień Azkabanu”, reż. Alfonso Cuarón]

Chyba każdy w dzieciństwie panicznie bał się upiora późną nocą wyłaniającego się z szafy. Taki jest słynny Boogeyman, upiór przybierający postać tego, czego najbardziej się boimy. Rowling inspirując się Boogeymanem powołała do życia Bogina, który posiadał te same cechy, co upiór z szafy i którego można było pokonać zaklęciem „Riddiculus”: wystarczyło pomyśleć o czymś, co przerażoną osobę bawiło. Tak oto Neville wyobraził sobie Snape`a w babcinej kiecce, a Ron – pająka na wrotkach. A czego bał się profesor Lupin? Odpowiedź: odczuwał lęk przed pełnią księżyca. Ale wilkołaki są teraz tak przereklamowane…

Najlepszy folklorystyczny stwór to nie tylko taki, który pochodzi z wierzeń danego rejonu, ale też taki, z którego emanuje baśniowość. Trudno o lepszy przykład, niż Hern, Duch Lasu z kultowego serialu o Robin Hoodzie z lat 80.

1, Hern, Duch Lasu [„Robin z Sherwood”, twórca: Richard Carpenter & Paul Knight]

Serial Richarda Carpentera i Paula Knighta był jedną z wielu reinterpretacji słynnej legendy o nieustraszonym banicie. Twórcy nadali swej opowieści baśniowy klimat: uczynili bowiem z Robin Hooda syna Herna, Ducha Lasu. Hern, zwany również Myśliwym, był ukazywany jako wysoki mężczyzna w nakryciu głowy z rogami jelenia. Po raz pierwszy wspomniał o nim William Szekspir w „Wesołych kumoszkach z Windsoru”. Jego słowiańską wersją był Leszy. Tak jak w wersji słowiańskiej, Hern był duchem dbającym o to, by nie zakłócono ekosystemu. W przeciwnym razie na zuchwalca czekał gniew ducha.


To była moja lista najsłynniejszych folklorystycznych duchów wykorzystanych w kulturze popularnej. Jakie wy znacie przykłady? Piszcie swoje typy w komentarzach, a my widzimy się za tydzień z nowym rankingiem. Cześć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz